Z centrum widać najwięcej
  

Artykuły oznaczone tagiem:
"255"

KOWAL, NAJDER, KABACZIJ: Przed szczytem w Wilnie. Czy Unia Europejska już nie uwodzi?

Jednym z mitów współczesnej Polski jest ten o udanej polityce zagranicznej na Wschodzie. Przez całe dwudziestolecie był on, co prawda, kontestowany przez środowiska skrajne, dziś jednak liczba osób, które weń zwątpiły wyraźnie wrosła. I nie jest to już tylko część politycznego marginesu. Oficjalny model polskiej polityki wschodniej – ten realizowany przez państwo – pozostawał prosty: polegał na […]

Mateusz Fałkowski

Toast w Wilnie (winem mołdawskim)

W marcu 2006 r. służby sanitarne Rosji odkryły rzekomo w winach gruzińskich i mołdawskich sprowadzonych na rynek rosyjski związki metali ciężkich, pestycydy oraz inne świństwa. Główny inspektor podał nawet dokładne dane procentowe mające świadczyć o niezgodności starożytnych szczepów Saperavi z wyśrubowanymi rosyjskimi normami.

Jacek Wakar

Stary Teatr jako pole walki [Komentarz do incydentu na spektaklu Jana Klaty]

Coś się stało – uświadomiłem sobie po raz wtóry, kiedy jadąc metrem, na ekranie wyświetlającym newsy zobaczyłem znajomego irokeza Jana Klaty. Narodowym Starym Teatrem w Krakowie, którym od stycznia kieruje reżyser, zajęli się ostatnio wszyscy. Także ci, co normalnie teatrem się brzydzą, bo pisanie o nim nie przynosi oczekiwanej liczby klików i nie zwiększa egzemplarzowej sprzedaży.

Kacper Szulecki

Opadł kurz po COP 19. Co właściwie ustalono na Szczycie Klimatycznym?

Po niemal dwóch tygodniach spotkań i rozmów zakończył się 19. ONZ-owski „Szczyt Klimatyczny”. Dopiero teraz, gdy opadł kurz negocjacyjnego tumultu i gdy wybrzmiały już pisane na gorąco przez zmęczonych przeciągającym się Szczytem analityków komentarze, warto na spokojnie podsumować wydarzenie. Choć uniknęliśmy kompromitacji, warszawski COP nie pomógł obrazowi Polski w Europie. Mimo podpisanych „porozumień” dowiódł też, że odgórna formuła ochrony klimatu to dreptanie w miejscu.

Emilia Sieczka

Poznawanie Obcego. O „Papuszy” Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego

W dotychczasowym przekazie medialnym „Papusza” zapisała się jako wielki przegrany festiwalu w Gdyni. Trudno oprzeć się wrażeniu, że zapanował niemy konsensus o pominięciu filmu. Nawet dziennikarze przyjęli zlekceważenie obrazu przez jury naturalnie, niemal z ulgą – być może z przeświadczeniem, że „Papusza” zainteresuje za granicą, a wyniesienie jej w konkursie zaburzyłoby kruchą równowagę między misją popularyzatorską organizatorów a awangardowymi aspiracjami tych, którzy widzieliby Gdynię jako ekskluzywne wydarzenie „dla środowiska”.