Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Brzydki, brudny, zły...

Brzydki, brudny, zły „Kopernik”

Katarzyna Kasia

Niszczenie eksponatów w muzeach ma w Polsce długą tradycję. Powodowani słusznym gniewem odbiorcy rzucają się na artefakty to z szablą, to z gołymi rękami, by usunąć przedmiot budzący zgorszenie sprzed oczu innych uczestników życia kulturalnego.

Dzieła nie mogą bronić się same, zaś artyści spotykają się z oskarżycielami w sądach kolejnych instancji, by tłumaczyć, że ich intencją nie było obrażanie, urażanie, znieważanie ani w ogóle nic złego.

Dotychczas święte oburzenie omijało placówki naukowe. Zakurzona „szklana panienka” nikogo specjalnie nie ekscytowała i nawet ci, którzy nie dopuścili do świadomości potwornej herezji, jakoby człowiek pochodzić miał od małpy (!), nie czuli się znieważeni przez jej ewidentną nagość. Sytuacja uległa nagłej zmianie w ostatnich dniach października, kiedy zwiedzający Centrum Nauki „Kopernik”, eurodeputowany prof. Ryszard Legutko nagle poczuł się dotknięty tym, że jednego z eksponatów można dotknąć. Tu jestem winna wyjaśnienie: w CN „Kopernik” w ogóle można i trzeba dotykać, taka jest bowiem idea tej instytucji. Uczymy się dzięki eksperymentom, które sami przeprowadzamy.

Co zbulwersowało profesora tak dalece, iż postanowił złożyć w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa? Źródłem niepokoju okazał się interaktywny eksponat pt. „Strefy erogenne”. W dużym skrócie: sylwetka męska i kobieca, na nich przyciski umieszczone w odpowiednich (choć kontrowersyjnych) miejscach oraz komentarz w słuchawce. Ale najgorszy był opis: „tu dziewczęta i chłopcy lubią być dotykani”. To on sprawił, iż eksponat został uznany za promocję pedofilii i pornografii. Protest Legutki został wsparty głosami prawicowych publicystów, uznających za niedopuszczalne umieszczenie tego rodzaju treści w ramach ekspozycji. Nie pomogły ekspertyzy prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza i prof. Zbigniewa Izdebskiego, którzy nie widzieli w tym nic złego, święte oburzenie sprawiło, że eksponat został zamknięty, a pracownicy Centrum od kilku dni tłumaczą w mediach, że nic zdrożnego nie mieli na myśli.

Problem polega na tym, że w przypadku edukacji seksualnej w Polsce, żadna jaskółka wiosny nie uczyni. Nawet tak popularna placówka jak warszawski „Kopernik” pada ofiarą jedynie słusznej krucjaty obrońców „moralności”, której korzeni szukać by należało w platońskiej pogardzie dla cielesności (chociaż nawet Platon był w porównaniu z nimi całkiem postępowy).

Lepiej zabrać dziecko do Muzeum Narodowego na przykład, gdzie będzie w spokoju kontemplować krwawą masakrę, jaką była bitwa pod Grunwaldem, niż powiedzieć choćby jedno sensowne słowo o seksie. Całe szczęście, że nawet tak wielkie oburzenie nie przemieści stref erogennych.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 252

(45/2013)
5 listopada 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj