Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Putinada] Czy obcokrajowcy...

[Putinada] Czy obcokrajowcy uratują Ukrainę?

Viktoria Zhuhan

Maj był miesiącem jednej głośnej rezygnacji i jednego głośnego powołania. Niemiec Sasza Borowyk nie pracuje już w ministerstwie gospodarki, a Gruzin Micheil Saakaszwili został szefem administracji obwodu odeskiego.

Czytaj także po ukraińsku.


 

Łamigłówka dla ukrainofilów. Kto jest bohaterem poniższego cytatu?

„Nie było pomiędzy nimi zgody, a trwałe kłótnie ich paraliżowały. I zaprosili oni wojewodę zagranicznego, który byłby dla nich obcy i potrafiłby nimi rządzić…”.

Komentatorzy mogliby dość trafnie podejrzewać, że chodzi o powołanie byłego prezydenta Gruzji na stanowisko gubernatora w Odessie. Jakiś czas temu, że o innych obcokrajowców: Natalię Jaresko (minister finansów z USA), Oleksandra Kwitaszwilego (byłego gruzińskiego ministra zdrowia) czy o całą ekipę wybitnych profesjonalistów z krajów byłego bloku radzieckiego, którzy zajęli różne stanowiska i zgodzili się pracować jako doradcy w ukraińskich urzędach i ministerstwach.

Poprawnej odpowiedzi najprędzej udzieliłby jednak uczeń podstawówki. Chodzi o przywódcę Wikingów Ruryka, zaproszonego przez Słowian do rządzenia. Działo się to w IX w. i zostało opisane przez kronikarza Nestora, zwanego pierwszym ukraińskim historykiem. Ocenę trafności porównania z wydarzeniami sprzed tysiąca lat zostawmy historykom. Ale każdy, kto uczył się w ukraińskiej szkole, doceni urok tej sarkastycznej obserwacji. Nie pierwszy raz Ukraińcy polegają na zagranicznych specjalistach w rozwiązaniu najtrudniejszych wewnętrznych kwestii. Brakuje nam woli do podjęcia niepopularnych decyzji? Zrzućmy je na obcokrajowców.

Co tu robią „polityczni goście”?

W maju Kijów dyskutował o „rezygnacji” Saszy Borowyka, niemieckiego prawnika z harwadzkim wykształceniem, który nie tak dawno przyjął obywatelstwo ukraińskie i przez kilka miesięcy pracował pro bono jako doradca przy ministerstwie gospodarki. Rezygnacja musi być pisana w cudzysłowie, bo przecież nagle okazało się, że premier nigdy nie podpisał powołania. Borowyk wyjaśniał mediom, że tylko tracił czas na niepotrzebną papierkową i biurokratyczną robotę, a jego apele dotyczące konieczności przeprowadzenia niepopularnych reform zostały zignorowane. Pochodzący z Litwy minister gospodarki Aivaras Abromavičius i jego szef, Arsenij Jaceniuk, skomentowali później, że było to po prostu niedopatrzenie. Później okazało się jednak, że niemiecki ekspert w przeszłości był i w moskiewskiej szkole służb specjalnych KGB, co okazało się pewnym problemem.

To nie pierwszy przypadek „rozczarowania” zagranicznych ekspertów systemem ukraińskim. Gruziński urzędnik Džambuł Ebanoidze – który otrzymał ukraińskie obywatelstwo, ale tak i nie został doradcą ministra – uważa, że zaproszonych na Ukrainę reformatorów pochłonęła rutyna biurokracji, a system nadal pracuje według starych schematów, koncentrując wszystkie procesy decyzyjne w rękach premiera. Pawło Szeremeta, ukraiński specjalista z amerykańskim doświadczeniem i wykształceniem, opuścił stanowisko ministra gospodarki jesienią, gdy bez konsultacji z nim powołano jego zastępcę. Szeremeta przyznał szczerze, że napięte relacje z premierem i przeszkadzanie we wprowadzeniu reform były tylko kroplą, która przelała czarę goryczy.

Podobno największym entuzjazmem wykazuje się teraz nowo mianowany szef obwodu odeskiego, były prezydent Gruzji Mikael Saakaszwili. Z tą zmianą kadrową wiązało się wiele emocji, a komentatorzy prześcigali się w krytyce i żartach. Wszyscy próbują zrozumieć, co wpłynęło na ten krok Poroszenki – brak kadr wśród ukraińskich „elit”, chęć zaszkodzenia konkurentowi, oligarsze Ihorowi Kołomojskiemu, poprzez odwołanie jego marionetki? Nowo mianowany gubernator obiecał natomiast zwalczyć korupcję i przeprowadzić radykalne reformy, a nawet zjednoczyć region mimo wszystkich konfliktów i kontrowersji. I przystąpił do roboty.

„Kanapowym ekspertom” (tak na Ukrainie nazywają komentatorów i blogerów, którzy nie robią nic poza krytyką z dystansu wygodnych foteli) pozostało myśleć, kto kogo rozczaruje szybciej: kolejny obcokrajowiec Ukrainę czy na odwrót. Kto by nie podejmował walki z systemem, są na szczęście obiektywne kryteria oceny rezultatów. Na przykład niedawny szczyt Partnerstwa Wschodniego w Rydze, po którym Ukrainę skrytykowano za nieudaną walkę z korupcją. Czas wziąć się za siebie, Ukraino.

...dziękujemy, że jesteś z nami! Już od 10 lat działamy na rzecz budowania lepszego kraju dla przyszłych pokoleń Polaków.

Naszym marzeniem jest demokratyczna, praworządna, tolerancyjna Polska, w której ludzie potrafią podać sobie rękę mimo różnic. Nie są to dla nas puste slogany. W czasach postępującej radykalizacji i rosnących podziałów politycznych tworzymy pismo, które niezmiennie idzie własną drogą.

Przy okazji naszych 10. urodzin chcielibyśmy skierować do Ciebie ważny apel. „Kultura Liberalna” ukazuje się dzięki osobom takim jak Ty. Jeśli mamy stabilnie działać przez kolejną dekadę, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas comiesięcznymi wpłatami. W tej chwili otrzymujemy bezpośrednio od Czytelników około 12 tysięcy złotych miesięcznie, co stanowi 15 procent naszego miesięcznego budżetu. Jeśli wolno nam wypowiedzieć życzenie na 10. urodziny, chcielibyśmy, aby wkrótce było to co najmniej 50 procent. To zapewni nam bezpieczeństwo, niezależność i możliwość mądrego rozwoju.

Mamy głowy pełne pomysłów i wierzymy, że z Twoim wsparciem będziemy je mogli zrealizować; że będziemy coraz lepsi i coraz silniejsi.

SKOMENTUJ

Nr 335

(23/2015)
13 czerwca 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj