Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Rysując > TIMOFIEJUK: Komiks, na...

TIMOFIEJUK: Komiks, na który wszyscy czekają!

Paweł Timofiejuk

Komiks, na który wszyscy czekają!

Tak to już w Polsce jest, że mimo braku rynku komiksowego z prawdziwego zdarzenia, istnieje na nim jedna pozycja, na którą wszyscy czekają. W ostatnich latach – po tym, jak dogoniliśmy oryginalny cykl publikacji – czekają mniej więcej raz do roku. I to nie tylko ci czytujący komiksy na co dzień, ale także masy przygodnych czytelników. Tak, tak, mówię o Thorgalu.

Tym razem przyszło nam jednak czekać aż dwa lata. Były to dwa lata głodu i posuchy – bez ukochanego komiksu Polaków, bez naszej niepolskiej narodowej dumy – czekania na to, by zobaczyć znowu Mistrza w akcji i pławić się w rysunkach Rosińskiego. Wielu użytkowników forów komiksowych z radością będzie mogło w końcu znów napisać parę stron komentarzy na forach, na temat. Tym razem jednak dostaliśmy podwójną dawkę Thorgala, a właściwie tandem – Thorgala i Kriss de Valnor.

Jednak nie sama obecność tego tytułu i nowy Rosiński są najważniejsze w tym wypadku. Tym razem wykraczamy poza wąskie postrzeganie świata Thorgala tylko w rysunkach Rosińskiego. Jednak wychodząc poza jedną wizję graficzną, tak naprawdę wracamy w te same miejsca, w których ta wizja była kilkanaście lat temu. Rosiński dostał wolną rękę w doborze twórców do rysowania serii pobocznych, więc nie powinno dziwić, że rysunkowo mamy powrót do klimatów doskonale znanych z thorgalowej graficznej przeszłości. Giulio de Vita, który do tej pory liznął dwie serie w Le Lombard (James Healer i Wisher), ale w Kriss de Valnor w doskonały sposób potrafi nawiązać do klimatu graficznego pierwszych tomów Thorgala. Sprawia to, że jesteśmy bardziej skorzy stawiać właśnie ten tom wyżej niż tom 32. oryginalnej serii Thorgala. Dobrym wyborem jest też Roman Surżenko, którego Polacy mogą kojarzyć z newsów o komiksowej adaptacji filmu „1612”. Ten rosyjski rysownik ma rysować planowany na przyszły rok album Louve, a styl, jaki prezentuje w swoich komiksach (tu link: http://www.robinart.ru/comics), dowodzi, że doskonale odnajdzie się w hiperrealizmie thorgalowskiego uniwersum.

Natomiast sam Rosiński będzie dalej eksperymentował z malowaniem głównej serii, co moim zdaniem, wbrew twierdzeniu innych, ma znacznie większy wpływ na jej odbiór niż scenariusz. A jako że ręki na Mistrza podnieść nie wolno, to doszukujemy się mankamentów w poczynaniach scenarzysty – Sente winny jest tylko tego, że tchnął powiew świeżości w serię, którą van Hamme chciał zamordować. Tandem Sente/Rosiński sprawdza się jak najbardziej, a to dlatego, że Thorgal nie jest już tym młodzieńcem sprzed kilkunastu tomów, którego gnało ku przygodzie. Bardziej jawi się jako dojrzały ojciec – jak większość czytelników serii – a ten młodzieńczy pęd za przygodą ma reprezentować mocne wejście postaci syna, Jolana. Niestety to równoległe zestawienie przygód obu postaci i zachowanie dotychczasowej objętości poszczególnych tomów sprawia, że wydają się one rozwlekłe i wyrywają nas z lektury w najciekawszym momencie, w samym środku wydarzeń. A tego czytelnik nie lubi i przez to psioczy.

Dlatego też spin-off z Kriss de Valnor ma tak dobre otwarcie. Wraca rysunkowo do dawno zapomnianej hiperrealistycznej kreski i świata, który wykreował wizję rzeczywistości z powieści fantastycznych w dzieciństwie wielu czytelników. Z drugiej strony Sente nie musi mieszać dwu bohaterów i w jednym albumie zawiera spójny ciąg zdarzeń, którego zakończenie nie wyrywa nas z lektury w połowie akcji, ale zachęca do czekania na kolejną przygodę bohaterki.

O treści obu tomów nie ma co mówić, bo każdy zapozna się z nią sam, ale warto wspomnieć o humorystyczno-propoagandowym dymku ze strony 34, który wprowadza nas w klimat Unii Europejskiej na łamach tego średniowiecznego komiksu. Cóż, nawet tutaj integracja wywiera wpływ na treść opowieści.

Thorgal to seria, która stanowi o bycie komiksu w powszechnej świadomości odbiorców kultury w Polsce. Dlatego też wielu na niego czeka i cieszy się jak dzieci z nowych tomów. Warto więc po obecnej lekturze uzbroić się w kolejną porcję cierpliwości i przygotować się na potrójne uderzenie w 2011 roku, bo – mimo narzekań – wciąż warto oddać się tej niezobowiązującej rozrywce.

* Paweł Timofiejuk, politolog i wydawca komiksów.

„Kultura Liberalna” nr 101 (51/2010) z 14 grudnia 2010 r.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 101

(52/2010)
14 grudnia 2010

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj