„Pewnego dnia mój tata nagle znika”. Takimi słowami zaczyna się książka obrazkowa Sary Stridsberg i Sary Lundberg „Tamtego lata” wydana przez poznańskie Zakamarki. Dopiero z czasem główna bohaterka, Zoe, dowiaduje się, że jej tata trafił do szpitala psychiatrycznego, a raczej – jak opisuje go narratorka – „zwyczajnego domu […] z tą różnicą, że drzwi są tu pozamykane na klucz”. Choć tata może liczyć na opiekę „aniołów”, to „tak naprawdę jest taki smutny, że nie chce mu się żyć”. Dzięki kolejnym odwiedzinom Zoe poznaje inne osoby przebywające w szpitalu, w tym uwielbiającą pływać Sabinę, do której dziewczynka jest niezwykle podobna, także wizualnie. Budowana w, jak mogłoby się wydawać, niełatwych warunkach szpitala psychiatrycznego relacja pokazuje, że nawet w najtrudniejszych momentach odnaleźć można pogodę ducha. „Tamtego lata” pokazuje, jak cenna jest przyjaźń budowana w oparciu o wzajemną – choć nie bezgraniczną – otwartość, szczerość oraz zaufanie do drugiej osoby pozbawione stereotypów, uprzedzeń i szufladkowania. Sabina nie jest miła dla Zoe (nazywa ją nawet „smarkulą”), niczego nie udaje i jest szczera wobec Zoe, co dziecięca bohaterka zdaje się doceniać. Co dzieje się z Sabiną po tym, jak tata Zoe opuszcza szpital? Tego nie wiadomo, choć na przedostatniej rozkładówce widać kobietę przechadzającą się po szpitalnym ogrodzie, a Zoe – nosząca na szyi otrzymane od niej błękitne korale – stwierdza: „[…] nigdy nie zapomnę, że była moją przyjaciółką tamtego lata, kiedy tacie nie chciało się żyć”. Podobnie lektura „Tamtego lata” nie daje o sobie zapomnieć, a to dzięki połączeniu słów Stridsberg i obrazów Lundberg. Artystki z dużą wrażliwością i nieraz rozbrajającą szczerością mówią o dobrostanie – nie tylko psychicznym – dzieci i dorosłych. 

Jak to w książkach (współ)tworzonych przez Lundberg, mój wzrok natychmiast przykuwają malarskie obrazy, także w przypadku, gdy tekst stworzyła inna osoba. Nieustannie zachwyca mnie nie tylko styl Lundberg, ale też projekt graficzny „Tamtego lata”: okładkowa ilustracja ukazuje twarze Zoe i Sabiny leżących na trawie, podczas gdy przednia i tylna wyklejka oddają to, co widzą ich oczy, czyli niebo i przecinający chmury samolot. Następująca po otwarciu książki zmiana perspektywy i symboliczne wejście w skórę bohaterek wspólnie spędzających czas w szpitalu to także zmiana perspektywy osoby czytającej. Pomoc psychiatryczna, mimo obecności w dyskursie o polskiej służbie zdrowia, jest wciąż stygmatyzowana i tabuizowana. Mało mówi się zwłaszcza o sytuacji dzieci takich jak Zoe, a zachętą do rozmowy na ten temat może być właśnie „Tamtego lata”.

Książka obrazkowa Stridsberg i Lundberg to kolejny tytuł w ofercie Zakamarków, którym wydawnictwo odważnie wprowadza do Polski tematy „trudne”, rzadko poruszane w literaturze dziecięcej, a jednocześnie tak potrzebne we współczesnym świecie, zalewanym nijakimi wytworami wpisującymi się w marketingowe trendy [1].

Choć w centrum „Tamtego lata” stoi Zoe i jej nowa przyjaciółka Sabina, interesująco stworzone zostały postaci rodziców dziewczynki. Gdy ojciec „nagle znika” i trafia do szpitala, w centrum otwierającej historię rozkładówki widać kuchenny stół, którego prawa strona jest wymownie pusta, natomiast po lewej siedzą Zoe, spoglądająca na wolne krzesło, oraz jej mama, czytająca gazetę, zupełnie jakby brak partnera jej nie doskwierał. Kobieta – w warstwie tekstowej sporadycznie wspomniana – powraca na kolejnych obrazach, czy to ponownie zanurzona w lekturze, czy to w inny sposób nieobecna, odcięta od tego, co dzieje się z ojcem Zoe, by po kilku stronach właściwie zniknąć. Jej zdawkowa, właściwie milcząca obecność, ręką Lundberg sygnalizuje odcięcie, a może i negację tego, co dzieje się z jej partnerem, i zręcznie buduje kolejną warstwę znaczeniową wokół tekstu Stridsberg.

Podobnie skonstruowana jest postać matki w kierowanej do dorosłej publiczności autobiograficznej powieści Stridsberg zatytułowanej „Beckomberga” [2]. W tej wydanej w 2020 roku historii znaleźć można wiele punktów wspólnych z „Tamtego lata”, ojciec głównej bohaterki trafia bowiem do szpitala psychiatrycznego w tytułowej dzielnicy Sztokholmu, Beckomberdze, gdzie jeszcze do lat dziewięćdziesiątych XX wieku działał największy szpital psychiatryczny w Szwecji. Odwiedzająca go nastoletnia córka poznaje inną pacjentkę, Sabinę, która nosi błękitne korale i z którą wspólnie spędzają czas na terenie ośrodka, choćby obserwując przelatujące po niebie samoloty. „Tamtego lata” uznać można za adaptację „Beckombergi” stworzoną z myślą o młodszej publiczności. Stridsberg w prostych zdaniach, świetnie oddanych przez tłumaczkę Agnieszkę Stróżyk-Dembińską, pisze bowiem o sprawach społecznie marginalizowanych, jak dobrostan dzieci rodziców w kryzysie zdrowia psychicznego: „Jak można nie chcieć żyć, skoro są psy, motyle i nieba? Jak można nie chcieć żyć, skoro jestem ja? Nikt nie potrafi tego wyjaśnić. Tak po prostu jest”. Podobnie jak otwarta na swojego tatę i jego stan jest Zoe, tak otwarte na mierzenie się z trudnościami psychicznymi będą osoby sięgające po „Tamtego lata”, niezwykle poruszającą i inspirującą książkę obrazkową Stridsberg i Lundberg. 

Przypisy:

[1] Na łamach „Kultury Liberalnej” pojawiły się recenzje m.in. książek o Humli Hansson autorstwa Kristiny Sigunsdotter i Ester Eriksson [https://kulturaliberalna.pl/2025/09/02/paulina-zaborek-recenzja-ksiazki-hiszpania-humli-hansson-kl-dzieciom/], serii „Niewielkie Książki o Wielkich Emocjach” Stiny Wirsén [https://kulturaliberalna.pl/2025/09/23/anna-mik-recenzja-serii-niewielkie-ksiazki-o-wielkich-emocjach-kl-dzieciom/] czy „O tym można rozmawiać tylko z królikami” Anny Höglund [https://kulturaliberalna.pl/2018/04/10/paulina-zaborek-o-tym-mozna-rozmawiac-tylko-z-krolikami-kl-dzieciom/].
[2] Zob. Sara Stridsberg, „Beckomberga. Oda do mojej rodziny”, przeł. Wojciech Łygaś, wyd. Sonia Draga, Katowice 2020. Za tę wskazówkę lekturową dziękuję tłumaczce „Tamtego lata”, Agnieszce Stróżyk-Dembińskiej.

Książka:

Sara Stridsberg, Sara Lundberg, „Tamtego lata”, przeł. Agnieszka Stróżyk-Dembińska, wyd. Zakamarki, Poznań 2026.

Proponowany wiek odbiorcy: 6+ (wskazanie wydawcy)

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.