Wesprzyj Kulturę Liberalną
Kultura Liberalna istnieje dzięki osobom takim jak Ty. Wesprzyj Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Azja w zbliżeniu]...

[Azja w zbliżeniu] Pakistan – protest krykiecisty i duchownego

Krzysztof Renik

O trudnej sytuacji w Pakistanie i układzie sił politycznych w tym kraju pisze Krzysztof Renik.

Te jednoczesne demonstracje z całą pewnością nie powinny zdumiewać, mimo iż ich przywódcy tak bardzo się od siebie różnią. W Pakistanie trwają bowiem protesty kierowane przez dwóch, wydawałoby się zupełnie odmiennych liderów politycznych. Z jednej strony wielotysięczne demonstracje organizuje ugrupowanie Tehreek-e-Insaaf (PTI), czyli Pakistański Ruch na Rzecz Sprawiedliwości, ugrupowanie kierowane przez legendę pakistańskiego krykieta Imrana Khana, z drugiej natomiast – ugrupowanie, którego przywódcą jest Tahir-ul-Qadri, islamski duchowny mieszkający na stałe w Kanadzie. Ten suficki nauczyciel zdołał zgromadzić tysiące zwolenników antyrządowych wystąpień. Podobna sztuka udała się także Imranowi Khanowi, który zapowiedział, że tysiące demonstrantów nie opuszczą Islamabadu, stolicy Pakistanu, aż do chwili, gdy obecny rząd Nawaza Sharifa nie poda się do dymisji. Przywódcy obu protestów spotkali się w stolicy Pakistanu, w ściśle strzeżonej strefie Islamabadu, wprowadzając do niej tysiące protestujących.

Demonstracje, które ogarnęły Pakistan nie mogą zdumiewać, bowiem mieszkańcy tego kraju mają zbyt wiele powodów, by objawiać swe niezadowolenie. Przede wszystkim drażni ich i niepokoi niestabilność państwa, które od lat nie może – lub nie chce – uporać się z zagrożeniem ze strony islamskich radykałów. Ugrupowania współpracujące z talibami walczącymi w Afganistanie skutecznie destabilizują życie Pakistanu. Nie tylko tereny graniczące z coraz bardziej niespokojnym terytorium Afganistanu, ale także obszary bliskie stolicy Pakistanu oraz znajdujące się na jego wschodnich i południowych krańcach. Zamachy terrorystyczne raz po raz wstrząsają nie tylko zachodnimi, bliskimi Afganistanowi rubieżami, ale także terytoriami zdawałoby się dalekimi od niespokojnych ziem zachodniego sąsiada.

Demonstracje nie mogą zdumiewać – mieszkańcy tego kraju mają zbyt wiele powodów, by objawiać swe niezadowolenie. Niepokoi ich niestabilność państwa, wszechogarniająca korupcja czy… trwająca od lat katastrofa energetyczna.

Krzysztof Renik

Przeprowadzane co pewien czas operacje sił zbrojnych Pakistanu przeciw takim ruchom, jak Tehrik-e-Taliban – organizacji skupiającej najróżniejsze grupy islamskich radykałów, ale i terrorystów – pochłaniają co prawda liczne ofiary po obu stronach, ale nie przynoszą rozwiązania konfliktu, który odciska coraz silniejsze piętno na codziennym życiu kraju. Armia pakistańska albo nie umie poradzić sobie z tym zagrożeniem, albo nie widzi powodu, by walczyć z ugrupowaniami, które odwołują się do radykalnego islamu. W Pakistanie nie brakuje komentatorów, którzy skłonni są sądzić, iż w szeregach pakistańskich sił zbrojnych, szczególnie w niższym korpusie oficerskim, nastroje proislamskie czy nawet radykalnie islamskie wcale nie są odosobnione. W tej sytuacji rozpoczynanie przez rząd Nawaza Sharifa kolejnych operacji antytalibańskich nie spotyka się z aprobatą zarówno armii, jak i tych, którzy chcieliby widzieć w państwie więcej stabilności. To jeden z powodów coraz powszechniejszego niezadowolenia wśród różnych grup społecznych, które potrafili wykorzystać przy organizacji protestów obaj opozycyjni liderzy – Imran Khan i Tahir-ul-Qadri. Jeden, ale nie jedyny powód.

Zniechęcenie społeczeństwa budzi wszechogarniająca Pakistan korupcja. Dotyczy to w ogromnym stopniu lokalnej administracji państwowej oraz wymiaru sprawiedliwości. Załatwienie czegokolwiek bez łapówek graniczy w opinii zwykłych obywateli z cudem. A jeżeli nawet uda się rozpocząć jakąś sprawę, to jej mitręga proceduralna sprawia, iż nikt nie oczekuje jej rychłego zakończenia. To notabene jeden z powodów, dla których powodzeniem zaczynają się cieszyć w Pakistanie sądy szariackie powoływane do życia przez talibów. Tam sprawa trwa krótko, a wynik rozprawy jest czytelny dla pokrzywdzonego. Te sądy są po prostu skuteczne. Dlatego przekonanie, iż większość mieszkańców Pakistanu boi się panicznie talibów i ich ortodoksyjnego islamu jest niekoniecznie prawdziwe. Tak więc nieskuteczność oraz opieszałość działań administracji publicznej, jej skorumpowanie oraz korupcjogenność i niejasność procedur, to kolejny powód wielotysięcznych protestów, które ogarnęły w ostatnich tygodniach Pakistan i których apogeum sięgnęło Islamabadu.

Część komentatorów uważa, że determinacja protestujących wynika w pewnej mierze z cichego poparcia dla ich ruchu ze strony armii.

Krzysztof Renik

Są także powody bardziej codzienne. Mimo szumnych zapowiedzi rząd Nawaza Sharifa nie potrafił na przykład poradzić sobie z katastrofą energetyczną, która trwa od lat w Pakistanie, i która coraz dotkliwiej doskwiera mieszkańcom kraju. Wyłączenia prądu są codziennością nie tylko na prowincji, ale także w dużych miastach. Co prawda urzędnicy odpowiedzialni za pakistańską energetyką przekonują, iż problemu nie ma, ponieważ każdy może sobie kupić generator prądotwórczy i w czasie przerw w dostawach prądu zaspokajać energetyczne potrzeby we własnym zakresie. Oczywiście każdy kogo stać na zakup agregatu prądotwórczego oraz wcale nie taniego obecnie paliwa.

Trudno obecnie przewidzieć, czym zakończą się trwające od tygodni protesty w Pakistanie. Obie strony nie zamierzają ustępować – rząd Nawaza Sharifa uzyskał poparcie w parlamencie, a sam premier jest przekonany, iż utrzyma się przy władzy. Z kolei liderzy przewodzący obu protestom uważają, iż władza jest już na tyle skompromitowana, że powinna odejść. Część komentatorów uważa, że determinacja protestujących wynika w pewnej mierze z cichego poparcia dla ich ruchu ze strony armii. Wydawało się, że po wielu latach rządów wojskowych zarówno sama armia, jak i społeczeństwo nie chce już powracać do doświadczeń tamtych rządów. Jednak kto wie, czy w sytuacji coraz większej niestabilności w kraju, powrót do władzy armii w jakiejś zakamuflowanej formie nie stanie się faktem.

Obaj przywódcy obecnych protestów – i sławny krykiecista i suficki duchowny podejrzewani byli już od dawna, że są cywilnym głosem wojskowych. W sytuacji, gdy państwo posiadające broń nuklearną i leżące w tak wrażliwym geopolitycznie miejscu, na styku Azji Południowej i Centralnej, w sąsiedztwie niespokojnego Afganistanu, staje się coraz bardziej niesterowalne, to być może powrót do władzy generałów przyczyniłby się do wymuszonej siłą stabilizacji. Tylko wtedy należałoby zapomnieć o budowaniu w tym państwie demokracji.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 296

(36/2014)
11 września 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj