Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Ameryka Południowa] PPK,...

[Ameryka Południowa] PPK, czyli po I turze wyborów w Peru

Łukasz Jasina

W pierwszej turze wyborów prezydenckich w Peru Pedro Pablo Kuczynski zajął drugie miejsce. Mimo to ma szanse na wygraną w drugiej turze, zaplanowanej na 5 czerwca. Kim jest ten polityk o znajomo brzmiącym nazwisku?

Na ulicach Cuzco czy Arequipy, a także przy peruwiańskich górskich drogach kampania wyborcza przed wyborami prezydenckimi trwa w najlepsze już od kilku miesięcy. Reklamy kandydatów niekoniecznie przypominają nasze wypieszczone postery przygotowywane przez agencje reklamowe za ciężkie pieniądze. Uważny obserwator dostrzeże i naścienne murale, i zwykłe afisze przypominające raczej plakaty z czasów rewolucji francuskiej, a nawet historyjki obrazkowe. Bohaterem chyba najbardziej oryginalnej z nich, zawieszonej na ścianie kamienicy tuż przy cuzcańskim Plaza de Armas, był najstarszy z kandydatów, weteran polityki – Pedro Pablo Kuczynski pokazany jako… Superman. Obok tego naśladownictwa postaci Marvela znaleźć można było i inną historyjkę obrazkową – przedstawiającą odbiorcy na wiarę podstawowe fakty z życia kandydata na prezydenta.

10 kwietnia 2015 r. PPK (jak nazywa się go tam skrótowo z uwagi na niemożność wymówienia słowiańsko brzmiącego nazwiska) w I turze wyborów prezydenckich uplasował się na drugim miejscu. Przegrał z Keiko Fujimori, córką Alberto, byłego prezydenta, skazanego na dożywocie. Z uwagi na to, że źle się ona kojarzy wielu Peruwiańczykom, PKK może wygrać druga turę, która zostanie przeprowadzona 5 czerwca. Polskie media bez wątpienia oszaleją wtedy na punkcie pierwszego „Polaka” na prezydenckiej posadzie w Ameryce Łacińskiej. Może warto poznać PPK nieco wcześniej, zwłaszcza że jego biografia jest dość skomplikowana.

Najpierw zajmijmy się mitem „polskości” kandydata. Sam Kuczyński wypowiadał się na ten temat i do polskich korzeni się przyznaje. Warto tu przypomnieć, że przeciętny obywatel Peru, jeśli już cokolwiek o Polsce wie, to zazwyczaj kojarzy ją pozytywnie. Są wciąż na świecie miejsca, gdzie nasz kraj jest uznawany wręcz za idealny model europejskiego rozwoju. W Peru nie podlega stygmatyzacji również kwestia żydowskiego pochodzenia kandydata – więc i do tych korzeni Kuczyński przyznaje się bez problemu. PPK nie jest potomkiem polskiej emigracji zarobkowej. Jego ojciec, Max Kuczyński, urodził się w Poznaniu i należał do zgermanizowanych Żydów z Wielkopolski.

Sam Max Kuczyński o Polsce zawsze wypowiadał się pozytywnie, zwłaszcza gdy jego niemiecka ojczyzna okazała się miejscem dla żydowskich mieszkańców bardzo groźnym. Po dwudziestu latach kariery naukowej – studiował medycynę i antropologię w Rostoku i Berlinie, walczył w niemieckiej armii w czasie Wielkiej Wojny, a później wykładał również w stolicy Niemiec – Kuczyński ucieka z hitlerowskiej Rzeszy. Po kilku latach osiada w Peru i to w dodatku nie byle gdzie – w jedynym mieście peruwiańskiej części Amazonii, Iquitos, gdzie prowadzi badania nad tropikalnymi chorobami, praktycznie tworząc system publicznej ochrony zdrowia – najpierw tam, a potem w całym Peru. Już w Limie na świat przychodzi Pedro Pablo. Jest rok 1938.

Młody Kuczyński jest członkiem lokalnej elity. Kończy najlepsze szkoły w kraju, jako nastolatek wyjeżdża do Wielkiej Brytanii, gdzie uczy się w elitarnym liceum, a potem studiuje w Cambridge. Do tego dokłada tytuł naukowy z Princeton. Jako dwudziestopięciolatek jest już pracownikiem Banku Światowego, porządnym ekonomicznym liberałem nieco oddalonym od ideałów ojca, który doradzał rządom Haiti i Dominikany w kwestiach ekonomicznych. Idee gospodarczego liberalizmu PPK próbuje wcielić od 1967 r. w swoim własnym kraju, gdzie przez kilka lat pełni funkcję zastępcy prezesa Narodowego Banku Peru.

Zamach stanu zmusza go wprawdzie do emigracji, ale do Peru będzie kilkakrotnie wracał – przede wszystkim jako minister fachowiec w różnych rządach. Głównym ośrodkiem działalności Kuczyńskiego będą jednak Stany Zjednoczone (ma również amerykański paszport). Zajmował wysokie stanowiska w Banku Światowym i Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Do dziś na Florydzie działa jego firma zajmująca się inwestycjami. Życiorys Kuczyńskiego to raczej amerykańska wersja pomieszanych biografii Jana Kulczyka i Leszka Balcerowicza niż historia „obrońcy uciśnionych”, który pojawia się na naściennych komiksach w dawnej stolicy Inków.

Co skłoniło bogatego biznesmena o niepodważalnej pozycji, hojnego sponsora Partii Republikańskiej do kolejnego powrotu do ojczyzny? Bez rodziny zresztą, bo jego córka Alex Kuczynski – felietonistka „New York Times Magazine” – pozostała w Stanach. Towarzyszy mu jedynie żona Nancy – kuzynka Jean-Luca Godarda. Bezpośrednim powodem powrotu był kryzys w państwie pod koniec prezydentury Albero Fujimoriego. Jeszcze przed jego ucieczką Alejandro Toledo – ówczesny kandydat na prezydenta – poprosił Kuczyńskiego o pokierowanie jego kampanią. Toledo już jako prezydent powierzał Kuczyńskiemu poważne misje, od kierowania ministerstwem energetyki aż do sprawowania funkcji premiera. Po zmianie na prezydenckim urzędzie PKK odszedł z rządu i zajął się budowaniem systemów zaopatrzenia w wodę w całym Peru. Był coraz sławniejszy i wyraźnie piął się w górę.

Kandydaci, którzy po raz drugi startują w wyborach prezydenckich, zazwyczaj zajmują wyższe miejsce niż pięć lat wcześniej. W 2011 wybory wygrał wizjonerski Ollanta Humala – były wojskowy zwany peruwiańskim Obamą. Zgodnie z lokalną tradycją rychło się jednak skompromitował. Druga była Keiko Fujimori – dziś pierwsza w wyścigu.

Kuczyński zaszedł wtedy daleko (był trzeci), ale przepowiadano mu, że dalej zajść nie może. Z punktu widzenie elektoratu miał być za stary, zbyt bogaty i zbyt elitarny. Tak przynajmniej sądzono, dopóki budzące wątpliwości zmiany prawa wyborczego nie uniemożliwiły kandydowania Julio Guzmanowi, o którym pisaliśmy w lutym. Kuczyński stał się nagle kandydatem najpoważniejszym, którego poprzeć chce cała klasa średnia i ci wszyscy, którzy boją się powrotu politycznych i cokolwiek brutalnych rządów rodziny Fujimorich.

Ale czy PPK wykrzesze z siebie charyzmę, która może przekonać niezdecydowanych? Czy w Peru pojawi się prorepublikański i proamerykański prezydent? O tym zdecyduje już demokracja.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 379

(15/2016)
16 kwietnia 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj