0000398695
PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Dzika frajda z...

Dzika frajda z czytania Themersonów [KL dzieciom]

Katarzyna Sarek

Książka-rebus, książka-łamigłówka, książka-słowna woltyżerka. Wznowione dziełko Themeresonów to prawdziwy literacki roller coaster, który zabierze nas do tajemniczego Alibajdadzikafrajdawtomigraju.

Themersonowie_Kraj_okladkaW Alibajdadzikafrajdawtomigraju źle się dzieje. Po ulicach chodzą dzicy, domy są ze słomy, a zła mucha tse-tse knuje intrygi. Akcja jest gęsta jak błoto, a główni bohaterowie wyrolowani na amen. Dobrze chociaż, że mieszkańcy wsi wygrali z lenistwem, a krokodyle oglądają już tylko w kinie. Tak, spodziewajcie się tematyczno-słownej woltyżerki, z Themersonami nie da się nudzić.

Niezwykły duet twórczy Franciszki i Stefana Themersonów, poza rozlicznymi poważnymi (lub mniej) dziełami literacko-filmowo-artystycznymi, parał się również twórczością dla dzieci. Stefan pisał, Franciszka rysowała i wspólnie tworzyli książeczki, które sami nazywali BESTLOOKERAMI, idealnymi kompozycjami treści, ilustracji i typografii. Wydawane w latach 30. i 40. książki, przez dekady nieobecne w świadomości czytających rodziców i kanonie dziecięcym, właśnie wracają na należne im miejsce. Dzięki wydawnictwu Widnokrąg możemy cieszyć oczy i uszy lekturą jednej wolumenowo, ale podwójnej treściowo pozycji, tak bowiem (zachowując oryginalną obustronną edycję) wydano „Był gdzieś haj taki kraj” i „Była gdzieś taka wieś”. To jedyna książka, jaką znam, w której posłowie i strony redakcyjne znajdują się w samym środku książki. Pod koniec tego roku mają się ukazać kolejne – „Poczta” i „Narodziny liter”.

Te dwie krótkie historie, na pozór nie mające ze sobą wiele wspólnego, dzieją się w kraju Alibajdadzikafrajdawtomigraj i w bezimiennej wsi. W pierwszej, dwoje bohaterów Sabarawarak i Karawarabas cieszą się owocami pracy rąk swoich – figowym tortem i pitnym kwasem, ale gdy chcą zrezygnować z autarkii i rozpocząć barterową wymianę, do akcji wkracza mucha tse-tse, „strach, gdy brzęczy koło ucha”. I jest się czego bać, bowiem doprowadza do tego, że zamiast handlu fair-trade i obopólnej korzyści, pomiędzy wytwórcami pojawia się cały łańcuch pośredników. I to oni tuczą się na torcie i kwasie, a producenci kończą z okruchami maku w gardle i piękną ością w garści. W drugiej opowiastce leniwi mieszkańcy wsi toną w błocie, najeżdżają ich hipopotamy i krokodyle, do działania dopiero mobilizuje ich brzęk skrzydełek wrażego insekta. Zakasują rękawy i zabierają się do wspólnej pracy, osuszają ulicę, budują łaźnię, dom spółdzielni i kino. A na końcu jest morał: „Teraz jest piękna wieś, chcesz żyć w takiej, to ją wznieś!”.

Zabawnie absurdalne historyjThemersonowie_Wies_okladkaki dla dzieci przy okazji przemycają całkiem dorosły ładunek myśli społecznej. W pierwszej współczujemy oszukanym przez złą muchę Sabarawarak i Karawarabasowi, którzy, jako lud pracujący miast i wsi, zostali pozbawieni profitów przez tłustych kapitalistów (uczestniczący w wyzysku mucha, krokodyl i hipopotam noszą cylindry i burżuazyjnie podpierają się laskami!). W drugiej widzimy, że uciskani, jeśli tylko zjednoczą swe siły, mogą pozbyć się gnębicieli. Mieszkańcy wsi dopiero dzięki wspólnemu wysiłkowi i skupieni w ruchu spółdzielczym poprawiają warunki życia całej społeczności, a krwiopijcy uciekają, gdzie pieprz rośnie. Opowiastki konfrontują czytelnika z dwoma scenariuszami o odmiennych zakończeniach i wyraźnie pokazują, jakie działania się tak naprawdę opłacają. Pojedynczo możemy niewiele, ale we wspólnocie i słabi stają się silni.

Pewien ładunek ideologiczny nie sprawia bynajmniej, że lektura książki Themersonów równa się przyjemności zgłębiania „Manifestu komunistycznego”. Rysunki Franciszki, tylko w trzech kolorach, zgrabnie ilustrują i uzupełniają wierszowaną treść. Czasem zajmują całą stronę, czasem stają się literami, niekiedy zmieniają się w zagadkę i rebus. Tekst jest cudownie rytmiczny, zabawny, pełen oryginalnych słownych łamigłówek. Mucha tse-tse knuje w różnych językach, z lisem – po lisio-rudemu, z marabutem – po maraszewsku, z kotem – po czarnołapsku. Szczególnie uroczy i wzbudzający dziki entuzjazm małoletniego słuchacza, jest maraszewski: „mara przynio bucie słamci/ mara projekt bucie damci/ mara pomysł bucie jak/ mara zdobyć bucie mak!”.

Kolejne książki Themersonów dla dzieci? „Mara chętnie owszem but!”.

 

Książka:

„Był gdzieś haj taki kraj”, „Była gdzieś taka wieś”, napisał St. Themerson, rys. Fr. Themerson, Wydawnictwo Widnokrąg, Piaseczno 2013.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 261

(1/2014)
7 stycznia 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj