Z centrum widać najwięcej
  

Artykuły oznaczone tagiem:
"KL"

Michał Lubina

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o ludobójstwie, ale boicie się zapytać. O nowej książce Lecha M. Nijakowskiego

Recenzowanie książki o ludobójstwach nie jest sprawą prostą. Z repertuaru recenzenta wypaść siłą rzeczy muszą sztampy typu „dobry język”, „wartko poprowadzona narracja” czy „przystępny styl”. „Nijakowski atrakcyjnie przedstawił ludobójstwa” brzmiałoby ciut dwuznacznie, „Nijakowski nie poległ na ludobójstwach” – jeszcze gorzej. Skoro recenzować trudno, to co dopiero pisać!

Z prof. Krzysztofem Ruchniewiczem rozmawia Jakub Bodziony

[Koniec pokoleń podległości] Skończmy odwoływać się tylko do narodowych powstań

Co z tego, że będę opowiadał studentom o tym, że w latach 70. i 80. w sklepach były puste półki, a mięso było na kartki. To może być interesująca historia, ale w jaki sposób miałbym przekonać w ten sposób do swoich całkiem współczesnych racji dwudziestoparolatków przyzwyczajonych do zupełnie innego standardu?

Gniewomir Zajączkowski, Szymon Żuchowski

Trampolina ekstremalna, czyli Montserrat Caballé i „Salome”

Nazywano ją „La Superba” i obok Joan Sutherland określanej jako „La Stupenda” i Marii Callas zwanej „La Divina” była częścią triady, która zdominowała świat opery i wyobraźnię słuchaczy w drugiej połowie XX wieku. Szczytowy okres spektakularnej kariery Montserrat Caballé przypadł na lata 1965–1980 i jej osiągnięcia są dość dobrze znane, nie każdy jednak wie, jak to wszystko się zaczęło.

Karolina Felberg-Sendecka

[Nagroda Literacka Gdynia 2018] Kontrola nas światem albo śmierć długopisu. O ostatnich książkach Doroty Masłowskiej i Marcina Wichy

We współczesnej literaturze polskiej „esej” stał się gatunkiem, do którego sięga się aż za często. Spośród dwóch książek nominowanych w tej kategorii przez gdyńskie jury, sposób na nadanie mu świeżości przebija raczej przez trolling Doroty Masłowskiej niż melancholię Marcina Wichy.

Gniewomir Zajączkowski, Szymon Żuchowski

Między Bayreuth a Broadwayem, czyli Bernstein nagrywa Wagnera

Choć można utyskiwać na proponowaną przez niego czasem estetykę wykonawczą i tendencyjny dobór programu, Leonard Bernstein był doskonale świadomy możliwości orkiestry; świadczą o tym choćby instrumentacje jego własnych kompozycji. Wagnerowskie opery traktował jak kopalnie symfoniki i najchętniej grywał we fragmentach.