0000398695
PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Smakując > Prosta historia marnowania

Prosta historia marnowania

Weronika Bulicz

Dopadła mnie refleksja przy wyrzucaniu zepsutych truskawek... A Ty – ile jedzenia wyrzuciłeś w tym tygodniu?

Sezon na świeże, krajowe owoce i warzywa w pełni. Każdy stragan czy niewielki warzywniak wygląda jak ziemia obiecana, kipiąca pysznymi wspomnieniami dzieciństwa, witaminami i zdrowiem. Wielu pewnie daje się złapać na kilogramy truskawek, kalafiora, czereśni czy rabarbaru. I ja się dałam – zdziwiłam się jedynie, że to wszystko razem jest takie drogie.

Fot. lifeofpics.com

Fot. lifeofpics.com

Emocje i radość przy straganowych skrzynkach sprawiły, że w domu znalazło się za wiele. Czas na zrobienie przetworów trzeba bardzo skrupulatnie zaplanować… i tak – niestety, zanim zorientowałam się, że należałoby coś z tym zrobić, część owoców i warzyw, których nie jesteśmy w stanie zjeść od razu, zaczęła się psuć i tracić urok. W efekcie jakaś (na szczęście niewielka) część moich zakupów wylądowała w koszu. A powtarzam sobie, że przecież nie stać mnie na marnowanie jedzenia, że przecież lepiej podzielić się z kimś, kto go potrzebuje…

Ten sezon owocowy przypomniał mi o wielkich problemach, o których myślimy zdecydowanie za rzadko.

Po pierwsze – głód

„Inni nie mają co jeść, a ty tego nie chcesz?!” – każdy niejadek usłyszał kiedyś przy stole to sztampowe zdanie, w takiej lub innej formie. Jednak to, ile jedzenia marnujemy, jest faktycznie nieprzyzwoite. A produkty trafiające z naszych lodówek do śmietników to jedynie wierzchołek wielkiej góry jedzenia.

Wiele strat ma miejsce już na etapie uprawy, zbiorów, pakowania i przetwarzania. W obliczu walki z głodem, nie tylko w krajach tzw. Trzeciego Świata, lecz także w krajach rozwiniętych, ilości marnowanego codziennie jedzenia są po prostu ogromne. Dane ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii i Nowej Zelandii, pokazujące rozmiary marnotrawstwa, są zastraszające – wynika z nich, że na wszystkich etapach produkcji żywności do śmieci trafia ponad połowa warzyw rocznie! W trakcie samego pakowania marnuje się aż 4 proc. mięsa i 10 proc. produktów mącznych, w czasie transportu traci się zaś najwięcej warzyw i owoców – aż 12 proc. Jedzenie jest utylizowane, bo tego wymagają przepisy. A wiele z tych produktów można by odzyskać. To się jednak największym producentom nie opłaca.

W trakcie samego pakowania marnuje się aż 4 proc. mięsa i 10 proc. produktów mącznych, w czasie transportu traci się najwięcej warzyw i owoców – aż 12 proc.

Weronika Bulicz

W Polsce problemem zajęła się organizacja Polskie Banki Żywności. Dzięki ich raportom wiemy już, że gospodarstwa domowe w Polsce odpowiedzialne są za wytworzenie 42 proc. wszystkich odpadów żywnościowych.

Pewien poseł, słynący z kwiecistych, ekscentrycznych wypowiedzi, bodaj w zeszłym roku wypowiedział zdanie o szczawiu i mirabelkach. Jakkolwiek nie ma usprawiedliwienia dla jego słów w tamtym kontekście, to naprawdę coś się w tej materii zmieniło. I to nie na lepsze.

Po drugie – utracone dzieciństwo i brak witamin

Czy dzieci biegają dzisiaj po działkach, żeby uszczknąć czereśni z drzewa sąsiada? Czy wiedzą, jak rozpoznać jagody? Czy zbierają orzechy włoskie z dziko rosnących orzechowców, które ostały się jeszcze po działkach, ogrodach czy sadach? W dużych miastach rosną jabłonie, ponieważ tam, gdzie kiedyś były sady, dziś stoją osiedla. Czy pod koniec lata, gdy owocują, ludziom przychodzi do głowy, by zebrać jabłka? Nie – ci, których stać, kupią je w sklepie. A ci z ograniczonym budżetem domowym kupią je w wielkim markecie (w wielkiej paczce; część wyrzuci połowę). Ci zaś, którzy nie mają pieniędzy na jedzenie, często po prostu nie zjedzą owoców, w tym jabłek, które niemalże spadają im na głowy.

Tymczasem ludzie zatracili instynkt samozachowawczy. Nie zdobywają pożywienia, zdobywają jedynie pieniądze na pożywienie…

Weronika Bulicz

Nie uważam, że jabłkiem, czereśnią czy jagodą da się wykarmić ubogą rodzinę, ale nie uwierzę, że owoce nie są w takim przypadku pomocne (chociażby jako źródło witamin, których tani napój czy bułka nie są w stanie dostarczyć). Tymczasem ludzie zatracili instynkt samozachowawczy. Nie zdobywają pożywienia, zdobywają jedynie pieniądze na pożywienie… Rozumiem, że tłumaczymy dzieciom, by nie jadły rzeczy niewiadomego pochodzenia, ale z drugiej strony nie pokazujemy im, co jest jadalne, a co nie. Wiadomo, że od nadmiaru zdziczałych śliwek rozboli je brzuch, jednak zadaniem rodzica jest także pokazać dziecku świat za drzwiami i wytłumaczyć, że coś można zebrać, umyć i z powodzeniem zjeść, a czegoś innego nie. I tyle. Wspólne wyprawy band z podwórka na śliwki, jabłka – czy osławiony szczaw – mogą być też superzabawą. Dzisiejsze dzieciaki z paczkami czipsów w rękach po prostu tego nie wiedzą. I chyba rzadko już się widuje „bandy z podwórka”?

Po trzecie – freeganizm

Dziwne to pojęcie, które kojarzy nam się ze skrajną ekstrawagancją. I słusznie. Bo trzeba mieć szczególne cechy, by przeciwstawić się galopującej konsumpcji, by stwierdzić, że to nie wypchany po sufit wózek w supermarkecie jest wyznacznikiem dobrobytu. Że to wszystko bzdura. Wyznacznikiem dobrobytu jest dobre i zdrowe życie. Patologią jest nie tylko nieposiadanie, lecz także posiadanie w nadmiarze.

Freeganizm rozumiemy powierzchownie jako „jedzenie ze śmietników”, a jest on sumą zachowań, pewną filozofią, która każe korzystać z tego, co innym jest już niepotrzebne, i dobrze z tym żyć. Myślę, że zastosowany w odpowiednim, umiarkowanym stopniu, może być dobrą filozofią dla każdego – zarówno dla tego, komu nie brakuje do pierwszego, jak i dla tego, kto z trudnością wiąże koniec z końcem. Pewna równowaga, choć trudna do osiągnięcia, powinna być naszym dążeniem. Byśmy nie marnowali swoich zasobów. Byśmy żyli mądrzej i nie marnowali jedzenia. Ten tekst to nie apel, abyśmy zostali wszyscy freeganami; to apel o rozsądek, o to, żebyśmy zaczęli myśleć i planować. Róbmy listy zakupów, korzystajmy ze zdobyczy cywilizacji, takich jak poradniki sprytnego gotowania, dzięki którym nie tylko czas, lecz także produkty zostaną efektywnie wykorzystane.

Nie marnujmy jedzenia, a gdy mamy go za dużo, podzielmy się z potrzebującymi. To, co jest trudne lub kosztowne na etapie produkcji żywności na dużą skalę, może być proste na naszym podwórku. Dosłownie.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 340

(28/2015)
14 lipca 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj