Wesprzyj Kulturę Liberalną
Przyszłość naszego tygodnika zależy od Darczyńców. Wesprzyj Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Putinada] Białoruś po...

[Putinada] Białoruś po nowemu i po staremu

Julia Alaksiejewa

Kontynuujemy temat reelekcji Aleksandra Łukaszenki na prezydenta Białorusi. Poprzednio pisał o tym białoruski politolog – Maxim Rust. Dziś oddajemy głos naszej współpracowniczce – Julii Alaksiejewej.

 

Czytaj także tekst Maxima Rusta pt. „20 lat eleganckich zwycięstw”.

 


 

Aleksandr Łukaszenka ponownie został prezydentem. W tym roku z rekordowym wynikiem 83,5 proc., podczas gdy każdy z pozostałych kandydatów dostał poniżej 5. I to mimo opinii ekspertów, że w kampanii Łukaszenka był nie w formie i pozbawiony poparcia społeczeństwa: nastąpiła dewaluacja waluty, obniżyły się pensje, kredyty nie były tak dostępne jak do tej pory.

Jeszcze trochę o cyfrach. Wiadomo, że główną charakterystyką białoruskich wyborów jest frekwencja, tym razem wyniosła ona 87,2 proc. Aż 36 proc. uprawnionych zagłosowało przedterminowo. To dla władzy ulubiony etap wyborów, przebiegający na „dobrowolnie przymusowych” zasadach – wobec żołnierzy, pracowników fabryk, studentów (z tymi ostatnimi dzieją się najciekawsze rzeczy – grozi się im wyrzuceniem z akademików lub daje dodatkowe wolne od studiów dni). Po raz pierwszy zastosowano także metodę zwaną „karuzelą”, kiedy wykorzystuje się zaświadczenia uprawniające do głosowania poza miejscem zameldowania, a w konsekwencji głosować „można” kilka razy. Bez naruszeń się nie odbyło, ale chyba nikt przesadnie się tym nie zmartwił.

Nie ważne, jakie liczby wymyśliła władza, nie miały one dużego znaczenie dla UE. Wszyscy byli zadowoleni, że wszystko odbyło się po cichu – Nobel dla Swietłany Aleksijewicz przyciągnął więcej uwagi niż wybory, „w demokratyczny sposób” zwolniono więźniów sumienia i pozwolono wypowiedzieć się „ludowi” w wyborach. OBWE napisze w raporcie o „nieznacznych zmianach na lepsze”; o tym że uznaje wybory, choć nie były do końca uczciwe. I od tej pory można już tylko czekać na kolejne uchylenia sankcji.

Co to da? Białorusinom nic. Chodzi raczej o wizerunek kraju – będziemy mieli wzajemne wizyty Łukaszenki i liderów europejskich, przyciąganie inwestorów zagranicznych, nowe umowy gospodarcze, kredyty dla Białorusi etc. A my, przeciętni Białorusini, efektów szybko nie zobaczymy.

Co z opozycją? Oczywiście zwycięstwo Łukaszenki w wyborach nikogo nie zaskoczyło. Wszyscy rozumieją, że 80-procentowy wynik nie jest prawdziwy, ale ten fakt akceptują. Kto, jeśli nie on? Spory wpływ na nastroje miała propaganda „pokoju” i „Białorusi bez wojny”. „Zawdzięczamy to” Majdanowi i wojnie w Donbasie. A mimo pokoju, w kraju z roku na rok żyje się coraz gorzej.

Najważniejsze, że wybory odbyły się bez masowych protestów. Za dużą demonstrację trudno uznać przejście główną ulicą Mińska dwustu osób. Ludzie spotkali się, przeszli do kościoła, pomodlili się i rozeszli. Były próby prowokacji. Zatrzymano nawet pięć osób, ale od razu je wypuszczono. Możemy przypomnieć kilka akcji przeprowadzonych przez Mikałaja Statkiewicza, Uładzimira Niaklajeua i Anatola Labiedźkę w imię bojkotu wyborów. Podczas ostatniej z nich Statkiewicz zadeklarował gotowość dalszej walki, szczególnie przed wyborami parlamentarnymi. O tym samym mówiła ekskandydatka na prezydenta Tatiana Karatkiewicz. Z jakim skutkiem – jeszcze zobaczymy. Na razie możemy z wielką pewnością stwierdzić, że opozycję – jeśli ma przetrwać – czekają poważne zmiany.

 

Współpraca: Victoria Zhuhan.

Rubrykę „Putinada” redaguje Łukasz Jasina.

SKOMENTUJ

Nr 354

(42/2015)
24 października 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj