Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Temat tygodnia > Wołyń – nieopowiedziana...

Wołyń – nieopowiedziana zbrodnia

Padraic Kenney

Ze wszystkich zbrodni dokonanych na ziemiach polskich w XX wieku, masakra polskich mieszkańców wsi na Wołyniu latem 1943 roku może być tą najokrutniejszą. Nie ze względu na skalę rzezi, szacowaną na dziesiątki tysięcy ofiar, ale ze względu na to, że do dzisiaj zbrodnia ta jest niedostrzegana przez świat. Pod wieloma względami tej tragedii brakuje historycznej czytelności, dlatego Polacy nie są w stanie zrozumieć tych wydarzeń i nadać im sensu.

Przede wszystkim rzezi nie dokonali przedstawiciele żadnego istniejącego państwa, a partyzanci powiązani z UPA i innymi ugrupowaniami nacjonalistycznymi. Owszem, historycy zgadzają się, że rzeź była motywowana między innymi poczuciem konieczności odebrania Polsce terytorium w (złudnym) oczekiwaniu na ukraińską suwerenność. Ale na ziemiach za Bugiem nie istniało państwo, a jedynie okupowane terytorium i działające na nim różnorodne grupy partyzanckie. Przemoc państwowa, jak Holokaust czy Hołodomor, jest rozpoznana i porównywalna. Co w takim razie moglibyśmy zrobić w kwestii Wołynia?

Zrozumieć Wołyń

Poza narracją o przemocy państwowej, można próbować ująć tę zbrodnię w kategoriach wojny domowej. Jednak ten sposób myślenia również nie pomaga lepiej jej zrozumieć. W samym środku wojny totalnej między nazistami a Sowietami trudno sobie wyobrazić wojnę domową. Określenie to sprawia, że protagoniści historii o rzezi wołyńskiej jawią się jako zagubieni, a nawet donkiszotowscy – jakby nie byli świadomi zniszczenia otaczającego ich świata i łudzili się, że mają w nim jakąkolwiek sprawczość. 

„Wojna domowa” może również tworzyć wrażenie symetrii, sugerując obecność po obu stronach zarówno sprawców, jak i ofiar. Tę interpretację wzmacnia dodatkowo fakt, że niektóre polskie grupy faktycznie odpowiedziały na przemoc tym samym, mordując tysiące swoich ukraińskich sąsiadów. Jako całość narracja ta jest jednak mało przydatna w przedstawianiu zbrodni światu. Nic dziwnego, że w „Skrwawionych ziemiach” Timothy’ego Snydera znajdziemy niewiele odniesień do Wołynia, o którym w innych miejscach, autor pisał obszernie.

Źródło: Peggychoucair

Wydarzenia, od których właśnie mija 80 lat, nie przyczyniają się zatem w żaden znaczący sposób do zrozumienia współczesnego państwa polskiego i jego stosunków z Ukrainą, poza tym, że były impulsem dla komunistów do oczyszczenia przygranicznych ziem Polski Ludowej z Ukraińców, gdy Sowieci jednocześnie wypędzali Polaków ze strony ukraińskiej. Po 1945 roku Wołyń nie był już polski. Jednocześnie nigdy nie stał się kluczowy dla ukraińskiej kultury: amerykańska historyczka Kate Brown zatytułowała swoje badania nad tym regionem – „Biografia krainy, której nie ma”. Jakie znaczenie mogą mieć więc wydarzenia, które miały miejsce nigdzie? 

Potrzeba pamięci i żałoby

Trudno jest dostrzec, w jaki sposób Wołyń miałby służyć za podstawę pojednania, właśnie ze względu na jego nieuchwytność. Zadanie pojednania narodów jest zbyt duże, by obarczać nim wymarłe wsie i skazanych na zagładę kresowych partyzantów. 

Podobnie – dziś wiele pisze się o nieszczęsnych mieszkańcach „szarej strefy”, którzy znaleźli się pomiędzy wojskami ukraińskimi i rosyjskimi. Po zakończeniu wojny możemy się spodziewać, że usłyszymy wiele o okrucieństwach, jakie znosili ci ludzie. Z pewnością nie poprosimy ich jednak o udział w rytuale międzynarodowego pojednania. Ich historie zostaną przyćmione przez okrucieństwa znane nam z Buczy, Irpienia czy Mariupola.

Być może zadanie przepracowania zbrodni na Wołyniu jest prostsze, niż nam się wydaje. Ogromne cierpienie ofiar musi zostać upamiętnione, a zbrodnie nie mogą zostać zapomniane, niezależnie od tego, czy ktoś zdecyduje się na przebaczenie i szukanie pojednania. Jednocześnie dramatyczne wydarzenia sprzed 80 lat nie mają znaczenia geopolitycznego ani użytecznej roli w polskiej polityce historycznej. Wołyń pozostaje jednak nadal niezwykle ważny, bo domaga się od nas jako ludzi pamięci i żałoby. I niczego więcej.

 

Na kogo warto zagłosować ...

... w najbliższych wyborach do europarlamentu? Żyjemy w dobie baniek medialnych i polaryzacji debaty publicznej. Zbliżające się wybory do parlamentu europejskiego są kluczowe dla przyszłości Polski i Europy, a prowadzona przez przeciwne strony polityczne kampania często odbiega od kluczowych dla wyborców tematów związanych z bezpieczeństwem, infrastrukturą krytyczną, solidarnością społeczną i zmianami klimatycznymi.

Każdy i każda z nas ma prawo do obiektywnych mediów i rzetelnych informacji, pozwalających podjąć odpowiedzialną decyzję wyborczą. Rzeczowe analizy pomagające nam wszystkim decydować o swoich prawach i obowiązkach warto wesprzeć nawet drobną kwotą. Choć nie pobieramy opłat za teksty, nasza praca ma swoją wartość. Nawet 50 złotych miesięcznie pozwala nam stale docierać do nowych osób poszukujących refleksyjnego, niezależnego dziennikarstwa. Wspólnie z naszymi Darczyńcami i Patronami zapewniamy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 757

(28/2023)
11 lipca 2023

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj