Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Projekt: Polska] Budżet...

[Projekt: Polska] Budżet bardziej obywatelski

Michał Żakowski

Budżet partycypacyjny stał się dla polskich miast narzędziem symbolicznym – ma być dowodem otwartości na potrzeby mieszkańców. Jak co roku ogłaszanie wyników zbiega się jednak z narzekaniami i oczekiwaniem poprawy.

Nieustannie problem sprawia określenie, jaką rolę powinny pełnić projekty realizowane w ramach budżetu partycypacyjnego. Zastrzeżenia budzą w szczególności te skierowane do realizacji w konkretnych instytucjach, czyli słynne już „toalety w szkołach”. Zdarzało się, że placówki edukacyjne zgłaszały propozycje przeznaczenia części środków z puli wydzielonej dla mieszkańców na remont szkolnych toalet czy inne inwestycje służące wyłącznie pracownikom i podopiecznym danej instytucji. Do tej samej kategorii należą m.in. projekty remontu boisk.

Środki na ten typ inwestycji znajdują się w „normalnej” puli, z której wiele boisk przy warszawskich szkołach w ostatnich latach już odremontowano. Są jednak placówki, które chcą mieć swoje szybciej lub nie wystarcza im to, co zaoferowała im dzielnica. W takich sytuacjach łatwo zebrać grupę osób bezpośrednio zainteresowanych realizacją projektu i go przegłosować.

W wydanym niedawno oświadczeniu warszawski okręg partii Razem proponuje, aby zabronić placówkom oświatowym udziału w budżecie partycypacyjnym. Jest to propozycja niejasna. Formalnie projekty składają osoby prywatne, np. nauczyciele z danej szkoły. Niewyobrażalna jest sytuacja, w której zakazuje się tego osobom wykonującym określony zawód. Projekty realizowane w szkołach są ponadto ogólnodostępne. Zajęcia językowe prowadzone i dla uczniów danej szkoły, i (w innych godzinach) dla osób zainteresowanych są propozycją, z której mogą skorzystać przedstawiciele lokalnej wspólnoty.

Czym innym są inwestycje infrastrukturalne, jak remonty szkół, na które zobowiązane są łożyć władze samorządowe; czym innym działania dodatkowe, np. nowoczesne sale edukacyjne. Te drugie wykraczają poza minimalne obowiązki władz oświatowych. Mogą też być udostępnianie do zajęć otwartych, a przy tym podnoszą jakość nauczania.

Czemu mają zatem służyć projekty, na które głosują mieszkańcy? Podstawową zasadą powinna być ich ogólnodostępność. Nie dopuszcza ona selekcji, choć na zajęcia realizowane w ramach projektu może obowiązywać limit zapisów, a w przypadku pokazów kina plenerowego istnieją naturalne ograniczenia liczby uczestników.

Projekty czynią miasto bardziej przyjaznym, lecz nie wpływają znacząco na kierunek jego rozwoju. Ścieżki rowerowe, przejścia dla pieszych, spowalniacze w miejscach, gdzie przez ulicę przechodzą dzieci – to wszystko działania potrzebne w małej skali. Czasami realizują postulaty, na które miasto od lat nie znajduje środków.

Nie wszyscy jednak mogą liczyć na realizację swoich potrzeb. Pokazuje to historia projektu połączenia minibusem z lepiej skomunikowaną częścią Ursynowa osiedla Krasnowola, którego mieszkańcy kilometrami muszą chodzić do najbliższego przystanku komunikacji miejskiej. Podobno nie można w ten region bezpiecznie puścić zwykłego autobusu. Minibus miałby ułatwić życie mieszkańcom tej okolicy. Według ZTM jest to projekt niemożliwy do zrealizowania w ciągu roku. Jednak z perspektywy mieszkańców Krasnowoli pozostałe projekty wydają się drugorzędne, a przez kłopoty z transportem i tak nie są one dla nich dostępne w takim stopniu jak dla osób mieszkających w „lepszej”, skomunikowanej z metrem części dzielnicy.

Z wielu projektów nie skorzystają także osoby niewidome, głuchonieme czy przykute do łóżka. Symptomatyczny jest przypadek projektu dotyczącego dostępu do internetu dla osób niepełnosprawnych. W większości dzielnic Warszawy został on odrzucony, ponieważ projektodawca, sam poruszający się na wózku i mający problemy z przemieszczaniem się po mieście, nie był w stanie uczestniczyć w spotkaniach preselekcyjnych, co skutkowało dyskwalifikacją jego propozycji.

W obecnej formie w zgłaszaniu projektów bardziej aktywni są przedstawiciele określonych środowisk, niekoniecznie reprezentatywnych dla ogółu mieszkańców. Dopóki w ramach budżetu partycypacyjnego nie będziemy decydować o kierunkach rozwoju miasta, nie jest to znaczący problem. Z drugiej strony, jeżeli obywatele mają się budżetem interesować, jego efekty muszą być widoczne.

Z perspektywy miasta istotne powinno być włączanie do działań związanych z budżetem partycypacyjnym osób dotąd niezaangażowanych. W teorii wszelkie mechanizmy uczestnictwa już istnieją. Projekty omawiane są na otwartych spotkaniach, każdy może wypowiedzieć się również w internecie.

W praktyce frekwencja na spotkaniach jest niewielka. Pojawiają się tam projektodawcy ze znajomymi, urzędnicy, czasami grupki zainteresowanych mieszkańców. Ze spotkaniami konsultacyjnymi czy maratonami pisania projektów warto wychodzić w miejsca, w których łatwiej przyciągnąć tzw. zwykłych ludzi – do parków czy na podwórka. Zwłaszcza w rejonach, gdzie zaangażowanie było do tej pory mniejsze. Napisanie i przegłosowanie kilku projektów w skali lokalnej zwiększy chęć zaangażowania w kolejnych latach.

Wykształciliśmy już społeczności, które budżetem partycypacyjnym będą się interesować, nawet pomimo utrudnień ze strony władz. Czas na pozyskanie osób, dla których jest to temat odległy. W przeciwnym wypadku rozwiązanie to za parę lat zacznie chylić się ku upadkowi. Nie dlatego, że nie przyniesie realnej zmiany. Zwyczajnie nie będzie już komu głosować.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 393

(29/2016)
25 lipca 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj