Wesprzyj Kulturę Liberalną
Kultura Liberalna istnieje dzięki osobom takim jak Ty. Wesprzyj Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Etyka] Kogo torturowano...

[Etyka] Kogo torturowano w Polsce?

Emilia Kaczmarek

Kim są ludzie, których torturowano w Polsce? Jakich zamachów dokonali? Czy poznając ich losy można pomyśleć, że zasłużyli sobie na to, co ich spotkało?

Etyczne argumenty przeciwko stosowaniu tortur nie przemawiają do każdego. Nieważne, jak bardzo okrutne są tortury; nieważne, czy są sprzeczne z prawem – w końcu w tajnych więzieniach CIA torturowano terrorystów i robiono to dla naszego bezpieczeństwa. Koniec kropka.

Polskie dyskusje o dopuszczalności tortur toczą się tak, jakby dotyczyły wręcz mitycznych wrogów – terrorystów, a więc ludzi zupełnie innej kategorii, którzy nie zasłużyli sobie na żadną ochronę prawną. Ale kogo w Polsce faktycznie torturowano?

Skupmy się na dwóch osobach, o których wiadomo najwięcej. W lipcu 2014 roku Abu Zubajda (Abu Zubaydah) i Abd al-Rahim al-Nasziri (Abd al-Rahim al-Nashiri) wygrali proces przeciwko Polsce przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Polskie śledztwo w sprawie tajnych więzień CIA ciągnie się od 2008 r., zarówno Abu Zubajda jak i al-Nasziri mają w nim status pokrzywdzonych. Jeśli więc można z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że ktoś w Starych Kiejkutach był torturowany, to właśnie oni.

Abu Zubajda

Na najpopularniejszym w internecie zdjęciu Abu Zubajda wygląda bardzo groźnie. Ma gęstą brodę, zaciśnięte usta i czarną, piracką opaskę na oku. To właśnie ta opaska powoduje, że wygląda jak czarny charakter prosto z komiksu. Skąd wzięła się ta złowroga zasłona na jego twarzy? Abu Zubajda stracił lewe oko w trakcie przesłuchań przez CIA. Jak za amerykańską senacką komisją ds. wywiadu podaje „Gazeta Wyborcza”: „Kierownictwo tajnego więzienia w Tajlandii zarządziło badanie jego prawego oka, podając w uzasadnieniu, że chodzi nie tyle o względy humanitarne, ile o to, że dla śledztwa jest ważne, żeby Abu Zubajda zachował zdolność widzenia”. Ale wróćmy do początku.

Abu Zubajda urodził się w 1971 r. w Arabii Saudyjskiej. Na początku lat 90., w wieku 20 lat, wyjechał do Afganistanu, by dołączyć do mudżahedinów walczących w wojnie domowej (wewnętrzny konflikt w Afganistanie wybuchł zaraz po zakończeniu 9-letniej wojny w tym kraju, w której to wojnie ZSRR wspierało afgański rząd komunistyczny, a Amerykanie pomagali walczącym z komunistami mudżahedinom). W roku 1992 został ranny w głowę, co miało być przyczyną częściowych zaników pamięci, na które cierpi. Następnie mógł przebywać w obozach szkoleniowych talibów, którzy od 1996 r. przejęli faktyczną władzę w Afganistanie. W 2002 r. został postrzelony i schwytany przez CIA w swoim domu w Pakistanie.

W momencie zatrzymania Abu Zubajda uważany był za trzecią najważniejszą osobę w Al-Kaidzie. Schwytanie go stanowiło jeden z głównych argumentów na rzecz zalegalizowania tzw. rozszerzonych metod przesłuchań. Sam Abu Zubajda zeznawał tak: „Powiedziano mi, że byłem jednym z pierwszych, na których stosowano te techniki przesłuchiwania, więc nie było żadnych reguł. Miałem wrażenie, że oni wypróbowywali techniki, które miały potem być stosowane na innych ludziach”.

Wśród „rozszerzonych metod przesłuchań”, czyli tortur, które uznano na dopuszczalne, znajdował się słynny waterboarding, czyli podtapianie. Abu Zubajda był podtapiany 85 razy. Jak pisze Mariusz Zawadzki, korespondent „Gazety Wyborczej” w USA: „Śledczy tak raportowali z tajnego więzienia w Tajlandii: «Abu Zubajda jest odporny na podtapianie. Najdłużej podtapialiśmy go 17 sekund, ale wydłużymy ten czas. Kilka razy wymiotował fasolą z ryżem. To zaskakujące, bo ostatnio jadł 10 godzin wcześniej»”.

Przez kilka lat od momentu schwytania, Abu Zubajda był przewożony z jednego tajnego więzienia do drugiego. W Polsce przetrzymywano go najprawdopodobniej w latach 2002–2003. Obecnie jest więziony w Guantanamo. Przez cały ten czas nie postawiono mu żadnych zarzutów! Okazało się, że jego znaczenie w międzynarodowej siatce terrorystycznej zostało radykalnie wyolbrzymione. Choć najprawdopodobniej faktycznie jest fanatycznym wyznawcą islamu, wrogiem Stanów Zjednoczonych i Izraela (ma ojca Palestyńczyka) i mógł być zamieszany w planowanie udaremnionego zamachu terrorystycznego w Jordanii w latach 90. – nigdy nie był nawet członkiem Al-Kaidy i do tej pory nie został o nic oskarżony przez amerykański wymiar sprawiedliwości.

Abd al-Rahim al-Nasziri

Kim był drugi z torturowanych w Polsce terrorystów? Al-Nasziri urodził się w 1965 r. w Arabii Saudyjskiej. W latach 80. walczył z Rosjanami w Afganistanie, a następnie w latach 90. brał udział w wojnie domowej po stronie talibów. W roku 1998 stał się członkiem Al-Kaidy. W 2002 r. został schwytany przez CIA na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Podobnie jak Abu Zubajda przez wiele lat przetrzymywany był w tajnych więzieniach w kilku krajach, w tym w polskich Starych Kiejkutach. Obecnie jest więziony w Guantanamo.

W przeciwieństwie do Abu Zubajdy, al-Nasziriemu w końcu postawiono konkretne zarzuty. Jest oskarżony o współorganizowanie nieudanego zamachu na amerykański niszczyciel rakietowy (USS The Sullivans) w Jemenie w 2000 r. – wyładowana ładunkami wybuchowymi łódź zatonęła zanim dopłynęła do amerykańskiego okrętu. Al-Nasziri jest także oskarżony o współorganizowanie drugiego podobnego zamachu, który zakończył się „sukcesem”. Tym razem, także w 2000 r. w Jemenie, zamachowcom udało się uszkodzić inny amerykański okręt wojenny (USS Cole). W wyniku zamachu zginęło 17 marynarzy, 39 zostało rannych, a amerykański niszczyciel doznał poważnego uszkodzenia. Al-Nasziri jest w trakcie procesu przed specjalną amerykańską komisją wojskową na Kubie – za organizację obu zamachów grozi mu kara śmierci.

Zanim Al-Nasziri stanął przed sądem, był wielokrotnie torturowany. Wśród stosowanych wobec niego „technik przesłuchań”, były zarówno metody oficjalnie dozwolone (np. podtapianie czy pozbawianie snu) jak i metody będące dziełem pomysłowości samych torturujących: „Śledczy CIA karmili i poili swoich podopiecznych analnie. Niejakiemu Madżidowi Khanowi wpompowano przez odbyt pełen talerz humusu, makaronu z sosem pomidorowym, orzeszków i rodzynek. W tajnym więzieniu w Tajlandii karmiony przez odbyt był również Rahim an-Nashiri, którego potem przesłuchiwano w Starych Kiejkutach”.

My nic nie wiedzieliśmy i dalej nie chcemy nic wiedzieć

O małym zainteresowaniu Polaków tym, kto właściwie był w Starych Kiejkutach torturowany, świadczy choćby to, że Abu Zubajda nie doczekał się jeszcze hasła w polskiej Wikipedii. W materiałach prasowych zdarzają się natomiast poważne pomyłki – możemy przeczytać na przykład, że w Starych Kiejkutach przetrzymywany był „Khalid Sheikh Mohammed Zubaydah” – tymczasem KSM i Abu Zubajda to dwie różne osoby. To tyle, jeśli chodzi o ciekawość obywateli, a co z władzą? Czy polscy politycy mają rację, usprawiedliwiając Aleksandra Kwaśniewskiego czy Leszka Millera?

Józef Pinior, od lat badający sprawę tajnych więzień, twierdzi, że polskie władze dobrze wiedziały na co się godzą. Jak mówił w wywiadzie dla „Kultury Liberalnej”: „(Istnieją) dokumenty pokazujące, że władze polskie zdawały sobie sprawę z tego, co się dzieje w Starych Kiejkutach. Na przykład rachunek dla przedsiębiorcy z Pruszkowa za wykonanie klatki wielkości człowieka. Wytyczne do jej wykonania były bardzo szczegółowe – określono tam dokładnie grubość krat oraz zaznaczono, że ma być do niej dołączona przenośna toaleta. Po co wywiadowi taka klatka? Czy w Starych Kiejkutach przetrzymywano dzikie zwierzęta, które nauczono korzystać z toalety? (…) W dokumencie określa się osoby przetrzymywane w ośrodku jako detainees, czyli «zatrzymani», co sugeruje, że władze polskie zdawały sobie sprawę z tego, że są to ludzie bezprawnie pozbawieni wolności”.

Jak słusznie zauważył amerykański etyk Henry Shue, zamiast tracić energię na próby usprawiedliwiania tych, którzy torturują, powinniśmy raczej skupić się na tym, by w wyeliminować same tortury. Ciągnący się latami proces i wypowiedzi większości polskich polityków sugerują, że w Polsce mało komu na tym zależy.

 


 

Zachęcamy do podpisania Listu Otwartego w sprawie więzień CIA w Polsce [link].

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 312

(0/2015)
1 stycznia 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj