Wesprzyj Kulturę Liberalną
Kultura Liberalna istnieje dzięki osobom takim jak Ty. Wesprzyj Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > SAREK: Milczący noblista...

SAREK: Milczący noblista [Literacki Nobel dla Mo Yana]

Katarzyna Sarek

Milczący noblista

„Niemowa”, „bez słów”, „milcz” tak można przetłumaczyć pseudonim literacki tegorocznego laureata literackiej nagrody Nobla. Guan Moye, znany światu pod pseudonimem Mo Yan, od ponad dwudziestu lat uważany jest za jednego z najważniejszych pisarzy współczesnych Chin. Często porównuje się go z Faulknerem, Rabelais’m czy Marquezem, ale jego prawdziwe i najgłębsze źródło inspiracji to „chińska ziemia”. Jako wiejski chłopak urodzony w czasie wielkiego skoku i dorastający w okresie rewolucji kulturalnej na własnej skórze doświadczył absurdu, przemocy i zdeprawowania mrocznego okresu maoistowskich Chin. Zamiast chodzić do szkoły, pasał krowy. Ukształtowały go przede wszystkim „głód i strach“, które towarzyszyły mu podczas wiejskiego dzieciństwa, robotniczej młodości i początkowych lat służby wojskowej. Do literatury popchnęła go miłość do pierogów. Gdy dom rodziców odwiedził studiujący w mieście syn sąsiadów i opowiedział o pewnym „zepsutym” pisarzu, co jadł pierogi trzy razy dziennie, wtedy w małym Mo Yan widzącym pierogi na stole raz w roku zakiełkowało marzenie o byciu pisarzem. Wychowany w ludowej tradycji wieśniaków północy Chin pochłaniał klasyczne opowieści nasiąknięte magią, demonami, atmosferą niezwykłości. Jego utwory emanują guaiqi – aurą niezwykłości połączonej z groteską, a zapełniają je upiory, zjawy i duchy. Dlatego też jego twórczość określa się często realizmem magicznym i niesłusznie zarzuca kopiowanie stylu pisarzy latynoamerykańskich, podczas gdy w rzeczywistości Mo Yan to współczesny kontynuator dawnej chińskiej tradycji zhiguai xiaoshuo – opowieści o rzeczach niezwykłych, w których rzeczywistość mieszała się z fantazją i magią.

W swoich powieściach historycznych Mo Yan pokazuje, że dwudziestowiecznymi dziejami Chin wciąż rządzi cykliczna powtarzalność, a świat wcale nie zmierza ku świetlanej przyszłości i postępowi. Rewolucja komunistyczna obaliła dawny porządek moralny i etyczny, ale nie zastąpiła go nowym. W kontaktach międzyludzkich zapanowała przemoc i bezprawie, a ludzie działają popychani najprymitywniejszymi instynktami. Gaomi to chińskie Macondo. Powiat w prowincji Shandong stał się punktem, z którego wystartowała wyobraźnia pisarza. Mo Yan wypełnił go wymyślonymi postaciami i fikcyjnymi wydarzeniami, bo, jak mówi w wywiadach, wspomnienia z dzieciństwa wyblakły i musiał uruchomić swoją fantazję. Jego bohaterowie co rusz zmagają się z absurdalną i odrażającą rzeczywistością, która przebrana w groteskowy sztafaż udaje, że nie ma nic wspólnego z „tu i teraz”. Pisanie „Jiuguo” (Krainy wódki) Mo Yan rozpoczął we wrześniu 1989 roku, zaledwie trzy miesiące po wydarzeniach na placu Tian’anmen. Powieść o surrealistycznej krainie wódki, w której panują niepodzielnie absurd i makabra, została wydana najpierw na Tajwanie w 1992 roku, a na kontynencie w 1999 roku, dopiero po zmianie tytułu i usunięciu części tekstu, bowiem cenzura słusznie dopatrywała się w niej niepoprawnych aluzji i alegorii. Mo Yan drwi w niej z chińskiej obsesji na punkcie jedzenia i picia i na wzór Lu Xuna sięga po obecny od zawsze w historii i kulturze chińskiej kanibalizm. U Lu Xuna – najważniejszego pisarza nowożytnych Chin – kanibalizm symbolizował nieludzkie stosunki społeczne, jakie panowały u schyłku Chin cesarskich. Mo Yan twierdzi, że w gruncie rzeczy nic się nie zmieniło, mimo upływu prawie stu lat.

Mo Yan, zwłaszcza w swoich późniejszych książkach, nie cofa się przed pokazywaniem najboleśniejszych aspektów życia w dzisiejszych Chinach – wszechmocy urzędników, wszechobecnej korupcji, bezsiły zwykłego człowieka wobec państwa i odgórnego regulowania nawet najintymniejszych aspektów życia jednostki. Jest to szczególnie widoczne w jego ostatniej książce „Wa” (Żaba) wydanej w 2009 roku, w której przełamuje tabu i głównym tematem opowieści czyni, do tej pory nieobecną w literaturze chińskiej, politykę kontroli urodzin. W przesyconej czarnym humorem „Shengsi pilao” (Zmęczony życiem i śmiercią) narratorem jest zabity w latach 50 ubiegłego wieku właściciel ziemski, który odradza się w ciałach kolejnych zwierząt i obserwuje zmiany zachodzące w rodzinnej wsi aż do lat 90, kiedy „wszyscy stali się po prostu źli”.

Świat Mo Yana zaludniają słabi mężczyźni – nieudacznicy, prostacy, opętani żądzami łajdacy i kobiety-bohaterki, żywe symbole macierzyństwa i poświęcenia. Powieść „Fengru feitun” (Obfite piersi, pełne biodra) to największy hymn kobiecości, jaki stworzyła literatura chińska. „Obfite piersi oraz krągłe kobiece biodra to najpiękniejsza, najbardziej doniosła, najświętsza i najbardziej czysta forma świata fizykalnego” [1] – odpowiedział Mo Yan oburzonym chińskim krytykom, zarzucającym mu odejście od tradycyjnej kultury chińskiej. Symbolem kobiecości uczynił piersi, obiekt uwielbienia i uzależnienia Jintonga, dziewiątego dziecka Shangguan Lu. Jintong, bękart spłodzony przez białego misjonarza, to karykaturalna postać słabeusza skonfrontowana z silnymi postaciami kobiecymi – matką i ośmioma siostrami, które imponują wytrwałością, pracowitością i poświęceniem. Mo Yan kocha i podziwia kobiety, które zawsze są w stanie znieść więcej niż mężczyźni, a macierzyństwo daje im niewyobrażalną siłę przetrwania i wolę walki.

Utwory Mo Yana kipią językiem. Rozpasanie, nadmiar, błazenada, karnawał oszałamiają czytelnika i przenoszą w groteskowy i magiczny świat, w którym realizm co rusz splata się z surrealizmem. Tworzący poza granicami Chin, niechętni mu dysydenci twierdzą, że Mo Yan nie wypowiada się otwarcie na drażliwe tematy, a krytyczny ton jego utworów tłumi surrealistyczna otoczka i groteskowy język. Howard Goldblatt, tłumaczący Mo Yana na angielski, zagadnięty o stosunek noblisty do dysydentów powiedział, że pisarz ich lubi i szanuje, ale nie chce zostać jednym z nich. Zapytany o unikanie trudnych kwestii stwierdził, że pewne problemy są tak trudne i bolesne, że albo twórca je wymazuje i usuwa ze swego świata, albo je przejaskrawia. Według Mo Yana ograniczenia i cenzura korzystnie wpływają na twórczość literacką, a melancholia, jaka pojawia się w jego ostatnich książkach wypływa z dwóch źródeł. Z lęku, jaki w nim budzi postęp i rozwój ekonomiczny Chin ostatnich dekad, który przyniósł takie problemy jak na przykład zniszczenie środowiska naturalnego czy zanik standardów moralnych. A także z banalnego starzenia się i uświadomienia sobie nieodwracalnego upływu czasu.

Podczas wykładu wygłoszonego na Open University of Hong Kong w 2005 roku Mo Yan powiedział, czym dla niego jest literatura: „Mam swoje skrzywienie, uważam mianowicie, że literatura i sztuka nigdy nie powinny być narzędziem pochwały. Powinny obnażać to, co mroczne, pokazywać ciemne strony i niesprawiedliwości społeczeństwa, a także mroczną stronę ludzkiej duszy, złą część człowieczej natury”.

Przypisy:

[1] Lidia Kasarełło, „Chińska kultura symboliczna. Jej współczesne metamorfozy w literaturze, teatrze i malarstwie”, Wydawnictwo Dialog, Warszawa 2011, s.128.

Książki Mo Yana w polskim tłumaczeniu:

Mo Yan, „Kraina Wódki”, przeł. Katarzyna Kulpa, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2006.
Mo Yan, „Obfite piersi, pełne biodra”, przeł. Katarzyna Kulpa, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2007.

* Katarzyna Sarek, doktorantka w Zakładzie Sinologii Uniwersytetu Warszawskiego, tłumaczka, publicystka, współprowadzi blog www.skosnymokiem.wordpress.com

 „Kultura Liberalna” nr 197 (42/2012) z 16 października 2012 r.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 197

(42/2012)
16 października 2012

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj