Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Słysząc > „Don Giovanni” bez...

„Don Giovanni” bez z pudru i kurzu, czyli Fricsay dyryguje Mozartem

Gniewomir Zajączkowski, Szymon Żuchowski

Mimo upływu lat i przyrostu liczby nagrań, ta interpretacja nie zestarzała się ani trochę, a pod względem poziomu wykonawczego dorównać Mozartowskiej ekipie solistów Fricsaya udało się niewielu późniejszym muzykom.

Z „Don Giovannim” Wolfganga Amadeusza Mozarta łatwo nie jest. Najpierw należy się zdecydować na którąś wersję dzieła (praską albo wiedeńską, a może kombinację obu, bo i tak często się go grywa). Potem trzeba zdecydować, czy wolimy w tytułowej roli basa, takiego jak Ezio Pinza, Cesare Siepi albo George London, czy może barytona, jak choćby Thomas Allen czy Dietrich Fischer-Dieskau. Problemy z „Don Giovannim” na tym się nie kończą, a w zasadzie dopiero zaczynają.

Nagrań tej opery jest multum. Nasz apetyt na tę operę zaspokaja w dużej mierze to, które powstało w Berlinie w 1958 roku pod batutą Ferenca Friscaya (1914–1963). Mimo że jest to jedno ze sztandarowych mozartowskich nagrań wytwórni Deutsche Grammophon (DG) z lat 50., to obecnie raczej nie należy do najpopularniejszych. Może sytuacja ta ulegnie nieco zmianie dzięki temu, że DG kilka tygodni temu ponownie wprowadziła je na rynek – tym razem w cyfrowym zapisie wysokiej jakości na płytach CD oraz w formacie blu-ray.

Od końca lat 40. przez większość czasu Fricsay pracował w Berlinie. Zmarł przedwcześnie w wyniku choroby, dożywszy zaledwie 48 lat, a w swojej relatywnie krótkiej karierze sporo uwagi poświęcił muzyce Mozarta, zwłaszcza w latach, kiedy współpracował z Deutsches Symphonie-Orchester Berlin (do 1956 roku działającą pod nazwą: Rundfunk im Amerikanischen Sektor Symphonie-Orchester, a do 1993 Radio-Symphonie-Orchester Berlin). Z tym też zespołem zrealizował większość nagrań studyjnych, w tym także Mozartowskich jak: „Uprowadzenie z Seraju”, „Czarodziejski flet”, „Wesele Figara” i „Don Giovanni”, „Requiem d-moll”, czy „Wielka msza c-moll”, żeby wymienić tylko te wokalno-instrumentalne.

Fricsay zgromadził wokół siebie również zespół pierwszorzędnych solistów, którzy potrafili sprostać jego wymaganiom. Niewątpliwie do jego ulubionych śpiewaczek należała Maria Stader, urodzona tak jak i on w Budapeszcie. Artystka ta miała kilka specjalności; jedną z nich były wykonania koncertowe repertuaru oratoryjno-kantatowego (szczególnie kantat Bacha). Mimo iż w jej bogatej dyskografii nie brakuje wspaniałych interpretacji dzieł operowych Pucciniego, Bizeta czy Donizettiego, a zwłaszcza Mozarta, które stały się inną jej specjalnością, Stader świadomie, choć poniekąd z konieczności, unikała sceny operowej ze względu na swój bardzo niski wzrost. Z tego powodu, a także dzięki fonogenicznemu głosowi wyspecjalizowała się w nagraniach studyjnych. We współpracy z Fricsayem stworzyła swoje najlepsze kreacje. W przypadku nagrania „Don Giovanniego” na pierwszy rzut ucha wydawać by się mogło, że obsadzenie w roli Donny Elwiry właśnie Stader, kojarzonej raczej z rolami lirycznymi albo koloraturowymi, to nieco ryzykowny pomysł, ale śpiewaczka z niebywałym wyczuciem dramaturgicznym podeszła do tej roli mezzo carattere (pół dramatycznej, pół komicznej) i z maestrią wybrnęła z jej wokalnych zawiłości. Nie jest to jednak koniec solistycznych osobliwości tego nagrania.

Fricsay wpadł bowiem na pomysł, by powierzyć partię Donny Anny genialnej odtwórczyni… Donny Elwiry – Senie Jurinac. I był to pomysł znakomity, ponieważ zaowocował jedną z najlepszych studyjnych rejestracji roli Donny Anny. Piotr Kamiński w leksykonie „Tysiąc i jedna opera” poniekąd słusznie zauważa, że Donna Anna to jedna z najgorzej obsadzanych w nagraniach studyjnych ról w historii, ale zupełnie inaczej przedstawia się to w nagraniach spektakli na żywo. Być może dokonania Seny Jurinac jako Elwiry (co dokumentują liczne nagrania) prześcigają jej kreację jako Donny Anny, a zatem Kamiński nie zwraca na nie uwagi, ale naszym zdaniem pozostaje ona jedną z tych śpiewaczek, które ratują studyjną renomę tej nieszczęsnej Mozartowskiej bohaterki. Wpisując się w operową poetyką porównań i skrajności, można by powiedzieć, że to najlepsza Donna Anna, jaka wyszła ze studia nagraniowego.

To nie koniec atrakcji obsadowych. Jako Don Ottavio w nagraniu wystąpił znakomity szwajcarski tenor Ernst Haefliger, który nadał odtwarzanej przez siebie postaci tyle charakteru, że zdystansował pod tym względem zdecydowaną większość swoich poprzedników i następców. Na tym polu mógłby się z nim mierzyć bodaj jedynie Anton Dermota. Haefliger, to wytrawny stylista: nagrania obu, znacznie różniących się od siebie arii, napisanych przecież przez Mozarta dla dwóch różnych śpiewaków – „Dalla sua pace” oraz „Il mio tesoro” – to wyjątkowy popis wokalny. Haefliger zachwyca świetnym oddechem zwłaszcza w koloraturach, a także miękkim, ciepłym tembrem głosu. (Warto nadmienić, że z okazji setnej rocznicy urodzin artysty, która przypadła 6 lipca 2019 roku, DG wydało zestaw dwunastu płyt zawierający między innymi fascynujące nagrania Schubertowskich cykli: „Piękna młynarka”, „Łabędzi śpiew” i „Podróż zimowa”) .

Fricsay skrupulatnie dobrał wszystkich solistów – rolę tytułową zaśpiewał u niego trzydziestotrzyletni Dietrich Fischer-Dieskau. Jego Don Giovanni jest młodzieńczy i bezczelnie pewny siebie, wręcz przebojowy. Już kilka lat później Fischer-Dieskau zaprezentował odrobinę łagodniejszą wersję tego bohatera. Berlin w tym czasie został podzielony murem, a na fundamentach zniszczonego podczas nalotów w 1943 roku gmachu Deutsches Opernhaus przy Bismarkstrasse powstał nowy budynek Deutsche Oper Berlin. To właśnie podczas inauguracji tego nowego teatru 24 września 1961 roku Fischer-Dieskau wystąpił jako Giovanni pod batutą Fricsaya (zarejestrowany spektakl wyszedł na DVD:  Arthaus Musik 2011), reszta obsady względem nagrania studyjnego uległa jednak wymianie.

Nie mniej witalna od grupy młodych solistów, będących wówczas u szczytu swoich możliwości wykonawczych, jest w tym nagraniu Orkiestra Symfoniczna Radia Berlińskiego pod batutą Fricsaya. Chyba w żadnym innym nagraniu „Don Giovanniego” nie usłyszymy takiej dobrej artykulacji smyczków, oraz tak dźwięcznie brzmiącego drewna i klarownej blachy zwłaszcza w szybkich tempach.

Recytatywy tu zostały mistrzowsko nasycone muzyką i faktycznie przyspieszają nurt akcji, zamiast go spowalniać, jak zdarzało się to nierzadko w innych nagraniach. Fricsay znajduje w „Don Giovannim” odpowiedni sposób, by bez skrępowania i wdzięcznie ujawnić rodowód niektórych postaci tej XVIII-wiecznej opery, wywodzących się z komedii dell’arte – świetnym przykładem jest tu Karl Christian Kohn jako Leporello, nieprzerysowany, lecz nienachalnie zabawny.

Friscay, znany ze swojej wielkiej miłości do muzyki Mozarta, umiał dotrzeć do głęboko ukrytych w niej pokładów żywej dramaturgii – przy okazji otrząsnął z rokokowych peruk Mozartowskich bohaterów trochę pudru, a także trochę XIX-wiecznego kurzu, którym przyprószyli operę Mozarta na przykład E. T.A. Hoffmann oraz wykonawcy, którzy chcieli widzieć w „Don Giovannim” operę protoromantyczną. Mimo upływu lat i przyrostu liczby nagrań, ta interpretacja nie zestarzała się ani trochę, a pod względem poziomu wykonawczego dorównać Mozartowskiej ekipie solistów Fricsaya udało się niewielu późniejszym muzykom.

 

CD/BLU-RAY:

Wolfgang Amadeusz Mozart: „Don Giovanni”

Dyrygent: Ferenc Fricsay
Soliści: Dietrich Fischer-Dieskau, Walter Kreppel, Sena Jurinac, Ernst Haefliger, Maria Stader, Karl Christian Kohn, Ivan Sardi, Irmgard Seefried
Chór: RIAS-Kammerchor
Orkiestra: Radio- Symphonie-Orchester Berlin
Rejestracja z IX/X 1958 roku z Dahlem (Berlin)

Deutsche Grammophon, 2019

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 552

(32/2019)
6 sierpnia 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj