Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Piasek jak woda,...

Piasek jak woda, życie jak sen

Katarzyna Kazimierowska

Piasek jak woda, życie jak sen

Jest takie opowiadanie Sławomira Mrożka, pt. „Woda”. Jego bohater, samotny w swoim mieszkaniu, słyszy odgłos miarowo spadających kropel wody. Nie może znaleźć żródła tego dźwięku, ale szybko rezygnuje ze zmiany irytującej go sytuacji. Zamiast tego poddaje się jej, a nawet, choć może z bezsilności, akceptuje. Ta historyjka nasunęła mi na myśl pozornie odmienną, a tak naprawdę zupełnie podobną opowieść, o kobiecie i mężczyźnie, codziennie przesypujących piasek, na wsi położonej tuż nad brzegiem morza. Chodzi oczywiście o Kōbō Abe i jego „Kobietę z wydm”, arcydzieło literatury światowej prosto z otoczonej wodą Japonii, które, choć napisane prawie 40 lat temu, opowiadając metaforycznie o społeczeństwie japońskim, dziś mówi więcej o nas samych.

Dla przypomnienia: 30-letni nauczyciel trafia na nadmorskie wydmy, w poszukiwaniu pewnej odmiany owadów. Jednak zamiast insektów, trafia do nietypowej wioski, wtopionej w piaskowe wydmy, której mieszkańcy żyją z wydobycia piasku. A ten jest wszędzie: zasypuje domy, trzeszczy pod stopami, wdziera się w nosy, usta, wchodzi we wszystkie zakamarki ciała i duszy. Nasz bohater znajduje się naglew sytuacji bez wyjścia: w domu bez okien, zakopanym w piaskowym dole, bez możliwości ucieczki, niczym kafkowski więzień, nie znając celu ani końca swojej absurdalenj sytuacji, za jedynego rozmówcę mając tajemniczą kobietę. Unieruchomiony, przechodzi wszystkie stany ludzkiej duszy: od odrzucenia i walkę z zaistniałym stanem rzeczy, po bezsilne pogodzenie się, a nawet zadowolenie ze swojego losu. Ubezwłasnowolniony odnajduje wolność. Jak w słowach, które serwuje nam Abe: „pamiętał, przed kilkunastu laty, gdy wszystko leżało w gruzach, ludzie biegali jak szaleńcy w poszukiwaniu wolności, która pozwoliłaby im pozostać na miejscu”.

Czy bezruch jest ideałem, a ruch zniewoleniem? Ucieczka głównego bohatera od codziennej szarej rzeczywistości (wziął 3-dniowy urlop by udać się nad wydmy) okazuje się biletem w jedną stronę bez możliwości powrotu, choć niezamierzonym, ale koniecznym. Pochowany za życia w swojej nudnej pracy, nasz bohater zaczyna walkę z zasypującym go żywcem piaskiem. A przesypywanie piasku wydaje sie równie bezsensowne jak rozgarnianie wody rękami.

A jednak „Kobieta z wydm” jest tak naprawdę przesłaniem dla nas. Kartkując szeleszczące od piasku strony, patrzymy tak naprawdę w lustro. Przesypywanie piasku jest tak samo syzyfowe, jak nasze codzienne, wbrew pozorom monotonne i przepełnione rutyną życie. Stan, w jakim z trudem oddychamy to stan letargu, paraliżu, „spazm udawanej śmierci”, którego nie jesteśmy świadomi. Codzienne życie jest jak nagłówki gazet, mówi główny bohater, nudne, szare, nic się w nim nie dzieje. „Wieża złudzeń zbudowana z iluzorycznych cegieł pełnych dziur”. Abe mówi: „Na pewno, w pracy jest coś niezwykle ważnego dla człowieka, co pozwala mu znosić czas bezsensownie upływający”. A my stoimy na jej straży jak w obronie iluzji.

Abe uczy, że piasek nigdy nie jest suchy, tylko przesycony wilgocią, ale choć suchy przesypujemy przez palce, to jego wilgoć powoduje gnicie domu. Czy gnicie nie jest piękną metaforą? U Abe dom murszeje od środka, tak jak od środka murszeć zdaje się główny bohater. Czy odczłowiecza go pułapka, w jakiej się znalazł? Czy też to jego poprzednie życie, od którego pragnął uciec, tą pułapką było? A może życie bez przyszłości, w pełnej stagnacji piaskowego dołu jest właśnie wolnością? Jak powiada botanik Marek Ostrowski, życie nie ma sensu, sami usimy go życiu nadać. Czy przez swoją bezmyślną, codzieną, syzyfową pracę, w ogóle o tym pamiętamy? Im bardziej absurdalna i przerażająca wydaje nam się sytuacja głównego bohatera, tym bliższa waszej własnej, zdaje się mówić autor. Abe mówi do nas, przez nas, w pierwszej, drugiej i trzeciej osobie. Pełnych piasku i marzących o łyku wody, raczy nas cytatem, który znajduje się na początku, jeszcze przed pierwszym, zapowiadającym dramat, zdaniem: „Bez groźby kary nie ma radości w ucieczce”. Bilet w jedną stronę nie bawi, gdy nikt za nami nie zapłacze.

Lektury:
Sławomir Mrożek, Woda.
Abe Kobo, Kobieta z wydm.

* Katarzyna Kazimierowska, sekretarz redakcji kwartalnika „Res Publica Nowa”.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ
(14/2009)
13 kwietnia 2009

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj