Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Sawczuk w poniedziałek]...

[Sawczuk w poniedziałek] John Gray i świat, który nie jest dla nas

Tomasz Sawczuk

Podobno w święta zdarza się cud, a zwierzęta przez jeden dzień mówią ludzkim głosem. John Gray powiedziałby może, że cud wydarzy się wtedy, gdy to ludzie zaczną mniej mówić.

Ludzkość nie istnieje

John Gray to jeden z najwybitniejszych współczesnych myślicieli, który we wcześniejszych dekadach znany był przede wszystkim jako filozof polityki. Autor świetnej książki o filozofii Isaiaha Berlina [1995] jeszcze na przełomie tysiącleci wydał bardzo ciekawą pracę „Dwie twarze liberalizmu” [2000].

Jednak szerszej publiczności Gray stał się znany wraz z wydaniem książki „Słomiane psy” w 2002 roku. Popularność dzieła przyszła niespodziewanie. Argument książki w gruncie rzeczy nie był nowy. Jednak najwyraźniej dotknął czegoś ważnego. Zebrane w jednym miejscu wątki, które pojawiały się w pracach autora już wcześniej, podane w przystępnej postaci dygresyjnego eseju, na wielu czytelnikach zrobiły duże wrażenie.

Punkt wyjścia książki był stosunkowo prosty – człowiek jest częścią świata natury, podobnie jak inne zwierzęta. Następnie Gray wyciągał z owej tezy konsekwencje. Jeśli naturalny proces ewolucji jest prawdą, to nie istnieje żaden powód, aby przyjąć, że świat został stworzony dla nas. Nie istnieje także powód, by twierdzić, że w świecie istnieje do zrealizowania z góry określony cel, a tym bardziej, że uda się nam go zrealizować. W gruncie rzeczy trudno mówić w tym kontekście o „my” – nie istnieje przecież coś takiego jak ludzkość jako zbiorowy podmiot działania, lecz raczej wielość istot ludzkich, które mają sprzeczne cele, a do tego mierzą się z własnymi konfliktami wewnętrznymi.

Od tej pory Gray zmierzał w coraz większym stopniu w stronę eseju filozoficznego. Przez karty jego książek przewija się dzisiaj feeria barwnych postaci ze świata filozofii i literatury, biografia staje się nie mniej ważna niż sposoby myślenia, pisanie przybiera niekiedy formę medytacji, wreszcie coraz większą rolę odgrywa perspektywa ekologiczna. To wszystko okraszone jest niebywałą dozą erudycji.

Milczenie zwierząt oraz ludzi

Wątki obecne w „Słomianych psach” Gray kontynuował w trzech krótkich książkach, które uważam za jego najlepsze dzieła. W „The Silence of Animals: On Progress and Other Modern Myths” [2013] autor zastanawia się nad tym, czym jest sens życia i ludzkie wartości w rzeczywistości, która nie jest dla nas.

W świecie przyrody, zwraca uwagę Gray, na ogół panuje cisza. Jednak ludzie współcześni nie znoszą długiej ciszy. Owa uporczywa potrzeba, aby wytwarzać dźwięki – nie tylko mówić, ale choćby puszczać muzykę w tle, byle coś grało – przypomina próbę zagłuszenia pustki, która w innym razie okaże się zbyt przerażająca; tak jakby świat potrzebował tego, aby czymś go wypełnić, aby nadać mu sens. Czy jednak, zastanawia się Gray, nie możemy nauczyć się czegoś od pozostałych zwierząt? Czy można by dostrzec sens w tym, że możemy widzieć, w samym akcie poznania?

W książce „The Soul of the Marionette: A Short Inquiry into Human Freedom” [2015] Gray podejmuje ten sam temat od nieco innej strony. Autor wychodzi od eseju niemieckiego pisarza Heinricha von Kleista, który zawiera porównanie wolności marionetek oraz ludzi. Jakkolwiek może to zabrzmieć nieintuicyjnie, Kleist sądził, że marionetka jest bardziej wolna niż człowiek, ponieważ nie posiada świadomości. Aby człowiek mógł cieszyć się podobną wolnością, musiałby zdobyć się na jedną z dwóch rzeczy: albo pozbawić się świadomości, albo uzyskać nieskończoną świadomość, czyli stać się bogiem. Jednak pierwsze oznacza śmierć, a drugie nie jest możliwe.

Człowiek jest zatem jak myśląca marionetka. Gray twierdzi, że tym, co charakteryzuje ludzi, nie jest świadomość (tę posiadają także inne zwierzęta) czy wolna wola (tę mógłby posiadać tylko osobowy Bóg), lecz nieusuwalne doświadczenie wewnętrznego konfliktu. „Wzdychamy do takiego rodzaju wiedzy, który uczyniłby nas innymi, niż jesteśmy – ale nie potrafimy powiedzieć, jacy chcielibyśmy być. Dlaczego próbować od siebie uciec?” – pyta Gray.

Jeżeli zaakceptujemy fakt ludzkiej ignorancji, uznamy obecność w naszych umysłach tajemnic, których nie można odkryć, konfliktów, od których nie ma ucieczki, możemy być wolni w ludzkim sensie. Wówczas, „zamiast próbować nadać życiu sens, zyskamy zadowolenie w zgodzie na to, by znaczenie przychodziło i odchodziło”.

Ateizm bez pretensji

Ten ostatni wątek pojawia się także w nowej książce Graya „Siedem typów ateizmu”, która właśnie ukazała się po polsku w serii Biblioteka Kultury Liberalnej.

Zgodnie z tytułem, Gray mówi o siedmiu odmianach ateizmu, jednak wśród nich wyróżnić można jego dwie podstawowe odmiany. Rodzaj pierwszy to ateizm wojujący. Obejmuje on myślicieli, którzy uczynili sobie sport z atakowania religii – takich jak Richard Dawkins albo Steven Pinker. Mówiąc w największym skrócie, Gray przekonuje, że wojujący ateizm to wersja myślenia oświeceniowego, która przedstawia się jako racjonalna i sekularna, jednak w rzeczywistości powiela figury myślenia religijnego, w szczególności właściwą monoteizmowi wiarę w to, że prawdziwe wartości tworzą spójny zbiór, wzajemnie się wzmacniając, a historia posiada ostateczny cel, którego odsłonięcie następuje wraz z biegiem czasu.

Drugi rodzaj ateizmu jest bardziej wycofany, sceptyczny, skierowany do wewnątrz. Wiąże się z myślą ludzi takich jak Joseph Conrad i Arthur Schopenhauer. Jak pisze Gray, autorzy tego typu „porzucają monoteistyczne myślenie i w ten sposób osiągają poczucie wolności i spełnienia. Nie szukają kosmicznej głębi; zadowala ich zwykły świat”. Nie przeraża ich cisza kosmosu, więc nie muszą jej zagłuszać, nie mają obsesji na punkcie kontroli, dlatego nie poczuwają się do odpowiedzialności za odkupienie ludzkości, nie potrzebują ucieczki do innego świata, ponieważ znajdują satysfakcję w tym, co istnieje. Cechuje ich uważność na to, co można spostrzec, i otwartość na to, co przyniesie los.

Szczepionka na cynizm

Oczywiście, taka postawa może budzić intuicyjny sprzeciw: w świecie istnieje wiele krzywdy, której nie wolno zignorować, wiele cierpienia ludzi, którym należy się pomoc.

Chociaż myśl Graya bywa odbierana w ten sposób, w żadnym punkcie nie skłania ona do wniosku, że powinniśmy przestać się martwić i pogodzić się z niesprawiedliwością – od początku lat 90. Gray ostrzegał przed powrotem nie-liberalizmów po upadku żelaznej kurtyny, a w książce „Fałszywy świt” [1998] ostrzegał przed globalnym kryzysem finansowym. Jest jasne, że warto dbać o rzeczy, które uważamy za ważne. Gray przestrzega raczej przed sposobem myślenia, który zakłada, że możliwy jest porządek społeczny, w którym nie będzie istnieć zło; przed iluzją, zgodnie z którą można stać się własnym panem, tak jakby można było jednocześnie być sobą i przestać być sobą.

Niewiele jest rzeczy, które Gray uważa za bardziej komiczne niż kodeksy etyczne – w najlepszym razie są one sztuczne i kiczowate, a w najgorszym niebezpieczne i zbrodnicze. Gray podkreśla zresztą zawsze, że nikogo do niczego nie przekonuje, lecz przedstawia myśli, z którymi można się zapoznać. Jeśli jednak spróbować opisać osobistą postawę, która wyłania się z jego prac, można by ująć ją w dwóch punktach. Po pierwsze, obecny moment jest sensem mojego życia. Znaczenie jednostkowego losu, narodu, rzeczywistości nie jest zatem ulokowane w przyszłości, lecz istnieje tu i teraz. Po drugie, zachowuję otwartość na to, co przyniesie przyszłość. Iluzja kontroli nie oznacza kontroli.

Nie jest to zestaw zasad, który ma wystarczyć do tego, by dobrze żyć. W tej sprawie nie ma żadnego „zestawu zasad”. Jest to jednak sposób myślenia, który impregnuje na niepokój i cynizm, do których prowadzić może myślenie sekularne; w które można popaść w konsekwencji przekonania, że nasz świat jest rzeczywisty i nie będzie innego, ponieważ świat nie jest dla nas.

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 624

(54/2020)
28 grudnia 2020

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj