Z centrum widać najwięcej
  

Ilustracje: Zofia Rogula

Szanowni Państwo!

W Finlandii właśnie rozpoczął się dwuletni program pilotażowy dla 2 tys. wybranych losowo bezrobotnych obywateli pomiędzy 25. a 58. rokiem życia, którym państwo zapewni dochód w wysokości 560 euro na miesiąc. Świadczenie będzie wypłacane niezależnie od sytuacji materialnej bezrobotnego, a nawet po znalezieniu zatrudnienia – ma to zachęcić do podejmowania pracy także na niepełny etat, co przy obecnym systemie skutkuje utratą zasiłku i często jest nieopłacalne. Ten społeczny eksperyment będzie obserwowany na całym świecie, także we Francji, gdzie w obecnych prawyborach prezydenckich Partii Socjalistycznej jeden z kandydatów rozpoczął debatę na temat wprowadzenia powszechnego dochodu gwarantowanego.

Idea dochodu gwarantowanego – zakładająca, że każdy obywatel, niezależnie od swojej sytuacji materialnej, otrzymuje od państwa jednakową, określoną ustawowo kwotę, która zapewniałaby minimum egzystencji – wybrzmiewa coraz głośniej w światowym obiegu intelektualnym. Czy ta wizja łącząca ludzi po przeciwnych stronach politycznego spektrum – zwolennikami dochodu gwarantowanego były tak różne osoby jak Martin Luther King i Milton Friedman – odpowie na wyzwania naszych zglobalizowanych technologicznych społeczeństw?

W zeszłym tygodniu brytyjska organizacja Oxfam opublikowała raport, z którego wynika, że ośmiu najbogatszych mężczyzn na świecie posiada majątek równy zasobom dolnej połowy całej ludzkiej populacji. Obraz ten, przemawiający do wyobraźni, choć kontrowersyjny co do metody badania, można uzupełnić o wniosek wynikający z głośnej pracy Thomasa Piketty’ego: renta z kapitału rośnie szybciej niż wynagrodzenie za pracę. Mamy tu w skrócie jedno z podstawowych wyzwań, które rzucił nam współczesny model globalizacji. Z jednej strony, wydobył ze skrajnego ubóstwa setki milionów ludzi w krajach rozwijających się (wśród beneficjentów procesu znalazła się także Polska). Z drugiej, doprowadził do stagnacji płac i rosnących nierówności w krajach rozwiniętych, a tym samym podkopania pozycji klasy średniej na Zachodzie.

Można mieć wątpliwości, czy obecny prawicowy populizm spod znaku Donalda Trumpa czy Marine Le Pen w realny sposób przywróci godność tym, którzy mają poczucie, że jest im ona odbierana. Trudno jednak wątpić, że wielu zwolenników partii populistycznych oddaje na nich głos, bo kieruje się właśnie motywami ekonomicznymi.

Dochód gwarantowany mógłby być rozwiązaniem, które – zdaniem jego zwolenników – reperując status kruszącej się klasy średniej i zapobiegając rzeczywistej biedzie, ustrzegłoby społeczeństwa przed rewolucją, która może nadejść, kiedy nierówności społeczne przestaną być akceptowalne dla większości obywateli. „Jeśli nie wyjdziemy naprzeciw rosnącej niepewności, której doświadczają ludzie, oraz rosnącym nierównościom, dostarczymy paliwa kolejnym problemom politycznym. Dlatego potrzebujemy powszechnego dochodu gwarantowanego”, przekonuje brytyjski ekonomista, Guy Standing, w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim i Janem Chodorowskim.

Innym argumentem na rzecz dochodu jest po prostu brak pracy w niedalekiej przyszłości. Już teraz jedne z najlepiej prosperujących i najbardziej wartościowych firm na świecie nie potrzebują zatrudniać wielu ludzi – przykładowo w zeszłym roku Facebook zatrudniał 15 tys. osób, a Uber jedynie 6,7 tys. Podstawowym problemem jest jednak nadchodząca komputeryzacja, która – jak mówi raport z Oxford Martin School – na wstępie doprowadzi do likwidacji prawie połowy obecnych miejsc pracy. Takie technologie jak choćby samoprowadzące się auta czy sklepy całkowicie samoobsługowe już istnieją i w momencie wprowadzenia w życie spowodują olbrzymią zmianę na poziomie globalnej gospodarki.

Stojące przed nami wyzwania są realne – ważne, aby debata nad tym, czy dochód podstawowy jest jednym z rozwiązań, odbywała się w oparciu o fakty. Wiele argumentów w dyskusji ma charakter ideologiczny lub wywodzi się z przekonań moralnych. Można usłyszeć zatem, że taki program byłby po prostu za drogi lub że zupełnie zniechęciłby ludzi do pracy, a co za tym idzie, doprowadziłby do ich degeneracji. Część krytyków przekonuje także, że całkowita równość nie oznacza w tym wypadku sprawiedliwości. Bo czy sprawiedliwe jest, by bogacz dostawał od państwa taki sam dochód gwarantowany co człowiek naprawdę potrzebujący?

Żaden z tych argumentów nie jest całkowicie bezzasadny, ale warto pamiętać, że podobne zarzuty padały, kiedy państwa Europy Zachodniej wprowadzały pierwsze systemy emerytalne czy system publicznej opieki zdrowotnej. Bez wątpienia potrzebujemy więcej danych, dlatego tak ciekawe są eksperymenty takie jak wspomniany już do bólu pragmatyczny program fiński. „Chcemy sprawdzić, czy ten nowy mechanizm zmotywuje ludzi do podejmowania pracy, a jednocześnie – o czym mówiłam już wcześniej – zmniejszy rozmiary biurokracji”, mówi Marjukka Turunen, osoba odpowiedzialna za wdrożenie tego programu, w rozmowie z Adamem Puchejdą.

Czy jednak wszystkie te globalne wyzwania dotyczą także relatywnie małej i wciąż peryferyjnej gospodarki Polski? „Dochód gwarantowany jest narzędziem pozwalającym lub nie na rozwiązywanie problemów społecznych. Czy za pomocą tego narzędzia można rozwiązać polskie problemy? Moim zdaniem, nie”, twierdzi Leszek Skiba. Dużo większym wyzwaniem dla naszego kraju jest, zdaniem wiceministra finansów w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, utrzymanie systemu emerytalnego, a nie systemu pomocy społecznej.

A jednak postępująca automatyzacja i związane z nią gwałtowne zmiany na rynku pracy już wkrótce mogą dotrzeć także do Polski. Dobrze by było, byśmy wtedy mieli w zanadrzu przynajmniej przetestowane rozwiązanie.

Powinniśmy zacząć zadawać sobie konkretne pytania: czy po wprowadzeniu dochodu gwarantowanego wzrosną czynsze? Co stanie się ze służbą zdrowia? Ile dokładnie będzie to kosztowało? Czy będziemy musieli wyżej opodatkować najbogatszych? Żeby jednak odpowiedzieć na te i inne istotne wątpliwości, potrzebujemy więcej eksperymentów – takich jak ten w Finlandii, ale prowadzonych w Polsce i uwzględniających lokalną specyfikę, przekonuje ekonomista, Paweł Kubicki, w komentarzu nadzwyczajnym, który opublikujemy w najbliższych dniach.

Czy dochód gwarantowany sprawi, że kiedyś będziemy żyli w świecie, w którym art. 25 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, stanowiący, że „każdy człowiek ma prawo do stopy życiowej zapewniającej zdrowie i dobrobyt jego i jego rodziny, włączając w to wyżywienie, odzież, mieszkanie, opiekę lekarską i konieczne świadczenia socjalne […]”, stanie się rzeczywistością?

Z pewnością nie jest to rozwiązanie idealne, magicznie rozwiązujące wszystkie problemy. Ale w czasach tak poważnych turbulencji politycznych i gospodarczych warto przynajmniej przetestować odważne pomysły. Tym bardziej że znikąd nie widać sygnałów, by skala tych turbulencji miała wkrótce zmaleć.

 

Zapraszamy do lektury!

Redakcja „Kultury Liberalnej”


 

Stopka numeru

Koncepcja Tematu Tygodnia: Jarosław Kuisz.

Opracowanie: Łukasz Pawłowski, Adam Puchejda, Jakub Bodziony, Jan Chodorowski, Marcin Żuraw, Joanna Derlikiewicz.

Ilustracje: Zofia Rogula.

Nr 420

(4/2017)
24.01.2017
Ilustracje: Zofia Rogula

Z Guyem Standingiem rozmawiają Łukasz Pawłowski i Jan Chodorowski

Dochód dla wszystkich? Stać nas na to!

„Jeśli nie wyjdziemy naprzeciw rosnącej niepewności, której doświadczają ludzie, oraz rosnącym nierównościom, dostarczymy paliwa kolejnym problemom politycznym. Dlatego potrzebujemy powszechnego dochodu gwarantowanego”, przekonuje brytyjski ekonomista.

Ilustracje: Zofia Rogula

Z Marjukką Turunen rozmawia Adam Puchejda

Mniej biurokracji, więcej bezpieczeństwa

Prawdziwy sukces odniesiemy wtedy, kiedy będziemy mogli powiedzieć, że ludzie biorący udział w eksperymencie zdecydowali się podjąć nową pracę, i jeśli okaże się, że pomógł im w tym dochód podstawowy. Naszym celem jest dać niezatrudnionym poczucie stabilności, także psychicznej, tak by mieli możliwość szukania pracy na rynku.

Ilustracje: Zofia Rogula

Z Leszkiem Skibą rozmawia Łukasz Pawłowski

Dochód gwarantowany – zły lek na polskie problemy

„Dochód gwarantowany jest narzędziem pozwalającym lub nie na rozwiązywanie problemów społecznych. Czy za pomocą tego narzędzia można rozwiązać polskie problemy? Moim zdaniem, nie”, twierdzi wiceminister finansów.

PATRZĄC
Materiały prasowe UIP

Magdalena Dąbrowska

Kot Bob i ja. Recenzja filmu Rogera Spottiswoode’a

„Kot Bob i ja” zawdzięcza swoje istnienie kulturowej obsesji na punkcie filmów z kotami w internecie. Perspektywa studiów nad zwierzętami pozwala bardziej krytycznie przyjrzeć się temu, jak w tego typu dziełach przedstawiane są zwierzęta oraz nasza relacja z nimi.

WIĘCEJ
CZYTAJĄC
fanfik_IKONKA

Piotr Miller

Szukając własnego głosu. O „Fanfiku” Natalii Osińskiej [KL dzieciom]

Ciąg fizycznych i psychicznych przemian o nieodgadnionym finale. W tle trudne społeczne relacje i zestaw pytań o własną tożsamość płciową. „Fanfik” to łamiący schematy portret współczesnych nastolatków. Natalię Osińską okrzyknięto już Małgorzatą Musierowicz naszych czasów.

WIĘCEJ
SMAKUJĄC
Zdjęcie 8

Justyna i Daniel Hofowie

Finger food, palce lizać!

Wielkość spożywanej potrawy powinna być taka, aby starczyła na jeden lub dwa kęsy. W Polsce synonimem finger food staje się określenie „na jeden kęs”.

WIĘCEJ

FELIETONY

[Projekt: Polska] Imigranci to żywi ludzie, nie obrazy medialne

[Bioetyka] Zakaz reklamy leków

Niech ktoś obudzi Europę

[Polska/USA] Dlaczego prawica popiera Trumpa?

KOMENTARZ NADZWYCZAJNY

System się wali