Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Królowa jest tylko...

Królowa jest tylko jedna. O serii książkowej „Liczę sobie” [KL dzieciom]

Paulina Korpal-Jakubec

Dzięki serii książek-zeszytów ćwiczeń „Liczę sobie” radość z odkrycia, że świat dookoła nas wypełniają problemy matematyczne, miesza się z przyjemnością płynącą z możliwości ich samodzielnego rozumienia i rozwiązywania.

krol gromoryk okladka

Powiedzmy to jasno i wyraźnie. Wśród wszystkich przedmiotów szkolnych w czasach liceum matematyka była moją piętą achillesową. Poradziwszy sobie jako tako z klasycznym rachunkiem zdań, z lekcji na lekcję brnęłam z coraz większym trudem przez gąszcz funkcji liniowych, utykałam co rusz w labiryncie trygonometrii, ślęczałam bez większego powodzenia nad ciągami i siłowałam się z silnią. Nastoletnią przygodę z królową nauk zakończyłam – cóż, nawet nie na tarczy. Pod tarczą. Z kiepską notą na świadectwie maturalnym oraz dojmującym przekonaniem o niedostatkach własnej inteligencji. Którego to poczucia w żaden sposób nie łagodził populistyczny argument (albo raczej pobożne życzenie wszystkich matematycznych nielotów) o podziale na umysły humanistyczne i ścisłe.

Skoro myślenie matematyczne jest w pewien sposób wzorcowe, w bardzo wysokim stopniu – jak to się pięknie określa – intersubiektywnie komunikowalne (co oznacza, że powinno trafiać do każdego i każdej, o dowolnej porze dnia i nocy, pod dowolną szerokości geograficzną), a sprawność w tym obszarze może stać się oczywistym fundamentem sprawności w tylu innych dziedzinach – od informatyki po uprawianie muzyki – to warto je rozwijać od najwcześniejszych lat. I dlatego bardzo cieszy mnie inicjatywa domu wydawniczego „Edukacyjny Egmont”, które opublikowało serię książek-zeszytów ćwiczeń przeznaczonych dla przedszkolaków oraz uczniów pierwszych klas szkoły podstawowej. Dzięki nim radość z odkrycia, że świat dookoła nas wypełniają problemy matematyczne, miesza się z przyjemnością płynącą z możliwości ich samodzielnego rozumienia i rozwiązywania.

A zatem – ab ovo. Sześć książek serii pogrupowano w trzy poziomy tematyczne, o wzrastającym stopniu trudności i abstrakcji. Autorami pierwszych dwóch książeczek pt. „Król Gromoryk i jajko na miękko” i „Król Gromoryk i zagadkowy smok” są Wojciech Widłak (tekst literacki),  Anna Boboryk (stosowne zagadki i łamigłówki matematyczne) oraz Ewa Poklewska-Koziełło (wielobarwne ilustracje oraz nalepki). Drugi poziom tworzą opowiadania o losach Fryderyka Epsylona Dwudziestego z planety Pedanterii, znudzonego kosmosem robota, którego zaadoptowała pięcioletnia Ziemianka. Za tomy „Ferdek i miara wszystkiego” oraz „Ferdek i jeden do pary” odpowiedzialne były Zofia Stanecka i Maria Środoń oraz ilustratorka Marta Szudyga. Na trzecim poziomie dzieci poznają perypetie walecznej szczurzej familii, które opisał Rafał Witek, a do których zadania stworzyła także Maria Środoń. W porównaniu do poprzednich tomów zmienia się jednak charakter grafiki zaprojektowanej przez Daniela de Latour – wyraźnie ubywa w niej kolorów, rysunek statecznieje, by nie dekoncentrować dziecka i wyprowadzić jego umysł poza empiryczny konkret ku bardziej ogólnym przestrzeniom myślenia.

krol gromoryk

Wewnętrzna strona przedniej okładki to wpis dedykowany rodzicom. Autorzy skrupulatnie tłumaczą opiekunom, w jakich obszarach dziecko będzie miało szanse rozpoznać swoje mocne strony oraz dlaczego jest to ważne. W „Gromoryku…” są to: myślenie łańcuchem przyczynowo-skutkowym, klasyfikowanie elementów pod różnymi kątami, rytmy i cykliczność; w „Ferdku…” – mierzenie długości i ważenie ciężarów, orientacja przestrzenna, określanie czasu oraz liczenie pieniędzy; w „Szczurkach…” – szyfrowanie i odszyfrowywanie informacji, obliczanie wymiarów rozmaitych elementów i podstawowe działania matematyczne na większych liczbach. Twórcy serii wskazują także, w jakim celu warto dokonać wysiłku wspólnych poszukiwań matematycznych z podopiecznym, a nie są to wyłącznie korzyści mentalne. I tak wykrycie faktu powtarzalności pewnych elementów w rzeczywistości buduje w dziecku poczucie porządku, przewidywalności i psychologicznego bezpieczeństwa; radzenie sobie z operacjami matematycznymi w konkretnych przypadkach wzmacnia ogólną samodzielność, a kontrolowane spotkanie z logiczną trudnością, czymś nieznanym czy innym, wzmaga odwagę twórczych poszukiwań, otwartości i niestereotypowego podejścia. Nie mówiąc już o pożytkach ze wspólnej zabawy z rodzicem. Bo przecież zwielokrotniona radość jest zawsze lepsza niż radość w pojedynkę.

Tylna okładka to galeria mocarzy matematycznych (wśród nich Sofia Kowalewska oraz Stefan Banach) i garść anegdot z ich życia, przybliżających w zabawny sposób osiągnięcia uczonych. Ramka z miejscem, które dziecko może wypełnić swoim zdjęciem, stawiając się niejako na równi z największymi, byłaby dość śmiałą propozycją, gdyby nie to, że pod nią znajduje się zaproszenie do zaproponowania własnej interpretacji problemów, z którymi mierzyli się uczeni. Mali następcy Banacha mogą więc narysować lub opisać, w jaki sposób pojmują słowo „przestrzeń”, a adepci szkoły Einsteina wytłumaczyć na własny sposób, czego dotyczy teoria względności.

fredek okladka

Egmontowska seria nie jest systematycznym wykładem matematyki dla dzieci i nie należy tego od niej oczekiwać. Zwłaszcza tomy z trzeciego poziomu trudności wyraźnie zakładają posiadanie wiedzy, którą dziecko zdobyło gdzie indziej, i odwoływanie się do niej podczas rozwiązywania konkretnych zadań w obu zeszytach. Niemniej jednak każda inicjatywa, która wspomaga tradycyjne nauczanie matematyki, zwłaszcza jeśli akcentuje atrakcyjność tej nauki bardziej niż – niewątpliwy – trud jej zgłębiania, zasługuje na rodzicielskie zainteresowanie.

Biogramy wielkich matematyków nie potwierdzają hipotezy o rodzinnej dziedziczności zdolności matematycznych. Osobiście żywię zatem nadzieję, że także braki talentu w tym zakresie nie przechodzą z pokolenia na pokolenie. Życiorysy matematyków jednak prawie zawsze podkreślają istnienie życzliwego ścisłemu myśleniu otoczenia: lektur, szkoły, nauczycieli, kolegów. Być może dla Waszych dzieci miniseria Egmontu stanie się takim życzliwym impulsem. Sięgnijcie po nią. Nic nie tracicie, a zyskać można wiele.

 

Książki:

Seria „Liczę sobie”, poziom 1–3, Edukacyjny Egmont, Warszawa 2015.

Tytuły w serii:

Poziom 1: Wojciech Widłak, „Król Gromoryk i zagadkowy smok”, „Król Gromoryk i jajko na miękko”, il. Ewa Poklewska-Koziełło.

Poziom 2: Zofia Stanecka, „Fredek i jeden do pary”, „Fredek i miara wszystkiego”, il. Marta Szudyga.

Poziom 3: Rafał Witek, „Szczurki chwytają życie za ogon”, „Szczurki nie dają się wygryźć”, il. Daniel de Latour.

 

Rubrykę redaguje Katarzyna Sarek.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 377

(13/2016)
29 marca 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj