Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Afryka] Podsumowanie 2014...

[Afryka] Podsumowanie 2014 i prognozy 2015

Błażej Popławski

Za nami trudny rok dla Afryki. Narastanie fali ekstremizmu religijnego, zamachy terrorystyczne, faktyczny rozpad kilku państw oraz epidemia Eboli. I kolejny rok nie zapowiada się wcale lepiej.

Wydarzenia, które w minionym roku skupiły uwagę świata na Afryce są pokłosiem rozpadu subsaharyjskich instytucji państwowych i nieumiejętności zastosowania właściwych narzędzi zarządzania kryzysowego. Co gorsza, początek roku 2015 nie stanowi dla tych zjawisk żadnej cezury. O ofiarach Eboli w Gwinei, Sierra Leone i Liberii oraz o kolejnych zamachach terrorystycznych w Nigerii i Kenii usłyszymy w nadchodzącym roku jeszcze wielokrotnie.

Liczba ofiar epidemii gorączki krwotocznej przekroczyła już 7000. Władze z Konakry, Freetown i Monrowii nie radzą sobie z powstrzymaniem fali zachorowań. Część analityków z globalnej Północy stwierdza otwarcie, że jedynym ratunkiem dla społeczeństw afrykańskich będzie samoistne wygaśnięcie epidemii, czyli wymarcie zarażonych i przetrwanie wyizolowanych. O pracach nad szczepionką słyszymy coraz rzadziej.

Odnotowywany przez ekonomistów wzrost gospodarczy Czarnego Lądu nie przekłada się na walkę z ubóstwem i zmniejszenie rozwarstwienia społecznego. Patologie kultury politycznej Czarnej Afryki – zwłaszcza klientelizm etniczny i korupcja – trawią młode demokracje.

Błażej Popławski

W myśleniu takim widać strach przed chorobą, czy patrząc szerzej – przed Obcym i Nieznanym oraz fatalną krótkowzroczność ekonomiczną. Kraje naznaczone przez Ebolę nie podniosą się szybko z recesji gospodarczej. Bez zwiększenia pomocy ze strony Unii Europejskiej czy USA PKB Gwinei, Liberii i Sierra Leone gwałtownie się skurczy. Za kryzysem gospodarczym podąży widmo głodu, utraty zaufania do instytucji publicznych, destabilizacji politycznej, a także większe uzależnienie od azjatyckich potęg gospodarczych. Waszyngton i Bruksela muszą zrozumieć, że jeśli w 2015 r. nie zdecydują się na intensyfikację doraźnej pomocy dla Afryki Zachodniej, to w niedalekiej przyszłości staną przed dylematem: przez długie dekady utrzymywać upadłe gospodarki czy negocjować eksport surowców afrykańskich już w Pekinie.

Drugim czynnikiem sprzyjającym destabilizacji w strefie ECOWAS jest wzrost aktywności terrorystów z Boko Haram. Ugrupowanie to dokonało w 2014 r. kilkudziesięciu zamachów bombowych i ataków na cele – zarówno wojskowe, jak i cywilne – w północnowschodniej Nigerii. W ich wyniku śmierć poniosło ponad 2000 osób. Media międzynarodowe nie nadążają z relacjonowaniem kolejnych ataków – gdy pod koniec grudnia dżihadyści zabili 33 osoby i porwali około 200 z wioski Gumsuri, w prasie zachodniej pojawiły się o tym wydarzeniu już tylko lakonicznie wzmianki. Widać jedna kampania społeczna #BringBackOurGirls, po kwietniowym ataku na Chibok i uprowadzeniu setek uczennic, dziennikarzom europejskim wystarczy.

Na naszych oczach w największym, najludniejszym i jednym z najbogatszych krajów subsaharyjskich wybucha regularna wojna domowa. Nigeria z regionalnego mocarstwa staje się kolosem na glinianych nogach, chwiejną i niepewną konstrukcją geopolityczną. Federalizm nigeryjski przeżywa największy kryzys od czasów wojny biafrańskiej. Nie jest to jednak problem wewnętrzny tego kraju. Przyszłoroczne wybory – a raczej pierwsze decyzje nowo wybranych władz – będą trudnym testem dla demokracji afrykańskiej, ustroju opartego na wizji koegzystencji różnych grup etnicznych. To, jak Goodluck Jonathan (mający największe szanse w wyścigu o prezydenturę) poradzi sobie z widmem secesji i zagrożeniem bezpieczeństwa publicznego, stanie się drogowskazem dla innych krajów i społeczeństw afrykańskich.

Demobilize_child_soldiers_in_the_Central_African_Republic

żródło: Wikimedia Commons

Świat spogląda na Czarny Ląd z coraz większym niepokojem. Groźba powstania kolejnych „afrykanistanów” zyskuje na realności. O wielu konfliktach regionalnych słyszymy w polskich mediach rzadko, co nie oznacza, że wygasają. Pogranicze Mali i Algierii – mimo wysiłków Francuzów dbających o dostawy uranu – kontrolowane jest przez Al-Kaidę Islamskiego Maghrebu. Północna część Republiki Śrokowoafrykańskiej to teren działania bojówek paramilitarnych, które wydzieliły się z Seleki – koalicji islamskiej, która przez pewien czas zdołała opanować stołeczne Bangui. Interwencja „błękitnych hełmów” nie poprawiła sytuacji w interiorze. Z kolei w Kivu trwa wojna domowa między partyzantami wspieranymi przez Rwandę, Kongo i Ugandę – rywalizacja toczy się o złoża diamentów i koltanu, rudy tantalu ważnej przy produkcji telefonów komórkowych i poszycia statków kosmicznych. W Kenii – nie tylko w centrach handlowych dla ekspatriantów i kurortach nadmorskich słynących z seksturystyki – regularnie wybuchają bomby podkładane przez somalijskich fundamentalistów z As-Szabab. Sudan Południowy – najmłodsze państwo świata – rozdarty jest przez krwawą wojnę dwóch plemion: Dinków i Nuerów, walczących o władzę i kontrolę nad eksportem ropy naftowej. Czy rok 2015 cokolwiek zmieni w tych rejonach? W to wierzą już tylko skrajni optymiści.

Przykłady kolejnych „jąder ciemności” mnożyć można bez końca. Coraz trudniej jest wierzyć w African solution to African problems w sytuacji, gdy prezydent Kenii Uhuru Kenyatta otwarcie kpi z zarzutów stawianych mu przez Międzynarodowy Trybunał Karny; gdy rządzący Zimbabwe Robert Mugabe przy aplauzie wierchuszki partyjnej namaszcza na swojego następcę żonę, Grace Mugabe; a południowoafrykańskie sądy nie potrafią wymierzyć sprawiedliwości sportowcom-celebrytom. Odnotowywany przez ekonomistów wzrost gospodarczy Czarnego Lądu nie przekłada się na walkę z ubóstwem i zmniejszenie rozwarstwienia społecznego. Patologie kultury politycznej Czarnej Afryki – klientelizm etniczny, nepotyzm, wszechobecna korupcja, nieumiejętność oddania władzy przez gerontokratów – trawią te młode, mimo wszystko, demokracje. Nieudzielenie im pomocy jest błędem globalnej Północy, za który wkrótce przyjdzie słono zapłacić.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 312

(52/2014)
31 grudnia 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj