Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Oddajmy niedźwiedziowi, co...

Oddajmy niedźwiedziowi, co niedźwiedzie. Recenzja „Baśni o zaczytanym Niedźwiedziu i o Króliku, który spadł z nieba” Przemysława Wechterowicza [KL dzieciom]

Karolina Stępień

Bohater Wechterowicza przywraca godność swojemu gatunkowi na kartach historii literatury dziecięcej. Nadeszła era, w której misia wypiera niedźwiedź: zwierzę większe, groźniejsze i bardziej realne. Ale przede wszystkim – melancholijne.

„Baśń o zaczytanym Niedźwiedziu i o Króliku, który spadł z nieba” Przemysława Wechterowicza zilustrowana przez Gabrielę Cichowską to opowieść szkatułkowa. Niedźwiedź mieszka w lesie i w wyniku szczęśliwego zrządzenia losu w jego łapy wpada pewnego dnia skrzynia z książkami dla dzieci. Uczy się czytać i zakochuje się w literaturze, a że jest zwierzęciem społecznym, szuka w lesie kogoś, z kim mógłby dzielić nową pasję. Niestety, żadne ze znanych mu zwierząt nie wyraża zainteresowania ani nauką czytania, ani słuchaniem czytającego Niedźwiedzia – dopóki bohater nie spotka na swej drodze zagadkowego i milczącego Królika (który prawdopodobnie spadł z nieba).

Niedźwiedzie poszukiwania bratniej duszy śledzimy naprzemiennie z opowieścią z jednej z książek znalezionych w skrzyni. Jej bohaterką jest mała Rita, która wracając ze szkoły ostatniego dnia zajęć, przypadkiem trafia do Królestwa Porzuconych Zabawek. Spędza tam całe wakacje, beztrosko bawiąc się ze wszystkimi mieszkańcami, aż któregoś razu w tajemniczych okolicznościach ginie serce króla, drewnianego Pajacyka, i cała kraina zaczyna chylić się ku upadkowi. Rita podejmuje się wypełnienia trudnej misji uratowania zabawek, choć wszyscy przekonani są o jej nieuchronnej porażce.

Czytamy więc opowieść o Niedźwiedziu, który czyta opowieść o Ricie, która z kolei opowiada jeszcze inną historię nowo poznanej Sowie. W dodatku ta pierwsza baśń wzbogacona jest licznymi nawiązaniami do realnych tytułów z rynku książki dla dzieci, Niedźwiedź znajduje bowiem w skrzyni najróżniejsze skarby, od „Małego Księcia” po „Wilki w ścianach” Neila Gaimana. Rita z kolei podczas mrocznej i samotnej podróży spotyka na swej drodze istoty będące wariacjami na temat typowych postaci z baśni ludowych i literackich.

Choć na pierwszy rzut oka zarówno główna opowieść, jak i ta o Ricie, są proste i dość przeciętne, szybko okazuje się, że jest w nich coś tajemniczego, niepokojącego i poruszającego. Zawdzięczają to z jednej strony baśniowej konwencji, na przykład wykorzystaniu rytmiczności i formuliczności, a z drugiej jej jednoczesnemu uwspółcześnieniu. Dodatkowo historie Niedźwiedzia i dziewczynki przeplatają się ze sobą w sposób niejako kinematograficzny, a chociaż początkowo wydają się wcale nie łączyć, w pewnym momencie elementy z jednego świata zaczynają pojawiać się w drugim. Przypomina to dziwny sen, do którego niespodziewanie docierają fragmenty realnego doświadczenia. Niejasna relacja między opowieściami i oniryczny nastrój otwierają lekturę na różne interpretacje.

Balansowanie między schematem i jego delikatnym zakłóceniem jest ważnym zabiegiem w opowieści nie tylko w kontekście baśni, ale także klasycznych bohaterów książek dla dzieci. Zawarty jest tu chociażby kontrast między realnym niedźwiedziem, protagonistą wiodącej narracji, a pluszowym misiem, jednym z mieszkańców Krainy Porzuconych Zabawek. Między innymi z tego powodu postać głównego bohatera zachęca do refleksji także nad innymi reprezentantami jego gatunku, którzy zapisali się do tej pory na kartach historii literatury dziecięcej.

Brytyjscy Kubuś Puchatek A.A. Milne’a i Paddington Michaela Bonda, francuski Colargol Olgi Pouchine, wreszcie nasz rodzimy Uszatek Czesława Janczarskiego i Zbigniewa Rychlickiego – oraz całe zastępy innych, także bardziej współczesnych, pluszowych misiów-zabawek z książek dla dzieci [1] – wszyscy oni tworzą galerię postaci pociesznych, nierozgarniętych i naiwnych; rozczulonym dorosłym przypominają dzieci, dzieciom ukazują jeden z wymiarów „dziecinności” i budują w nich poczucie dorosłej wyższości.

Niedźwiedź Wechterowicza swoich starszych pobratymców nie przypomina (szczególnie w warstwie słownej opowieści, bo na ilustracjach Cichowskiej czasem ma w sobie coś z misia). Na pewno podobny jest za to do Bjorna ze stosunkowo nowej serii Delphine Perret [2] [3]. Zachowanie tego ostatniego co prawda często ujmuje, generalnie to jednak dość poważna istota. Nie jest groźny, w przeciwieństwie do pochłoniętego żądzą zemsty bohatera książki Klassena „Gdzie jest moja czapeczka” [4], ale bez wątpienia ma „niedźwiedzią” klasę, a jego przyjaźń z dziewczynką oparta jest na wzajemnym szacunku, okazywanym w serdecznej korespondencji. Żadnego wtulania się w pluszowe futerko. Z kolei w innej książce Wechterowicza, „Proszę mnie przytulić” [5], z ilustracjami Emilii Dziubak, choć postać niedźwiedzia wiąże się z okazywaniem czułości, to nie w kontekście dziecięcej zabawki, ożywionego, co prawda, ale jednak przedmiotu; Tata Niedźwiedź spaceruje z Niedźwiadkiem po lesie i to oni przejmują inicjatywę, poprzez ciepłe uściski okazując troskę, współczucie i wsparcie jego mieszkańcom.

Bohaterowie wszystkich wspomnianych powyżej opowieści są dowodem na to, że w ostatnich latach literacki miś-zabawka coraz częściej zostawia ubranka w dziecięcym pokoju, ląduje na czterech łapach i wraca do swojej gawry – przeistacza się w prawdziwego niedźwiedzia. To dobra wiadomość dla zwierzęcia, które przeszło długą drogę od starożytnego symbolu władzy, którego echa pobrzmiewają w naszym folklorze („Stary niedźwiedź mocno śpi”!), po wyśmianą i strywializowaną atrakcję cyrkową czy dziecięcą maskotkę [6]. Czyżby wielki niedźwiedzi come back?

Mogłoby się to wydać paradoksalne – rezygnacja z wyraźnej wizualnej antropomorfizacji i powrót misia-już-nie-misia na łono natury łączą się z tym, że obdarzamy go większym szacunkiem, a nawet łatwiej się z nim identyfikujemy. W rzeczywistości zwierzę otrzymuje jednak inne ludzkie cechy, w tym jedną, która pomimo całej tej pozornie odzyskanej dzikości nierozerwalnie wiąże je z człowiekiem późnego antropocenu – mądrość „misia o bardzo małym rozumku” niedźwiedź w ostatnim dziesięcioleciu zastąpił nostalgią. W różnym stopniu wyczuwalna jest ona we wspomnianych książkach (nawet u Klassena, gdzie dopiero pojawienie się ludzkiego artefaktu rodzi konflikt w wydawałoby się egalitarnej i beztroskiej zwierzęcej społeczności), szczególnie jednak właśnie w „Baśni…” Wechterowicza.

Główny bohater już na pierwszej stronie określany jest jako melancholijny. Od tego momentu atmosfera tęsknoty za czymś jeszcze nie do końca utraconym towarzyszy czytelnikowi już do końca opowieści, zarówno tej o Niedźwiedziu, jak i tej o Ricie i Królestwie Porzuconych Zabawek. Baśń Wechterowicza w aluzyjny, liryczny sposób odzwierciedla nasze dzisiejsze apokaliptyczne lęki: przed obojętnością i bezradnością, przed końcem dzieciństwa, przed wyczerpaniem narracji i nierealnością niezapośredniczonego przez te narracje doświadczenia. A wreszcie ukazuje pilną potrzebę międzygatunkowego porozumienia.

Poruszające i metaforyczne stają się w kontekście takiego rozumienia całej baśni ilustracje Cichowskiej z przedniej i tylnej wyklejki. Na tej pierwszej, razem z narysowanym tyłem Niedźwiedziem, wkraczamy do jasnego, porośniętego trawą lasu, a gdzieś między drzewami czeka na nas Królik (czy na pewno spadł z nieba?). Na drugiej widać już tylko drzewa – oświetlone krwawymi promykami zachodzącego słońca rzucają na całą rozkładówkę długie cienie. A Niedźwiedź i Królik ramię w ramię opuszczają las. I opowieść.

Niedźwiedź Wechterowicza ostatecznie zostawia za sobą życie w lesie – poświęca je dla literatury i podobnie jak protagonista historii „Niedźwiedź i pianino” Davida Litchfielda [7] daje się zawłaszczyć kulturze. W otoczeniu książek wprawdzie czuje się zdecydowanie lepiej, warto jednak zwrócić uwagę na uniwersalną i potrzebną refleksję subtelnie ukrytą między stronami baśni: choć główny bohater nie znalazł zrozumienia wśród zwierząt, nigdy nie traktowały go wrogo. W końcu każdy zasługuje na szacunek – podkreśla autor – niedźwiedź choćby przez to, że jest niedźwiedziem.

 

Przypisy:

[1] Więcej o pluszowym misiu jako bohaterze książek dla dzieci pisze Alicja Ungeheuer-Gołąb, zob. Alicja Ungeheuer-Gołąb, „Inny Ja. O zabawkach jako bohaterach utworów literackich dla dzieci”, „Edukacja Elementarna w Teorii i Praktyce”, 3(49)/2018, s. 75–93.
[2] Delphine Perret, „Bjorn. Sześć opowieści z lasu”, tłum. Paweł Łapiński, wyd. Wytwórnia, Warszawa 2018.
[3] Delphine Perret, „Bjorn w wielkim świecie”, tłum. Paweł Łapiński, wyd. Wytwórnia, Warszawa 2019.
[4] Jon Klassen, „Gdzie jest moja czapeczka?”, tłum. Katarzyna Domańska, wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2013.
[5] Przemysław Wechterowicz, „Proszę mnie przytulić”, il. Emilia Dziubak, Agencja Edytorska Ezop, Warszawa 2013.
[6] Agata Strządała, „Kulturowa historia niedźwiedzia – od władcy umysłów do dziecięcej maskotki. O książce Michela Pastoureau «The Bear. History of a Fallen King»”, „Kultura i Wartości”, 1(5)/2013, s. 119–123.
[7] David Litchfield, „Niedźwiedź i pianino”, tłum. Barbara Supeł, wyd. Zielona Sowa, 2019.

 

Książka:

Paweł Wechterowicz, „Baśń o zaczytanym Niedźwiedziu i o Króliku, który spadł z nieba”, il. Gabriela Cichowska, wyd. Kinderkulka, Warszawa 2019.

 

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 612

(42/2020)
29 września 2020

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj