Z centrum widać najwięcej
  

Artykuły oznaczone tagiem:
"Lecker"

LECKER: Słodycz onomatopeizmu

August Lecker Słodycz onomatopeizmu Lecker zajadle bronił się przed sokołem. Mimo czułych słów namowy długo trwał w powziętym z góry przekonaniu, że słodki sandwicz przysmakiem być nie może. Bo jakże kulinarny esteta miałby zachwycać się tłustym kremem kawowym ściśniętym przez dwa bezowe trójkąty? Otóż szybko wyjaśniło się, że z pewnością nie może zachwycać się po […]

LECKER: ¡Hola!

August Lecker ¡Hola! Ostatnimi czasy Lecker, sakramencko zapracowany, nie ma czasu chodzić do ZOO. Za to co wieczór z cknym westchnieniem wspomina foki, które niezmiennie, gdy wybije godzina karmienia, punkt 10 (dla Augusta o wczesnym poranku), tłumnie ruszają w stronę swego żywiciela, figlarnie tocząc oczkami. Na rybę. Okazuje się, że pracujący wartko zespół redakcyjny może […]

LECKER: Grzyby do ryby

August Lecker Grzyby do ryby Z dedykacją, Drogiej Marcie Tak oto dotarł do nas błagalny mail. Pozostając bez wyjścia, Lecker udał się na grzybobranie. W gęstej niczym włosy młodej afrorastafarianki kniei było mrocznie, ciepło i wilgotno. „Za wilgotno, żeby nic z tego nie było” – pomyślał Lecker. I zebrał wiaderko prawdziwków oraz garstkę soczyście żółtych […]

LECKER: Prażmowata. Pieczona. Naprawdę dobra

August Lecker Prażmowata. Pieczona. Naprawdę dobra Czasem tak właśnie bywa. Otóż onego dnia smak musiał być konkretny. „Kupimy prażmę?” – zapytała miękko S. Oczywiście Lecker się zgodził. Tyle że prażmy tego dnia w rybnym nie było. Posypały się więc kolejne, wspólne pomysły. Bops. Kantar. Kielec. Morlesz. Sargus. Wreszcie pagrus różowy. Nasz miły, bazarowy rybiarz bezradnie […]

LECKER: Niedoszły przysmak świętej R.

August Lecker Niedoszły przysmak świętej R. To był chyba największy cud od kiedy święta Rozalia ocaliła Palermo od dżumy – w naszym domu pojawiły się kopytka. Takie proste, naturalne, zmysłowo sprężyste. S. wiedziała, że A. oszaleje, dlatego podgrzewała je powoli, ściszonym głosem opowiadając, jak gotowane ziemniaki suszyły się na stole przez noc całą i dzień […]

LECKER: EuroKoza w EuroAfryce

August Lecker EuroKoza w EuroAfryce Przez pomyłkę skręciliśmy w lewo. Całkiem niespodziewanie otoczył nas tłum czarnoskórych frankofonów, zamieszkujących tę biedniejszą uliczkę Brukseli. Głód nie chciał dalej szukać, nie miał też ochoty na spacer, trzeba więc było szybko zasiąść w skromnym senegalskim wyszynku, w którym biali wzbudzili duże zainteresowanie. Biali także patrzyli z zainteresowaniem, jak wokół […]

LECKER: Czkawka po sacrum

August Lecker Czkawka po sacrum Goszcząc onegdaj w Pałacu Luksemburskim, August Lecker zadumał się głęboko nad nieadekwatnością opisów, których celem jest utrwalenie ulotnej smakowej rozkoszy. Prędko doszedł do wniosku, że najwięcej poezji można znaleźć w samych nazwach potraw. Dlatego też, jako świadectwo własnego doświadczenia, postanowił po prostu przedstawić P.T. Czytelnikom „Kultury Liberalnej” menu z rzeczonego […]

LECKER: Wszechpolak bez jaj. Aspekt kulinarny

August Lecker Wszechpolak bez jaj. Aspekt kulinarny Jako bywalec lokali wykwintnych, Lecker zdecydowanie nie lubi dosadności. Nawet jeśli dotyka ona sfery kulinarnie pojmowanego smaku jedynie metaforycznie wyciągniętym języczkiem. Nie dziwi zatem, że ze smutkiem patrzył na relację telewizyjną z marnotrawienia owych smakowitych symboli życia, jakimi są kurze jaja. A patrząc, doszedł do następujących wniosków: Primo – […]

LECKER: Cynamonowy smak imperium

August Lecker Cynamonowy smak imperium Prolog „Żadna pasta do zębów nie ma tak mocnego smaku” – głosił butnie slogan na blaszanej tubce, którą znalazłem w londyńskiej drogerii. To mnie przekonało, kupiłem więc ten niezwykły, landrynkowo-różowy krem, nie zważając na to, że tubka tego rodzaju w naszej kulturze w najlepszym razie służy do przechowywania kleju do […]

LECKER: Bukaresztańskie uroki, czyli o ciągłości kulturowej

August Lecker Bukaresztańskie uroki, czyli o ciągłości kulturowej Skusił mnie piec. Dekoracyjne, brązowe, secesyjne kafle zwieńczone malowanym gzymsem. W upalny dzień kelner oparł się o niego niedbale i głęboko zasnął. Zanim go obudziłem, pomyślałem ze smutkiem, że przy Bukareszcie warszawskie restauracje to szara naga jama. Pieców jak na lekarstwo. Nie byłem w nastroju na eksperymenty, […]

LECKER: Słońce, ZOO i sardele

August Lecker Słońce, ZOO i sardele Niedzielna wyprawa do ZOO w słoneczny czerwcowy dzień to, Proszę Państwa, wysiłek nie lada. Do domu człowiek wraca naprawdę głodny, a z urodzeniem nabyte przekonanie, że żywieniowy fundament stanowią masło i chleb, chociaż wciąż nęcące, w wieku dojrzałym straciło już swą rację. Czy do końca? Nasz pomrukujący groźnie żołądek […]