Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Projekt: Polska] Zoo...

[Projekt: Polska] Zoo – instytucja do reformy

Julia Maciocha

Dlaczego w miastach trzymamy dzikie zwierzęta? Co dzieje się w warszawskim zoo? O tym, jakich reform potrzebują polskie ogrody zoologiczne, pisze Julia Maciocha.

W wakacje odbywałam praktyki w warszawskim ogrodzie zoologicznym, miałam również okazję poznać od środka szpital i centrum rehabilitacji dla dzikich zwierząt pod Madrytem. Obie instytucje są jak niebo i ziemia, przy czym w tym zestawieniu niebem jest placówka hiszpańska.

Obecnie o zwierzętach i ogrodach zoologicznych mówi się w mediach dużo. Internet zalewają memy i petycje dotyczące pary osłów ze Starego Zoo w Poznaniu. Choć sama instytucja zoo wzbudza wiele uzasadnionych wątpliwości, muszę bronić warszawskiej placówki, przed niektórymi zarzutami stawianymi w głośnej rozmowie radia TOK FM z Barbarą Zalewską.

Jeden z nich dotyczył oszczędzania na jedzeniu dla zwierząt. Tymczasem bogactwa i różnorodności pokarmów może mieszkańcom warszawskiego zoo zazdrościć niejeden „ludzki” mieszkaniec stolicy. Sama roznosiłam codziennie rano trawę dla antylop bongo. Ptaki dostawały świeże owoce, mięso i ryby. Dwa, a nawet trzy razy dziennie wymienialiśmy zwierzętom wodę. Opiekunowie zwierząt nie sprawiali wrażenia osób sfrustrowanych swoimi zadaniami, wobec zwierząt wykazywali empatię i zainteresowanie.

Uzasadnieniem istnienia ogrodów zoologicznych jest konieczność ochrony puli genetycznej. Dlaczego jednak w zoo trzymane są kozy, osły i świnki morskie? Jaki jest cel zamykania w ogrodach zoologicznych zwierząt, które w naturze mają doskonałe warunki?

Julia Maciocha

Czy w takim razie polskim ogrodom zoologicznym nie można nic zarzucić? Czy wymagają głębokich zmian? Zoo służy przede wszystkim swoim klientom – osobom odwiedzającym. Tłumaczy się to koniecznością zarobienia na wyżywienie zwierząt i inne wydatki niezbędne dla utrzymania hodowli. Czy jednak utrzymywanie wszystkich zwierząt w zoo jest niezbędne? Uzasadnieniem istnienia ogrodów zoologicznych jest konieczność ochrony puli genetycznej, co ma sens wobec pandy wielkiej, nosorożca, goryla czy innych gatunków zagrożonych w naturze przez działalność kłusowników. Dlaczego jednak w zoo trzymane są kozy, osły i świnki morskie? Jaki jest cel zamykania w ogrodach zoologicznych zwierząt, które w naturze mają doskonałe warunki?

Ogrody zoologiczne mogą stanowić pożyteczną bazę naukową – dzięki bliskości ośrodków akademickich są zwykle dobrymi miejscami do obserwacji dzikich zwierząt, badania ich nawyków i zachowań. Polskie ogrody zoologiczne tego potencjału jednak nie wykorzystują.

Obrońcy ogrodów zoologicznych przedstawiają je także jako miejsca schronienia dla chorych, niezdolnych do życia w dziczy zwierząt. W podmadryckiej klinice, w której pracowałam, również trzyma się w niewoli niesamodzielne zwierzęta – resztę wypuszcza się jednak na wolność. Intymność tych, które zostają w ośrodku jest chroniona – zwiedzający mogą oglądać je tylko przez lustro weneckie. Ich kontakt z ludźmi jest maksymalnie ograniczany, dzięki czemu nawet w niewoli mogą żyć w warunkach względnie zbliżonych do środowiska naturalnego. W Polsce większość wybiegów skonstruowana jest z perspektywy interesu zwiedzających – aby mogli jak najwięcej zobaczyć. Interes zwierząt, potrzeba zorganizowania zajęć dla nich, potrzeba intymności – znajdują się na drugim planie.

Bogactwa i różnorodności pokarmów może mieszkańcom warszawskiego zoo zazdrościć niejeden „ludzki” mieszkaniec stolicy.

Julia Maciocha

Zwierzęta, podobnie jak ludzie, mają potrzebę zachowania intymności. Potrzebują również zajęć, jakichś codziennych wyzwań – inaczej łatwo popadają w stereotypię, której objawy (w wersji light) zna chyba każdy, kto spędził zbyt dużo czasu w kolejce czy podczas podróży, bez jakichkolwiek rozrywek. Jak często, będąc w zoo, obserwowaliśmy zwierzęta chodzące w kółko bez celu, nerwowo się przy tym liżąc? Jak często widzieliśmy zwierzęta podejrzanie długo leżące na ziemi? Często nie zdajemy sobie sprawy, że jest to przejaw poważnej choroby, którą zwierzęta nabywają w warunkach niewoli. W warszawskim zoo sama ostatnio obserwowałam słonia, czekając aż przestanie chodzić w kółko. Po pół godzinie dałam sobie spokój.

Ogrody zoologiczne powinny nawiązać współpracę ze szkołami wyższymi prowadzącymi kierunki zoologiczne. Kadra naukowa i studenci mogą zaoferować wiele ciekawych innowacji, dzięki którym los zwierząt w zoo byłby lepszy. Obecnie brak rozwiniętej współpracy tłumaczy się brakiem funduszy. Z pewnością jednak wiele osób jest w stanie zaoferować swoją pomoc nieodpłatnie, wiele firm i fundacji chętnie wesprze finansowo działania mające na celu poprawienie dobrostanu zwierząt trzymanych w zamknięciu. Głównym problemem nie są tu zatem pieniądze, ale – niestety – brak chęci.

Poprawa warunków życia zwierząt nie musi oznaczać pogorszenia warunków finansowych w ogrodach zoologicznych. Ludzie chcą oglądać słonie, żyrafy, duże koty? Proszę bardzo! Pamiętajmy tylko o paru żelaznych zasadach. Przede wszystkim – o odpowiednim projektowaniu wybiegów. Im bardziej inteligentne zwierzę, tym więcej zajęć należy mu zapewnić. Zwierząt stadnych nigdy nie trzymamy w pojedynkę. Zwierzętom terytorialnym zapewniamy tyle miejsca, aby każdy osobnik mógł mieć odpowiedni fragment „swojej” przestrzeni. Jeśli nie potrafimy zapewnić takich warunków – trzymanie niektórych zwierząt powinniśmy sobie odpuścić.

Wszystkich ogrodów zoologicznych nie zamkniemy – pokazuje to dobitnie przykład Kostaryki, której rząd zamierzał uczynić to przed 2014 rokiem, nie oferując jednak pomysłu na przywrócenie zwierząt do środowiska naturalnego (co jest procesem kosztownym, w wielu przypadkach kilkuletnim, a czasem po prostu niemożliwym).

W podmadryckiej klinice intymność zwierząt jest chroniona – zwiedzający mogą oglądać je tylko przez lustro weneckie.

Julia Maciocha

Pamiętajmy, że w zoo pracują ludzie – i to wobec nich możemy stawiać jakiekolwiek wymagania, a gość odwiedzający zoo powinien być ostatni w hierarchii ważności. Powinien dostosować się do potrzeb zwierząt, wykazać się odrobiną pokory. Kiedy widzi zwierzę wykonujące powtarzające się, monotonne ruchy – powinien mieć pretensje do kierownictwa, nie do zwierzęcia. Zbyt często postrzegamy zwierzęta w zoo jako maskotki, które powinny być wytresowane do wykonywania zabawnych czynności ku uciesze gawiedzi.

Jeżeli ogrody zoologiczne mają pełnić funkcję edukacyjną, nie możemy zabraniać zwierzętom naturalnych zachowań. Awantura o poznańskie osły pokazuje jak niewiele interesuje nas dobrostan zwierząt, których potrzeby fizjologiczne są przecież bardzo podobne do ludzkich. Chciałabym, aby poznańska afera przerodziła się w dyskusję o ogrodach zoologicznych w Polsce.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 299

(39/2014)
6 października 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj