Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > BŁACHNIO: Oscar za...

BŁACHNIO: Oscar za zwyczajne szaleństwo. O „Poradniku pozytywnego myślenia” Davida O. Russella

Karolina Błachnio

Oscar za zwyczajne szaleństwo

Jedyną ucieczką przed szaleństwem jest inne szaleństwo.

Ernest Becker

Niemal legendarny jest już upadek Jennifer Lawrence na schodach podczas gali rozdania Oscarów. Tak samo jak pełna entuzjazmu i zmieszania reakcja, gdy Jack Nicholson osobiście gratulował jej otrzymania statuetki. Ten ładunek naturalności pozwala snuć przypuszczenia, że w „Poradniku pozytywnego myślenia” Lawrence niemal gra samą siebie. Niezwykle autentycznie wypada w roli Tiffany – młodej wdowy, która po śmierci męża rzuca się w wir przygód seksualnych. Zagrana przez Lawrence postać prezentuje klasyczny przypadek osobowości borderline, oscylującej między potrzebą bycia otoczonym opieką a agresywną w  wyrazie rozpaczą i wściekłością na swój los.

Celem tej recenzji nie jest jednak zastanawianie się nad meandrami psychiki Jennifer Lawrence i jej „odzwierciedleniem” w roli Tiffany, ale zwrócenie uwagi na pewien rys tego filmu, przesądzający o niespodziewanym zachwycie wielu recenzentów nad powrotem udanych komedii romantycznych. Jego wyrazem jest właśnie kreacja Tiffany, ale też Pata Solitano (w tej roli Bradley Cooper). Ten rys to naturalność szaleńców, bohaterów zaburzonych, tak zwanych jednostek klinicznych.

SILVER LININGS PLAYBOOK

Jak twierdził specjalista od szaleństwa – Michel Foucault – „Choroba [umysłowa] nie jest esencją występującą przeciwko naturze – jest to sama natura”. Naturą potencjalną, zredukowaną dotąd opcją indywidualnego życia psychicznego, niemożliwą do realizacji w społeczeństwie rządzącym się rozumem. „Dowody «rozregulowania»” (odstąpienia od rozumu) to infantylne reakcje, regresja psychiczna, a także cofnięcie się do archaicznych struktur myślenia właściwych wcześniejszym fazom rozwoju kultury. Czyli „zamienianie (…) życzeń i lęków w przeplatające się z rzeczywistością fantasmagorie (…)”, inaczej: „tworzenie uniwersum symboli, urojeń, obsesji” [1]. Jako przejaw naturalności szaleńców, miksowanie rzeczywistości z iluzjami jest, jak się wydaje, domeną bohaterów „Poradnika…”.

Ad astra w czarnym worku

Po pobycie w szpitalu psychiatrycznym Pat chce zrealizować alternatywą wersję siebie, w oparciu o tzw. pozytywne myślenie, którego wzorce wynosi z grupy wsparcia w szpitalu. Celem nowego „ja” ma być odzyskanie żony – Nikki, którą główny bohater przyłapał na zdradzie, a jej kochanka prawie zabił, co zresztą stało się bezpośrednią przyczyną hospitalizacji Pata.

Pomysł odzyskania żony jest równie fantastyczny i kosmiczny, jak hasło „Excelsior!”, które równocześnie stanowi nazwę statku ze „Start Treka”. Można w tym haśle upatrywać regresji – a więc powrotu do dzieciństwa, zinfantylizowania – jako symptomu choroby. Wykrzykiwanie go przypomina Patowi o pozytywnym myśleniu, gdy niespodziewanie nachodzą go czarne myśli lub ataki choroby dwubiegunowej. Bohaterowi nie przeszkadza trzeszcząca rzeczywistość (np. sądowy zakaz zbliżania się do żony), która każe mu porzucić swój pomysł. Niczym w hipnotycznym śnie, biegnie w swoim czarnym worku do celu wyznaczanego przez filozofię pozytywnego myślenia. Można odnieść wrażenie, że figura żony staje się pretekstem dla podtrzymania spójności psychicznej bohatera i próbą stworzenia jakiegoś zastępczego kontekstu, „złudzenia na przetrwanie”, który tę spójność podtrzyma oraz pomoże podnieść się po pobycie w szpitalu psychiatrycznym.

SILVER LININGS PLAYBOOK

Zaślepienie pozytywnym myśleniem i wizją udanego nowego pożycia małżeńskiego jest niemal rozpaczliwe i tak silne, że w jego podtrzymanie, kierowani troską, ale też innymi „interesami” emocjonalnymi, angażują się rodzice, brat i przyjaciele Pata oraz Tiffany. Udział w tym szaleństwie wydaje się naturalny. Tak samo ludzką jawi się troska o syna i przyjaciela oraz chęć przykucia uwagi przez zakochaną w nim Tiffany. Szaleństwo Pata i „współudział” w nim innych bohaterów jest zrozumiałe, jakby wpisujące się w porządek życia, przez to – zwyczajne. A pozytywne myślenie staje się formą szaleństwa, zgodnie z przemyśleniami Beckera i Baumana.

Ich myśli doprecyzowuje Małgorzata Jacyno, określając pozytywne myślenie jako przedziwne połączenie scjentyzmu i założenia, że „wszystko się da”, z ezoteryką – zaklinaniem rzeczywistości na zasadzie „skoro tak chcę, to tak będzie” – oraz „«uporczywą ufnością» w łaskę”. Kończy się to na myśleniu według klucza: „jak racjonalnie wyczarować pracę, zdrowie, młodość, udany związek i poczucie samorealizacji” [2].

Pozytywnemu myśleniu towarzyszy dogmatyczność – w filmie przejawia się ona w intensywnym powtarzaniu hasła „Exclesior!”, które Pat tłumaczy następująco: „czarne myśli będą motywacją do szukania światełka w tunelu”. Mówiąc o czarnych myślach, bohater próbuje zaprzeczyć rzeczywistej sytuacji społecznej i emocjonalnej, która te czarne myśli wywołuje. W jego przypadku momentem, który przeniósł go w nowy, niechciany kontekst społeczny, była zdrada żony. Sytuacja ta doprowadziła do poczucia straty w naturalny sposób kojarzonej z wrażeniem wewnętrznej śmierci, końca życia.

Świetny diagnostyk współczesności Zygmunt Bauman sumuje doświadczenia człowieka trafnym, acz pozbawiającym wszelkich złudzeń stwierdzeniem: „wszyscy, indywidualnie i zbiorowo, wznosimy się ponad skończoność swojego cielesnego życia, a mimo to wiemy – musimy wiedzieć, chociaż robimy wszystko (a nawet więcej), by o tym zapomnieć – że życiowy lot nieuchronnie (i dosłownie) kończy się na ziemi” [3]. W kategorii „wszystko” wymienia chwyty psychologiczne (casus Excelsior!), gry społeczne (tak chyba trzeba potraktować nerwicę natręctw seniora Solitano – w tej roli Robert De Niro – która niemal steruje życiem rodziny) i osobiste zainteresowania (przygotowywanie się do turnieju tanecznego przez Tiffany), które są określane przez E. Beckera, przywoływanego przez Z. Baumana, jako „tak bardzo oddalone od realiów własnej sytuacji, że stanowią formy szaleństwa, lecz mimo wszystko szaleństwa – człowiek dosłownie rzuca się w ślepe zapomnienie” [4]. Jest więc w działaniach Pata i przyjęcia popfilozofii pozytywnego myślenia, a także w ich dogmatyczności, symptom zaprzeczenia tej wewnętrznej śmierci, niemożność pogodzenia się z nią oraz automatyczna potrzeba stworzenia złudzenia, które pozwoli bohaterowi przetrwać psychicznie.

THE SILVER LININGS PLAYBOOK

 Russell: taktownie umasowiona „psychiczność” 

Ponadto, na pierwszy rzut oka zarówno historie Pata, jak i Tiffany są trudne, traumatyczne i dotykają społecznego tabu: szpital psychiatryczny, szaleństwo czy zaburzenia psychiczne. Uczynienie z nich tematu filmu kierowanego do masowego odbiorcy zastanawia o tyle, o ile kino masowe na ogół oferuje szybkie i łatwe katharsis oraz docelowo pozostawia widza z poczuciem komfortu. Russell z ogromną swobodą oswaja przeciętnego widza z problematyką chorób psychicznych, ale, jak się zdaje, nie przekłamuje ich ani nie łagodzi. Pokazuje prawdziwy epizod psychotyczny Pata, który powoduje bójkę w rodzinie i cierpienie jej członków. Równocześnie rozładowuje ją pytaniem studenta? młodego badacza? dzwoniącego nagle do drzwi domu rodzinnego bohatera z pytaniem: czy to był epizod psychotyczny? Reżyser pokazuje też rozmowy osób zmuszonych do zażywania leków psychotropowych i antydepresyjnych. Dialogi te oscylują między tragizmem a komizmem: od wstydu, związanego z zaburzeniem i swego rodzaju ubezwłasnowolnieniem lekami, aż po informacje o tym, że Xanax „nieźle daje”, ale „gasi blask w oczach i powoduje wzdęcia”. Kino masowe odwołuje się zazwyczaj do powszechnych doświadczeń, z którymi widz szybko się utożsami. Wychodzi więc na to, że choroba i zdrowie psychiczne oraz towarzyszący im dyskurs terapeutyczny mieszczą się w ramach toposów popkultury, a więc i w zestawie „klasycznych” przeżyć współczesnego człowieka.

Poza zamiarem (a może misją?) ukazania szaleństwa jako powszechnego elementu egzystencji, Russell używa go w celu dynamizacji fabuły. Prawie każdy w „Poradniku…” prowadzi mniej lub bardziej świadomie jakąś narrację, wszyscy wierzą w coś, co ma zagwarantować lepszą, zwizualizowaną wyraźnie i zgodnie z założeniami pozytywnego myślenia przyszłość. Pat biega w worku, bo chce odzyskać Nikki. Ojciec Pata przekłada piloty do telewizora na stoliku i rozkłada chusteczki, bo wierzy, że to pomaga wygrać mecze jego ulubionej drużynie, na którą stawia pieniądze. Tiffany chce wygrać turniej taneczny w parze z Patem. Dzięki sprytnemu połączeniu swojej narracji z narracją Pata, zgodnie z zasadą „w miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone”, manipuluje mistyfikowanymi informacjami od Nikki, przytrzymując go przy sobie. Te szalone historie, skumulowane i splecione ze sobą fabuły osobiste, których elementem jest wiara w znaki, rozbudowywanie objawów chorobowych, zarówno na poziomie czynności, jak i myśli, tworzą napięcie i dynamizują film – szczególnie w drugiej jego części, gdy już prawie wiadomo, że miłość Tiffany spotka się z wzajemnością Pata.

THE SILVER LININGS PLAYBOOK

Pozytywne myślenie: psychologia, polityka czy eugenika?

Russell rozmontowuje w filmie kategorie zdrowia psychicznego i choroby oraz obnaża pewną iluzoryczność stałości tego podziału. Widać to dobrze, gdy Pat spotyka swojego psychiatrę na meczu Orłów jako szalonego, rozentuzjazmowanego kibica, w imieniu którego wdaje się w bójkę, a także gdy terapeuta trafia do jego domu i uczestniczy w rodzinnych sporach o to, czy senior Solitano powinien wejść w kumulowany zakład, wspierając (!) tym samym jego uzależnienie od hazardu i magiczne myślenie. Oczywiście nie można traktować filmu jako manifestu antypsychologicznego czy antypsychiatrycznego. Russell robi jedynie subtelny przytyk do pozytywnego myślenia, mruga okiem do tych, którzy nie wierzą w coaching, terapie pozwalające wznieść się ponad swoje ograniczenia, teorie potencjałów, którymi się zarządza, skuteczność wizualizacji celów i pracy z pozytywnymi „wewnętrznymi krytykami” etc. Tych, którzy to wszystko w swoim życiu stosują, nie uraża, pozwala się z siebie śmiać i daje poczucie komfortu w postaci pozytywnego końca historii Pata i Tiffany.

Cytowany tu wcześniej Zygmunt Bauman twierdzi, że „przeminęły już czasy bezpośredniego starcia między stroną dominującą a zdominowaną, ucieleśnionego we wszechwiedzących instytucjach codziennego nadzoru i indoktrynacji” [5]. Władza przesunęła się więc do wewnątrz – to nad sobą chcemy panować, swoimi zasobami zarządzać, tworzyć „polityki” i „programy operacyjne” dotyczące samych siebie, wśród nich trzeba chyba też wymienić „pozytywne myślenie”. Życie wewnętrzne stało się „obiektem politycznym”, nad którym chcemy dominować [6]. Czy współczesne pozytywne myślenie można nazwać eugeniką wewnętrzną – dążeniem do skonstruowania perfekcyjnego siebie? Warto tutaj przypomnieć, że eugenika – zamiar stworzenia człowieka doskonałego genetycznie, który przyczynił się do Holocaustu – wywodzi się od pozytywistów, jest echem stworzonego przez Samuela Smilesa modelu „człowieka charakteru”, który panuje nad namiętnościami, teorii ras Hipolita Taine’a czy późniejszej koncepcji nadczłowieka Fryderyka Nietzschego. Czy dążymy w kierunku odtworzenia eugenicznej katastrofy, ale w wymiarze jednostkowym, wewnętrznym?

Przypadek Pata Solitano zdaje się temu zaprzeczać. Ostatecznie pozwala on sobie na odrzucenie dogmatów pozytywnego myślenia, korzysta z własnych doświadczeń i znaków docierającej do niego rzeczywistości – wybiera istniejącą i dostępną mu Tiffany, z którą coś się udało – show taneczne. Po etapie zaślepienia pozytywnym myśleniem, staje się ostrożny wobec jego projekcji (na tyle, na ile może stać się ostrożny bohater dość prostego love story z psychiatrią w tle). Mimo uproszczeń właściwych kinu masowemu, można stwierdzić, że Russell serwuje nam wizję świata i życia bardziej złożonych i zaskakujących niż te, które można perfekcyjnie zwizualizować i zaplanować. Tu pojawia się też pytanie – czy te projekty są strategiami pozwalającymi, zgodnie z założeniami pozytywnego myślenia, pełniej realizować siebie, czy po prostu strategiami wyrażającymi lęk przed życiem?

Film:

„Poradnik pozytywnego myślenia”, reż. David O. Russell, USA 2012, dystr. Forum Film Poland Sp. z o.o.

Przypisy: 

[1] M. Foucault, „Choroba umysłowa i psychologia”, Wydawnictwo KR, Warszawa 2000.

[2], [6] M. Jacyno, „Kultura indywidualizmu”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2007.

[3], [5] Z. Bauman, „Zindywidualizowane społeczeństwo”, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2008.

[4] E. Becker, „The Dential of Death”, New York Press 1997, [za:] Z. Bauman, „Zindywidualizowane społeczeństwo”, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2008.

* Karolina Błachnio, współpracuje z działem „Patrząc” w „Kulturze Liberalnej”.

„Kultura Liberalna” nr 220 (13/2013) z 26 marca 2013 r.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ
(12/2013)
26 marca 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj