Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Temat tygodnia > Patriotyzm na kontrze...

Patriotyzm na kontrze do PiS-u

Redakcja „Kultury Liberalnej”

Szanowni Państwo!

Prezydent Andrzej Duda właśnie wystąpił do Sejmu z wnioskiem o zwołanie Zgromadzenia Narodowego w dniu 5 grudnia. Z okazji 150. rocznicy urodzin marszałka Józefa Piłsudskiego głowa państwa pragnie wygłosić przemówienie, które z pewnością ma znaczenie polityczne. Wyścig na wiązanie bieżącej polityki z patriotyzmem trwa. Do tej pory Prawo i Sprawiedliwość usiłowało za pomocą komunikacji medialnej przekonać obywateli, że zasadniczo tylko zwolennicy tej partii politycznej zasługują na miano patriotów. Teraz jednak rywalizacja odbywa się pomiędzy politykami wywodzącymi się z tego samego ugrupowania. Nowogrodzka kontra Pałac Prezydencki – to także, jak widać, pojedynek na symbole kojarzone z polskością.

Chociaż zagarnianie patriotyzmu przez jedno ugrupowanie polityczne jest szyte bardzo grubymi nićmi, to jednak tę właśnie wizję forsują telewizja publiczna i znaczna część mediów prawicowych. Nieprawda? Nieważne.

Przypomnijmy, iż jednym z punktów zwrotnych przejmowania narracji patriotycznej przez PiS, było ośmieszenie ceremonii politycznych oponentów. Pamiętacie Państwo orła w czekoladzie? Prezydent Bronisław Komorowski – z którym rozmawiamy w tekście otwierającym ten numer „Kultury Liberalnej” – wespół z radiową Trójką próbował w ten sposób osłodzić Polakom Polskę „cokołową” i „cierpiętniczą”, pokazać, że patriotyzm nie musi być odurzony powagą, a wręcz przeciwnie – może być radosny, słodki, ba, przypominać niedzielny spacer z wnuczkiem po lody i czekoladę. Ta próba – inaczej niż na przykład marsze organizowane przez prezydenta w Święto Niepodległości – niespecjalnie się udała i spotkała z oburzeniem wielu środowisk, nie tylko prawicowych. Ale dziś te same nieraz środowiska nie widzą nic zdrożnego w umieszczaniu wizerunków powstańców, żołnierzy czy husarii na koszulkach, bluzach, a nawet pościeli. Choćby z tej perspektywy twierdzenie, że ktokolwiek ma monopol na patriotyzm polski, jest dowodem osobliwego poczucia humoru.

Kim właściwie jesteśmy – my, Polacy? Czy Polak jest taki sam jak zawsze, czy zupełnie inny? Taki sam, czyli romantyczny czy pozytywistyczny, narodowy czy kosmopolityczny, państwowy, a może anarchistyczny? Ta kwestia i te pytania wracają podejrzanie „automatycznie”, wystarczy zająknąć się o patriotyzmie. I Chochoł hula w najlepsze. Odpowiedzi na pytanie, kto tak naprawdę jest dziś patriotą, nie da się zamknąć w jednym szablonie.

I następne pytanie: co to właściwie znaczy polskość? Przez ostatnie ponad dwieście lat naszej historii toczymy spory o to, czy i jak możemy być Polakami bez państwa lub czy dopiero państwo uczyni nas prawdziwymi Polakami. Odpowiedź? W XIX i XX w. państwo mieliśmy może trzy razy, przez chwilę Księstwo Warszawskie, a potem Królestwo Polskie, oba jednak nie w pełni suwerenne, później krótki epizod z II Rzeczpospolitą głęboko rozdartą wewnętrznymi sporami, z zabitym prezydentem, krwawym przewrotem majowym czy więzieniami dla przeciwników politycznych. I w końcu największy – wydawałoby się – sukces naszej nowożytnej historii – III Rzeczpospolitą. Czy dzięki niej nie staliśmy się choć trochę lepsi we własnych oczach?

Prawo i Sprawiedliwość, a z nim cała w zasadzie polska prawica, od 1989 r., a nawet wcześniej, odpowiada na to pytanie negatywnie. Polacy będą Polakami dopiero wtedy, kiedy przyznają, że sensem polskości jest cierpienie i walka, przesłaniem bohaterstwo, a przeznaczeniem wielkość Polski i Polaków. Ideałem jest tu romantyczne przeanielenie, Król-Duch, Mesjasz narodów. Z pewnością nie rzekomo przaśnie kosmopolityczna, udawana, plastikowa Polska po 1989 r.

Tymczasem lewica na pytanie o polskość nie ma dobrej odpowiedzi. Nie chce być pawiem narodów, nie chce cierpiętnictwa ani Polski tylko dla Polaków, ale swojego pozytywnego projektu po Polsce Ludowej w zasadzie nie ma. Teoretycznie Polska powinna być częścią europejskiej rodziny, nasze wartości mają charakter ponadnarodowy, jesteśmy obywatelami świata… Widać, jak te poszukiwania jakiegoś spójnego programu sypią się jak domek z kart, gdy tylko w Unii Europejskiej pojawia się jakikolwiek kryzys, choćby związany z uchodźcami. Wtedy lewicy pozostaje jedno – byle nie autoryzować nacjonalistycznych wybryków prawicy.

Jarosław Kuisz, redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”, zastanawia się: „Być może dopiero pokolenie Polaków urodzonych po 1989 r., jeśli zmierzy się z kodami kulturowymi doby podległości – będzie czuło się po prostu u siebie. Jeśli nie zmierzy się z tym wyzwaniem otwarcie, po prostu sięgnie po «uśpione» wzorce polskich zachowań z przeszłości. […] Przy wszystkich różnicach opinii, z czasem będzie ono zmuszone na swój sposób powiązać kody czasów niesuwerenności i suwerenności, bo z tego (pomijając już nawet I oraz II RP) po 30 latach III RP także już składa się polskość”.

Nieco inaczej do problemu podchodzi sekretarz redakcji „Kultury Liberalnej”, Łukasz Pawłowski. Zmęczony rozważaniami o lepszą czy prawdziwą polskość stawia na indywidualną perspektywę, a na patriotyzm patrzy z perspektywy ludzkich potrzeb, na jakie ten odpowiada. „Patriotyzm, podobnie jak religia, daje poczucie przynależności i zakorzenienia, a nawet poczucie sensu – bo pozwala «podczepić» się pod byt wykraczający poza nasze jednostkowe życie. Trudno tych potrzeb nie rozumieć, ale absurdalne jest ich ocenianie w kategoriach dobra i zła”, pisze Pawłowski. Tak jak człowiek wyznający jakąś religię nie musi być z gruntu lepszy od ateisty, tak i człowiek głoszący miłość do ojczyzny nie musi być lepszy od tego, który tego uczucia nie podziela.

Co w takim razie ma sklejać społeczeństwo? Większość wartości i przekonań, którymi kierujemy się na co dzień – jak szacunek dla drugiego człowieka i najbliższego otoczenia – ma zupełnie inne źródła. „Nie mylmy patriotyzmu z dobrym wychowaniem”, twierdzi Pawłowski.

Nie znaczy to wcale, że uczucia patriotyczne wkrótce znikną, czy że zniknąć powinny. Ale nauczmy się patrzeć na zjawisko patriotyzmu z różnych perspektyw. Bo monopolu na patriotyzm nie należy przyznawać nikomu.

Zapraszamy do lektury!
Redakcja

Stopka numeru
Koncepcja Tematu Tygodnia: Redakcja.
Opracowanie: Łukasz Pawłowski, Jarosław Kuisz, Adam Puchejda, Jagoda Grondecka, Natalia Woszczyk, Jakub Bodziony, Filip Rudnik, Joanna Derlikiewicz.
Korekta: Marta Bogucka, Dominika Kostecka, Kira Leśków, Ewa Nosarzewska, Anna Olmińska.
Ilustracje: Joanna Pietrowicz.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 457

(42/2017)
10 października 2017

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj