O książce „Głos uciśnionych” pióra XIV Dalajlamy, duchowego przywódcy Tybetańczyków, pisałem na łamach „Kultury Liberalnej” jakiś czas temu. Wracam do tej publikacji przetłumaczonej przez Adama Kozieła, a wydanej przez Państwowy Instytut Wydawniczy. Wracam, ponieważ w poprzednim omówieniu pracy Dalajlamy nie zająłem się życiem Tybetańczyków na emigracji w Indiach, a „Głos uciśnionych” to także niezwykła opowieść o diasporze tybetańskiej w Indiach. 

Diaspora tybetańska

Życie Tybetańczyków na subkontynencie indyjskim otworzyło zupełnie nowy rozdział w życiu narodu tybetańskiego. Pisząc o swoim przybyciu do Indii i zadaniach, które uznał za najistotniejsze, Dalajlama zauważa: „Po mojej ucieczce wielu Tybetańczyków zdołało przedostać się do Indii. […] Słuchając opowieści uchodźców o zagładzie naszego narodu i wszystkiego, co było nam drogie, mogłem zrobić tylko jedno – poświęcić się przypominaniu światu o losie Tybetu i pomaganiu rodakom, którzy razem ze mną znaleźli się na wygnaniu”. 

Warto w tym miejscu dodać, iż doniesienia o prześladowaniach, mordowaniu tych Tybetańczyków, którzy nie godzili się z chińską dominacją w Tybecie, wiadomości o niszczeniu tybetańskiej kultury i tybetańskiego modelu cywilizacyjnego zostały bardzo szybko potwierdzone w raporcie przygotowanym przez Międzynarodową Komisję Prawników „Sprawa Tybetu oraz rządy prawa” opublikowanym w Genewie w 1959 roku. W „Głosie uciśnionych” tybetański przywódca przywołuje orzeczenie Międzynarodowej Komisji umieszczone w drugim raporcie z 1960 roku: „Komisja orzekła, że celem popełnianych w Tybecie zbrodni «było zniszczenie Tybetańczyków jako grupy religijnej, co stanowi akt ludobójstwa bez względu na zobowiązania traktatowe»”.

Obserwując koleje życia XIV Dalajlamy na przymusowej emigracji w Indiach, nietrudno dostrzec, że przez ponad sześćdziesiąt lat pobytu poza ojczystym Tybetem, przywódca Tybetańczyków pozostał wierny dwóm zobowiązaniom, które sformułował w przywołanym wcześniej cytacie z książki „Głos uciśnionych”. Przykładem działalności na rzecz sprawy tybetańskiej są te słowa Dalajlamy: „Słałem kolejne apele do sekretarza generalnego [ONZ] i światowych przywódców, informacje o coraz gorszej sytuacji w kraju. I otrzymywałem odpowiedzi”. Jedna z tych odpowiedzi pochodziła od sekretarza stanu USA, który zapewniał, iż Amerykanie uważają, że Tybetańczycy „powinni móc korzystać z zasady samostanowienia i decydować o swoim politycznym losie”.

Nagłaśnianie przez XIV Dalajlamę tragedii, która dotknęła naród tybetański, przyniosło kolejne efekty w postaci rezolucji ONZ z roku 1961 i 1965, a także późniejszych. W wielu z nich potwierdzano suwerenne prawo Tybetańczyków do decydowania o przyszłości ich ojczyzny i zwracano uwagę na ciągłe gwałcenie ich praw i wolności. Niestety, deklaracje te i apele o przywrócenie w Tybecie sprawiedliwości, formułowane w imieniu wspólnoty międzynarodowej oraz samych Tybetańczyków, spotykały się albo z głuchym milczeniem Pekinu, albo z jego otwartą, wrogą reakcją.

Podróże Dalajlamy

XIV Dalajlama działał na rzecz sprawy tybetańskiej również podczas swych niezliczonych podróży po niemal wszystkich kontynentach. Na spotkaniach z buddystami, ale także z ludźmi innych tradycji, dla których sprawa tybetańska była żywa, popularyzował kwestie polityczne związane z przywróceniem sprawiedliwości na Dachu Świata. Wyjaśniał złożoną i przepełnioną wartościami humanistycznymi kulturę i tradycję cywilizacyjną Tybetu. W ten sposób przypominał światu, iż naród zamieszkujący Wyżynę Tybetańską poddawany jest represyjnemu systemowi policyjno-wojskowemu wprowadzonemu przez chińskich najeźdźców i okupantów.

W książce „Głos uciśnionych” XIV Dalajlama nawiązuje również do prób rozpoczęcia dialogu z przywódcami chińskimi. Przedstawia propozycje tak zwanej „Drogi Środka”, której istotą jest przyznanie Tybetowi autentycznej autonomii kulturowo-cywilizacyjnej, z pełnym poszanowaniem tradycji tybetańskiej i religii, ale w granicach ChRL.

„Od chwili nawiązania bezpośrednich rozmów z Pekinem w 1979 roku kładłem na szali cały swój autorytet, przekonując Tybetańczyków do szukania realistycznego rozwiązania w postaci faktycznej autonomii w Chińskiej Republice Ludowej”. To niezwykle ważne słowa, których adresatem są te tybetańskie ugrupowania na emigracji, które rozwiązania sprawy tybetańskiej upatrują w pełnej niepodległości Tybetu.

Dalajlama nie ma jednocześnie złudzeń, że przynajmniej obecnie propozycja „Drogi Środka” nie jest przyjmowana pozytywnie przez Pekin. „Muszę przyznać, iż jestem głęboko rozczarowany, że Pekin nie chce dostrzec ogromu naszych ustępstw i wykorzystać tej niezwykłej sposobności do osiągnięcia trwałego rozwiązania”. Wyraz takiemu rozczarowaniu dał również w wywiadzie, którego udzielił mi jakiś czas temu: „Moja wiara w naród chiński jest niewzruszona, ale moje zaufanie do chińskich przywódców jest coraz słabsze i słabsze”. 

Sprawa tybetańska

W przesłaniu związanym ze sprawą tybetańską Dalajlama bardzo mocno akcentuje, iż Tybetańczycy nie są antychińscy. Szanują chiński naród, cenią jego osiągnięcia, pracowitość i talenty. Nie godzą się jednak z polityką Pekinu, której istotą jest podporządkowywanie sobie innych narodów. W rozdziale „Źródło nadziei” tybetański przywódca relacjonuje swoje spotkania z chińskimi intelektualistami, z którymi rozmawiał w trakcie swych licznych podróży po świecie. „Zobaczyłem, że wielu myślących Chińczyków, którym zależy na własnym kraju, rozumie sytuację Tybetu i konieczność znalezienia rozwiązania gwarantującego dalsze istnienie naszego narodu”.

XIV Dalajlama podkreśla, iż z geopolitycznego punktu widzenia chińska dominacja na Dachu Świata stwarza istotne zagrożenia dla narodów sąsiedzkich. „Krótko mówiąc, chiński najazd zdestabilizował Wyżynę Tybetańską, wpływając na kraje, które mogły dotąd spać spokojnie i nie myśleć o północnej granicy: Indie, Nepal, Bhutan, Mjanmę. […] W roku 1987 przedstawiłem Pięciopunktowy plan pokojowy, który zakładał przekształcenie Tybetu w zdemilitaryzowaną strefę buforową pomiędzy dwoma największymi azjatyckimi armiami”. Plan nigdy nie został zaakceptowany przez władze w Pekinie, a od tamtego czasu kilkakrotnie dochodziło do sporów, potyczek granicznych i walk na himalajskiej granicy pomiędzy ChRL i Indiami. Napięcia na himalajskich granicach to cena, jaką południowa Azja płaci za chińską ekspansję na Dach Świata.

Ceną, o której także pisze XIV Dalajlama, jest chińska polityka wobec delikatnego ekosystemu Wyżyny Tybetańskiej. Częścią chińskich działań jest między innymi budowanie potężnych zbiorników retencyjnych na rzekach mających swe źródła w Tybecie, a nawet plany odwracania biegu tych rzek. Skutkiem takich działań będą niedobory wody w północno-wschodnich Indiach, a także w Bangladeszu. Sprawa dotyczy kilkuset milionów ludzi zamieszkujących rejony, przez które płynie Brahmaputra. Jej górny bieg to Tsang-Po, rzeka mająca źródła właśnie w Tybecie.

Tybetański system demokratyczny

Książka „Głos uciśnionych” to także poruszająca opowieść XIV Dalajlamy o tworzeniu na emigracji w Indiach zrębów tybetańskiego systemu demokratycznego. Odchodzenia przez Tybetańczyków żyjących w diasporze od władzy politycznej skupionej w rękach Dalajlamy i zastępowania jej wybieralnymi w demokratycznych wyborach przywódcami politycznymi. Nie była to łatwa droga. Sam pamiętam dzień 10 marca 2011 roku, w którym w Dharamsali, nieformalnej stolicy Tybetańczyków w Indiach, XIV Dalajlama oznajmił, iż: „Kilkusetletnia tradycja politycznej władzy Dalajlamów zakończyła się”. Na dziedzińcu klasztoru Namgyal zapadła wówczas cisza. To był szok i niedowierzanie, mimo iż Dalajlama od lat przygotowywał swych rodaków do tej nowej dla nich sytuacji.

Opis budowania życia diaspory tybetańskiej na emigracji w Indiach to fascynujący przykład troski przywódcy o przetrwanie tkanki cywilizacyjnej i kulturowej narodu. Dalajlama otwarcie pisze, iż szanse na przetrwanie widział przede wszystkim w systemie edukacji. Edukacji, która z jednej strony będzie pamiętała o tradycji, z drugiej natomiast będzie przygotowywała młodych ludzi do życia we współczesnym, coraz bardziej modernizującym się świecie. 

Pamiętam spotkanie z XIV Dalajlamą w wysokogórskiej wiosce, gdy przemawiając do himalajskich górali akcentował potrzebę edukacji odpowiadającej na potrzeby współczesności. „Nic nie będzie takie, jak kilkaset lat temu. Świat się zmienia”. Jednocześnie tybetański duchowny podkreślał potrzebę edukacji duchowej, pracy nad własnymi emocjami i umysłem. Tego typu praca pomaga, zdaniem Dalajlamy, mierzyć się z cierpieniem, którego doznają Tybetańczycy.

I właśnie mierzeniu się z cierpieniem poświęcony jest jeden z rozdziałów „Głosu uciśnionych”. Jak przystało na mistrza duchowego, Jego Świątobliwość odchodzi od wywodów polityczno-cywilizacyjnych, bo chce także przekazać wskazania pomocne tym, którzy cierpią. W podsumowaniu tych wskazań Dalajlama podkreśla: „liczy się to, co zrobimy z tym króciutkim życiem. Zmarnowanie go na […] sianie niezgody, bólu i waśni, byłoby okropną stratą. Jeśli jednak poświecimy się innym – ludzkiej rodzinie i kruchej planecie – nadamy temu drogocennemu istnieniu głęboki sens i gdy przyjdzie nasz czas, spojrzawszy za siebie, nie będziemy niczego żałować, widząc, że było warto”.

Nie ulega wątpliwości, że system tybetańskiego szkolnictwa tworzony na emigracji w Indiach był ukierunkowany na taki rozwój osobowości, by to inni byli zawsze ważniejsi ode mnie. Dalajlama poświęca w swojej książce sporo uwagi działaniu na rzecz edukacji dzieci i młodzieży należących do tybetańskiej diaspory. Jednocześnie zwraca uwagę na wsparcie, jakie otrzymali uchodźcy tybetańscy ze strony władz indyjskich: „Jednym z najważniejszych tematów […] rozmów z premierem Indii było kształcenie naszych dzieci. Nehru uważał, że jeśli mają zachować narodową tożsamość i kulturę, musimy mieć własne szkoły”.

Szkoły dla Tybetańczyków

Takie szkoły rzeczywiście powstały, funkcjonują do dzisiaj i kształcą młodzież tybetańską, zachowując tradycję, ale jednocześnie przygotowując uczniów do życia w globalnym świecie. Stały się ważną częścią Tibetan Children Villiges (Tybetańskich Wiosek Dziecięcych) organizowanych już od lat sześćdziesiątych dla tybetańskich sierot. Dalajlama pisze również o powstawaniu tybetańskich osiedli na emigracji: „Dzięki szczodrości wielu indyjskich stanów, zwłaszcza południowych, w ciągu kilkunastu lat udało się nam zbudować ponad dwadzieścia tybetańskich osiedli, w których mogliśmy żyć w zwartych społecznościach, zachowując swój język i kulturę”. 

Odwiedzając kilkakrotnie osady tybetańskie na południu Indii, mogłem przekonać się, że mieszkający w nich Tybetańczycy pozostają wierni swej tożsamości, językowi, kulturze i modelowi cywilizacyjnemu. Jednocześnie nie pozostają obojętni na wyzwania współczesności i, zgodnie z założeniami emigracyjnego systemu edukacyjnego, są przygotowani do bycia obywatelami globalnego świata.

Zachowaniu tożsamości służą również liczne instytucje kultury powołane do życia na emigracji. Warto przypomnieć, że pierwsza z nich, Tibetan Institute for Performing Arts (TIPA – Tybetański Instytut Sztuk Performatywnych), został powołany do życia już w roku 1959, jako pierwsza instytucja kultury tybetańskiej na emigracji w Indiach. 

Powołując je, XIV Dalajlama był i jest przekonany, że to właśnie kultura jest wehikułem, który zapewnia narodom przetrwanie i utrzymanie własnej tożsamości, nawet w najtrudniejszych okresach historycznych. Jednocześnie apeluje do swych rodaków, by nigdy nie tracili nadziei: „Pamiętajcie, że za najciemniejszymi chmurami czeka słońce”.

Nie traćcie nadziei

W swoim apelu kończącym książkę „Głos uciśnionych” Dalajlama zwraca się do państw i narodów świata, zwłaszcza tych, które okazują solidarność z Tybetem: „Wasza pomoc i wsparcie oraz zainteresowanie Tybetem ze strony międzynarodowych mediów są dla nas pociechą i źródłem otuchy. Dziękuję i proszę, byście nie zapominali o Tybecie w najtrudniejszym okresie długiej historii naszego narodu”. 

Kiedy czytam te słowa, nie mogę zapomnieć, iż w tybetańskich podręcznikach historii światowej są strony poświęcone Polsce, krajowi, który przez lata pozbawiony był państwowości w wyniku najazdu sąsiedzkich imperiów. A jednak odrodził się i istnieje. Nie mam wątpliwości, że dzieje naszego kraju znalazły się tam nieprzypadkowo.

Niezwykle ważnym uzupełnieniem tekstu XIV Dalajlamy są appendixy, w których tybetański przywódca przedstawia dokumenty historyczne obrazujące próby nawiązania przez Tybetańczyków dialogu z władzami chińskimi oraz dzieje tybetańskiej walki o sprawiedliwość w Tybecie – walki prowadzonej przez Dalajlamę oraz Tybetańczyków na wychodźstwie od ponad siedemdziesięciu lat. Dokumenty te pokazują, iż Tybet stał się ofiarą napaści, a próby trwałego rozwiązania sprawy tybetańskiej podejmowane przez XIV Dalajlamę natrafiają na mur obojętności i nieskrywanej wrogości ze strony Pekinu.

Książka:

XIV Dalajlama, „Głos uciśnionych. Siedem dekad walki z Chinami o mój kraj i naród”, tłum. Adam Kozieł, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2026.