Trwa jesienna zbiórka
na działalność Kultury Liberalnej.
Weź udział!

Czego potrzebujemy?

Jesteśmy niezależni od polityków
i reklamodawców. Dlatego potrzebujemy
comiesięcznych wpłat od Darczyńców.
Aktualnie otrzymujemy od Czytelników
około 15 tys. zł miesięcznie, czyli
25 procent miesięcznego budżetu
tygodnika. Chcemy, aby do końca 2020
roku ta kwota była dwa razy większa
.

Co dostajesz w zamian?

52 numery tygodnika rocznie, publiczne
wydarzenia, najważniejsze książki
o wolności i demokracji.
Silny, wrażliwy, demokratyczny głos
w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
NOWOŚĆ! Comiesięczną informację
o naszej działalności, dodatkowe
materiały i zdjęcia.
NOWOŚĆ! Jeśli Twoja darowizna wyniesie
co najmniej 200zł miesięcznie, otrzymasz
w prezencie książki i specjalne wejściówki
na wydarzenia.
Dziękujemy za wsparcie! Jako Darczyńca wciąż możesz włączyć się w naszą kampanię:
  • Jeśli popierasz naszą działalność, poleć nas kolejnej osobie.
  • Chcemy się rozwijać. Planujemy zatrudnić więcej osób, odświeżyć naszą
    stronę internetową, rozwinąć dział audio/video. Jeśli chciałbyś / chciałabyś
    zmienić kwotę, którą przeznaczasz na wsparcie dla Kultury Liberalnej, napisz
    do nas na [email protected], a my powiem Ci, jak to zrobić.
  • Dziękujemy Ci za to, że jesteś z nami i życzymy dobrej lektury!

Kultura Liberalna jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy ukazuje
się dzięki wsparciu osób takich jak Ty. Bronimy wartości demokratycznych
i wolnościowych. Tworzymy idee dla Polski na przyszłość. Jesteśmy niezależni
od polityków i reklamodawców. Prosimy o to, abyś tworzył lub tworzyła
Kulturę Liberalną wspólnie z nami. Dołącz do grona naszych
comiesięcznych Darczyńców
.

Kultura Liberalna potrzebuje
Twojego comiesięcznego wsparcia.
Weź udział w jesiennej zbiórce
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > Pierwsze pokolenie świeckości

Pierwsze pokolenie świeckości

Michał Matlak

Pierwsze pokolenie niepodległości jest także pierwszą generacją, której większość nie wiąże się z Kościołem, dla której religia nie jest niezbędnym składnikiem życia.

Jeśli wierzyć badaniom Pew Research Center z 2018 roku, pokolenie Polaków urodzone po roku 1980 jest dużo bardziej zsekularyzowane niż ich rodzice i dziadkowie. Po raz pierwszy możemy zaobserwować tak daleko idącą sekularyzację młodego i średniego pokolenia Polaków.

Przebadano 108 krajów, a Polska należy do grupy, w której różnice między religijnością osób poniżej czterdziestki a tych ze starszego pokolenia są największe. Na przykład, cotygodniowe uczestnictwo w mszach deklaruje 55 procent. Polaków i Polek powyżej 40. roku życia, wśród młodszych – 26 procent. Niemal 30-procentowa różnica między generacjami to radykalnie więcej niż średnia, która wynosi 7–8 procent. Z kolei na pytanie: „czy religia jest dla ciebie ważna?”, twierdząco odpowiedziało 30 procent Polaków, ale różnica między starszym (40 procent) a młodszym (16 procent) pokoleniem znów jest bardzo znacząca.

Proces sekularyzacji to wielka kulturowa zmiana, na którą składają się złożone przyczyny. Najważniejsze z nich są związane z indywidualnym i społecznym przeżywaniem swojej egzystencji – dziś coraz rzadziej szukamy wytłumaczeń transcendentnych, raczej skupiamy się na tym, co świeckie, co jest częścią naszego świata (tak przynajmniej widzi to Charles Taylor, autor wielkiego studium sekularyzacji „A Secular Age”) – na immanencji. To zmiana, która sprawiła, że w epoce nowożytnej dla coraz większej grupy ludzi ważniejsze było życie pełnią życia niż osiągnięcie zbawienia.

Rosnąca obojętność religijna młodszych Polaków idzie w poprzek politycznej pozycji Kościoła w ostatnim trzydziestoleciu, której znaczenie nadawał pontyfikat Jana Pawła II, udział Kościoła w polskiej transformacji ustrojowej, wreszcie szczególna pozycja kleru w wolnej już Polsce. W III RP Kościół wszedł silny jak nigdy i to nie pomogło mu dostosować się do nowych warunków. Obok egzystencjalnej zmiany, która dotknęła większość społeczeństw wschodniej i zachodniej Europy (spadek potrzeby transcendencji), pojawiła się  niechęć do katolickiego triumfalizmu.

Teza Jarosława Kuisza z książki „Koniec pokoleń podległości” może więc zostać rozszerzona także na kwestię stosunku młodego pokolenia do Kościoła. Pierwsze „pokolenie niepodległości” jest także pierwszą generacją, której większość nie wiąże się z Kościołem, dla której religia nie jest niezbędnym składnikiem życia. Wraz z upadkiem PRL, upadła narodowotwórcza rola Kościoła, który od czasu zaborów pełnił w Polsce rolę alternatywnego państwa. Kościół stał się coraz trudniejszy do zaakceptowania, szczególnie dla młodych Polaków, bo jego depozytariusza polskości przestała być niezbędna, co przekonująco opisywał Kuisz.

Kościołowi nie pomogła znacząca rola polityczna – na czele z religią w szkołach. Wręcz przeciwnie: dominacja kleru w sferze politycznej stała się jedną z przyczyn przyspieszonej sekularyzacji. Każdy, kto przeszedł edukację religijną w szkole, wie, że zazwyczaj była ona nieciekawa, płytka i banalna. Raczej gasiła potrzebę transcendencji, niż ją rozbudzała. Za dużo na lekcjach religii uczyliśmy się okrągłych formuł z Katechizmu Kościoła Katolickiego, a za mało czytaliśmy Tischnera. Skutkiem tego po raz pierwszy od wielu dziesięcioleci słynne zdanie Adama Michnika: „Polska będzie taka, jaki polski Kościół katolicki”, może stracić na aktualności.

Co sekularyzacja  oznacza dla przyszłości Polski?

Mylą się ci, którzy uważają, że religijność zaniknie całkowicie. W całym świecie zachodnim zarówno katolicyzm, jak i inne religie, w dalszym ciągu odgrywają mniejszościową, ale znaczącą społeczną rolę. Kościoły to w dalszym ciągu ważni społeczni aktorzy i znaczące punkty odniesienia dla wielu grup społecznych, nierzadko posiadające również potencjał polityczny. Nawet daleko idąca sekularyzacja będzie więc oznaczać transformację znaczenia religii w świecie społecznym, a nie jej zanik.

Gwałtowna sekularyzacja prowadzi zazwyczaj do polaryzacji społecznej. Kościół ma poczucie „niesprawiedliwego” ataku – zamyka się na wszelki dialog i krytykę, uznając je za atak ludzi złej woli. W praktyce oznaczałoby to więcej postawy arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, mniej arcybiskupa Grzegorza Rysia. Podobny mechanizm będzie działać na drugą stronę sporu: wojna kulturowa wzmocni tych, którzy chcą radykalnego ograniczenia roli Kościoła – będzie więcej Jana Hartmana, a mniej Karoliny Wigury.

Mimo frontalnej krytyki i kolejnych lat przekonywania, że katolicyzm otwarty skończył się w Polsce wiele lat temu, to paradoksalnie teraz, w czasie wielkiej polaryzacji, nadszedł jego moment. Rosnący nakład „Tygodnika Powszechnego”, zainteresowanie młodych działalnością w Klubach Inteligencji Katolickiej, powstanie środowiska wokół magazynu „Kontakt”, zainteresowanie pracą arcybiskupa Rysia oraz prymasa Wojciecha Polaka odbieram jako sygnały, że istnieje przestrzeń, którą powinien zagospodarować otwarty katolicyzm. To on, ma zdolność mediacji między zwolennikami twardego sekularyzmu a tymi, którzy nie wyobrażają sobie swojego życia bez religii.

Liberałowie muszą też pamiętać, że sekularyzacja nie rozwiąże wszystkich polskich problemów. Nie uwolni wspólnoty od plemiennych podziałów, nie umieści nas automatycznie w bezpiecznej liberalno-demokratycznej strefie komfortu. Autorytaryzm i ksenofobia mogą mieć też niereligijną twarz.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Trwa jesienna zbiórka na działalność Kultury Liberalnej.

Czego potrzebujemy?

Co dostajesz w zamian?

  • 52 numery tygodnika rocznie, publiczne wydarzenia, najważniejsze książki o wolności i demokracji.
  • Silny, wrażliwy, demokratyczny głos w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
  • NOWOŚĆ: Comiesięczna informacja o naszej działalności, dodatkowe materiały i zdjęcia.
  • NOWOŚĆ: Jeśli Twoja darowizna wyniesie co najmniej 200 PLN miesięcznie, otrzymasz w prezencie książki i specjalne wejściówki na wydarzenia.
SKOMENTUJ

Nr 543

(22/2019)
5 czerwca 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj