Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > JASINA: Czy ciągle...

JASINA: Czy ciągle warto pisać o Julii Tymoszenko?

Łukasz Jasina

Czy ciągle warto pisać o Julii Tymoszenko?

Problemy z biografiami

Czy można, a właściwie – czy powinno się pisać biografię osoby żyjącej? Przyznam się, że nie jestem w stanie udzielić stuprocentowo pewnej odpowiedzi na to pytanie. Z jednej strony odzywa się we mnie historyk. Wszak żyjący człowiek nie jest jeszcze zamkniętym dziełem, które można wtłoczyć w formalne ramy początku, rozwinięcia i końca jego działalności. Z drugiej jednak strony biografie – ten specyficzny gatunek literacki – nie służą jedynie celowi uwielbianemu przez historyków, czyli harmonijnemu i w miarę możliwości adekwatnemu odtworzeniu życia jakiegoś człowieka oraz jego skomentowaniu. Mogą mieć również na uwadze cel pedagogiczny i popularyzatorski, a niejednokrotnie i komercyjny. W końcu Justinowi Bieberowi daleko do zamknięcia biografii, a książki już się o nim pisze.

Istnieje wiele powodów usprawiedliwiających pisanie biografii Julii Tymoszenko, mimo że jej kariera jeszcze się nie zakończyła. Jest ona wprawdzie zwykłym człowiekiem i politykiem, ale każdy uważny obserwator współczesnej Ukrainy może dostrzec, że jej rola jest znacznie szersza. Tymoszenko to nie tylko postać, to wręcz zjawisko o charakterze społeczno-historycznym, wieloaspektowy fenomen, bez którego nie można zrozumieć Ukrainy.

Analizą postaci Julii Tymoszenko warto zająć się właśnie teraz, kiedy jej sprawa schodzi z czołówek polskich mediów. Nigdy zresztą nie była w nich pokazywana szczególnie dobrze. Uczciwa analiza trafiała się w programach i czasopismach specjalistycznych. Gdzie indziej dominował mit przemawiający wprawdzie do emocji, ale już nie do rozumu.

Odsłona pierwsza Dniepropietrowsk

Podobno o Dniepropietrowsku śpiewano w dawnym Związku Radzieckim piosenki. Czy to prawda? Nie wiem. Dniepropietrowsk w każdym razie zmienił się bardzo od opisywanej przez Sienkiewicza obrony Kudaku położonego w granicach obecnego miasta. Nieraz jednak odnoszę wrażenie, że nie zmieniło się polskie pojmowanie tego regionu. Wielu Polaków jest zapatrzonych tylko w bliższą im geograficznie Ukrainę Zachodnią lub w Kijów. Tymczasem to właśnie z okolic Dniepropietrowska wyszły najpierw elity (choć peryferyjne i nie zawsze z samego miasta), które rządziły Związkiem Radzieckim w czasach Breżniewa, a później ludzie tacy jak Leonid Kuczma i Julia Tymoszenko. Gigantyczne zakłady rakietowe budowały potęgę Kraju Rad, a jego mieszkańców przekonywały do tego, że są kimś wyjątkowym. I dzisiejszy Dniepropietrowsk budzi podziw: w Dnieprze przegląda się skyline, którego wprawdzie powstydziłby się Dubaj, ale nie powstydziłaby się Warszawa, a kute w granicie stacje metra każą się zastanowić na przesadnym monumentalizmem.

W tym mieście urodziła się, wychowała i spędziła pierwsze cztery dekady życia Julia Tymoszenko. Jej małą ojczyzną było radzieckie blokowisko, z którego chciała się przez całe życie wydostać. Maria Przełomiec, autorka książki „Tymoszenko. Historia niedokończona”, przypomina nam że dniepropietrowskie korzenie są ważne dla zrozumienia, kim jest Tymoszenko. Radzieckie i rosyjskojęzyczne miasto dało jej siłę, ale na pewno nie ukraińską tożsamość, którą zaczęła odkrywać już jako kobieta czterdziestoletnia. O ironio, to właśnie ona jest teraz symbolem ukraińskiej martyrologii, przynajmniej dla niektórych.

Odsłona druga nowy system i biznes

Ale Julię Tymoszenko kształtowały nie tylko radziecka bieda i beznadzieja. Była ona jednym z tych ludzi, którzy, gdy upadł komunistyczny system, wzięli sprawy w swoje ręce. Niezwykle mocno przypominało to filmowy Dziki Zachód. Silni wygrywali, a słabi przegrywali. Silnym stawało się dzięki zaletom charakteru, bezkompromisowości i umiejętności rozgrywania kwestii politycznych i wykorzystaniu znajomości. Tymoszenko miała wszystko, co trzeba – teścia w nomenklaturze, pomysł, mobilność pozwalającą jej na robienie pieniędzy na całym terytorium dawnego Imperium i zdolność przetrwania. I tak niczym Rockefeller czy Ford stała się panią gospodarczego imperium, które wyłoniło się z zamętu i szarej przestrzeni. Tyle tylko, że Amerykanie budowali swoją pozycję przez lata. Tutaj nie zajęło to nawet połowy dekady.

Odsłona trzecia – polityka

Biznes potrzebuje legitymizacji, a kraj w marazmie potrzebuje ludzi energicznych. Po sowieckich politykach, jak pierwszy prezydent Ukrainy Leonida Krawczuk, czy sowieckich technokratach w rodzaju Leonida Kuczmy przyszedł czas na ludzi takich jak Tymoszenko. Książka Przełomiec pokazuje nam, jak bardzo polityka Julię Tymoszenko zmieniła. Dniepropietrowska bizneswoman stała się osobą o horyzontach niemalże globalnych, z mówiącej po rosyjsku stała się osobą używającą ukraińskiego nawet na wiecach w Ługańsku. Tymoszenko stała się liderem i Ukrainką (na ile świadomie, to inna sprawa), a ciężka praca, wytrwałość i cechy osobiste wyniosły ją demokratycznymi metodami do władzy.

Odsłona trzecia – męczennica

Przeciętnemu zachodniemu czytelnikowi Tymoszenko kojarzy się z trzema rzeczami: „Pomarańczową rewolucją” (nawet bardziej niż Wiktor Juszczenko – to ona wszak była jej motorem, a nie chorujący kandydat na prezydenta), stereotypową ukraińskością reprezentowaną przez jej urodę i fryzurę oraz obecną glorią męczeństwa. Julia nie jest oczywiście Nelsonem Mandelą: jej wygląd zewnętrzny jest również efektem doskonałego PR-u, a przed rewolucją była zamieszana w niejasne interesy, czym wszelako nie różni się specjalnie od swojego obecnego prześladowcy, Wiktora Janukowycza. Nie zmienia to faktu, że jeśli ktoś stanie się symbolem ukraińskiej demokracji, będzie nim Julia Tymoszenko. My Słowianie lubimy wszak męczenników. A takim jest była premier i będzie nim bez względu na to, czy opuści więzienie, czy nie.

Maria Przełomiec rysuje nam portret Tymoszenko bez upiększeń. Dzięki jej książce poznanie byłej premier jako człowieka jeszcze mocniej nam uświadamia, że ważniejszą rolę na Ukrainie odgrywa dzisiaj Tymoszenko jako mit. I tak już chyba pozostanie.

Książka:

Maria Przełomiec, „Tymoszenko. Historia niedokończona”, Wydawnictwo Niecałe, Bytom 2012.

* Łukasz Jasina, członek zespołu “Kultury Liberalnej”, historyk kina i Europy Środkowo-Wschodniej”, pracownik Katedry Realizacji Filmowej i Telewizyjnej KUL.

** „Kultura Liberalna” wspólnie z Instytutem Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej KUL JP II organizowała spotkanie z red. Marią Przełomiec połączone z promocją książki „Tymoszenko. Historia niedokończona”.

„Kultura Liberalna” nr 206 (51/2012) z 18 grudnia 2012 r.

SKOMENTUJ

Nr 206

(51/2012)
18 grudnia 2012

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail