Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > SZYMAŃSKI: Weber, czyli...

SZYMAŃSKI: Weber, czyli nadrabianie zaległości

Sebastian Szymański

Weber, czyli nadrabianie zaległości

O dziele takiego kalibru pisze się zawsze z pewnym zakłopotaniem. Wydawać by się mogło, że trudno tu o tezy, które nie zostałyby już setki razy wysunięte, przeanalizowane, skomentowane, skrytykowane i wreszcie odrzucone. A jednak warto próbować, tym bardziej, że gdy autor zostaje uznany za klasyka, jego koncepcje przyswaja się zazwyczaj z drugiej ręki. Zresztą w wypadku Webera trudno było dotychczas o inne rozwiązanie. Ta klasyczna praca została wydana raz, w symbolicznym nakładzie, a przekład budził poważne zastrzeżenia. Obecna edycja jest, niestety, wznowieniem istniejącego przekładu, choć na szczęście usunięto jego najbardziej rażące wady.

Podręcznikowy Weber głosi tezę, że korzenie kapitalizmu tkwią rzekomo w reformacji, a czynnikiem decydującym o rozwoju kapitalistycznych form produkcji była etyka protestancka kładąca silny nacisk na ideę zawodu jako powołania. Rzekomo, bo już w początkowych akapitach swojej pracy Weber jednoznacznie stwierdza, że kapitalizm jest zjawiskiem bardzo starym. I to wcale nie dlatego, że prawdopodobnie we wszystkich społeczeństwach we wszystkich czasach istniała żądza zysku. Żądza zysku nie stanowi bowiem elementu konstytutywnego kapitalizmu. Jest nim natomiast dążenie do wykorzystania pokojowych szans na zysk płynących z dobrowolnych wymian. Ale i to nie jest osobliwością europejskiej odmiany kapitalizmu, ponieważ istniało ono w wielu społeczeństwach o wiele dawniejszych od europejskiego społeczeństwa kapitalistycznego i bardzo od niego odmiennych.

Tym, co w rzeczywistości interesuje Webera, jest specyficzna odmiana kapitalizmu rozwijająca się w Europie od drugiej połowy XVI wieku, którą charakteryzuje coś, czego nie znały inne jego rodzaje, a mianowicie racjonalne gospodarowanie zasobami, w którym gromadzi się środki nie w celu ich skonsumowania, lecz stworzenia kapitału, który znów zostanie zainwestowany w dalszą działalność. Jej źródeł Weber istotnie upatruje w etyce protestanckiej, szczególnie kalwinizmu i skrajnie reformowanych „sekt”. Jednak ani idea predestynacji, ani koncepcja zawodu jako powołania nie są jeszcze wystarczającą pożywką dla ukształtowania się „ducha” kapitalizmu. Idee te musiały jeszcze oderwać się od swojego religijnego podłoża i usamodzielnić. Religijni wirtuozi stanowiący siłę napędową reformacji przeświadczenie o tym, jaka decyzja zapadła co do ich losów w przyszłym życiu, czerpali przede wszystkim z wewnętrznego przekonania. Jednak takie podejście dostępne jest tylko dla garstki wybrańców. I choć oczywiście tendencja do ekskluzywności bardzo silnie zaznaczyła się od samego początku reformacji, groziła ona tym, że religia stanie się domeną wąskiej grupy „świętych”. Jeśli wyznanie ma wyjść poza nią, potrzebne jest narzędzie pozwalające sprawdzić, a przynajmniej na podstawie pewnych oznak domyślać się, jak brzmi odpowiedź na pytanie: „Czy będę zbawiony?”. W tym momencie rozpoczyna się proces, w którym „sprawdzanie się” będące dla wirtuoza religijnego sposobem potwierdzenia posiadania bożej łaski, zaczyna się usamodzielniać w zalecenie etyczne w coraz większym stopniu pozbawione religijnego zabarwienia. A z czasem już istniejące i funkcjonujące instytucje same zaczynają wychowywać „wyznawców”, którzy dla realizacji imperatywów kapitalistycznego sposobu życia nie potrzebują już transcendentnej sankcji.

Chciałoby się mieć nadzieję, że wydanie pełnego przekładu „Etyki protestanckiej i ducha kapitalizmu” stanowić będzie kolejny, po publikacji „Gospodarki i społeczeństwa”, etap nadrabiania zaległości w poznawaniu klasyków światowej humanistyki. Jeśli jednak wziąć pod uwagę, jak ich tezy prezentowane są „z drugiej ręki” i jeśli wznosić z tego, jak przyswajane są prace innych wybitnych autorów, podstawy do optymizmu w tej kwestii są nader wątłe.

Książka:

Max Weber, „Etyka protestancka a duch kapitalizmu. Protestanckie »sekty« a duch kapitalizmu”, przeł. Bogdan Baran, Jan Miziński, Warszawa 2000, Wydawnictwo Aletheia.

* Sebastian Szymański, członek redakcji „Kultury Liberalnej”.

„Kultura Liberalna” nr 88 (38/2010) z 14 września 2010 r.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 88

(38/2010)
14 września 2010

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj