Uczniowie w Polsce wciąż żyją w przerażeniu po ostatnich atakach nożowników w szkołach. Tymczasem ich francuscy rówieśnicy zorganizowali największe od lat protesty, domagając się lepszych warunków do nauki. Młodzi Francuzi skarżą się na brak perspektyw, a sprzeciw wobec pogarszających się warunków życia objął również inne grupy społeczne. 17 października na ulice francuskich miast wyszło około pół miliona ludzi. Protestowali również uczniowie we Włoszech i w Albanii.
Szkoła z presją
W Polsce nastolatkowie nie wychodzą na ulice, choć wiele postulatów ich zagranicznych rówieśników mogłoby być im bliskich. Sytuacja gospodarcza i rynek pracy dają im więcej powodów do optymizmu niż młodym Francuzom. Nie oznacza to jednak, że nie mają problemów. Ich frustracje coraz częściej znajdują ujście w internecie, gdzie popularne trendy mogą prowadzić do radykalizacji.
W październiku internet obiegły informacje o atakach w szkołach. W reakcji na nie uczniowie przesyłali sobie nagrania i zdjęcia, pojawiały się listy kolejnych rzekomo zagrożonych placówek. Strach szybko udzielał się następnym osobom. Szymon, jeden z bohaterów reportażu Katarzyny Skrzydłowskiej–Kalukin i Franciszka Dziducha, który publikujemy w najnowszym numerze „Kultury Liberalnej”, opowiada:
„Uczennica jednej ze szkół wrzuciła filmik w kominiarce, jak się bawi nożem, i pisała o tym na grupie klasowej. Inni wysłali zdjęcia. Media dużo o tym mówiły, więc to się stało tematem dnia. I w piątek wiele osób przyniosło ostre narzędzia do szkół, chociaż wiedzieli, że tam będzie policja. Nie myśleli o tym? Media społecznościowe zaburzyły nam relacje międzyludzkie, zamknęły w sztucznych światach. Łatwiej jest napisać do kogoś niż spotkać się i porozmawiać. Ja, im jestem starszy, tym bardziej decyduję się na rozmowę jeden na jeden, na żywo. A druga rzecz, to, że wiele osób nie ma wsparcia od najbliższych, rodziny, znajomych czy środowiska szkolnego”.
Tosia, kolejna rozmówczyni z naszego reportażu, zwraca uwagę na presję rówieśników i strach przed odrzuceniem. Ktoś może nagrać niebezpieczny film, bo namawiają go do tego znajomi. Ktoś inny zostaje wyrzucony z grupy na Messengerze albo odkrywa, że prywatna rozmowa została udostępniona dalej. Takie sytuacje podważają zaufanie i sprawiają, że młodzi ludzie zaczynają kwestionować własne relacje z rówieśnikami.
Według badania International Civic and Citizenship Education Study Polska zajmuje ostatnie miejsce w rankingu zaufania ósmoklasistów do szkoły i drugie miejsce w rankingu zaufania do mediów społecznościowych. Z kolei raport WHO i UNICEF wskazuje, że polscy uczniowie należą do najmniej zadowolonych z życia w Europie. Z „Diagnozy Młodzieży 2026”, opublikowanej przez Ministerstwo Edukacji, wynika, że 40 procent nastolatków wykazuje objawy depresyjne, a 60 procent żyje w stanie chronicznego stresu lub przemęczenia. Dla 70 procent głównym źródłem presji jest system szkolny.
Jednocześnie polskie szkoły w porównaniu z francuskimi są imponujące. Czyste, zadbane, z ciepłą wodą i mydłem w łazienkach. W nowoczesnym państwie, do którego chętnie przyjeżdżają obcokrajowcy z zachodu Europy, działa frustrujący system edukacyjny i nie działa wsparcie psychiczne.
Oceny zamiast rozmowy
Francuskie protesty pokazują, że frustracja młodych ludzi może przerodzić się w zbiorowy sprzeciw. W rozmowie opublikowanej w poprzednim numerze „Kultury Liberalnej” Jarosław Kuisz opisywał francuski bunt jako protest przeciwko beznadziei. Młodzi widzą, że wykształcenie nie gwarantuje pracy, a przyszłość może przynieść im mniej możliwości niż ich rodzicom. W tekście o wydarzeniach z 17 października Stanisław Naklicki opisuje, jak protest licealistów stał się częścią szerszej mobilizacji społecznej. Uzasadniony gniew uczniów został jednak przesłonięty przez obrazy zniszczeń i starć z policją, a spór o warunki nauki przerodził się w kolejny konflikt polityczny.
Polscy nastolatkowie częściej niż francuscy wierzą, że będą mieli więcej możliwości niż ich rodzice. Nie wszyscy są jednak spokojni o swoją przyszłość. W naszych rozmowach powracają lęk przed wojną, kryzysem klimatycznym, radykalizacją polityczną i ograniczaniem praw człowieka. Młodzi zastanawiają się też, czy będą mogli pozwolić sobie na mieszkanie i czy edukacja zapewni im dobrą pracę. Część nie wierzy, że ich głos może coś zmienić.
Z kolei Krzysztof Renik opisuje w tym tygodniu indyjskie szkoły, w których uczniowie uczą się rozpoznawać i regulować emocje, rozwijać empatię oraz rozwiązywać konflikty bez przemocy. W Delhi takie zajęcia odbywają się codziennie, bez ocen i egzaminów. W Polsce podobne lekcje nie są stałym elementem szkolnej codzienności. Uczniowie spędzają długie godziny na nauce i przygotowaniach do testów, ale niewiele czasu poświęcają na rozmowę o emocjach, relacjach i radzeniu sobie z presją.
Francuscy uczniowie na ulicach domagają się zmian. Polscy opowiadają o lęku, presji i samotności, a wielu z nich nie widzi sposobu, by wspólnie upomnieć się o swoje potrzeby. Co sprawia, że ich frustracja przybiera tak różne formy?
Zapraszam do lektury,
Jakub Bodziony, zastępca redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej”