Wesprzyj Kulturę Liberalną
Kultura Liberalna istnieje dzięki osobom takim jak Ty. Wesprzyj Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Feminizując] Macierzyństwo non-fiction....

[Feminizując] Macierzyństwo non-fiction. Odcinek drugi

Katarzyna Kazimierowska

Szybko okazuje się, że gdy na świat przychodzi dziecko, w niebyt odchodzi termin „związek partnerski” – pisze Katarzyna Kazimierowska.

Zaczęło się od głupiutkiego artykułu na Gazeta.pl, o tym, dlaczego to głównie matki wstają w nocy do swoich dzieci, ale to jest dobry punkt wyjścia do rozmowy o ciemnej stronie macierzyństwa.

Poniedziałkowe przemówienie Ewy Kopacz, świeżo upieczonej premier, tuż po desygnowaniu jej przez prezydenta na to stanowisko, może budzić uśmiech, ale chyba tylko kobiety wiedzą, co kryje się za zdaniem: „Domy, w których rządzą kobiety, wychodzą na tym dobrze”. Bo domy, w których rządzą kobiety, to przede wszystkim domy, w których to kobiety głównie pracują. To one wstają pierwsze i to one ostatnie gaszą światła, gdy wszyscy domownicy już smacznie śpią. Pomijając fakt, że i tak kobiety wykonują gros prac domowych, niezależnie od tego, czy pracują zawodowo, czy nie, to w domach, w których rządzą kobiety, wszystkie decyzje i większość działań spoczywa w ich rękach. Jeśli taką myśl miała nam do przekazania pani premier, to trzymam kciuki za jej zdrowie.

„Siedzenie w domu” młodych matek nie ma nic wspólnego z wypoczynkiem. To żmudna, monotonna fizyczna praca, powtarzana codziennie przez wiele miesięcy.

Katarzyna Kazimierowska

O tym, że kobiety wykonują większość obowiązków domowych, co roku przypominają nam badania ośrodków opinii społecznej. Ale o tym, że liczba tych obowiązków drastycznie wzrasta, gdy zostajemy matkami, przekonujemy się boleśnie same, gdy kończy się tzw. okres ochronny dla kobiety, związany z ciążą i połogiem. Jeszcze przez pierwsze tygodnie po porodzie wszyscy wokół nam pomagają, nawet wtedy, gdy sobie tego nie życzymy, oferując wsparcie i ugotowany obiad.

To się szybko kończy. Pewnego dnia budzimy się jak ze snu same w domu z maluchem, który z dnia na dzień domaga się od nas coraz więcej uwagi, a kontakt ze światem i spotkania towarzyskie realizujemy podczas spacerów z dzieckiem i to wtedy, gdy akurat znajomi i rodzina nie są właśnie w pracy. A z reguły wszyscy są. Brytyjska pisarka Rachel Cusk w swojej cytowanej tu już na łamach „KL” książce pt. „Praca na całe życie”, pisze o koszmarze zamknięcia w domowych pieleszach, którego wiele osób młodym matkom zazdrości, choć nikt tak naprawdę nie chciałby się z nami zamienić. Bo to „siedzenie w domu” nie ma nic wspólnego z wypoczynkiem. To żmudna, monotonna fizyczna praca, powtarzana codziennie przez wiele miesięcy. Oczywiście jest za nią nagroda – możliwość obserwacji jak rozwija się nasza pociecha, jak wodzi za nami zakochanym wzrokiem. Ale w rzeczywistości nic nie jest takie proste.

O szczęściu mogą mówić matki, które przed porodem pracowały na etacie – państwo nagradza je (obecnie rocznym) urlopem macierzyńskim. Ale taki przywilej nie należy się matkom przed porodem pracującym na umowach o dzieło czy zlecenie. Gdy opadną emocje i pierwsze tygodnie zmagania się z nową rzeczywistością, czas zadbać o bezpieczeństwo finansowe. Tymczasem, niezależnie od tego, w jakiej młoda matka jest sytuacji, czas wypełniony pielęgnacją, opieką i karmieniem niemowlaka przecieka przez palce. Zmęczenie zamiast ustępować – narasta. I wtedy nawet nocne wstawanie, które z łatwością można przecież dzielić z partnerem – w końcu dziecko to wspólny obowiązek rodziców – staje się przyczyną konfliktów w związku i wewnętrznej frustracji. Szybko okazuje się, że gdy na świat przychodzi dziecko, w niebyt odchodzi termin „związek partnerski”.

Macierzyństwo wrzuca kobiety w zupełnie inną czasoprzestrzeń, inną od tej, do której – jako aktywne zawodowo, społecznie i towarzysko – przywykły.

Katarzyna Kazimierowska

W internecie można znaleźć tysiące porad, artykułów i blogów poświęconych zarządzaniu czasem. Większość skierowana jest do pracoholików i matek właśnie. Perfekcyjne Panie i Matki Domu radzą w nich, jak wykonać swoją pracę w o połowę krótszym czasie, jak sprytnie delegować swoje obowiązki na nieświadomych niczego domowników i jak w wypełnionym matczynymi obowiązkami dniu znaleźć czas na relaks lub dodatkową pracę. Pomijając złośliwie narzucającą się myśl, że sprostanie tym wskazówkom wymaga bycia superwoman lub regularnego zażywania używek na pobudzenie ciała i umysłu, to co innego zwraca uwagę. Wszystkie wskazówki kierowane są do kobiet. Niby to zrozumiałe, w końcu to one siedzą w domu z dziećmi, to one są mistrzyniami multitaskingu. Ale dlaczego nikomu nie przyszło do głowy, by te wskazówki objęły mężczyzn, ojców i partnerów tych umęczonych kobiet. Dlaczego w takim poradniku nie czytamy: „Wracając z pracy do domu, wpadnij do pobliskiego marketu po zakupy na obiad, nie zapomnij też o środkach czystości. Zaraz po powrocie ucałuj żonę i przejmij opiekę nad dzieckiem. Pobaw się chwilę z pociechą, ale gdy dziecko już zajmie się zabawką, przystąp od razu do umycia i obrania warzyw. Gdy bulion będzie się gotował, wstaw pranie i szybko odkurz podłogi. Po całym dniu zabawy na pewno warto poukładać książki i zabawki dziecka, w pokoju od razu zrobi się przestronniej. Gdy już bulion się ugotuje, zagnieć szybko ciasto na kolację i przygotuj butelkę z mlekiem dla dziecka…”.

No właśnie. Brzmi to jak tekst szaleńca, ale tak właśnie wyglądają propozycje efektywnego wykorzystania każdej sekundy czasu dla kobiet-matek. Dziecko nie daje zbyt wiele przestrzeni na myślenie, nie mówiąc o zdalnej pracy czy rozwoju zawodowym. Macierzyństwo wrzuca kobiety w zupełnie inną czasoprzestrzeń, inną od tej, do której – jako aktywne zawodowo, społecznie i towarzysko – przywykły. W sytuacji, gdy nie mają wsparcia ze strony babć, pieniędzy na opiekunki (a na żłobek jest jeszcze za wcześnie lub też nie wyobrażamy sobie naszego niechodzącego i niemówiącego jeszcze niemowlaka w instytucji opiekuńczej), pozostaje wyszarpywanie czasu z tej puli, którą poświęcamy dziecku lub walka o czas z partnerem. W książce, którą właśnie odkryłam – „Gender division and working time in the New Economy. Changing Patterns of Work, Care and Public Policy in Europe and North America” – pada pytanie, na ile państwa dobrobytu są gotowe zaadaptować się do zmieniających się szybko zasad rządzących postindustrialnym społeczeństwem, zwłaszcza jeśli mamy na myśli los indywidualnych gospodarstw domowych i intymne relacje rodzinne.

To pytanie pada w kontekście wciąż mało elastycznych godzin pracy, urlopów ojcowskich, z których nadal nie korzystamy i dzielonej między rodziców opieki nad dziećmi, za którą pracodawca nie będzie karał obcięciem płacy czy wyrzuceniem z pracy. Prosty przykład: o ileż łatwiej miałaby matka, gdyby pracodawca jej partnera pozwalał pracować mu krócej lub przychodzić później do pracy do czasu, gdy dziecko nie pójdzie do żłobka. Wówczas matka może powoli wracać do zawodu, rozwijać się intelektualnie lub zwyczajnie odpocząć. Wiem, że to zmiany systemowe, które się szybko nie wydarzą. Byłyby jednak ważnym ukłonem w stronę matek i sporą zachętą dla par, które wahają się, czy zdecydować się na dziecko. I wtedy kłótnie o to, kto dziś w nocy wstaje do pociechy, przestaną mieć takie znaczenie.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 296

(36/2014)
15 września 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj