Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Marionetki, kukiełki, ludzie]...

[Marionetki, kukiełki, ludzie] Kolacja dla głupca

Jacek Wakar

O kolacji z Alem Pacino w Warszawie, którą jego fani powinni… omijać szerokim łukiem. Lepiej poczekać na nowe filmy Największego Aktora Świata – ponoć wraca do formy!

Taki tytuł nosi najsłynniejsza chyba farsa francuskiego mistrza gatunku, Francisa Vebera. Fabuła z grubsza traktuje o tym, jak przedstawiciele bogatego paryskiego mieszczaństwa rozpowszechnili wokół siebie pewien osobliwy zwyczaj. Polegał on na wynajmowaniu za grube pieniądze sympatycznego idioty na wystawną kolację. Wystarczyło do tytułowego głupca zadzwonić i zamówić go pod wskazany adres. Taki los spotkał niejakiego Pignona, bohatera wielu sztuk Vebera. Tyle że Pignon wcale nie jest taki głupi, pojawił się na kolacji i obnażył małość i hipokryzję gospodarzy.

„Kolacja dla głupca” doczekała się ekranizacji w reżyserii samego autora, w Polsce również cieszyła się powodzeniem. Na afiszu warszawskiego Teatru Ateneum wciąż utrzymuje się grane już ponad siedemset razy przedstawienie, w którym Pignona grał na początku Wojciech Pszoniak, potem zastąpił go z sukcesem Krzysztof Tyniec.

Piszę o tym nie z tęsknoty za francuską komedią. Tytuł „Kolacja dla głupca” sam do mnie wrócił, gdy spacerowałem ostatnio po Warszawie, a z każdego ogłoszeniowego słupa zerkał na mnie Al Pacino. I piszę nie dlatego, że w kinach pojawił się nowy film z jego udziałem. W tej dziedzinie jesteśmy mocno do tyłu. Niektórzy jednak powiedzą, że mamy lepiej, bowiem na polską ziemię zstąpi Al we własnej osobie. Plakaty reklamowały bowiem zdarzenie nazwane „An Evening with Al Pacino” zapowiadane na 22 września w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej. W czym rzecz? Otóż aktor ma pojawić się na scenie, aby opowiedzieć o swoim życiu i pracy włoskiemu dziennikarzowi Sandro Monettiemu. Organizatorzy zapowiadają też sesję pytań od publiczności.

Już ta zapowiedź brzmi dziwacznie. Oto wspaniały artysta ma opowiadać o sobie, zamiast chociażby zmontować wieczór złożony z fragmentów swoich ról. O tym, co Pacino ma do powiedzenia, wiem nie najgorzej z wydanych siedem lat temu (a teraz wznawianych) wywiadów Lawrence’a Grobela. Wolałbym zobaczyć, jak gra, poczuć smak jego wirtuozerii. W zamian mogę pogrzać się w blasku gwiazdy. Pod jednym wszakże warunkiem – muszę zapłacić od 500 do 2500 złotych. Drobiazg. Co bardziej majętni mogą na chwilę poczuć, że mają Ala prawie na wyłączność. Za drobne siedem tysięcy złotych można bowiem wziąć udział w ekskluzywnej kolacji z aktorem. Taniocha, szkoda byłoby nie skorzystać z takiej okazji.

Nie wiem, jak wielu chętnych skusi się na ten przedziwny event. Wiem za to, że prawdziwi fani Pacino po prostu muszą trzymać się od niego jak najdalej. W przeciwnym razie mogliby bowiem poczuć się jak na niedawnym koncercie Rodrigueza, już po jego słynnym powrocie. Ponoć występy na żywo obnażyły całą marketingową hucpę tego przedsięwzięcia, a więc prawdziwi wielbiciele uciekali z występu Rodrigueza jak najszybciej, aby nie stracić dotychczasowej do niego sympatii.

Jakiś czas temu, gdyby ktoś mi powiedział, że mogę zobaczyć na żywo Ala Pacino, zrobiłbym wszystko, by dopiąć swego. W końcu Al to Al – w moim prywatnym zestawieniu bezdyskusyjnie Największy Aktor Świata. Tytuły można wymieniać w nieskończoność, nie umiejąc zdecydować się na ulubiony. „Pieskie popołudnie”, „Ojciec chrzestny”, „Strach na wróble”, „Człowiek z blizną”, „Frankie i Johnny”, „Zapach kobiety”, „Glengarry Glen Ross”, „Kupiec wenecki” i wiele innych. Ostatnie lata przyniosły lekkie załamanie formy, które owocowało tym, że przyjmował Pacino role w filmach złych albo fatalnych – za nic nie powinien w nich grać. Tyle że to już, jak się zdaje, przeszłość. Na zakończonym właśnie festiwalu w Wenecji zadowolony i zrelaksowany siedemdziesięcioczteroletni aktor przedstawiał dwa filmy ze swoim udziałem – „The Humbling” Barry’ego Levinsona (ekranizacja „Upokorzenia” Philipa Rotha) oraz „Manglehorn” Davida Gordona Greena. Podobno w obu jest absolutnie znakomity. Wiadomo też, że Pacino szykuje się do roli Leara w filmowej wersji tragedii Szekspira, kolejny z jego przyszłych bohaterów to Salvador Dali. Zupełnie wyjątkowo zaś zapowiada się „Irishman” Martina Scorsese, gdzie pojawi się u boku Roberta De Niro i Joe Pesciego, wcielając się legendarnego Jimmy’ego Hoffę.

Na razie jednak Największy Aktor Świata dorabia sobie w przedsięwzięciu co najmniej wątpliwym. Najpierw snobistyczna publiczność popatrzy sobie na niego niczym na małpę w klatce. Potem wybrańcy wypiją z aktorem kieliszek szampana. On zaś zapewne będzie się uśmiechał, w myślach odliczając minuty do szczęśliwego końca i przekonując samego siebie, że było warto. Że się opłacało – bo przecież wyszło tyle i tyle dolarów za minutę.

Dlatego „An Evening with Al Pacino” od razu skojarzył mi się z „Kolacją dla głupca” Vebera – z Pacino obsadzonym w tytułowej roli. I wcale nie jest mi przykro, że nie zobaczę w Warszawie Ala Pacino. Gorzej byłoby, gdybym zobaczył i Al nie byłby już tym samym Alem.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 296

(36/2014)
9 września 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj