Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Bezpieczna cisza zanurzenia....

Bezpieczna cisza zanurzenia. Recenzja książki „Kasieńka” Sarah Crossan [KL dzieciom]

Paulina Zaborek

Są książki, do których się nie wraca. Oraz takie, o których rozmyśla się nawet po latach, ponownie kartkuje, przywołuje konkretne fragmenty, wyłuskuje wciąż żywe emocje. „Kasieńka” Sarah Crossan dla wielu czytelników zagości na stałe w tej drugiej kategorii.

Polskie wydanie „The Weight of Water”, opublikowane przez wydawnictwo Dwie Siostry w tłumaczeniu Katarzyny Domańskiej pod tytułem „Kasieńka”, ukazało się w 2015 roku. Napisana w dziesięć lat po ukończeniu przez autorkę studiów literaturoznawczych, „Kasieńka” była dla Crossan ostrożnym pokazaniem światu swego talentu. Obawy okazały się nieuzasadnione –„Kasieńka” odniosła sukces, zdobywając uznanie zarówno czytelników, jak i krytyków. Od tamtej pory irlandzka autorka regularnie publikuje – na koncie ma już osiem powieści dla młodzieży.

„Kasieńka” to rzecz pod wieloma względami niezwykła, nieszablonowa i wymykająca się prostym recenzenckim schematom. Gorzka pigułka i lektura, która zmusza do refleksji, nie tylko poprzez tematykę, ale i formę opowieści.

Całość książki ma szczególną postać 127 wierszy. Crossan wielokrotnie podkreślała, że poezja jest dla niej bardzo ważna: „Naprawdę uważam, że poezja i sztuka mogą zmienić życie. Nikt nie powinien być z tego wyłączony”[1] – i można zaryzykować stwierdzenie, że wierszowana proza [novel in verse] stała się już znakiem rozpoznawczym jej twórczości.

„Jest za ciepło jak na zimę i nikt nie mówi po polsku”

„Kasieńka” jest lekturą szczególną dla polskiego czytelnika, a wymowa opisanej w niej historii dodatkowo przybiera na sile, gdy czyta się ją w warunkach politycznego napięcia i narastających społecznych podziałów. Jest to bowiem przenikliwa opowieść również o Polsce i o Polakach, o doświadczeniu emigracji i próbach odnalezienia się w nowej rzeczywistości w zglobalizowanym świecie.

Tytułowa Kasieńka jest Polką i razem z matką przybywa do angielskiego Coventry, gdzie zaczyna nowe życie. O tym, jak bardzo różni się ono od dawnego życia w Gdańsku, dziewczynka dowiaduje się bardzo szybko, bo już w pierwszych dniach szkoły. Mimo że ma lat 13, zostaje przydzielona do grupy jedenastolatków: „Dopóki nie nauczę się czytać / Austen w oryginale, / powinnam zostać z młodszymi”. Nieważne, że wielu z nich nigdy Austen nie czytało. I że Kasieńka zna się na liczbach lepiej niż oni wszyscy.

„Długie samogłoski Mamy przerażają starszych pacjentów”

Ale nie tylko ona doświadcza degradacji pozycji społecznej – matka, w Polsce zawodowa śpiewaczka, teraz jest sprzątaczką w szpitalu. Oczekuje się od niej, że będzie milczała, bo jej akcent źle nastraja pacjentów. „Cyrulika sewilskiego” może sobie śpiewać w domu.

W nowym kraju trzeba zapomnieć o dawnych przywilejach i przynależnościach i od nowa mozolnie budować siebie i własną tożsamość. Upokorzenie Kasieńki i jej mamy ma dodatkowe, osobiste podłoże – matka ruszyła do Anglii w pogoni za mężem, który wyjechał cichaczem, zostawiając jedynie kartkę z informacją, do jakiego kraju wyjeżdża. Kobieta każdą wolną chwilę spędza na obsesyjnych poszukiwaniach. To dodatkowo upokarza Kasieńkę – rozwieszanie ogłoszeń, pukanie do drzwi obcych domów… Ona już dawno zrozumiała, że ojciec nie chce być odnaleziony i że histeryczne, niedojrzałe działania matki niczego nie zmienią. Dlatego dziewczyna żyje jakby obok, samotna, zawieszona pomiędzy dwoma światami – tego, do którego już nie należy, i tego, do którego nie udało jej się jeszcze znaleźć klucza.

„Kasieńka” to pozycja zdecydowanie wieloadresowa – teoretycznie pisana z myślą o nastoletnim odbiorcy, jest ważną lekturą także dla znacznie starszego czytelnika.

Dorośli w książkach Crossan, rzuceni w wir zmieniających się nieustannie wymagań licznych pełnionych przez siebie ról – rodzica, opiekuna, pracownika, przyjaciela, kochanka – są zazwyczaj dalecy od ideału i potykają się równie często (może nawet częściej), jak ich własne dzieci [2]. Nie mają monopolu na nieomylność i wiedzą o tym. Krzywdząc innych w egoistycznym wpatrzeniu w siebie, bywają dla czytelnika wręcz odrażający, a jednocześnie głęboko, boleśnie ludzcy.

„Gdybym tylko znała Kasieńkę Kasieńki”

To w samej sobie Kasieńka odkrywa ostatecznie pokłady siły. Zewnętrznie przejawią się one w pływackiej pasji. Bo kiedy się płynie, ponura rzeczywistość znika, jest tylko ruch ramion i chłód wody na policzkach. Jako pływaczka Kasieńka może być sobą: „Woda to inny świat: / Kraina z własnym językiem, / Którym mówię płynnie”.

Mimo podejmowania w swoich książkach poważnej problematyki, Sarah Crossan potrafi rozbawić i z błyskotliwą ironią opisać rzeczywistość szkolną i rówieśnicze relacje – pełne hipokryzji i źle skrywanej opresyjności. W „Kasieńce” otrzymujemy przenikliwy, przyprawiony czarnym humorem obraz szkoły z charakterystyczną hierarchią rówieśniczej popularności. Jednocześnie, pisząc o tym, co złe, Crossan umiejętnie oddziela czyny człowieka od jego samego i nie przekreśla go nawet wtedy, gdy ten popełnia bardzo poważne błędy. Ta iskierka nadziei i wiara w przemianę jest szczególnie ważna dla młodych czytelników.

Cieszy więc, że już 6 listopada nakładem wydawnictwa Dwie Siostry ukaże się kolejne polskie tłumaczenie książki Sarah Crossan – tym razem to wierszowana opowieść o szesnastoletnich bliźniaczkach syjamskich, nagrodzona w 2016 roku prestiżowym Carnegie Medal, zatytułowana „Tippi i ja”.

 

Przypisy:

[1] Sarah Crossan, „I really think poetry and arts can transform life”, „The Irish times”, wydanie intenetowe, 19 maja 2018 roku.

[2] Gorzki portret współczesnego rodzicielstwa, pogubionego w pędzie życia, kulcie młodości, presji sukcesu i nierealistycznych oczekiwań znajdziemy także w książce Crossan „My dwie, my trzy, my cztery”, recenzowanej przez Agnieszkę Doberschuetz w nr 531 „Kultury Liberalnej”.

Książka:

Sarah Crossan, „Kasieńka”, przeł. Katarzyna Domańska, wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2015.

 

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 562

(42/2019)
15 października 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj