Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Słysząc > Precyzyjny młyn, czyli...

Precyzyjny młyn, czyli „Jenůfa” w Operze Wiedeńskiej

Gniewomir Zajączkowski i Szymon Żuchowski

Droga do ukończenia, a później wystawienia „Jenůfy” Janáčka była wyboista, ostatecznie jednak utwór odniósł sukces – ta trzecia w jego dorobku opera była przełomem w karierze kompozytora. W rezultacie obok „Rusałki” Dvořáka i „Sprzedanej narzeczonej” Smetany weszła w skład kanonicznej triady czeskich oper, które są stale obecne na scenach operowych całego świata.

Nowatorski naturalizm czy brutalny realizm

„Jenůfa” Leoša Janáčka należy do dzieł, których powstanie było dość rozciągnięte w czasie. Opracowanie libretta opartego na dramacie „Její pastorkyňa” [Jej pasierbica] Gabrieli Preissovej oraz komponowanie muzyki zajęło aż dziewięć lat.

W życiu Janáčka naznaczony problemami nie tylko twórczymi, ale i rodzinnymi – w tym czasie w wieku 21 lat zmarła na tyfus jego ukochana córka. To jej dedykowana jest partytura; nie jest to zresztą jedyny ślad, który to doświadczenie pozostawiło w muzyce Janáčka.

Wśród powodów popularności tej opery wymienić można bardzo atrakcyjną fabułę – jest to dramatyczna historia osnuta wokół rodzinnego młyna. Opowiada o miłości, dzieciobójstwie, przemocy, zazdrości i alkoholizmie, składających się na naturalistyczny obraz życia na ówczesnych Morawach. Czy też, jak pisała konserwatywna prasa po praskiej premierze dramatu Preissovej, odbiorcę epatuje się „brutalnym realizmem zagrażającym dobrym obyczajom”. 

Jako twórca Janáček obrał tu niespotykaną przedtem drogę – ułożył muzykę nie do tekstu poetyckiego, lecz do prozy, co już samo w sobie jest nowością na szeroką skalę. Melodyka „Jenůfy” podąża krok w krok za prozodią języka, dodatkowo wyraźnie przejawia się w niej idiom muzyki morawskiej, choć autor nie cytuje żadnych autentycznych melodii ludowych.

Oryginalność brzmieniowa partytury ujęta jest jednak w dość tradycyjne formy, więc bez trudu dopatrzymy się tu tradycyjnych struktur, jak duety czy arie, co czyni całość przystępniejszą dla słuchacza (w odróżnieniu od późniejszych dzieł Janáčka, w których cechy formalne uległy znacznemu przetworzeniu).

Od odrzucenia do uwielbienia

Ze względów prestiżowych Janáčkowi zależało na wystawieniu swojej nowej opery w Teatrze Narodowym w Pradze, kompozycję jednak odrzucono. Ostatecznie premierowy spektakl zagrano w 1904 roku, jeszcze pod pierwotnym tytułem („Jej pasierbica”), w znacznie mniej prestiżowym teatrze w Brnie, dzisiaj noszącym imię Janáčka

Dopiero w 1916 roku Karel Kovařovic, ówczesny dyrektor praskiej opery, dyrygent i kompozytor, ostatecznie uległ naciskom środowiska i w 1916 roku wystawił „Jenůfę”, poddawszy ją jednak przeróbkom, i sporo na tym zarobił, ponieważ partytura w jego redakcji została opublikowana. (Nawiasem mówiąc, Kovařovic ingerował też w podobny sposób w partytury Dvořáka czy Smetany).

Na deskach Wiedeńskiej Opery Dworskiej (dziś: Wiener Staastoper) „Jenůfa” pojawiła się w 1918 roku, na kilka miesięcy przed rozpadem monarchii austro-węgierskiej. Trzy dekady później, 6 marca 1948, zaprezentowano tę operę w stolicy Austrii na cześć jednego z autorów dezintegracji Austro-Węgier – pierwszego prezydenta Czechosłowacji, Tomáša Masaryka. Od tego czasu wiedeńska scena, chyba jak żadna inna, sprzyja „Jenůfie” – jak dotąd pokazano tu sześć różnych produkcji tego dzieła, które zagrano w sumie 131 razy. 

W obsadzie tej prapremiery znalazły się dwie wielkie gwiazdy – Maria Jeritza w roli tytułowej Jenůfy oraz wiedeńska wagnerystka Lucia Weidt, która zrobiła na kompozytorze wielkie wrażenie jako Kostelnička. Zapoczątkowało to serię znakomitych kreacji wokalnych w obu tych partiach, ale w pierwszej kolejności rzuca się w oczy plejada wielkich artystek śpiewających Kostelničkę. Wśród następczyń Weidt znalazły się inne wybitne śpiewaczki wagnerowskie: Helen Braun, Martha Mödl, Christel Goltz, Naděžda Kniplová, Astrid Varnay, Leonie Rysanek oraz jedna z legendarnych solistek Staatsoper – Sena Jurinac, która najpierw przez dekadę (1964–1974) występowała jako Jenůfa, by potem, jako ostatnią do swojego repertuaru, dodać partię Kostelnički. 

Jurinac śpiewała też, gdy w 1980 roku debiutował w Wiedeńskiej Staatsoper dyrygent Charles Mackerras. To jemu zawdzięczamy powrót do oryginalnej partytury Janáčka z czasów berneńskiej prapremiery. Wkrótce Mackerras wraz z Filharmonikami Wiedeńskimi dokonał studyjnej rejestracji „Jenůfy” [London Records, 1982]. Włączył też do nagrania finał w orkiestracji Kovařovica, co daje możliwość łatwego porównania obu wersji. Całość domknął usuniętą ostatecznie przez Janáčka uwerturą, która zamiast otwierać „Jenůfę” zaistniała jako indywidualny utwór pod tytułem „Žárlivost” [Zazdrość]. 

„Jenůfa” w Wiener Staatsoper obecnie

Obecna inscenizacja „Jenůfy” w reżyserii Davida Pountneya grana jest w Wiener Staatsoper od dwudziestu lat. Przez ten czas dorobiła się już własnych gwiazdorskich kreacji, spośród których na czoło wysuwają się Ricarda Meerbeth w roli tytułowej, oraz Agnes Baltsa jako Kostelnička. Tegoroczne wznowienie po sześciu latach przyniosło kilka udanych debiutów zarówno w poszczególnych rolach, jak i na scenie Staatsoper w ogóle. 

Po raz pierwszy w swoich partiach zaprezentowali się między innymi Daria Suszkowa, wprawdzie w epizodycznej roli pasterki, jednak głos o tak rzadkiej urodzie naprawdę trudno puścić mimo uszu. Michael Laurentz pojawia się na wiedeńskiej scenie regularnie już od kilku lat, ale w przeważającej mierze w rolach drugoplanowych, tu natomiast powierzono mu eksponowaną partię jednego z braci – Števy. Laurentz świetnie wczuł się w tę odpychającą postać aktorsko, a jego jaskrawa barwa głosu dodatkowo podkreślała chwiejność emocjonalną uzależnionego od alkoholu i rozpieszczanego przez babkę wiecznego chłopca. Potrafił również znaleźć i wyeksponować w tej partii jej fragmenty liryczne, które uzupełniły całość. Godna uwagi jest również dykcja, traktowana przez niego jako integralna część śpiewu.

Drugim z braci (Lacą) był David Butt Philip, znany nam z udanych występów jako tytułowy Karzeł w operze Zemlinskiego („Zwerg”) i Wagnerowski Lohengrin w Deutsche Oper Berlin. Jego szlachetnie zmatowiona barwa głosu przy pewnie śpiewanych górach dawała pożądany kontrast z barwą głosu Laurentza. Butt Philip stworzył przejmujący portret wielowymiarowego bohatera, który bierze na siebie odpowiedzialność za całą społeczność, w której żyje. Liczymy na to, że ten debiut w wiedeńskiej Staatsoper będzie początkiem jego sukcesów na tej scenie, gdyż niebawem przed nim kolejne niełatwe zadanie – występ w przygotowywanej właśnie przez Keitha Warnera nowej inscenizacji „Śpiewaków norymberskich”, która zastąpi starą produkcję Otto Schencka i Jürgena Rosego lat siedemdziesiątych (premiera 4 grudnia 2022).

Asmik Grigorian jest śpiewającą aktorką i w roli Jenůfy zaprezentowała szereg umiejętności wokalnych i aktorskich. I choć trudno się w jej kreacji dopatrzeć się czegoś rewolucyjnego, to trzeba przyznać, że była ona po prostu satysfakcjonująca. Zupełnie inną słyszymy ją na początku opery, inną na końcu – i słusznie, bo widać, jak jej postać dojrzewa jako kobieta.

Osiągnęła sukces Eliška Weissová, debiutująca na scenie Staatsoper jako Kostelnička. Jest to postać złożona – z jednej strony kobieta skrzywdzona przez bliskich, z drugiej zaś stanowczy autorytet moralny całej wsi, nieomal demon matriarchatu, nazywany wręcz przez Števę czarownicą. 

Weissová odnalazła się we wszystkich wcieleniach Kostelnički i zagęściła miksturę problemów rodzinnych bohaterów, która ostatecznie doprowadza do katastrofy. Weissová znakomicie rozumie język muzyczny Janáčka oraz instynktownie wchodzi w jego prozodię i znajduje odpowiednie środki, by go czytelnie przedstawić. Zza każdego jej gestu zarówno pod względem muzycznym, jak i aktorskim wyziera intencja kompozytora z jej nadrzędnym celem – dramaturgią.

Orkiestra i głos jednością

Prawdziwym kreatorem nastroju, bez którego nawet najsprawniejsi śpiewacy nie byliby w stanie wiele zdziałać, jest w partyturze „Jenůfy” orkiestra. Orkiestra i głos są tu jednością, a niewiele instytucji muzycznych dysponuje tak sprawnym organizmem symfonicznym jak Wiener Staatsoper, zdolnym sprostać wymogom partytur Janáčka. 

Instrumenty perkusyjne czasem kreują tu atmosferę smętnego cyrku, a czasem dobijają gwóźdź do trumny, w której spoczywają niespełnione oczekiwania, zawody miłosne i rozczarowania, a czasem dosłownie ciało noworodka. 

Już choćby ksylofon, który odzywa się w pierwszych taktach, zwiastuje nadchodzący dramat i zapowiada, że młyn należący do rodziny Buryjów oprócz ziarna przemieli też uczucia, charaktery i losy ludzkie. Niewątpliwie jednak w tej inscenizacji jest to młyn, który działa w sposób celowy i precyzyjny i daje muzyczny produkt znakomitej jakości.

 

Opera:

„Jenůfa” 

Muzyka i libretto (według dramatu Gabrieli Preissovej): Leoš Janáček
Dyrygent: Tomasz Hanus

Inscenizacja: David Pountney, Robert Israel, Marie-Jeanne Lecca 

Kierownik chóru: Martin Schebesta
Soliści: Asmik Grigorian, David Butt Philip, Michael Laurenz, Eliška Weissová, Margerita Nekrasova, Marcus Pelz, Dan Paul Dumitrescu, Stephanie Houtzeel, Anna Bondarenko, Daria Sushkova, Jenni Hietala, Ileana Tonca, Katarina Porubanova

Chór i Orkiestra Wiener Staatsoper

 

  1. spektakl inscenizacji – 12 października 2022

* Zdjęcia ze spektaklu: © Wiener Staatsoper / Michael Pöhn

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 722

(46/2022)
8 listopada 2022

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj