0000398695
close
W walce o demokrację nie robimy sobie przerw! Przekaż 1,5% na Fundację Kultura Liberalna WSPIERAM
close
Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

PRZEKAŻ
1,5%
PODATKU
close

W walce o demokrację

nie robimy sobie przerw!

Przekaż 1,5% na Fundację
Kultura Liberalna

Przekaż 1,5%
na Fundację Kultura Liberalna
forward
close

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Protesty rolników –...

Protesty rolników – nie w moim imieniu

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin

W czyim imieniu protestowali rolnicy, a ich klienci stali w korkach? Może odpowiedź na to pytanie doprowadzi do wniosku, że poparcie dla protestów powinno spadać?

Stojąc w monstrualnym korku na zwykle sennej, wąskiej drodze przed wiejskim sklepem i przydrożnym krzyżem, na którą w ostatnią środę policja kierowała cały ruch z północnej wylotówki Warszawy, zastanawiałam się, czy po tym proteście utrzyma się wysokie, sięgające nawet 80 procent, poparcie społeczne dla rolników. Na wylotówce stały traktory i od rana blokowały ruch. Korek dla tych, którzy nie mogli przejechać po kilkupasmowej jezdni do podwarszawskich miejscowości, utworzył się tego dnia dwa razy – rano, kiedy jechali do Warszawy, i wieczorem, kiedy wracali.

Czy ci ludzie uważają, że rolnicy protestują w ich imieniu? Czy też dotychczasowy entuzjazm wobec ich postulatów był ofiarnym aktem solidarności społecznej? – zastanawiałam się, dalej patrząc na rzekę nieruchomych czerwonych świateł stopu przede mną.

Bo rolnicy, a przynajmniej duża ich część, nie protestują w imieniu swoich klientów. Czas to sobie otwarcie powiedzieć.

Nie chcą ograniczać pestycydów, a im więcej ich w uprawach, tym gorzej dla tych, którzy potem te uprawy jedzą.

Nie chcą ugorować pól, a więc pobudzać bioróżnorodności, co bezpośrednio szkodzi między innymi pszczołom, a przez to pośrednio i ludziom.

Chcą sprzedawać żywność drożej. Czy ci wszyscy kierowcy uwięzieni w korku w dniu protestów rolników chcą ją drożej kupować? Pod pewnymi warunkami, ale niezgodnymi z postulatami protestujących – o czym dalej.

Na protestach rolniczych pojawiały się też postulaty, pod którymi być może nie podpisaliby się wszyscy, którzy tego dnia wyszli blokować węzły komunikacyjne i strategiczne drogi, a już na pewno nie wszyscy, którzy utknęli przez to w korkach. To hasła antyunijne, nawołujące do ułatwień dla hodowli zwierząt futerkowych, do ignorowania cierpienia zwierząt w masowych hodowlach, antyukraińskie, przeciw rządzącej koalicji.

W czyim imieniu protestowali więc rolnicy?

Traktor w traktor z Niemcem i Francuzem

Odpowiedź na to pytanie pomaga znaleźć raport dr socjologii Pauliny Sobiesiak-Penszko „10 mitów o rolnictwie” opublikowany przez Instytutu Spraw Publicznych. Wynika z niego, że ochrona środowiska nie wpłynie na bezpieczeństwo żywnościowe Polski i Europy, bo żywności mamy w nadmiarze, a liczy się dla nas jej jakość (dla 95 procent społeczeństwa). Czy dobrą jakość ma żywność bardziej nawożona pestycydami? Odpowiedzi na to pytanie udzielił już ekspert do spraw rolnictwa Jerzy Plewa w wywiadzie dla „Kultury Liberalnej”. Pestycydy zakwaszają glebę, są rakotwórcze i zatruwają rzeki.

Jak z kolei wynika z raportu ISP, 60 procent polskiego społeczeństwa jest gotowa kupować zdrowszą żywność, nawet jeśli byłaby nieco droższa, bo, powtórzmy – zależy nam na jakości. W dodatku 60 procent rolników produkuje żywność na własne potrzeby bez użycia nawozów sztucznych. I na takich produktach mogą budować swoją przewagę konkurencyjną na wspólnym europejskim rynku polskie gospodarstwa.

Co to znaczy „polskie gospodarstwa”? Prawie trzy czwarte z nich ma poniżej 10 hektarów. Wielkoobszarowi rolnicy stanowią więc mniejszość. A to właśnie dla nich jest wyzwaniem Zielony Ład, mniejszym gospodarstwom ten pakiet sprzyja. Zielony Ład ma wyrównać różnice między nimi a tymi wielkoobszarowymi, którzy w większym stopniu korzystają z dopłat i efektu skali

Jeden z postulatów przeciw Zielonemu Ładowi, czyli odejście od zasady ugorowania, też sprzyja uprawom wielkoobszarowym, bo dotyczy gospodarstw powyżej 10 hektarów. Obowiązek ugorowania mają na przykład gospodarstwa francuskie czy niemieckie, a większość polskich, z racji wielkości większości – nie. Walka z Zielonym Ładem to więc walka prowadząca do zmniejszenia (!) konkurencyjności większości polskich rolników na wspólnym europejskim rynku.

Gdybym miała skłonność do wznoszenia antyfrancuskich czy antyhiszpańskich haseł, wznosiłabym je, stojąc w korku spowodowanym przez protest rolników, działających na rzecz interesów wielkoobszarowych. A gdybym wspierała postulaty Niemców, wołałabym „Przepraszam za utrudnienia, mam Zielony Ład do obalenia”.

Raport opublikowany przez ISP podaje dane na temat produkcji żywności przez małe i bardzo małe gospodarstwa w Polsce. Stanowią one 80 procent ogółu gospodarstw produkujących na sprzedaż, wartość ich produkcji to 34 procent ogółu. Uprawiają 50 procent pól.

„Wiele tych gospodarstw nie ma szans konkurować z większymi skalą, ale ich przewagę konkurencyjną może stanowić wysoka jakość wynikająca z produkcji opartej o standardy ochrony środowiska” – pisze Pauliny Sobiesiak-Penszko. „Zapotrzebowanie na taką żywność rośnie. Może także to być nasz atut, gdy Ukraina wejdzie do Unii Europejskiej”.

Korek w czyim imieniu

Powraca pytanie, w czyim interesie stałam w korku.

Nie w swoim, to wiem, bo wolę zdrowszą żywność, jestem za tym, żeby hodować zwierzęta w dobrych warunkach (jeśli niemożliwa jest opcja, aby ich w ogóle nie hodować), jestem przeciw hodowli zwierząt na futra.

Z dalszych punktów wynika, że nie stałam też w korku w interesie większości polskich rolników – chyba że ich postulaty są inne od tych, które wygłaszają organizatorzy protestów, skupiających najbardziej aktywne lobby branżowe. Według danych zaprezentowanych w raporcie ISP, około 30 procent rolników deklaruje, że nie jest w stanie utrzymać siebie i swojej rodziny wyłącznie z gospodarstwa rolnego. Tylko czy na pewno za te kłopoty odpowiadają Zielony Ład i zboże z Ukrainy?

Bardziej przekonuje to, co mówili Jerzy Plewa oraz Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności i Edwin Bendyk, prezes Fundacji Batorego – że to tanie zboże rosyjskie, które zalewa europejski rynek i obniża ceny.

 

*Zdjęcie wykorzystane jako ikona wpisu: facebookowy profil Protest Rolników.

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 793

(12/2024)
22 marca 2024

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj