Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Felietony > Gagauzja - nowa...

Gagauzja - nowa hybrydowa wojna Kremla

Krzysztof Renik

O Gagauzji, obszarze wchodzącym w skład terytorium Mołdawii, mówi się rzadko. Region ten ma jednak silne związki z Rosją i przejawia skłonności separatystyczne. Czy Gagauzja pójdzie w ślady zbuntowanego Naddniestrza i poprosi Moskwę o wsparcie w konfrontacji z Kiszyniowem?

O Gagauzji, obszarze wchodzącym w skład terytorium Mołdawii, mówi się stosunkowo rzadko. Region ten zasługuje jednak na uwagę. Choćby dlatego, że jest to obszar aktywnych działań Moskwy na rzecz rozbicia mołdawskiej jedności. Za pomocą propagandy Rosjanie rozniecają tam nastroje antyzachodnie, podsycają wszelkiego rodzaju separatyzmy, a także gloryfikują język, kulturę i tradycje rosyjskie. Są to działania typowe dla wojny hybrydowej prowadzonej na obszarze, który z punktu widzenia Kremla doskonale się do tego nadaje.

Gagauzja, to jeden z najbiedniejszych regionów i tak niespecjalnie bogatej Mołdawii. Ogromnego zacofania tego obszaru nie można jednak przypisać jedynie problemom gospodarczo-społecznym współczesnej Republiki Mołdawii. To przede wszystkim efekt wieloletnich rządów – najpierw Imperium Rosyjskiego, a następnie Związku Sowieckiego – na terytorium zamieszkiwanym przez lud Gagauzów.

Gagauzi to lud pochodzenia tureckiego, wyznający prawosławie i mieszkający od stuleci między innymi na terenach południowej Mołdawii, Ukrainy oraz w niewielkich skupiskach na terytorium Bułgarii, Macedonii Północnej i Grecji. Na terenie Mołdawii Autonomia Gagauska składa się z trzech okręgów, zamieszkiwanych przez blisko 160 tysięcy mieszkańców. Gagauzi stanowią tam ponad 80 procent całej ludności.

Upadające imperium walczy o wpływy

Rozpad Związku Sowieckiego i powstanie niepodległej Mołdawii zbiegło się z odrodzeniem narodowego ruchu Gagauzów. Na fali dążeń niepodległościowych Gagauzi mieszkający w Mołdawii sprzeciwiali się włączeniu ich ziem w skład młodego państwa. W gruncie rzeczy trudno dziś jednoznacznie orzec, czy konflikt gagausko-mołdawski z początku lat dziewięćdziesiątych miał swoje korzenie wyłącznie w narodowo-państwowych aspiracjach części Gagauzów, czy też został wykreowany przez Moskwę, tak jak to miało miejsce w wielu innych regionach upadającego wówczas imperium sowieckiego.

Rosja zabiegała o utrzymanie przyczółków wpływu na obszarach upadającego imperium. Doskonałym przykładem konsekwencji takich działań jest wciąż nierozwiązana kwestia Naddniestrza. To zamrożony konflikt, który budzi niepokój zarówno w Kiszyniowie, jak i w europejskich stolicach.

W roku 1990 doszło do silnych napięć pomiędzy Komratem – stolicą Gagauzji, i Kiszyniowem, które mogły się zakończyć krwawymi starciami. Co ciekawe, wedle interpretacji osób, z którymi rozmawiałem jakiś czas temu w Komracie, zapobiegła temu interwencja rosyjskich wojsk. Wieloletnia szefowa polskiego stowarzyszenia w Gagauzji Ludmiła Wolewicz tłumaczyła mi: „Wówczas znaleźliśmy się na progu wojny. Nie doszło do niej tylko dzięki Rosjanom. Ludzie tu są za to Rosji wdzięczni”.

Rusofila po gagausku

Słowa te dobrze obrazują stosunek wielu mieszkańców Gagauzji do Rosji i rosyjskiej polityki. Jednak w rzeczywistości powodem zażegnania kryzysu na linii Komrat–Kiszyniów było raczej przyjęcie przez parlament Republiki Mołdawii w roku 1994 „Ustawy o Specjalnym Prawnym Statusie Gagauzji (Gagauz Yeri)”. Na mocy ustawy Gagauzji przyznano autonomię, a od czasu jej wdrożenia władzę na jej terytorium sprawuje baszan (gubernator), który jest również członkiem mołdawskiego rządu w Kiszyniowie.

Od pewnego czasu w polityce władz lokalnych w Komracie ponownie daje się zauważyć ciążenie ku Moskwie. Trudno powiedzieć, czy postawa ta przeżywa renesans, czy też zawsze się utrzymywała, tylko w poprzednich latach poświęcano jej mniej uwagi. Już wtedy, gdy Mołdawia dokonywała wyboru między integracją z Unią Europejską a forowaną przez Kreml Euroazjatycką Unią Celną, politycy w Komracie wypowiadali się krytycznie o kierunku polityki realizowanej przez władze w Kiszyniowie.

W tym czasie miałem okazję do rozmowy z Iriną Wlah, baszkanem w latach 2015–2023. Gdy pytałem o kierunek, w którym powinna podążać Mołdawia, usłyszałem: „Ludność Autonomii Gagauskiej zajmuje własne stanowisko w tej sprawie. Zostało ono wyrażone podczas niewiążącego, ale legalnie przeprowadzonego referendum. Wówczas 98 procent Gagauzów wypowiedziało się przeciw integracji z Unią Europejską. […] Dla Autonomii Gagauskiej naturalnymi partnerami od zawsze były Federacja Rosyjska i Republika Turecka. To strategiczni partnerzy, z którymi Gagauzja od dawna współpracuje. Z drugiej strony, nie mogę wskazać żadnych korzyści z podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Stosunek mieszkańców Autonomii do Federacji Rosyjskiej jest bardzo pozytywny. Te bliskie relacje nie zawiązały się w ostatnich dniach, ale na przestrzeni lat”.

W swoim dźwiękowym archiwum znajduję również zapis rozmowy z cytowaną wcześniej Ludmiłą Wolewicz. Moja rozmówczyni wypowiadała się w podobnym do baszkana tonie: „U nas wybory wygrywają partie prorosyjskie. Każda rodzina ma kogoś w Rosji. Dlatego rosyjska kultura jest bliższa większości mieszkańców. W Gagauzji ludzie wiedzą więcej o Rosji i Rosjanach, aniżeli o Rumunii i Rumunach”.

Nastroje antyzachodnie

W ostatnim czasie nastroje prorosyjskie w Gagauzji nie słabną. Dowodem na to są choćby zeszłoroczne wybory baszkana. W drugiej turze zmierzyli się ze sobą zwolennicy polityki antyzachodniej i prorosyjskiej – Grigorij Uzun i Jewgienija Gucul. Ostatecznie baszkanem została Gucul, która zupełnie otwarcie mówi: „Reprezentuję partię prorosyjską. Chcemy dalszej przyjaźni z Federacją Rosyjską, przyjaźni z innymi krajami. Nie chcemy żadnych konfliktów”. Powyższa deklaracja złożona w czasie, gdy Federacja Rosyjska codziennie bombarduje sąsiadującą z Mołdawią Ukrainę, brzmi jak nieudany i tragiczny żart. W rzeczywistości to opowiedzenie się po stronie dużej części ludności Gagauzji, która jasno wyraża antyzachodnią postawę.

W tym antyzachodnim nastawieniu niemałą rolę odgrywa aktywność Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego. Ludmiła Wolewicz, dla przypomnienia, polska działaczka z Komratu, z nostalgią wspominała w naszej rozmowie: „Kiedyś była w Mołdawii tylko Cerkiew Rosyjska, a teraz jest podzielona – na Rumuńską i Rosyjską. Ale nasze tereny należą do Cerkwi Rosyjskiej. W budowie nowej świątyni i klasztoru w Komracie pomagała Moskwa”.

Cerkiew stała się narzędziem Kremla

Nastawienie Patriarchatu Moskiewskiego do zachodniej cywilizacji i kultury, a także do Unii Europejskiej jest z gruntu negatywne i wrogie. Prawosławni hierarchowie z Moskwy widzą w cywilizacji europejskiej wyłącznie zagrożenie dla russkowo mira. Moskiewska Cerkiew prawosławna stała się narzędziem do siania chaosu i zamętu w społeczeństwach stojących przed wyborem drogi prowadzącej albo na Zachód, albo na Wschód.

Podczas niedawnej wizyty w Moskwie Jewgienija Gucul zapewniała rosyjskich gospodarzy: „Łączą nas więzy historyczne, partnerstwo, które było i będzie pożyteczne. Nasi rolnicy mogą swobodnie sprzedawać swoje towary na rynku rosyjskim, co bardzo im pomogło”. Nie omieszkała przekonywać rosyjskich polityków, iż „autonomia potrzebuje dobrych kontaktów z Moskwą”. Z zadowoleniem przyjęła podpisanie umów o współpracy gospodarczej z dziesięcioma regionami Rosji. To zresztą kolejna odsłona tej współpracy, ponieważ kiedy Moskwa wprowadziła embargo na mołdawskie wina w odwecie za europejskie sankcje, wina z Gagauzji zostały wyłączone z embarga.

Rozmowy Gucul w Moskwie miały miejsce krótko po apelu parlamentarzystów i radnych Naddniestrza, czyli zbuntowanego i prorosyjskiego regionu Mołdawii, którzy zwrócili się do Zgromadzenia Federalnego Rosji z prośbą o „ochronę państwa w związku z presją wywieraną przez Mołdawię”. „Presją” nazywano tutaj koniec koncesji dla naddniestrzańskich firm ze strony mołdawskich władz.

W kontekście tych wydarzeń pojawia się pytanie o to, czy Gagauzja pójdzie śladem zbuntowanego Naddniestrza i poprosi Moskwę o wsparcie w konfrontacji z Kiszyniowem? Czy podobnie jak Naddniestrze będzie zabiegać o coraz bliższe relacje z Federacją Rosyjską i dążyć do podziału Mołdawii na zależne od Rosji pseudo państewka?

Jak na razie Kreml zajęty wojną z Ukrainą zapewne nie będzie chciał się wikłać w otwarty konflikt z Mołdawią. Z całą pewnością będzie jednak inwestował w budowanie w Mołdawii nastrojów prorosyjskich i antyzachodnich. Do tego celu wykorzystywać będzie społeczności sprzyjające Rosji i fascynację wizją russkowo mira, która przesłania rzeczywisty obraz gułagu nękanego cywilizacyjnym zacofaniem, korupcją, przemocą i łamaniem praw człowieka.

 

* Zdjęcie użyte jako ikona wpisu: Flickr.

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 792

(11/2024)
12 marca 2024

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj