Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Feminizując] Mówmy o...

[Feminizując] Mówmy o trudnych emocjach matek

Katarzyna Kazimierowska

W książce Fiedorczuk może przejrzeć się niemal każda matka. Autorka opisuje doświadczenia przeciętnych, zwykłych kobiet, których historie i frustracje znajdą ujście prędzej na forum kobiecym, niż w prasie lifestylowej. A to przecież tych zwykłych matek jest najwięcej, i nikt ich nie słucha, nikt ich nie broni.

Choć pojawiła się na rynku już dwa miesiące temu, o debiutanckiej książce piosenkarki i animatorki kulturalnej Natalii Fiedorczuk-Cieślak zrobiło się głośno dopiero w zeszłym tygodniu, za sprawą Paszportów „Polityki”. Wtedy jej „Jak pokochać centra handlowe” zdobyło nagrodę w kategorii „Literatura”, a temat ciemnej strony macierzyństwa wypłynął na szerokie wody.

Dla samej Fiedorczuk nie jest to jednak książka o macierzyństwie, ale rzecz o pojawieniu się dziecka w związku, czyli szczególnym rodzaju zamachu na wolność jednostki. Autorka pisze dosadnie o trudnych emocjach z tym związanych, o poczuciu wyobcowania, zamknięcia i zniewolenia. O ogromnej, narastającej frustracji. To nie jest opowieść o życiu Fiedorczuk, choć pisarka przyznaje, że opisała w książce swój własny epizod depresji poporodowej, wcale nie tak rzadki u młodych matek. Tylko się o nim głośno nie mówi!

Zresztą, o wielu rzeczach, o których Fiedorczuk pisze, nie mówi się w Polsce głośno, a może wcale. Dlatego na kolejnych stronach książki pisarka udziela głosu kobietom, z którymi rozmawiała, zbierając materiał do książki, a z ich opowieści tworzy jedną rodzinę „dotkniętą” posiadaniem dzieci. Z wielu głosów lepi wielogłos, choć w liczbie pojedynczej. Dzięki temu jej bohaterka doświadcza całego spektrum frustracji, kłopotów związkowych, zawirowań emocjonalnych. Szuka ucieczki od podminowanej atmosfery panującej w domu, gdzie panuje chaos. Znajduje spokój w niemiejscach, takich jak trasy przelotowe, stacje benzynowe czy tytułowe centra handlowe. Wszędzie tam, gdzie jest na tyle nijako, że nie trzeba sobie tym dodatkowo zaprzątać głowy. Ale pisze też o innych kobietach – tych spotkanych w piaskownicy i tych „poznanych” na forach internetowych, czyli internetowych wspólnotach wychowawczych, jak nazywa je Sylwia Urbańska, autorka jednego z rozdziałów książki „Pożegnanie z Matką Polką”.

W książce Fiedorczuk może przejrzeć się niemal każda matka, na umowie śmieciowej i/lub z kredytem, szukająca zleceń, mieszkająca w wynajmowanym mieszkaniu, marząca o domku z ogródkiem. Autorka opisuje doświadczenia przeciętnych, zwykłych kobiet, których historie i frustracje znajdą ujście prędzej na forum kobiecym niż w prasie lifestylowej. A to przecież tych zwykłych matek jest najwięcej. To ich nikt nie słucha, nikt nie broni.

Fiedorczuk pisze też o kobietach, które są podwójnie wykluczone – nie tylko jako matki postrzegane jako roszczeniowe „wózkowe”, lecz także jako kobiety, o których istnieniu nie chce się pamiętać. O tych, które ogłaszają się na forach dla kobiet, że posprzątają albo ugotują komuś w zamian za mleko lub jedzenie dla dziecka. Które piszą, że mąż wyzywa je od leniwych grubasów, darmozjadów, ale zabrania pójść do pracy i nawet wyjść gdzieś samej na chwilę, bo co on zrobi, jak dziecko się obudzi. O ofiarach przemocy domowej i ekonomicznej, które nie mówią głośno swoim głosem i o które nikt nie walczy. Które – jak chętnie się o nich pisze – w każdym miejscu usiądą, wywalą pierś i zaczną karmić, bez szacunku dla oka publicznego, które przepchną się w kolejce „na dziecko” lub będą domagały się specjalnych ulg od państwa. To te same, które, jak napisał prof. Zbigniew Mikołejko, wybierając własną wygodę, a nie wolność kraju, głosowały na PiS, żeby tylko dostać 500 plus i nic nie robić.

Fiedorczuk wyciąga ich historie, jakby mówiła: są kobiety w Polsce, które nawet nie wiedzą o istnieniu takiego terminu jak „lukrowane macierzyństwo”, są i takie, którym lukrowane macierzyństwo, ekomamy, nowy tradycjonalizm i opresyjne matki z piaskownicy codziennie dają w kość. Bo dzisiejsze podejście do macierzyństwa nakłada na matkę odpowiedzialność nie tylko za fizyczne, ale także za duchowe i intelektualne życie dziecka w pierwszych latach życia, nie mówiąc o życiu płodowym. Czyni ją menadżerką projektu „nasze cudowne dziecko”, a „Twoje dziecko”, „Mama i ja”, blogi i internetowe serwisy o macierzyństwie już na pewno podpowiedzą jej, co jest dobre, modne i obowiązkowe dla dzieci w tym sezonie, jaki kocyk wybrać, jaką chustę, BLW i na czym polega rodzicielstwo bliskości.

Te wszystkie nazwy niczym kolejne punkty do zaliczenia na drodze po cenzurkę z napisem „Wzorowa matka” czyhają na przedstawicielki klasy średniej, które utytłane po pachy w miłości do dziecka w wersji podpisu pod zdjęciem na Facebooku „Idealne popołudnie z moim bobasem” nie widzą siebie, innych matek, ich znoju i rzeczywistości dookoła. Nie widzą paradoksu programu „Rodzina 500 plus”, za którym nie idzie wsparcie matek wracających po macierzyńskim po pracy, nie widzą planowanych zmian w opiece medycznej nad dziećmi, wskazaniach okołoporodowych, które mają zostać wprowadzone od 2018 r., nie dostrzegają, że samotne matki lub matki dzieci niepełnosprawnych nie mają wsparcia, a przede wszystkim nie widzą, że to całe lukrowane macierzyństwo spoczywa głównie na ich barkach.

„Jak pokochać centra handlowe” daje do myślenia – nie tyle nad samym macierzyństwem, ile miejscem dla kobiet i matek w domu, w rodzinie, w gronie innych kobiet, w społeczeństwie. Podczas gali wręczenia Paszportów „Polityki” redaktor naczelny tygodnika, Jerzy Baczyński, zwrócił uwagę, że na gali nie pojawił się nikt z Ministerstwa Kultury. „Tu też jest Polska”, dodał. Mogłabym trawestować za nim: matki to też obywatelki, im też należą się uwaga, wsparcie i szacunek, a nie tylko zestaw porad, nakazów i zakazów, obelg i epitetów. Gratulacje dla Natalii Fiedorczuk za odwagę pisania o doświadczeniu tych, o których się nie mówi.

* Fot. wykorzystana jako ikona wpisu: Holgers Fotografie; Źródło: Pixabay.com [CC0].
** Tytuł artykułu pochodzi od redakcji.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 418

(2/2017)
16 stycznia 2017

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj