Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Sawczuk w poniedziałek]...

[Sawczuk w poniedziałek] Cztery lekcje z wyborów

Tomasz Sawczuk

Można było przewidzieć, że jeśli po stronie opozycyjnej nie zajdą zmiany programowe i organizacyjne, to opozycja nie zmobilizuje wyborców i przegra. Jakie lekcje na temat polskiej polityki płyną z ostatnich czterech lat rządów PiS-u?

Opozycja totalna i zjednoczona

W pierwszych latach rządów PiS-u po stronie opozycyjnej dominował pogląd, że opozycja powinna być totalna i zjednoczona. Jak mówił w 2016 roku Grzegorz Schetyna, wówczas świeżo wybrany lider Platformy Obywatelskiej, „z państwem PiS-u zwyciężyć może tylko zintegrowana i wspólnie idąca opozycja”.

Wtedy można było się o to spierać, a dziś wiemy już, że był to pomysł szkodliwy i nieskuteczny. Po pierwsze, koncepcja anty-PiS-u dawała partiom opozycyjnym alibi na bylejakość. Po drugie, koncepcja zjednoczonej opozycji grała na korzyść PiS-u. W przeszłości na polaryzacji sfery publicznej korzystała Platforma. Ale w nowych warunkach społecznych korzystało na niej Prawo i Sprawiedliwość.

Władza partii Kaczyńskiego przez długi czas opierała się na dwóch filarach: kumulacji władzy i radykalizacji konfliktu. W konsekwencji wytworzyła się niepokojąca dynamika polityczna. Im bardziej PiS zagarniało władzę, tym bardziej zaogniał się konflikt polityczny – jednak im bardziej rosła polaryzacja polityczna, tym bardziej prawdopodobne stawały się dalsze radykalne ruchy partii rządzącej. Układ napędzał się sam.

Sytuacja zmieniała się wtedy, gdy równanie trzeba było uzupełnić o jakiś dodatkowy element. Tak było w przypadku weta prezydenta Dudy albo wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie ustaw o Sądzie Najwyższym. Dlatego wydawało się, że zamiast tworzyć opozycję totalną i zjednoczoną, trzeba było w pierwszej kolejności podjąć wysiłek, by zmienić zasady gry – rozbić toksyczny układ PiS – anty-PiS.

Koncepcja anty-PiS-u dawała partiom opozycyjnym alibi na bylejakość.

Tomasz Sawczuk

Alarmiści vs. symetryści

Jeśli tak zwani alarmiści i symetryści istnieli kiedyś w czystej formie, to wydaje się, że konflikt między nimi odszedł już w przeszłość. „Symetrystami” określano opozycyjnych krytyków opozycji. W przybliżeniu można powiedzieć, że ich partią była w ostatnich latach Razem, a potem Wiosna. Z kolei najbardziej zatwardziali obrońcy demokracji uchodzili za „alarmistów”, którzy nie rozumieją, że straszenie PiS-em już nie działa. W przybliżeniu można powiedzieć, że ich partią była Platforma Obywatelska.

Jedni i drudzy byli po części w błędzie. Alarmiści słusznie wskazywali na to, że PiS atakuje rządy prawa i jest to zagrożenie dla polskiej demokracji, ale nie dostrzegali, że budowanie anty-PiS-u to za mało. Liberalna demokracja nie była w Polsce na tyle stabilna, aby wystarczyło jej bronić – trzeba ją było wciąż budować. Symetryści słusznie wskazywali, że opozycja musi odzyskać wiarygodność, ale nie doceniali wagi PiS-owskiego ataku na instytucje – suma działań żadnego z poprzednich rządów nie zagrażała przyszłości demokracji konstytucyjnej w Polsce.

W istocie po stronie opozycyjnej trzeba było robić dwie rzeczy naraz: bronić rządów prawa i pracować nad odzyskaniem przez opozycję wiarygodności. Na ironię zakrawa fakt, że kiedy przyszło do jesiennej kampanii wyborczej, Platforma porzuciła temat rządów prawa, a Wiosna rozpłynęła się w lewicowej koalicji.

Partie vs. KOD

Ostatnie cztery lata pokazują, że w polityce nie ma życia poza instytucjami. Tezę tę w dość prostolinijnej formie wyraził pod koniec 2017 roku Sławomir Neumann, ówczesny szef klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, w czasie rozmowy nagranej przez partyjnego współpracownika i opublikowanej przez TVP.

Jak powiedział Neumann: „Nie ma KOD-u, KOD jest niczym. […] Ci ludzie z tego KOD-u, bez organizacji, są niczym. Możesz mieć tysiąc ludzi, bez organizacji są niczym. […] Ci ludzie na końcu – patrz, kto jest sensowny, i bierz go do siebie. To jest metoda”.

W 2016 roku Mateusz Kijowski odbywał tour po mediach, a niektórzy komentatorzy widzieli go w roli nowego lidera opozycji – już wtedy można było zauważyć, że Komitet Obrony Demokracji usypia opozycję, a wyborczych sukcesów z działalności KOD-u nie będzie.

Tomasz Sawczuk

Pomijając wulgarną formę, Neumann miał rację co do meritum. W dniu wyborów trzeba móc zagłosować na partię. Tymczasem w 2016 roku Mateusz Kijowski odbywał tour po mediach, a niektórzy komentatorzy widzieli go w roli nowego lidera opozycji – już wtedy można było zauważyć, że Komitet Obrony Demokracji usypia opozycję, a wyborczych sukcesów z działalności KOD-u nie będzie.

Co więcej, w praktyce okazało się, że najlepszym środkiem na PiS-owskie zapędy do podporządkowania sobie sądownictwa były wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE – Komisja Europejska działała jednak w tym obszarze zbyt opieszale.

Jednak pogardliwy język Neumanna – widoczny jeszcze wyraźniej w pełnej wersji jego wypowiedzi – jest godny pożałowania i nieuzasadniony. KOD był inicjatywą pożyteczną, ponieważ wypełnił lukę polityczną, spowodowaną przez kryzys partii opozycyjnych po wyborach w 2015 roku. Działalność organizacji pozwoliła wyrazić emocje społeczne, które w innym razie nie znalazłyby odpowiedniej reprezentacji w sferze publicznej.

Inna polityka

Czy inna polityka jest możliwa? Ostatnie cztery lata sugerują, że nie. Spójrzmy na łączny wynik list wyborczych PiS-u oraz PO w wyborach parlamentarnych – zaczynając od 2001 roku, kiedy obie partie szły do wyborów po raz pierwszy.

2001: 22,18 procent

2005: 51,13 procent

2007: 73,62 procent

2011: 69,16 procent

2015: 61,67 procent

2019: 70,99 procent (PiS+KO)

Można powiedzieć, że najważniejszym nowym zjawiskiem w naszej polityce była w ostatnich latach moda na zawieranie koalicji wyborczych. Nowoczesna, która powstała w opozycji do Platformy przed wyborami w 2015 roku, wystartowała teraz ze wspólnej listy z partią Schetyny. Wiosna oraz Razem poszły do wyborów wspólnie z SLD. PSL zaprosiło na listy Pawła Kukiza. Do tego pod szyldem Konfederacji zjednoczyła się skrajna prawica. W konsekwencji w tegorocznych wyborach wystartowało jedynie pięć komitetów ogólnopolskich i wszystkie dostały się do Sejmu.

Wydaje się, że jeśli polska polityka stała się w ostatnich latach inna, to w wyniku naśladowania sposobu działania PO i PiS-u przez pozostałych graczy. Dominacja Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości na polskiej scenie politycznej wciąż trwa.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 564

(44/2019)
4 listopada 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj