Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Putinada] Czy obcokrajowcy...

[Putinada] Czy obcokrajowcy uratują Ukrainę?

Viktoria Zhuhan

Maj był miesiącem jednej głośnej rezygnacji i jednego głośnego powołania. Niemiec Sasza Borowyk nie pracuje już w ministerstwie gospodarki, a Gruzin Micheil Saakaszwili został szefem administracji obwodu odeskiego.

Czytaj także po ukraińsku.


 

Łamigłówka dla ukrainofilów. Kto jest bohaterem poniższego cytatu?

„Nie było pomiędzy nimi zgody, a trwałe kłótnie ich paraliżowały. I zaprosili oni wojewodę zagranicznego, który byłby dla nich obcy i potrafiłby nimi rządzić…”.

Komentatorzy mogliby dość trafnie podejrzewać, że chodzi o powołanie byłego prezydenta Gruzji na stanowisko gubernatora w Odessie. Jakiś czas temu, że o innych obcokrajowców: Natalię Jaresko (minister finansów z USA), Oleksandra Kwitaszwilego (byłego gruzińskiego ministra zdrowia) czy o całą ekipę wybitnych profesjonalistów z krajów byłego bloku radzieckiego, którzy zajęli różne stanowiska i zgodzili się pracować jako doradcy w ukraińskich urzędach i ministerstwach.

Poprawnej odpowiedzi najprędzej udzieliłby jednak uczeń podstawówki. Chodzi o przywódcę Wikingów Ruryka, zaproszonego przez Słowian do rządzenia. Działo się to w IX w. i zostało opisane przez kronikarza Nestora, zwanego pierwszym ukraińskim historykiem. Ocenę trafności porównania z wydarzeniami sprzed tysiąca lat zostawmy historykom. Ale każdy, kto uczył się w ukraińskiej szkole, doceni urok tej sarkastycznej obserwacji. Nie pierwszy raz Ukraińcy polegają na zagranicznych specjalistach w rozwiązaniu najtrudniejszych wewnętrznych kwestii. Brakuje nam woli do podjęcia niepopularnych decyzji? Zrzućmy je na obcokrajowców.

Co tu robią „polityczni goście”?

W maju Kijów dyskutował o „rezygnacji” Saszy Borowyka, niemieckiego prawnika z harwadzkim wykształceniem, który nie tak dawno przyjął obywatelstwo ukraińskie i przez kilka miesięcy pracował pro bono jako doradca przy ministerstwie gospodarki. Rezygnacja musi być pisana w cudzysłowie, bo przecież nagle okazało się, że premier nigdy nie podpisał powołania. Borowyk wyjaśniał mediom, że tylko tracił czas na niepotrzebną papierkową i biurokratyczną robotę, a jego apele dotyczące konieczności przeprowadzenia niepopularnych reform zostały zignorowane. Pochodzący z Litwy minister gospodarki Aivaras Abromavičius i jego szef, Arsenij Jaceniuk, skomentowali później, że było to po prostu niedopatrzenie. Później okazało się jednak, że niemiecki ekspert w przeszłości był i w moskiewskiej szkole służb specjalnych KGB, co okazało się pewnym problemem.

To nie pierwszy przypadek „rozczarowania” zagranicznych ekspertów systemem ukraińskim. Gruziński urzędnik Džambuł Ebanoidze – który otrzymał ukraińskie obywatelstwo, ale tak i nie został doradcą ministra – uważa, że zaproszonych na Ukrainę reformatorów pochłonęła rutyna biurokracji, a system nadal pracuje według starych schematów, koncentrując wszystkie procesy decyzyjne w rękach premiera. Pawło Szeremeta, ukraiński specjalista z amerykańskim doświadczeniem i wykształceniem, opuścił stanowisko ministra gospodarki jesienią, gdy bez konsultacji z nim powołano jego zastępcę. Szeremeta przyznał szczerze, że napięte relacje z premierem i przeszkadzanie we wprowadzeniu reform były tylko kroplą, która przelała czarę goryczy.

Podobno największym entuzjazmem wykazuje się teraz nowo mianowany szef obwodu odeskiego, były prezydent Gruzji Mikael Saakaszwili. Z tą zmianą kadrową wiązało się wiele emocji, a komentatorzy prześcigali się w krytyce i żartach. Wszyscy próbują zrozumieć, co wpłynęło na ten krok Poroszenki – brak kadr wśród ukraińskich „elit”, chęć zaszkodzenia konkurentowi, oligarsze Ihorowi Kołomojskiemu, poprzez odwołanie jego marionetki? Nowo mianowany gubernator obiecał natomiast zwalczyć korupcję i przeprowadzić radykalne reformy, a nawet zjednoczyć region mimo wszystkich konfliktów i kontrowersji. I przystąpił do roboty.

„Kanapowym ekspertom” (tak na Ukrainie nazywają komentatorów i blogerów, którzy nie robią nic poza krytyką z dystansu wygodnych foteli) pozostało myśleć, kto kogo rozczaruje szybciej: kolejny obcokrajowiec Ukrainę czy na odwrót. Kto by nie podejmował walki z systemem, są na szczęście obiektywne kryteria oceny rezultatów. Na przykład niedawny szczyt Partnerstwa Wschodniego w Rydze, po którym Ukrainę skrytykowano za nieudaną walkę z korupcją. Czas wziąć się za siebie, Ukraino.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 335

(23/2015)
13 czerwca 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj