Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Temat tygodnia > Wolność sztuki. Czy...

Wolność sztuki. Czy uczucia religijne podlegają ochronie? [DEBATA]

Redakcja „Kultury Liberalnej”

Szanowni Państwo,

„Madame Bovary” Gustawa Flauberta czy „Święto Wiosny” Igora Strawińskiego, „Ostatnie kuszenie Chrystusa” Martina Scorsese czy karykatury Mahometa w duńskiej prasie… Sztuka jest dziedziną, która od zawsze łamie tabu. Większość wybitnych utworów literackich czy muzycznych powstało z buntu wobec zastanego porządku i dominujących porządków aksjologicznych. W państwach zachodnich o długich tradycjach demokratycznych debata o granicach wolności sztuki trwa od stuleci. Polska tych dyskusji na własnym podwórku dopiero się uczy – ledwie ćwierć wieku temu nad Wisłą panowała nie tylko cenzura obyczajowa, ale i ta jak najbardziej zinstytucjonalizowana.

Jak w prezentowanej dziś na naszych łamach debacie zwraca uwagę Jarosław Kuisz, jeszcze w latach 90. pojawiały się w Polsce publikacje, których autorzy zastanawiali się, czy cenzura nie powinna zostać na wszelki wypadek zachowana – już nie z powodów politycznych, ale światopoglądowych. Pytano, czy dorośliśmy do wolności słowa. Na szczęście pomysłów nie zrealizowano, a polską opinią publiczną wstrząsały kolejne skandale wywoływane przez kolejne kontrowersyjne prace – m.in. przez „Pasję” Doroty Nieznalskiej czy rzeźbę „Jan Paweł II przygniecionym meteorytem” Maurizo Cattelana. Jedną z ostatnich odsłon tego sporu były kontrowersje wokół spektaklu „Golgota Picnic”, który w zeszłym roku został usunięty z programu poznańskiego Festiwalu Malta.

Na świecie po zamachu na paryską redakcję tygodnika „Charlie Hebdo” na niespotykaną dotąd skalę rozgorzała dyskusja na temat wolności słowa, sztuki oraz ich relacji wobec religii i polityki. Po początkowym okresie solidarności z zamordowanymi dziennikarzami i rysownikami coraz częściej zaczęły pojawiać się głosy dystansujące od francuskiego tygodnika. Co ciekawe, takie opinie płynęły nie tylko ze strony muzułmańskich czy chrześcijańskich konserwatystów, których religie były stałą treścią karykatur zamieszczanych w piśmie, ale i zachodniej lewicy oraz liberałów. Spory o to, czy „być Charlie”, czy nie być, prowadziliśmy także na łamach „Kultury Liberalnej”.

W istocie cały czas pytamy o to, ile wolności powinni mieć artyści. Czy wolność jest tożsama z prawem do obrażania? A może przeciwnie – każde ograniczenie tej wolności jest tożsame z cenzurowaniem sztuki?

Artyści chcą prowokować, chcą poprzez skandal zadawać społeczeństwu trudne pytania. Jak mówi w debacie „Kultury Liberalnej” Agnieszka Holland, „właściwie po to jest prowokacja, żeby nastąpiła reakcja. […] Pytanie jednak, czy ta reakcja ma przybrać formę prawną i czy prawnie można artyście nakazać milczenie”.

Z taką sytuacją mamy niekiedy do czynienia w Polsce, gdzie art. 196 kodeksu karnego przewiduje za obrazę uczuć religijnych karę do nawet 2 lat pozbawienia wolności. Zdaniem Marty de Zunigi artykuł ten nie jest jednak zbyt często stosowany, bowiem „jedynie kilkanaście procent spraw kończy się jakimiś rozstrzygnięciami”. De Zuniga podkreśla także, że choć wolność słowa to wartość, której należy bronić, nie wolno nam ignorować społecznych emocji, jakie słowa czy działania artysty niekiedy wywołują.

Co jednak w takiej sytuacji ma zrobić prawo i jego organy? Ścigać, karać, prewencyjnie zakazywać? Jak podkreśla w rozmowie Ewa Łętowska, bez jasnego określenia naszych oczekiwań wobec prawa, publiczna debata będzie sprowadzała się do licytacji na to, uczucia jakiej grupy społecznej zostały w danym momencie bardziej urażone.

Warunkiem wstępnym rozmowy na ten temat jest jednak intelektualna uczciwość, podkreślał o. Tomasz Dostatni. Każdy z nas ma prawo do wyrażenia głosu sprzeciwu, ale jedynie wówczas, gdy dokładnie wie, przeciwko czemu protestuje. Spory o niewystawione jeszcze spektakle czy nie widziane przez protestujących instalacje do żadnych wniosków nas nie doprowadzą.

Na swoisty paradoks w myśleniu o wolności słowa zwraca z kolei uwagę

Rashad Ali. W sporach o granice wolności słowa urażone grupy domagają się często uszanowania ich prawa do – niekiedy radykalnego – protestu przeciwko kontrowersyjnym dziełom sztuki. „Ale przecież to nic innego, jak właśnie prawo do wolności wypowiedzi!”, twierdzi Ali i jak podkreśla – „demokracja bez tej wolności nie może się udać”.

 

Zapraszamy do lektury!

Redakcja

 


 

Stopka numeru:

Koncepcja Tematu Tygodnia: Jarosław Kuisz.

Opracowanie: Łukasz Pawłowski, Thomas Orchowski, Karolina Norkiewicz, Jakub Sypiański, Viktoriia Zhuhan.

Fotografie: Maciej Spychał.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 342

(30/2015)
28 lipca 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj