0000 398 695
close
Ratuj społeczeństwo obywatelskie! Przekaż 1% na Kulturę Liberalną
close
Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
close

Ratuj społeczeństwo obywatelskie!

Przekaż 1% na Kulturę Liberalną

Przekaż 1% na Kulturę Liberalną forward
close

KULTURA LIBERALNA > Krótko mówiąc > KOŁCZYŃSKA: Albania idzie...

KOŁCZYŃSKA: Albania idzie głosować

Marta Kołczyńska

Albania idzie głosować

W krajach ze słabą tradycją demokratyczną każde głosowanie, zamiast być świętem demokracji, jest raczej jej sprawdzianem, budzącym co prawda nadzieje na poprawę standardów politycznych, lecz przede wszystkim obawy o utrwalenie mało satysfakcjonującego stanu i kompromitację na arenie międzynarodowej. W Albanii żadne z głosowań po obaleniu systemu komunistycznego w 1991 roku nie zostało ocenione jako w pełni wolne i demokratyczne, a napięta obecnie atmosfera politycznej konfrontacji oraz dotychczasowy postęp przygotowań do wyborów nie wydają się zwiastować znacznej odmiany.

W ciągu ostatnich kilku tygodni, w tym jeszcze przed przewidzianym prawem terminem rozpoczęcia kampanii wyborczej (30 dni przed dniem głosowania, czyli 8 kwietnia), doszło do szeregu incydentów z udziałem kandydatów, w tym bójek i konfliktów z użyciem broni palnej.

Jeszcze w marcu doszło do bójki między dwoma kandydatami wyborczymi w gminie Kalaja e Dodës w północno-wschodniej Albanii, a kilka dni później w gminie Dajti na przedmieściach Tirany zaatakowany został kandydat rządzącej Partii Demokratycznej. 4 kwietnia w Tiranie postrzelony został komendant inspektoratu stołecznej policji miejskiej, dzień po tym jak policja usiłowała usunąć z okolic stadionu Dinamo flagi partyjne koalicyjnego Socjalistycznego Ruchu dla Integracji (LSI), uważając za nielegalne rozmieszczanie materiałów propagandowych przed oficjalnym rozpoczęciem kampanii wyborczej.

10 kwietnia doszło do kolejnych przepychanek o flagi, tym razem między sympatykami Demokratów i Socjalistów w podtirańskiej dzielnicy Bathore w gminie Kamëz. Ten przykład dobrze ilustruje praktykę wyborczą dzisiejszej Albanii. W latach 80. Bathore była wioską składającą się z kilku domów i dwóch ulic na krzyż. Ocenia się, że w latach 1990-2003 liczba ludności zwiększyła się dziesięciokrotnie, ale ile dokładnie wynosi dzisiaj, nikt nie wie. Większość mieszkańców Bathore to migranci z górskich i skrajnie biednych północnoalbańskich regionów Puka, Tropoja i Kukës, którzy przenieśli się na przedmieścia Tirany w poszukiwaniu pracy i lepszych warunków życia na początku lat 90. w ramach półzorganizowanej akcji osiedleńczej kierowanej przez ówczesny rząd Partii Demokratycznej. Dziś Bathore to bastion Demokratów i kandydaci opozycji nie mają tam najmniejszych szans na wygraną. Po co komu zatem spór o flagi akurat tam?

„To prowokacja Ramy” – powiedział mi znajomy zaangażowany w obserwację wyborów z ramienia albańskiej Koalicji Krajowych Obserwatorów. „Rama zbiera dowody, żeby zakwestionować wynik wyborów”, wyjaśnił i dodał: „Nic nie dzieje się bez przyczyny”. Nie byłyby to pierwsze wybory, których rezultatów nie zaakceptowaliby przewodzeni przez Ediego Ramę Socjaliści. Partia ta nadal kwestionuje wyniki wyborów parlamentarnych z czerwca 2009 roku, oskarżając zwycięskich Demokratów o manipulacje. Posłowie PS przez prawie sześć miesięcy odmawiali udziału w pracach parlamentarnych, później co prawda wrócili do sejmu, lecz organizowali okresowo akcje protestacyjne, łącznie ze strajkiem głodowym w maju na głównym bulwarze stolicy.

Przygotowaniom do wyborów lokalnych towarzyszyły również obawy o bojkot opozycji, która odmawiała udziału w pracach Centralnej Komisji Wyborczej, oraz z uporem nie dotrzymywała terminów wyznaczenia swoich członków lokalnych komisji administracji wyborczej, kandydatów wyborczych itd. W końcu jednak Socjaliści zarejestrowali się jako podmiot wyborczy i dopełnili, w niektórych wypadkach z niemal dwumiesięcznym opóźnieniem, reszty formalności. „Widocznie doszli do wniosku, że i tak będą mieli dość powodów, żeby uznać wybory za niewiarygodne” – usłyszałam komentarze w jednej z tirańskich kawiarni.

Tirana: decydujące starcie

Edi Rama jest przewodniczącym opozycyjnej Partii Socjalistycznej i merem Tirany. Podczas swojego jedenastoletniego „panowania” podjął wiele kontrowersyjnych decyzji. Jest posądzany o ustalenie nieoficjalnego cennika łapówek od każdego stawianego budynku. Jednak faktem jest, że pod jego rządami Tirana, z prowincjonalnego miasteczka, zaczęła przypominać – przynajmniej w centrum – stolicę z prawdziwego zdarzenia.

Dla Ramy wybór na kolejną kadencję to polityczne być albo nie być. Podczas gdy wielu mieszkańców Tirany docenia jego zasługi dla miasta i chciałoby widzieć go na stanowisku mera przez kolejne lata, w opinii obserwatorów i komentatorów wydarzeń to właśnie o stolicę rozegra się najostrzejsza bitwa. Głównym kontrkandydatem jest obecny minister spraw wewnętrznych, Lulzim Basha, który w swojej kampanii może liczyć nie tylko na wsparcie Partii Demokratycznej, ale również rządu oraz – jak się okazało – budżetu. Już pod koniec lutego Basha, wówczas jeszcze nieoficjalny kandydat, rozpoczął kampanię: „Dla bezpiecznej Tirany”, której elementem miało być umieszczenie kamer nadzorujących sytuację w kluczowych punktach miasta. 24 marca z kolei rząd zatwierdził przekazanie MSW dodatkowych 5 milionów euro z rezerwy rządowej na sfinansowanie monitoringu stolicy, a Basha oficjalnie ogłosił swój udział w wyścigu wyborczym kilka dni później.

Nieważne, jak kto głosuje, ważne gdzie

Przy okazji Tirany warto poświęcić trochę uwagi kolejnemu, oprócz niedotrzymywania terminów prawnych i wykorzystywania środków publicznych w kampanii, problemowi z listy zastrzeżeń sformułowanych przez OBWE/ODIHR po wyborach parlamentarnych z czerwca 2009 r., mianowicie listom wyborców. Zgodnie z prawem, wstępne listy wyborców według okręgów przygotowywane są przez Centralną Komisję Wyborczą, a następnie publikowane, aby obywatele mogli upewnić się, gdzie są zarejestrowani do głosowania i ewentualnie zgłosić zmianę miejsca zamieszkania. Zdarza się jednak, że między wstępnymi i ostatecznymi listami wyborców występują nieuzasadnione zmiany: wyborcy przesuwani są z okręgu do okręgu, w ogóle znikają z list lub pojawiają się na więcej niż jednej liście jednocześnie. Dodatkowym problemem są przedwyborcze migracje, które zmieniają strukturę sympatii wyborczych mieszkańców niektórych regionów, np. gmin składowych miasta Tirany, a skala tego zjawiska jest trudna do oceny, gdyż – mimo zaleceń Kodeksu Wyborczego – listy nie zawsze są udostępniane na żądanie podmiotom wyborczym. Sytuację zaostrza retoryka przedstawicieli dwóch największych partii politycznych oraz wzajemne oskarżenia, m.in. o przekupywanie wyborców za pomocą fałszywych banknotów dolarowych i euro, czego według PS mieli dopuścić się Demokraci.

A Unia patrzy

W ostatnich tygodniach miał miejsce maraton międzynarodowych wizyt. Albanię odwiedzili m.in. przedstawiciel Sekretarz Stanu USA Thomas Countryman, wysłannik Unii Europejskiej Miroslav Lajčak i unijny komisarz ds. rozszerzenia Stefan Fuele. Apelowali oni do głównych partii politycznych o dialog i współpracę w celu poprawy stabilności i wiarygodności kraju. Przedstawiciele Unii Europejskiej ostrzegli dodatkowo, że w wypadku gdyby wybory nie spełniły standardów międzynarodowych, Albanii groziłoby opóźnienie integracji ze strukturami europejskimi. Przebieg majowych wyborów będzie obserwować międzynarodowa misja OBWE/ODIHR składająca się z 25 obserwatorów długoterminowych i 400 krótkoterminowych, którzy będą śledzić rozwój wydarzeń w dniu głosowania. Wyniki obserwacji, ocena oraz zalecenia zostaną sformułowane w raporcie końcowym, który przy okazji poprzednich wyborów dawał się streścić w jednym zdaniu: „widać poprawę, ale standardy nadal nie są spełnione”. Raport ten będzie zatem kluczowy dla perspektywy integracji unijnej Albanii.

***

Ashtu thotë ligji (Tak mówi prawo) to typowa odpowiedź na pytania obcokrajowców dotyczące zwyczajów i procedur określających tradycyjny sposób wychowania dzieci, przyjmowania gości czy hierarchii w rodzinie. Tak otwarcie deklarowany szacunek dla „prawa” odnosi się jednak raczej do zestawu zasad i obyczajów, które przez pokolenia wyznaczały społecznie akceptowany model funkcjonowania wspólnot i postępowania jednostek niż do współczesnego prawodawstwa krajowego. Realia polityczne współczesnej Albanii, w tym trwająca kampania przez wyborami lokalnymi 8 maja, pokazują wyraźnie, że konieczność przestrzegania prawa nie spędza raczej snu z powiek politykom, którzy w realizacji partyjnych interesów słabo starają się sprawiać wrażenie, jakby było inaczej.

W tym kontekście tym bardziej niepokojąca jest informacja, jakiej udzielił anonimowy uczestnik misji obserwacyjnej, że OBWE miała otrzymać zalecenia od dwóch zachodnich ambasadorów, aby złagodzić raport z obserwacji wyborów 8 maja, co miałoby przyczynić się do zachowania stabilności kraju. Rzecz jasna, natychmiast zapewniono, że raport będzie obiektywny i wiarygodny, jednak wątpliwości pozostają.

W artykule wykorzystano fragmenty raportu albańskiej Koalicji Krajowych Obserwatorów 2011 (Koalicioni i Vëzhguesve Vendorë 2011), którego pełny tekst dostępny jest na stronie www.zgjedhje.al.

* Marta Kołczyńska, kulturoznawca, doktorantka w Szkole Nauk Społecznych PAN, członkini Stowarzyszenia Naukowego Collegium Invisibile, stypendystka Funduszu Wyszehradzkiego. Miłośniczka wszystkiego, co albańskie.

„Kultura Liberalna” nr 120 (17/2011) z 26 kwietnia 2011 r.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 120

(17/2011)
25 kwietnia 2011

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:


TEMATY TYGODNIA

drukuj