Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > RATAJCZAK: Teologiczne pasaże....

RATAJCZAK: Teologiczne pasaże. O książce „Apokalipsa i polityka. Eseje mesjańskie” Jacoba Taubesa

Jacob_Taubes_fot_Michael Kühntopf

Mikołaj Ratajczak

Teologiczne pasaże

Jacob Taubes_Apokalipsa i polityka_okladkaKwartalnik „Kronos”, będący od dłuższego już czasu uznaną instytucją w świecie polskiej filozofii, prowadzi od paru lat interesującą działalność wydawniczą. Na pierwszy rzut oka książki publikowane w serii „Biblioteka Kwartalnika Kronos” nie mają ze sobą wiele wspólnego. Polityka, władza, teologia, narkotyki, zbrodnia, psychoanaliza – z pewnością pewien wspólny mianownik stanowi tu kontrowersyjność tematyki. Rodzące się jednak po chwili refleksji podejrzenie, że ten (pozornie) prowokacyjny charakter linii książkowej „Kronosa” wynika raczej z nihilistycznego stosunku do filozofii i humanistyki w ogóle, może nam pomóc znaleźć inny, ciekawszy mianownik strategii wydawniczej kwartalnika. Ten specyficzny nihilizm przywołuje bowiem na myśl naszpikowane teologią i polityką debaty z okresu Republiki Weimarskiej, kiedy to odziedziczone po XIX wieku podziały intelektualne i polityczne – na lewicę i prawicę, postawę postępową i konserwatywną, teologię i sekularyzację, burżuazję i proletariat itd. – uległy załamaniu, co doprowadziło do zatarcia granic między wcześniejszymi wrogimi sobie obozami i rozwinięcia się takich prądów intelektualnych jak rewolucyjny konserwatyzm z jednej oraz teologiczno-mesjanistyczny marksizm z drugiej strony. Zarówno wtedy, jak i dzisiaj dla wielu intelektualistów owo załamanie się odziedziczonych podziałów musiało prowadzić do nihilizmu, choć z pewnością nihilizm Carla Schmitta był czymś zupełnie innym niż nihilizm Waltera Benjamina.

Wydany w „Bibliotece Kwartalnika Kronos” tom wybranych esejów żydowskiego religioznawcy i filozofa Jacoba Taubesa pod tytułem „Apokaliptyka i polityka” jest w tym sensie wyjątkową pozycją w serii. Zmarły w 1987 roku Taubes był być może ostatnim intelektualistą starającym się przepracować nihilizm będący efektem wspomnianego załamania się teologicznych, politycznych i filozoficznych kategorii wyznaczających ramy rozumienia świata po I wojnie światowej. Jego olbrzymi wpływ na współczesną filozofię, widoczny w pracach Giorgio Agambena, Petera Sloterdijka, Susan Sontag, Marshalla Bermana czy w sporach o polityczne znaczenie Listów Pawła z Tarsu, wynika prawdopodobnie z faktu, że Taubes, który sam publikował niewiele i to częstokroć teksty o wątpliwej oryginalności, swoim bezkompromisowym podejściem do problemów polityki, kultury i teologii potrafił w oryginalny sposób postawić pytania na temat kwestii, które już za jego życia mogły wydawać się rozwiązane albo wręcz anachroniczne. Jego wyjątkowość polegała na fakcie, że – jak ujął to Carl Schmitt w jednym z listów do Armina Mohlera – wszędzie dostrzegał problemy teologiczne.

Wieczny tułacz

Kim był Taubes? Ponieważ w literaturze poświęconej jego osobie, zwłaszcza jeśli chodzi o przedmowy do polskich edycji jego pism, łatwiej znaleźć dane – a raczej anegdoty – na temat jego życia niż na temat jego myśli, warto przywołać najważniejsze momenty intelektualnej formacji tej zadziwiającej postaci. Taubes był przede wszystkim nomadą – i to we wszelkim możliwym sensie tego sformułowania, co być może miało największe znaczenie dla jego wpływu na XX-wieczne debaty filozoficzne. Urodzony w roku 1923, syn rabina, od 1936 roku mieszkający i uczący się w Szwajcarii (gdzie jego rodzina przetrwała II wojnę światową), wykształcony tam również na rabina, w roku 1947, po okresie studiów w Bazylei i Zurychu m.in. u teologów Hansa Ursa von Balthasara oraz Karla Bartha, broni doktoratu poświęconego „Zachodniej eschatologii”, który stanowił jego jedyną opublikowaną za życia książkę. Od tego też czasu datuje się jego przyjaźń z Arminem Mohlerem, wówczas sekretarzem Ernsta Jüngera. Taubes scharakteryzował ich relację słowami: „On był radykałem prawicowym, ja zaś lewicowym”.

Od 1949 roku pracuje jako docent na Seminarium Teologii Żydowskiej w Nowym Jorku, gdzie spotyka się z Leo Straussem, Hannah Arendt oraz teologiem, Paulem Tillichem. W 1951 roku przybywa na zaproszenie Gershoma Scholema do Jerozolimy, gdzie pracuje na Uniwersytecie Hebrajskim do roku 1953, kiedy to dochodzi do ostatecznego zerwania kontaktu z Scholemem. Taubes związany był później również z Uniwersytetem Harvarda, Uniwersytetem w Princeton (w tym też czasie zaprzyjaźnił się z Herbertem Marcusem), Uniwersytetem Columbia, a od 1966 uczył jako profesor studiów żydowskich i hermeneutyki na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie. W swoim burzliwym życiu łączyły go intensywne relacje intelektualne z licznymi myślicielami i filozofami, a on sam związany był z wpływową grupą „Poetik und Hermeneutik”, którą współtworzyli Hans Robert Jauß, Odo Marquard, Peter Szondi, Reinhard Koselleck oraz Hans Blumenberg (by wymienić tylko niektórych). W 1968 roku Taubes wspiera zbuntowanych niemieckich studentów i ich lidera Rudiego Dutschke. Mimo swojej rewolucyjnej postawy (która wynikła wprost z jego poglądów teologicznych) przez większość życia atencją darzy myślicieli konserwatywnych: Carla Schmitta, Martina Heideggera, Arnolda Gehlena czy Aleksandra Kojève’a. Jego własne pisanie jest niespokojne i chaotyczne – krótkie, często sprawiające wrażenie przyczynkarskich teksty są w dużym stopniu plagiatami lub przynajmniej autoplagiatami, tak jak zresztą jego „Zachodnia eschatologia”, która stanowi niezwykle oryginalną kompilację książek Karla Löwitha, Hansa Jonasa oraz Ernsta Blocha. W roku 1987, będąc już w ostatniej fazie choroby nowotworowej, prowadzi w Heidelbergu seminarium poświęcone teologii politycznej Pawła, którego zapis jego przyjaciele i uczniowie wydadzą w 1993 roku w postaci książki „Teologia polityczna Pawła” [1]ędącej inspiracją dla licznych filozofów podejmujących problem teologii politycznej Pawła z Tarsu [2]. Parę miesięcy później Taubes umiera. Po śmierci wydany zostaje jeszcze tom z wybranymi esejami „Od kultu do kultury”, który stanowi zresztą podstawę „Apokaliptyki i polityki”.

Z pewnością zastanawiać musi fakt, że ktoś o tak niewielkim i budzącym liczne zastrzeżenia dorobku naukowym miał tak duży wpływ na wielu współczesnych mu intelektualistów oraz następne pokolenie filozofów i teoretyków. Należy jednak podkreślić jego liczne projekty o charakterze redaktorskim i wydawniczym, o których polski czytelnik dowie się niewiele z przedmów do polskich wydań „Teologii politycznej świętego Pawła” oraz „Apokaliptyki i polityki”: Taubes między innymi wraz z Jürgenem Habermasem prowadził w wydawnictwie Suhrkamp serię „Theorie” (wcześniej prowadził także serię wydawniczą w Stanach Zjednoczonych), a sam był redaktorem trzech niezwykle ważnych książek poświęconych związkom teorii religii i teologii politycznej [3]. Należy też raz jeszcze podkreślić jego uczestnictwo w spotkaniach grupy „Poetik und Hermeneutik”, która w Polsce jest niestety stosunkowo słabo znana (niektóre z jego wystąpień w ramach tych spotkań oraz zapis dyskusji po nich można znaleźć w „Apokaliptyce i polityce”). Być może problemy omawiane podczas posiedzeń tej grupy, mających miejsce na przestrzeni ponad 30 lat, od roku 1963 do 1994, są już dzisiaj mniej interesujące, niemniej koncepcje będące efektem tych spotkań miały olbrzymi wpływ na niemiecką humanistykę. Wartość „Apokaliptyki i polityki” tkwi między innymi w tym, że polski czytelnik może natrafić tutaj na komentarze samego Taubesa opisującego relacje między Erikiem Voegelinem, Hansem Blumenbergiem oraz Odo Marquardem.

Taubes pozostał jednak do końca intelektualnym nomadą – sięgał po coraz to nowe teorie i perspektywy, podejmował ciągle nowe problemy, jego uwaga była rozchwiana, a metodologiczna ścisłość raczej nie była silną stroną pisanych przez niego tekstów. Jeden tylko aspekt jego myśli nigdy nie uległ zmianie – przekonanie o teologicznym charakterze wszystkich istotnych problemów filozoficzno-politycznych. To właśnie ta zadziwiająca konsekwencja w wynajdywaniu teologicznego backgroundu wielu XX-wiecznych debat zadecydowała o roli, jaką odegrał Taubes – może nawet bardziej jako autor listów, rozmówca i redaktor niż jako pisarz.

Teolog polityczny

„Apokaliptyka i polityka” pokazuje takiego właśnie Taubesa: zafascynowanego tematyką teologiczno-polityczną, sięgającego po różne języki, niesłychanego erudytę – ale jednocześnie autora tekstów nierzadko kiepskich, pod wieloma względami wtórnych. Dobór tekstów do polskiego tomu może uznać przede wszystkim za instruktywny. Znajdziemy w nim zarówno teksty poświęcone problematyce teologii żydowskiej, mesjanizmowi i postaciom Gerschoma Scholema, Waltera Benjamina czy Martina Bubera, jak i teologom chrześcijańskim, Karlowi Barthowi i jego książce o Liście do Rzymian, Paulowi Tillichowi oraz przyjacielowi Nietzschego, Franzowi Overbeckowi. W innych artykułach Taubes komentuje zarówno filozofię Heideggera, jak i socjologiczne prace Maksa Webera oraz Arnolda Gehlena. Podejmuje także tematykę rewolucji kulturalnej oraz psychoanalizy.

Trudno jednoznacznie ocenić poziom tekstów Taubesa. Z pewnością jako zaletę tomu należy uznać fakt, że opublikowano w nim parę artykułów, które zyskały już status w pewnym sensie kultowych. Otwierająca tom krytyka Scholema „Cena za mesjanizm” była jednym z pierwszych komentarzy rozpoznających znaczenie pracy żydowskiego historyka religii poświęconej sabbataizmowi. Podobnie wybrane teksty o gnozie, zwłaszcza o marcjońskim charakterze myśli Waltera Benjamina, można zaliczyć do przejawów „geniusza” Taubesa, jego niezwykłego talentu do dostrzegania znaczenia pewnych tez i perspektyw filozoficznych. Z pewnością niebagatelne znaczenie ma fakt, że w tomie tym znalazł się tekst „Od kultu do kultury”, który „rozsławił” postać Oskara Goldberga, pierwowzoru postaci Chaima Breisachera z „Doktora Faustusa”. Być może najważniejszą publikacją w „Apokaliptyce i mesjanizmie” jest słynny tekst Taubesa o Carlu Schmitcie jako „apokaliptyku kontrrewolucji” oraz dołączenie równie słynnego listu Taubesa do Mohlera, w którym podkreślony zostaje wpływ wczesnych prac Schmitta na Waltera Benjamina – a także wyimków z korespondencji Schmitta na temat samego Taubesa.

Część czytelników prawdopodobnie za ciekawe uzna inne teksty zamieszczone w tomie: te poświęcone marksizmowi, koncepcji posthistorycznego statusu człowieka według Kojève’a, narodzinom nowoczesności z historiozofii Joachima z Fiore lub myśli Odo Marquarda. O ile jednak w momencie, w którym teksty te były publikowane, stanowiły one w zdecydowanej większości głos nowy, prowokujący, świeży, nierzadko odkrywczy, o tyle należy się zastanowić, czy dziś (w dobie dużo lepszej cyrkulacji idei i słowa pisanego) nie rzuca się w oczy przede wszystkim ich wtórność i przyczynkarski często charakter. Nie mówiąc już o wielu zamieszczonych w „Apokaliptyce i polityce” tekstach, których poziom jest po prostu niski. Można oczywiście doszukać się u Taubesa wielu niezwykle interesujących kwestii – np. jego interpretacji narodzin postmodernizmu, komentarza na temat konieczności marksistowskiej krytyki instytucji, a także niezliczonych uwag bibliograficznych i biograficznych, które są czymś więcej niż tylko erudycyjną anegdotą. Co jednak stanowi przede wszystkim o wartości lektury tych artykułów?

Jeśli czytać dziś Taubesa, to przede wszystkim jako teologa politycznego. Choć niektóre z zamieszczonych w „Apokaliptyce i polityce” tekstów są nie tyle nawet wtórne, co stanowią wręcz jawny plagiat, to zawarty w każdym z nich oryginalny wkład Taubesa polega na wypunktowaniu i nazwaniu teologicznej perspektywy, która kryje się za danym stanowiskiem. Układ zamieszczonych w tomie artykułów (trzymający się z grubsza chronologicznego porządku ich publikacji) pokazuje dobitnie, że choć zmieniał się przedmiot zainteresowania autora – od myśli żydowskiej przez teologię protestancką i filozofię po socjologię religii, krytykę instytucji i kultury oraz psychoanalizę – to stałe pozostawało jego skupienie się na teologicznym wymiarze, teologicznych źródłach i teologicznych konsekwencjach analizowanych przez niego tez. W tym sensie „Apokaliptyka i polityka” stanowi coś w rodzaju teologicznych pasaży XX wieku – jest to zbiór tekstów ukazujących teologiczne implikacje wieku, dla którego sekularyzacja stanowiła niezbywalny punkt odniesienia [4]. Przy czym, w przeciwieństwie do tego, co twierdzi autor przedmowy do polskiego wydania „Teologii politycznej świętego Pawła”, Taubes problematyki teologicznej nie podejmuje bynajmniej z perspektywy wierzącego, ortodoksyjnego żyda. Osobista wiara Taubesa – jeśli w ogóle taką posiadał – ma niewielkie znaczenie dla jego analiz. Uznaje on bowiem proces sekularyzacji za jedyny możliwy horyzont myślenia zarówno o procesach społecznych i politycznych, jak i o samej teologii. W tym sensie to, co pisze on o Barcie, Overbecku czy Tillichu jest świetnym przykładem ukazywania nieteologicznych konsekwencji teologii.

Czy można jednak mówić o własnej teologii politycznej Taubesa? Wydaje się, że tak. Taubes potrafił w wyjątkowy sposób ukazywać pozateologiczne konsekwencje przyjmowanych perspektyw teologicznych oraz teologiczne znaczenie postaw filozoficznych i politycznych. Przez co też własne wybory intelektualne umieszczał z konieczności na planie teologicznym. Po pierwsze, Taubes podkreśla konieczność nieustannego zderzania historycznego myślenia – które po Heideggerze czy Kojèvie jest już dla nas nie do uniknięcia – z teologią. Przy czym perspektywa teologiczna różni się pod jednym istotnym względem od liberalnego doświadczenia historii jako czasu business as usual. W tym kontekście Taubes mówi o swoim powinowactwie ze Schmittem – obaj bowiem rozumieli historię jako odroczony wyrok. Tę postawę wobec doświadczenia historii najlepiej oddaje fascynacja, jaką obaj darzyli pojęcie katechonu, pojawiające się w Drugim Liście do Tesaloniczan (2 Tes 2, 6-7). Ho katechon (albo też to katechon), czyli „ten, który powstrzymuje”, to apokaliptyczna figura u Pawła, który pisał o pewnej instancji (często utożsamianej, choć niekoniecznie słusznie, z Kościołem), która powstrzymuje anomos  – „Niegodziwca”, tego, który jest bez prawa, postać przez Schmitta utożsamianą z całym złem pozapaństwowych ruchów politycznych: z anarchistami, komunistami itd. Zgodnie z tą perspektywą sensem historii jest nie tyle postęp, co odwlekanie przyjścia Antychrysta i upadku ludzkości. Figura katechonu wyznaczała dla Schmitta jego powojenne myślenie o funkcji imperium jako zasadzie organizującej politykę między państwami, dla Taubesa zaś, zwolennika „oddolnej apokaliptyki”, oznaczała konieczność myślenia o historii jako ciągłej możliwości zniesienia instytucji politycznych (stąd też jego fascynacja „długim marszem przez instytucje”). Takie rozumienie związku historii i teologii oznaczało dla Taubesa, że w zderzeniu z doświadczeniem czasowości i historyczności ludzkiej egzystencji perspektywa teologiczna zostanie albo zniesiona przez historyzm (ukazujący historyczne początki i historyczną genezę wszelkiej religii), albo też umożliwi apokaliptyczne doświadczenie czasu jako podstawę rewolucyjnej polityki – nakierowanej na koniec, na podsumowanie, na ukazanie skończoności i historyczności wszelkich ludzkich instytucji. Pytanie polega oczywiście na tym, kto ma być tutaj podmiotem owej rewolucji wprowadzającej cezurę w normalnym biegu historii? Dla Taubesa jest jasne, że jeśli chcielibyśmy myśleć o demokratycznej, „oddolnej” teologii politycznej, to takim podmiotem były i mogą być jedynie ruchy sekciarskie i heretyckie buntujące się przeciwko religii kościołów i państw. Chodzi o przeciwstawienie religii jako nadziei na zbawienie i religii jako obywatelskiego kultu. To właśnie z tej perspektywy (oryginalnej w kontekście innych prac na ten temat) Taubes przygląda się gnozie jako zjawisku historycznemu i ciągle aktualnej możliwości [5]. Bo to właśnie doświadczenie apokalipsy jako końca czasu – możliwości końca tego świata i jego instytucji – jest według Taubesa podmiototwórcze. Jego zainteresowanie budziła zatem historia ruchów religijnych, które doświadczyły apokalipsy niespełnionej (z tej perspektywy krytykuje koncepcję mesjanizmu Scholema), w przypadku których oczekiwanie na koniec świata zostaje uwewnętrznione i przekształcone w nadzieję na prywatne zbawienie (tak według Taubesa należy postrzegać chrześcijaństwo). W tym sensie Taubes przeprowadza teologiczną genealogię podmiotowości uzupełniającą pod różnymi względami genealogie Nietzschego i Foucaulta [6]. To powiązanie historyzmu, filozofii historii, politycznego znaczenia sekt i herezji oraz podmiototwórczej funkcji doświadczenia apokaliptyki umożliwia lepsze zrozumienie fascynacji „dziedzictwem apokaliptyki”, która stanowi o oryginalności tekstów Taubesa.

Taubes po polsku

Objętość tej recenzji spowodowana jest specyficzną sytuacją polskiej recepcji Taubesa. Nie licząc bowiem pojedynczych, ciekawych tekstów poświęconych tej postaci i jej myśli, wspomniane już wcześniej przedmowy do polskich wydań „Teologii politycznej świętego Pawła” oraz „Apokaliptyki i mesjanizmu” wymagają obszerniejszego komentarza, by w żadnym wypadku nie wpłynęły one na dalszą recepcję, koniec końców, ciekawych tekstów Taubesa. Przedmowa Zdzisława Krasnodębskiego do pierwszej pozycji, choć w miarę rzetelnie rekonstruuje biografię Taubesa i trafnie diagnozuje jego główne inspiracje (oraz inspiracje jego myślą), zawiera nie tylko kuriozalne tezy (na temat na przykład religijności autora), lecz również stara się – w równie kuriozalny sposób – zaaplikować jego perspektywę teologiczno-polityczną chociażby do analizy polskiego mesjanizmu [7]. Mówiąc wprost, autor przedmowy stara się wykorzystać perspektywę Taubesa do legitymizacji idei całkowicie obcych zarówno duchowi, jak i literze pism żydowskiego myśliciela. Natomiast przedmowa Piotra Nowaka do „Apokaliptyki i mesjanizmu” jest zdecydowanie najsłabszym elementem tej poza tym ciekawej propozycji wydawniczej. Skupiając się w dużym stopniu na anegdotycznym wymiarze biografii Taubesa (i jego związkach z kobietami), Nowakowi nie udaje się zaproponować oprócz tego jakiejkolwiek ciekawej i spójnej perspektywy interpretacyjnej. O ile inne jego komentarze do ważnych tłumaczeń z ostatnich lat (np. do „Homo sacer” Agambena, czy też do „Lewiatana” Schmitta), choć mogą budzić liczne zastrzeżenia oraz krytykę, dostarczają czytelnikowi jeszcze pewnych ram interpretacyjnych, to przedmowa do „Apokaliptyki i mesjanizmu” w żadnym razie nie spełnia warunku merytorycznego wprowadzenia ani też istotnego komentarza. Celem tej recenzji jest w dużym stopniu zapewnienie polskiemu czytelnikowi takiego kontekstu.

Przypisy:

[1] Z nieznanych powodów polskie tłumaczenie tej pozycji nosi tytuł „Teologia polityczna świętego Pawła”. Ani tytuł oryginału, ani też poglądy Taubesa nie uzasadniają przekładu „uświęcającego” postać Pawła z Tarsu w oczach Taubesa.

[2] Największy wpływ Taubes miał pod tym względem zdecydowanie na Giorgio Agambena, którego książka „Czas, który zostaje” jest niezwykle oryginalnym rozwinięciem wielu intuicji Taubesa. Trzeba jednak przyznać, że sama książka o teologii politycznej Pawła z Tarsu jest zaledwie zbiorem samych właśnie intuicji. Koniec końców jej wartość dzisiaj jest już w dużym stopniu wyłącznie historyczna – raptem 20 lat po jej opublikowaniu.

[3] Zob. „Religionstheorie und Politische Theologie”, tom I „Der Fürst dieser Welt. Carl Schmitt und die Folgen” (1983), tom II „Gnosis und Politik” (1984) oraz tom III „Theokratie” (1987).

[4] Przy czym największym brakiem tej książki, jeśli potraktować ją właśnie jako pewną postać teologicznych pasaży, jest nieobecność lub mała obecność wielu żydowskich filozofów, takich jak np. Rosenzweig, Lévinas, Derrida czy Adorno. Chcącym czytać recenzowany tom w proponowanej tu perspektywie warto w tym miejscu polecić jako lekturę uzupełniającą przechadzkę po teologicznych pasażach XX wieku książkę Adama Lipszyca „Ślad judaizmu w filozofii XX wieku”, Warszawa 2009.

[5] Z tego właśnie względu Taubes pełni istotną rolę w niezwykle ciekawej i ważnej antologii literatury podmiotu i przedmiotu dotyczącej fenomenu gnozy pod redakcją Petera Sloterdijka oraz Thomasa Macho „Weltrevolution der Seele” (1994).

[6] Z dzisiejszej perspektywy najlepsze narzędzia do teologicznej genealogii podmiotowości dają nam prace Giorgio Agambena. Należy jednak podkreślić, że oryginalność Agambena – także w kontekście jego inspiracji Taubesem – polega na przeciwstawieniu religii jako publicznemu kultowi nie tyle apokaliptycznej nadziei na zbawienie, co postawy rezygnującej w ogóle ze zbawienia jako kategorii teologiczno-politycznej.

[7] Co jest w sumie świetnym pomysłem, lecz z pewnością nie w sensie zaproponowanym przez Krasnodębskiego. Biorąc pod uwagę znaczenie ruchu sabbataistycznego dla ukonstytuowania się polskiego mesjanizmu, prace historyczne Scholema oraz ich krytyka dokonana przez Taubesa mogłyby się okazać niezwykle przydatne chociażby przy lekturze „Nie-boskiej komedii”.

Książka:

Jacob Taubes „Apokalipsa i polityka. Eseje mesjańskie”, tłum. zbiorowe, Biblioteka Kwartalnika Kronos, Warszawa 2013.

* Mikołaj Ratajczak, filozof, wydawca i tłumacz. Doktorant w SNS PAN, wydawca filozofii w Wydawnictwie Naukowym PWN, stały współpracownik czasopisma naukowego „Praktyka Teoretyczna”. Tłumacz m.in. „Rezultatów bezpośredniego procesu produkcji” Karola Marksa (Warszawa 2013), współredaktor dwóch książek poświęconych myśli Giorgio Agambena.
** Na zdjęciu Jacob Taubes. Fot. Michael Kühntopf. Źródło: Jewiki.

Kultura Liberalna” nr 234 (27/2013) z 2 lipca 2013 r.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ
(27/2013)
2 lipca 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj