Z centrum widać najwięcej
  

Artykuły oznaczone tagiem:
"Węgry"

Od żółtych kamizelek do wyborów europejskich. Kto wygra?

Szanowni Państwo! „Jeśli autorytaryzm już zdecydowanie wygrał, po co wspierać tych, którzy stawiają mu czoła?”, pytają Jarosław Kuisz i Karolina Wigura w artykule dla „New York Times”. Kuisz i Wigura krytykują w nim najważniejsze ich zdaniem błędy liberałów walce z politycznymi przeciwnikami: radykalizm pojęć i defetyzm. Ten pierwszy objawia się nazywaniem przeciwników demokracji liberalnej mianem […]

Orbán i Bannon – trendsetterzy europejskiej prawicy?

Szanowni Państwo! Po niedawnym szczycie UE dotyczącym migracji w Brukseli kraje Grupy Wyszehradzkiej odtrąbiły sukces. We wspólnej deklaracji po spotkaniu ogłoszono, że przymusowej relokacji uchodźców nie będzie – co stanowi jednoznaczny triumf Viktora Orbána, który jako pierwszy jawnie przeciwstawiał się mechanizmowi forsowanemu przez kanclerz Angelę Merkel. Dyktat Brukseli, wydawałoby się niewzruszony jeszcze rok temu, załamał […]

Jak zabić demokrację w XXI wieku

W pewnym popularnym w czasach PRL żarcie pytano: „Jaka jest różnica między demokracją, a demokracją ludową?”. „Taka jak między krzesłem, a krzesłem elektrycznym”, brzmiała odpowiedź. Dziś wielkim pytaniem – z pewnością z punktu widzenia Węgier i Polski – stało się to o różnicę pomiędzy demokracją liberalną a demokracją nieliberalną. Przypomnijmy, że termin „demokracja nieliberalna” został […]

Z Edwardem Luce’em rozmawia Adam Puchejda

Liberalna demokracja chyli się ku upadkowi

Jeśli kolejne dziesięć lub piętnaście lat będzie wyglądało tak jak poprzednie, będziemy mieć ogromny problem. Przesuniemy się w stronę Węgier lub Polski, o których nie wiemy, czy nadal są liberalnymi demokracjami. Może są to demokracje nieliberalne, a może państwa jednopartyjne, tylko z demokratyczną fasadą? – zastanawia się Edward Luce, amerykański korespondent „The Financial Times”, w rozmowie z „Kulturą Liberalną”.

Z Colinem Crouchem rozmawia Łukasz Pawłowski

Narodowej suwerenności już nie ma

„Niektórzy współcześni politycy przypominają dawnych królów. Z tą różnicą, że królowie twierdzili, iż realizują wolę Boga, a współcześni politycy mówią, że po wygranych wyborach stają się głosem ludu. A przecież mogą postępować nieuczciwie albo po prostu głupio. To dlatego zawsze potrzebujemy prawa, które postawi działaniom rządu jakieś granice”, mówi słynny brytyjski socjolog i politolog, autor książki „Postdemokracja”.