Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > Prorok, męczennik, wyrzutek,...

Prorok, męczennik, wyrzutek, artysta. Pier Paolo Pasolini w Martin Gropius Bau

Marek Staszyc

Berlińska wystawa „Rzym Pasoliniego” nie jest próbą muzealnej rekonstrukcji – ukazuje żywą postać reżysera nieustannie walczącego o swoją suwerenność. Włoski intelektualista, widziany z perspektywy Martin Gropius Bau, to współczesny buntownik z wyboru.

Fragmenty archiwalnych filmów i telewizyjnych wywiadów ukazują delikatnego mężczyznę ukrytego za ciemnymi okularami, który w różnych sytuacjach, bez pośpiechu, łagodnym głosem recytuje wiersz poświęcony swojej matce, opowiada o lumpenproletariackich przedmieściach Rzymu, z niezachwianą pewnością siebie krytykuje studenckich rebeliantów 1968 r. Poeta, pisarz, filmowy reżyser Pier Paolo Pasolini, brutalnie zamordowany w 1975 r., nie przestał być bolesnym ogniwem współczesnej włoskiej kultury. Berlińska wystawa „Rzym Pasoliniego” w Martin Gropius maluje portret artysty, którego literackie i filmowe dzieło nadal pulsuje żywotną energią.

3_pasolini_davoli.jpg

Archivio Pier Paolo Pasolini, bibliotheca della cineteca del comune di Bologna

Wystawa miała premierę wiosną tego roku we włoskiej stolicy, do Berlina przywędrowała z Barcelony. Kolejny etap to Paryż. To ponadnarodowe przedsięwzięcie zaświadcza o randze i uznaniu dzieła artysty w niemal 40 lat po jego tragicznej i przerażającej śmierci. Bestialsko zmasakrowane zwłoki reżysera znaleziono rankiem 2 listopada 1975 r. Okoliczności makabrycznego mordu na reżyserze nie zostały nigdy w pełni wyjaśnione. Po latach jego śmierć nadal stanowi mroczną skazę na obliczu powojennych Włoch, kraju borykającego się z bagażem politycznych intryg, społecznych napięć żywiących ekstremy lewicowe i faszystowskie. Pasolini głośno napiętnował choroby włoskiego życia publicznego, także jako publicysta, autor felietonów dla „Corriere della Sera”, w których otwarcie oskarżał czołowych włoskich polityków o intrygi i korupcję. Jednocześnie wszystkie jego filmy budziły fale oburzenia „strażników moralności” wszelkiej maści. Pasolini spełniał się w starciu. Szukał wrogów i miał ich wielu. Włoski reżyser Ettore Scola tak zareagował na tragiczną śmierć Pasoliniego: „Mówił za dużo, powinien był milczeć”.

Piętno hańby

Ekspozycja opowiada między innymi o rzymskich losach artysty. Pasolini przybywa do Rzymu w 1950 r. z odległego, prowincjonalnego miasta Casarsa na północy Włoch. Tu bierze swój początek chronologia i topografia wystawy. Jest młody, ma 28 lat – ale za nim już pełne doświadczeń i goryczy życie. Sam mówi, że to była ucieczka. Oskarżony o seksualną deprawację jednego ze swoich uczniów w lokalnym liceum, zmaga się z bezwzględnym ostracyzmem, mimo że ostatecznie zarzuty nie zaprowadziły go przed sąd. Efektem skandalu jest wyrzucenie z partii komunistycznej i utrata posady nauczyciela. Pierścień wrogości zaciska się coraz mocniej. Pasolini nie widzi wyboru, decyduje się na wyjazd. Wystawę otwiera ekran symulujący widok z okna pociągu opuszczającego Casarsę. Oglądamy archiwalne zdjęcia miasta, które mogłyby być obrazami wspomnień włoskiego reżysera. Pojawiają się fotografie bliskich Pasoliniego oraz ważnych dla niego miejsc. Jego starszy brat walczył w komunistycznej partyzantce; zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Pozostał na zawsze alter ego artysty. Rzymska odsłona życia Pasolinich bierze swój początek na dworcu Termini i jest rekonstruowana przez kolejne fragmenty wystawy. Widz zwiedza ulice oraz adresy rożnych mieszkań pisarza – poznaje przestrzenną scenografię, która towarzyszyła życiu i twórczości filmowca.

12_pasolini_irazoqui.jpg

© Associazione Pasolini Matera, Photo Archivio Notarangelo

Życie pisane sztuką

Współczesne ujęcia Rzymu miarowo odmierzają następne etapy wystawy, stanowiąc wprowadzenie do jej części zasadniczej, zbudowanej z fragmentów kronik, fotografii, rękopisów, maszynopisów poety oraz nagrań głosu Pasoliniego recytującego własne wiersze. Jego delikatne, refleksyjne brzmienie przywraca artystę do życia, czyni jego obecność niemal cielesną, bezpośrednio odczuwalną. Egzystencjalna bliskość, ewokowana nagraniami, stanowi jeden z kluczy wystawy, która – oprócz rekonstrukcji publicznego oblicza reżysera – stawia sobie także za cel sportretowanie jego osobowości twórczej. Nie spotykamy tu artysty w wydaniu prywatnym, ukrytym pod maską oficjalnego twórcy kultury. Pasolini przedstawia się po prostu jako jeden z bohaterów dzieł, których jest autorem. Świat przestawiony w jego poezji, scenariuszach, esejach, filmach wydaje się kreacją w tym samym stopniu, co rzeczywistością przez artystę przeżytą: jego autentycznym domostwem, miastem, w którym żył, państwem, którego był obywatelem.

Wróg publiczny

Świat Pasoliniego nie jest bynajmniej bezpiecznym schronieniem. To pole nieustannej walki, znojnego zmagania. W cieniu stale czai się zagrożenie, gorycz napiętnowania nigdy go nie opuszcza. Pasolini przez całe życie będzie funkcjonował na granicy dozwolonych społecznie norm, by niekiedy w ekstremalnym stopniu je przekraczać: zarówno na polu swojej twórczości, jak i swoim postępowaniem, ryzykując życie podczas nocnych eskapad w mroczne zaułki ubogich rejonów Rzymu. Szuka tam nie tylko ujścia dla swoich erotycznych fascynacji. Pasjonuje go także kultura tych nędznych dzielnic. Odnajdzie tam swojego literackiego i filmowego bohatera – wyrzutka z warstwy włoskiego lumpenproletariatu. Konflikty z prawem aż 33 razy zaprowadzą go przed sąd, choć zawsze z werdyktem uniewinniającym. Pasolini stał się wrogiem publicznym. Zarzuty będą się powtarzać: homoseksualizm, nieobyczajność, napaści oraz nieustanne oskarżenia o niszczenie ładu moralnego i religijnego. W jednej sali ekspozycji wystawiono stół montażowy, przy którym reżyser kadr po kadrze analizował przed sądem swój film „Twaróg”. W tej noweli, stanowiącej fragment większej całości („Rogopag”, na który składają się filmy między innymi Jeana-Luca Godarda i Roberto Rosselliniego), Orson Welles wciela się w rolę reżysera inscenizującego pasję Chrystusa z udziałem nieprofesjonalnych aktorów. W jej trakcie wygłodniały wcześniej Jezus umiera na krzyżu, bo przejadł się tytułowym twarogiem. Wystawa starannie dokumentuje sądowe peregrynacje artysty, który na wszystkich zdjęciach z rozpraw emanuje zaskakującym, melancholijnym spokojem.

W jednym z wywiadów poeta wyznał: „wolę być niesłusznie skazany niż tolerowany”.

Marek Staszyc

Oskarżony oskarża

Pasolini był ofiarą nagonki, nie mieścił się w kanonie drobnomieszczańskich norm. Drażnił, a jego przeciwnicy starali się upokorzyć go przed sadem. Jednak poeta świadomie przyjmował postawę prowokatora, dążył do sporu. Ten polemiczny etos wyznaczał kierunek artystycznych poszukiwań, ale był również budulcem, z którego artysta lepił własną, często paradoksalną tożsamość – marksisty zafascynowanego siłą ludowej religijności, lewicowca krytykującego aborcję. Pasolini spełniał się w roli prowokatora, adwersarza i był świadom ryzyka. W jednym z wywiadów poeta wyznał: „wolę być niesłusznie skazany niż tolerowany”. Tę namiętną zadziorność Pasoliniego dobrze ilustruje wspomnienie Bernardo Bertolucciego – dziś również klasyka kina europejskiego. Anegdota dotyczy pierwszego spotkania obu reżyserów. W filmie wyświetlanym na wystawie Bertolucci opowiada, że określił Pasoliniego jako „typa z marginesu” i uznał, że lepiej zejść mu z drogi. Później zostali przyjaciółmi. Podobno rozbawiony Pasolini ucieszył się, że może wydawać się tak podobny do bohaterów swoich artystycznych obserwacji.

18_pasolini_decameron.jpg

Archivio Pier Paolo Pasolini, Biblioteca della Cineteca del Comune di Bologna All Rights Reserved

Wspólnota wyklętych

Mieszkańcom rzymskich slumsów poświęcił powieść „Chłopcy życia”. Czuł z nimi silna więź, odnajdywał resztki archaicznych społeczności zmiecionych przez społeczeństwo kultury masowej. Jedno ze zdjęć wystawy ukazuje Pasoliniego grającego w piłkę z podwórkową drużyną, gdzieś pośrodku nieturystycznego Rzymu. Na twarzy poety maluje się spontaniczna radość. Pasolini uwielbiał piłkę nożna. „Obok literatury i erosa, futbol to moja największa radość”, wyznał kiedyś. Hołdem artysty dla tego odrzuconego świata był film „Mamma Roma”. Główną rolę gra w nim Anna Magnani, heroina dzieł włoskiego neorealizmu, najbardziej kojarzona z filmem Roberto Rosselliniego „Rzym, miasto otwarte”. Fragment wystawy odtwarza nagranie, na którym Pasolini i Magnani dyskutują, jak właściwie rozegrać jedną z filmowych scen. Współpraca z tą wielką włoską aktorką musiała być ważnym przeżyciem dla reżysera, który wielokrotnie podkreślał, jak wielką inspiracją był dla niego film Rosselliniego.

Pasolini był zdania, że jego kraj w latach 60. przechodził zmiany nieporównywalne nawet z gwałtownością faszystowskiego reżimu.

Marek Staszyc

Wystawa odnotowuje kolejne ważne adresy w rzymskiej biografii Pasoliniego, który jednak nie zawsze był wierny włoskiej stolicy. Inspiracji szukał coraz dalej. W jednej z sal wystawy stoi replika samochodu, którym w połowie lat 60. Pasolini przemierzał Włochy. Podczas tej podróży pracował nad filmem dokumentalnym o obyczajach seksualnych Włochów. Pytania zadawał przechodniom i  filmował swoją ankietę. Na tylnym siedzeniu auta z wystawy leży oryginalny magnetofon, na którym reżyser rejestrował uliczne wywiady. Pasolini był zdania, że jego kraj przechodzi zmiany nieporównywalne nawet z gwałtownością faszystowskiego reżimu. Wierzył, że nowa forma konsumpcyjnego społeczeństwa niszczyła enklawy kultur suwerennych, tradycyjnych, zakorzenionych w przeszłości. Zanikały wyspy odmienności, które tak ukochał i odmalował w swoich filmach o rzymskich zaułkach, „borgate”. W ich miejsce pojawiała się nowa forma zunifikowanego świata, poddanego radykalnie anonimowej władzy, w pewnym sensie brutalniejszej niż w czasach Mussoliniego. Taki był temat ostatniego, najbardziej kontrowersyjnego filmu reżysera, „Salò, czyli 120 dni Sodomy”. Ekranizacja powieści markiza de Sade przeniesiona została w realia faszystowskiej republiki na północy Włoch. Można ją jednak interpretować jako metaforę bezwzględnego uprzedmiotowienia jednostki w czasach rozpasanego konsumeryzmu. Taką wizję filmu podsuwa sam reżyser, który w wywiadach prezentowanych na wystawie wyznaje, że „Salò…” jest w równym stopniu oskarżeniem totalitaryzmu faszystowskiego, jak i bezkompromisowym atakiem na współczesną mu formę społeczeństwa kapitalistycznego, przemieniającego  w towar wszelkie wartości, w tym również ludzkie życie.

4_pasolini_accattone_a.jpg

© Reporters Associati – Roma

Cóż po poecie w czasie marnym

Niezgoda na konformizm nie pozwala Pasoliniemu wejść w sojusz z jakąkolwiek formą dogmatycznej ideologii. Pragnienie suwerenności pcha go do nieustannej konfrontacji. W swojej krytyce współczesnego społeczeństwa Pasolini przechodzi w poprzek wszystkich linii frontu. W heretycki sposób odnosi się do symboliki religijnej, ale jednocześnie sięga do Ewangelii i krytykuje aborcję. Konsumpcyjną cywilizację późnego kapitalizmu nazywa drugim faszyzmem, o wiele skuteczniejszym w niwelacji społeczeństwa niż kohorty Mussoliniego, jednak wcale go to nie zbliża do studenckich protestów 1968 r. Przeciwnie – młodocianych rebeliantów oskarża o mieszczański konformizm, a prawdziwe ofiary widzi w policjantach o twarzach chłopskich synów, którzy nie mają w życiu żadnego wyboru. W czasie podróży po Stanach zaprzyjaźnia się z ikoną amerykańskiej kontestacji, Allenem Ginsbergiem. Na wystawie czytamy fragment listu Pasoliniego do autora „Skowytu”: „twoi burżuje są szaleni, włoscy są idiotami, jak można walczyć z idiotami?”.

Wystawa w Martin Gropius Bau nie oferuje jedynie spaceru po burzliwym wycinku historii Włoch z Pier Paolo Pasolinim w roli przewodnika. Szuka również odpowiedzi na pytanie o możliwość egzystencji radykalnie autonomicznej, a jednocześnie świadomej granic wolności wyznaczonych przez kontrolę społeczną, polityczną, wreszcie władzę popędów. Pasolini nadal fascynuje, bo pozostawił po sobie obraz człowieka rozpaczliwie strzegącego swojej swobody. Ratował niezależność, żywiąc twórczość sprzecznościami i kontrowersjami, pielęgnując swoją samotność. W biografii Pasoliniego odmalowanej na wystawie uderza uparte budowanie siebie i swojej sztuki na poczuciu całkowitego osamotnienia, istnienia poza historią i normami, wyłącznie na własną rękę i ku własnej zgubie. Być może właśnie dlatego postać Pasoliniego intryguje również dzisiaj, kiedy w formowaniu własnej tożsamości nie sposób liczyć na solidne kodeksy idei, wierzeń, przekonań. Pasolini w swojej sztuce przewidział nadejście tej epoki i na swój sposób określił swoje w niej miejsce.

Wystawa:

„Pasolini Roma”, organizator: Berliner Festspiele.
Martin Gropius Bau, Berlin, 11 września 2014 – 5 stycznia 2015.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 305

(45/2014)
11 listopada 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj