Z centrum widać najwięcej
  

Artykuły oznaczone tagiem:
"Mozart"

LASKOWSKI: Opery Starobinskiego

Aleksander Laskowski  Opery Starobinskiego „Czarodziejki” nie są książka dla operowych nowicjuszy. To zaproszenie do rozmowy o dziełach, które już znamy. Ton w niej jednak nadaje Starobinski.  „Czarodziejki” Jeana Starobinskiego najlepiej czyta się fragmentami. Warto pamiętać, że zebrane w tym tomie teksty nie były pisane z myślą o publikacji książkowej, lecz na potrzeby periodyku operowego „La Grange”, wydawanego przez Le Grand Théâtre w Genewie, dlatego też […]

WOLFF, ISKANDAR, WILCZURA, SZULECKI, BUSZA: Kmicic je kebab… „Orientalizm” po polsku?

Szanowni Państwo! Znajdując się na wschód od Zachodu i na zachód od Wschodu, jak to określił Sławomir Mrożek, mamy niepowtarzalną szansę na obserwowanie przepływów kulturowego fermentu. Tymczasem szyje nas bolą od patrzenia w jednym kierunku. Czas się nad tym zastanowić. Ongiś koncepcja „orientalizmu” Edwarda W. Saida słusznie wzbudziła olbrzymie emocje. Dziś dla wielu ludzi stanowi inspirację lub skłania do dyskusji. Czy Polska jest orientalizowana przez Zachód i czy […]

KOLARZOWSKI: Uroda mitu i muzyki. O „Don Giovannim” Saury

Jerzy J. Kolarzowski Uroda mitu i muzyki. O „Don Giovannim” Saury Mozart, da Ponte i Saura „Ja, Don Giovanni” – film o Wolfgangu Amadeuszu Mozarcie (granym przez Lina Guancialego) i Lorenzo da Ponte (Lorenzo Balducci), autorze libretta do jego najsłynniejszej opery, jest 41. filmem Carlosa Saury. Kino hiszpańskiego reżysera ewoluowało od realizmu „Polowania” z 1966 roku i o dziesięć lat późniejszego „Nakarmić kruki” do magii i mitu. […]

Aleksander Laskowski

Chopin. Arie i piosenki

Mizdrzy się Mozartem – pomyślałem w pierwszej chwili. Oto Cherubin z Wesela Figara, którego hrabia, rozgniewany z powodu nadmiernych figli z pannami, zesłał na błotniste Mazowsze.

Przemysław Jaślan

Klasyka laika (część 2). Mahler bez dłużyzn

W poprzednim odcinku przypisałem symfoniom Gustava Mahlera (1860 – 1911) długość dwukrotnie większą od przeciętnej. To wcale nie przesada – kiedyś policzyłem, że jego dziewięć symfonii trwa w sumie dwa razy tyle, co tyle samo symfonii Beethovena. Ich długość to, w dzisiejszych, zabieganych czasach, dość uciążliwa cecha. Dlatego polecę tu najkrótszą symfonię kompozytora.

David Robertson przekonuje w rozmowie z Aleksandrem Laskowskim

Chopin nie jest z natury lepszy od Billy’ego Joela

Jestem przekonany, że muzyka, jeśli rzeczywiście przekazuje coś ciekawego, przekazuje to nie tylko jednej grupie społecznej czy majątkowej. Właśnie dlatego nie należy zwracać uwagi na granice, tylko na przekaz. Z dziełem sztuki mamy do czynienia wtedy, gdy możemy stwierdzić, że bez niego nasze życie byłoby uboższe.

Jacek Bienias

Słuchajcie Państwo…

„Pam papipam param pam pam”. Czy poznajecie, co to za pasaż? Nie? Nie szkodzi. Ja tylko żartowałem. A może to: „tatata taaaam”. O! Tego już nie wypada nie poznać… To może jeszcze kawałeczek dla ułatwienia: „tatatatam tatatatam tatatataaam, tatatatam tatatatam tatatataaam, tatatataam, tatatataam, tatatatam tam taaam”. Oczywiście. To jest początek V Symfonii Beethovena. Każdy zna.