Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Nic oczywistego? O...

Nic oczywistego? O „Historii męskości” pod redakcją Georges’a Vigarello

Paweł Majewski

„Bycie prawdziwym mężczyzną” przez wieki zależało w dużej mierze od tego, jak sami mężczyźni negocjowali tę sprawę. To, jak oceniała to kobieta, wbrew pozorom odgrywało tu często rolę marginalną.

Wielkie objętościowo opracowania kulturowo-antropologiczne różnych dziedzin życia ludzkiego w perspektywie długiego trwania od wielu lat są specjalnością Francuzów, którym przykład dali Marc Bloch i Fernand Braudel. Francuscy historycy o zacięciu antropologicznym działający pod wpływem szkoły Annales kilkadziesiąt lat temu porzucili pozytywistyczną metodę pisania opartą na wyczerpującej Quellenforschung (wyczerpującej nie mniej dla badaczy niż dla ich czytelników, o czym wie każdy, kto choć raz spróbował przedrzeć się przez jakiś Handbuch albo Grundriss z przełomu XIX i XX wieku i nie utknął przy tym zbyt wcześnie, to znaczy już na sześćsetnej czy siedemsetnej stronicy pierwszego tomu). W zamian zaproponowali na pół źródłowe, na pół zaś eseistyczne panoramy czy raczej dioramy z żywymi dla czytelnika-niespecjalisty rekonstrukcjami różnych aspektów mentalité mieszkańców dawnych epok.

Wiele z tych opracowań przełożono na polski, zwłaszcza odkąd niektóre ośrodki naukowe w naszym kraju zaczęły przeszczepiać metody „Annalistów” na rodzimy grunt, a rynek przychylnie powitał książki historyczne „do czytania”, a nie tylko „do sprawdzania”. Można je więc czytać, ile umysł zapragnie – i można przy tym dostrzec, że opracowania te łączy kilka cech. Zaczynają się one zazwyczaj od antyku (czyli starożytnej Grecji i Rzymu), chyba że temat na to nie pozwala (jeśli jest nim na przykład „historia piekła” albo „historia raju”). A po tym wstępnym rozdziale przechodzimy do Francji – i tam pozostajemy. Francuscy uczeni piszący te syntezy są bowiem wiernymi synami (i córkami) swojego kraju, również pod względem właściwego nowożytnym potomkom Galów szowinizmu intelektualnego. Zatem najsławniejsze i największe z dzieł, o których tu mowa, monumentalna pięciotomowa „Historia życia prywatnego”, którą w Polsce wydano po raz pierwszy na kredowym papierze i ze wsparciem finansowym wielkiego banku (mimo którego i tak znajdowała się ona poza zasięgiem portfela przeciętnego inteligenta z lat 90.), powinna się właściwie nazywać „Historia życia prywatnego we francuskim obszarze kulturowym”, bo o jakichkolwiek jego przejawach spoza tego obszaru wzmiankuje się w tych pięciu wielkich tomach rzadko i marginalnie.

Druga sprawa to całkowita arbitralność w doborze materiału źródłowego i w jego interpretacji. Osoby piszące poszczególne rozdziały tych syntez nie usiłują tworzyć pozorów całościowego obrazu – piszą rozbudowane eseje interpretacyjne oparte na zasobie źródeł dobieranych według ich osobistych preferencji. Kiedy pisze się o stanach umysłów, a nie o „twardych faktach”, trudno o inną postawę, zwłaszcza gdy tekst ma dotyczyć szerokiego przekroju dziejowego tych stanów. Jeśli tylko czytelnicy zaakceptują te dwie zasady – gallocentryzm i miękką metodologię – mogą czerpać wiele przyjemności z kolejnych francuskich „historii wszystkiego”.

„Historia męskości” jest kolejną w szeregu tych syntez i nie odbiega od naszkicowanego wyżej schematu. Pierwszy z jej trzech tomów, wydany niedawno przez słowo/obraz terytoria, ma podtytuł „Wymyślanie męskości” i dotyczy okresu od antycznej Grecji do końca XVIII wieku, ujętych zgrabnie i z dezynwolturą na jedynych czterystu stroniczkach. To, że wszelkie kategorie służące ludziom do określania własnej i cudzej tożsamości płciowej, są przynajmniej częściowo (o ile nie w pełni) konstruowane, jest obecnie niezbyt odkrywczym spostrzeżeniem, przynajmniej w niektórych kręgach. „Konstruowanie” jest we współczesnych naukach społecznych słowem-wytrychem. Uprawiający te nauki uczeni przeważnie jak ognia unikają twierdzeń o „naturalności” fenomenów przynależących do zasobu ludzkiej egzystencji, w obawie, by nie zostać posądzonymi o esencjalizm, od czego już tylko krok do oskarżenia o wiarę w naturalną przewagę kogokolwiek nad kimkolwiek w czymkolwiek.

„Męskość” zatem również jest konstruowana. To oczywiste (!). Autorów i autorki kolejnych rozdziałów „Historii męskości” interesuje zatem nie tyle jej utwierdzanie i potwierdzanie, ile raczej jej nieoczywiste (!) dla samych zainteresowanych czynniki składowe. Te pola debat i walk kulturowych rozciągały się w każdej epoce przede wszystkim na dwóch obszarach: agresji i erotyki. „Bycie prawdziwym mężczyzną” zależało w dużej mierze od tego, jak dany osobnik zachowywał się wobec innych osobników, kiedy chciał z nimi walczyć lub uprawiać seks. Wbrew pozorom, kwestia kobieca odgrywała tu często rolę marginalną, ponieważ definiowanie męskości we własnych i cudzych oczach zależało głównie od tego, jak sami mężczyźni negocjowali lub wywalczali tę sprawę między sobą. (W ramach nawiasowej dygresji można tu zauważyć, że ten model widoczny jest w jednej z kluczowych scen „Tristana i Izoldy” Wagnera. Otóż kiedy król Marek dowiaduje się w końcu, że jego żona zdradziła go z najwartościowszym z jego podwładnych, jego dramatyczna aria zwrócona do Tristana nie zawiera w ogóle wzmianek o Izoldzie; jest to problem dwóch mężczyzn, złączonych pełnionymi funkcjami, więzami przyjaźni i osobistymi emocjami, rozgrywka wyłącznie między nimi, w której kobieta – mimo że pozostaje sednem konfliktu – w ogóle nie jest dostrzegana, jak gdyby była przedmiotem pozbawionym podmiotowości. Słuchając tej arii, można dojść do wniosku, że to nie Izolda zdradziła króla, tylko Tristan – a sednem zamysłu Wagnera jest to, że w istocie zdradzili go oboje – tak samo boleśnie.)

Czytając analizy różnych historycznych procesów konstruowania męskości jako jednej z kluczowych kategorii kulturowych i społecznych w historii Europy (pardon, Francji), można się też przekonać, że Florian Znaniecki miał rację. Dokładnie tak, jak sto lat temu opisał to w swojej metaanalizie naukowej, chociaż nie do takich przykładów się w niej odwoływał – gra w męskość toczy się według reguł określanych (rozmaicie w różnych epokach i kulturach) przez system „wzorców” i „norm”. Normy są instrukcjami wykonywania konkretnych praktyk lub klas praktyk kulturowych i społecznych (na przykład ubierania się, zachowywania się wobec innych, mówienia, podejmowania decyzji, bawienia się i tak dalej – w tym również bycia mężczyzną lub kimś, kto tylko udaje, że nim jest). Wzorce zaś to ogólne ramy symboliczne i aksjologiczne, w których normatywne praktyki muszą się zmieścić. Kto wykracza w swoich normach poza wzorce, ten (albo ta, albo to, albo te) naraża się na negatywne reakcje otoczenia i ma wówczas do wyboru trzy możliwości: albo dostosować się do zastanych ram, albo walczyć o ich poszerzenie czy choćby negocjować je, albo zniknąć.

 

Książka:

„Historia męskości”, tom 1, „Od starożytności do oświecenia. Wymyślanie męskości”, pod red. Georges’a Vigarello, przeł. Tomasz Stróżyński, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2019.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 611

(41/2020)
22 września 2020

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj