Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Afrykanistan [Komentarz do...

Afrykanistan [Komentarz do zamachów terrorystycznych w Afryce]

Błażej Popławski

Podczas ostatniego tygodnia września na zachodzie i wschodzie Afryki doszło do dwóch krwawych zamachów terrorystycznych. Co łączy dramatyczne wydarzenia w stolicy Kenii i nigeryjskiej Gujbie? Czy na południe od Sahary przenosi się front walki z międzynarodowym terroryzmem? Czy, po upadku talibów malijskich, w Afryce powstają nowe „Afrykanistany”?

Skąd pochodzą czarni talibowie?

Zamach na centrum handlowe Westgate Mall w Nairobi (21-24 września) został dokonany przez organizację As-Szabab, natomiast do ataku na akademik szkoły rolniczej w miejscowości Gujba (29 września) przyznało się Boko Haram. Oba ugrupowania łączy odwoływanie się do haseł fundamentalizmu religijnego, podpartego – często bagatelizowanymi w dyskursie dziennikarskim – postulatami geopolitycznymi.

Boko Haram (w języku hausa – „zachodnia edukacja jest grzeszna”) to salaficka sekta, której początki sięgają lat 90. ubiegłego wieku. Na Uniwersytecie w Maiduguri działała wtedy religijna organizacja zrzeszająca studentów – Ludzie Sunny i Społeczność Hidżry. Wpływ charyzmatycznego kaznodziei Mohammeda Yusufa, a także niechęć wobec władz w Abudży, zadecydowały o radykalizacji poglądów i przekształceniu heterogenicznego środowiska w sprawnie zarządzaną instytucję, coraz chętniej artykułującą swój sprzeciw społeczny na drodze przemocy i aktów terroru.

Początki As-Szabab (z arabskiego – „Młodzi”) wiążą się ściśle z okresem krwawej wojny domowej w Somalii, upadkiem Unii Trybunałów Islamskich pod koniec 2006 roku i poszukiwaniem przez paramilitarne bojówki nowej formuły zaangażowania w konflikt w Rogu Afryki. Utrata dostępu do portów w Mogadiszu i Kismajo oznaczała dla As-Szabab odcięcie od źródeł zysków z handlu narkotykami szmuglowanymi z Pakistanu.

Ideologia secesjonistów

Oba ugrupowania dążą do ustanowienia kalifatu, wprowadzenia szariatu i wygnania „niewiernych”. Matecznikiem Boko Haram są północnowschodnie stany Nigerii, półpustynne obszary przy Jeziorze Czad, zamieszkałe przez kilka grup etnicznych, głównie Kanuri. Czynnik plemienny nie odgrywa jednak kluczowej roli w ideologii Boko Haram. Spoiwem jest religia i odczuwana przez członków ruchu relatywna deprywacja – głównie w wymiarze geopolityki federalnej i ekonomii regionu. Boko Haram sprzeciwiają się złamaniu przez prezydenta Goodlucka Jonathana zasady przemienności prezydentury w Nigerii (według zwyczaju politycznego, władzę po przedstawicielu chrześcijańskiego południa powinien przejąć lider z muzułmańskiej północy). Bazę społeczną ruchu tworzą biedni mieszkańcy stanów Borno i Jobe, kontestujący uprzywilejowanie polityczne i gospodarcze południa kraju, a także sprzeciwiający się sekularyzacji i westernizacji społeczeństwa nigeryjskiego. Ofiarami zamachów Boko Haram padają przedstawiciele władz federalnych, ale także Kościoła oraz pracownicy kontraktowi zatrudniani przez międzynarodowe koncerny.

As-Szabab, podobnie jak Boko Haram, kieruje się hasłami secesjonistycznymi. Punktem odniesienia dla talibów z Rogu Afryki jest idea tzw. Wielkiej Somalii. Mianem tym nazywane są ziemie Somalii (dzisiaj państwa upadłego, podzielonego na szereg mniejszych regionów), Dżibuti, etiopskiego Ogadenu oraz Prowincji Północnowschodniej wchodzącej w skład Kenii. As-Szabab dąży do wyrównania krzywd z okresu tzw. shifta war (konfliktu somalijsko-kenijskiego z okresu 1963-1976; nazwa nadana została przez Kenijczyków – „shifta” po somalijsku oznacza bandytę) oraz zaangażowania się Kenii w misji stabilizacyjnej w Somalii (kenijskie kontyngenty uczestniczą w konflikcie somalijskim od 2011 roku, cywilna siedziba misji AMISOM znajduje się w Kenii). Bazę społeczną ruchu stanowią weterani wojny domowej, aczkolwiek coraz większą rolę odgrywają powracający do Rogu Afryki migranci somalijscy (największe skupiska diaspory znajdują się w USA i Wielkiej Brytanii) oraz sympatycy ruchu z nadbrzeżnych regionów Kenii i Tanzaniii (wierzący w utopijną możliwość restytucji sułtanatu zanzibarskiego z okresu przedkolonialnego).

Rola czynnika etnicznego w ideologii As-Szabab jest jednoznacznie trudna do oceny. Jeśliby zgodzić się z teoriami socjologicznymi, Somalijczycy stanowią – wyjątkowy w Afryce – przykład narodu. Społeczeństwo somalijskie to w większości przedstawiciele jednego plemienia (Somali) i jednej religii (islam sunnicki). W identyfikacji społecznej Somalijczyków kluczowe są jednak odniesienia klanowe – wśród liderów As-Szabab znaleźć można przedstawicieli różnych klanów, co przekłada się na rywalizację między poszczególnymi frakcjami fundamentalistów.

Brzemię postkolonialne

Nietrudno zauważyć podobieństwa między Boko Haram a As-Szabab. Obie organizacje usilnie starają się wykazać swe związki z Al-Kaidą, co w realiach subsaharyjskich jest częściej wyrazem aspiracji watażków o zagrożonym statusie, tudzież megalomańskich kaznodziejów, niż rzeczywistej, ponadkontynentalnej współpracy miedzy terrorystami. Nigeryjczycy i Somalijczycy sprzeciwiają się demokratycznie wybranym władzom swych krajów. Zagospodarowują niezadowolenie społeczne grup wykluczonych, zmarginalizowanych ekonomicznie. Hasła religijne wiążą się silnie z determinowaną historycznie pamięcią społeczną – rywalizacją o władzę między północą a południem Nigerii, z mrzonką o budowie Wielkiej Somalii. Postulaty te wyrastają zatem z dziedzictwa kolonialnego, granic państwowych niekorespondujących ze strukturą etniczną i religijną. Radykalny islam spaja zróżnicowane środowiska, a ideologia dżihadu i walki z niewiernymi popycha do aktów terroru.

Zachodnioafrykańska Boko Haram i wschodnioafrykańska As-Szabab to dwa oblicza nieudanej transformacji postkolonialnych społeczeństw uwikłanych w podziały cywilizacyjne, etniczne, religijne. Receptą na zażegnanie niebezpieczeństwa eskalacji konfliktów regionalnych nie powinien być jednak dialog z liderami ekstremistów (którego – warto podkreślić – nieudane próby miały już miejsce w przeszłości). Bardziej zasadne wydaje się podjęcie dialogu ze społeczeństwem, zmniejszenie frustracji grup marginalizowanych, odcięcie radykałów od zaplecza społecznego i finansowego oraz odbudowa zaufania do instytucji publicznych. Wtedy „Afrykanistan” – określenie modne po kryzysie malijskim i interwencji Francuzów w Azawad w 2013 roku – stanie się jedynie dziennikarskim chwytem retorycznym.

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 247

(41/2013)
24 września 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj