Trwa jesienna zbiórka
na działalność Kultury Liberalnej.
Weź udział!

Czego potrzebujemy?

Jesteśmy niezależni od polityków
i reklamodawców. Dlatego potrzebujemy
comiesięcznych wpłat od Darczyńców.
Aktualnie otrzymujemy od Czytelników
około 15 tys. zł miesięcznie, czyli
25 procent miesięcznego budżetu
tygodnika. Chcemy, aby do końca 2020
roku ta kwota była dwa razy większa
.

Co dostajesz w zamian?

52 numery tygodnika rocznie, publiczne
wydarzenia, najważniejsze książki
o wolności i demokracji.
Silny, wrażliwy, demokratyczny głos
w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
NOWOŚĆ! Comiesięczną informację
o naszej działalności, dodatkowe
materiały i zdjęcia.
NOWOŚĆ! Jeśli Twoja darowizna wyniesie
co najmniej 200zł miesięcznie, otrzymasz
w prezencie książki i specjalne wejściówki
na wydarzenia.
Dziękujemy za wsparcie! Jako Darczyńca wciąż możesz włączyć się w naszą kampanię:
  • Jeśli popierasz naszą działalność, poleć nas kolejnej osobie.
  • Chcemy się rozwijać. Planujemy zatrudnić więcej osób, odświeżyć naszą
    stronę internetową, rozwinąć dział audio/video. Jeśli chciałbyś / chciałabyś
    zmienić kwotę, którą przeznaczasz na wsparcie dla Kultury Liberalnej, napisz
    do nas na [email protected], a my powiem Ci, jak to zrobić.
  • Dziękujemy Ci za to, że jesteś z nami i życzymy dobrej lektury!

Kultura Liberalna jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy ukazuje
się dzięki wsparciu osób takich jak Ty. Bronimy wartości demokratycznych
i wolnościowych. Tworzymy idee dla Polski na przyszłość. Jesteśmy niezależni
od polityków i reklamodawców. Prosimy o to, abyś tworzył lub tworzyła
Kulturę Liberalną wspólnie z nami. Dołącz do grona naszych
comiesięcznych Darczyńców
.

Kultura Liberalna potrzebuje
Twojego comiesięcznego wsparcia.
Weź udział w jesiennej zbiórce
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Projekt: Polska] Malezja...

[Projekt: Polska] Malezja – nowy punkt zapalny?

Paweł Gliniak

Na początku lipca wojska irackie po dziewięciu miesiącach walk odbiły Mosul z rąk ISIS. Coraz słabiej radzący sobie w Syrii i Iraku islamscy ekstremiści zmuszeni są szukać nowych przyczółków na mapie świata. Takim miejscem jest Azja Południowo-Wschodnia, o czym świadczy rosnąca aktywność islamskich radykałów na filipińskiej wyspie Mindanao.

Szerzenie się skrajnej ideologii na tych terenach prowadzi do radykalizacji coraz większej grupy muzułmanów mieszkających w tym regionie. Obywatele przeludnionych krajów Azji Południo-Wschodniej są bardzo podatni na ekstremalne hasła. Radykalizacji podlegają najczęściej młodzi mężczyźni pochodzący z najbiedniejszych rejonów. Mimo że PKB tych państw systematycznie rośnie, nie widzą oni praktycznie żadnych perspektyw na poprawę swojej sytuacji życiowej. Z tego punktu widzenia ciekawym przypadkiem jest Malezja. Jest ona mniejsza, mniej zaludniona i bogatsza niż Filipiny czy Indonezja, a przy tym dużo lepiej administrowana. Niestety nastroje rozrastającej się muzułmańskiej społeczności w ostatnich latach uległy pogorszeniu. Wpływu na atmosferę w kraju nie należy doszukiwać się jednak wyłącznie w działalności ISIS. Istnieje wiele innych czynników, które mogą ułatwić działalność ekstremistów.

Podzielone społeczeństwo Malezji

Federacja Malezji rozciąga się na Półwyspie Malajskim oraz północnej części Borneo. Dzięki swojej bogatej historii kraj ten zamieszkuje wiele grup etnicznych i narodowościowych. Około 68 proc. społeczeństwa stanowią Malajowie (wraz z rdzennymi mieszkańcami tych terenów, których spora liczba zamieszkuje Borneo) – w większości sunniccy muzułmanie. Jedną czwartą populacji stanowią Chińczycy, najbardziej majętna z grup, zamieszkująca głównie tereny miejskie, a 7 proc. – Hindusi, którzy przybyli na Półwysep Malajski wraz z brytyjskimi kolonizatorami. Niestety Malezja ma w swojej historii krwawe starcia między różnymi grupami etnicznymi, jak choćby te z 13 maja 1969 r., kiedy to według zagranicznych obserwatorów śmierć poniosło około sześciuset osób, głównie Chińczyków.

Współcześnie przyczyny radykalizacji nastrojów wśród malezyjskich muzułmanów mają charakter polityczno-historyczny oraz społeczno-ekonomiczny. Pozostawiony przez Brytyjczyków system polityczny oparty na koalicji partii o charakterze etnicznym pod nazwą Frontu Narodowego (mal. Barisan National, BN) przestał się sprawdzać. Konkurująca z rządem opozycja utworzyła równie egzotyczny sojusz składający się m.in. ze świeckiej, progresywnej i reprezentującej głównie interesy mniejszości Partii Akcji Demokratycznej (mal. Parti Tindakan Demokratik, DAP) czy skrajnych konserwatystów z Islamskiej Partii Pan-Malezyjskiej (mal. Parti Islam Se-Malaysia, PAS). Opozycja w ostatnich wyborach generalnych z 2013 r. zdobyła nawet większą liczbę głosów, jednak ze względu na system wyborczy oparty o jednomandatowe okręgi i przedwyborcze manipulacje, BN utrzymało władzę, którą dzierży nieprzerwanie od uzyskania niepodległości w 1957 r.

Polityczna radykalizacja muzułmanów

Tracący popularność i targany aferami rząd zdecydował się zwrócić w stronę rosnącej malajskiej większości. Przy wielu okazjach ministrowie i sam premier Najib Razak grali kartą religijną i etniczną. Przykłady można mnożyć. Muzułmańskie szkoły są systematycznie dotowane z budżetu państwa, podobnie jak imamowie i nauczyciele religijni, których zarobki systematycznie rosną. Mimo gospodarczej i technologicznej modernizacji kraju bezsprzecznie islam jest bardzo mocno promowany przez instytucje państwa. Kuala Lumpur staje się regionalną stolicą finansów islamskich, a sam rząd zacieśnia więzy gospodarcze z wahhabicką Arabią Saudyjską.

Zarówno umiarkowani muzułmanie, jak i wyznawcy innych religii muszą zmagać się z coraz bardziej osobliwymi przepisami, jak zakaz użycia słowa „Allah” przez niemuzułmanów (w Bahasa Maleyu, oficjalnym języku tego kraju, „Allah” znaczy tyle co „bóg”) czy ograniczenie możliwości ćwiczenia jogi. Zdarzają się jeszcze bardziej kuriozalne przykłady. Fast food Auntie’s Ann musiał zmienić nazwę jednego ze swoich produktów, pretzel dogs, aby uzyskać certyfikat halal, poświadczający przygotowanie produktu zgodnie z zaleceniami religijnymi. Podobnie sytuacja wyglądało z marką A&W, która z kolei zmuszona była zmienić nazwę swojego piwa korzennego. Związane jest to z coraz silniejszą pozycją różnego rodzaju instytucji i ciał religijnych, nadających ton debacie publicznej.

W Malezji zawarcie związku małżeńskiego z muzułmaninem wiąże się z koniecznością konwersji na islam. Z drugiej strony praktycznie niemożliwa jest zmiana religii, przynajmniej oficjalnie, przez wyznawców Allaha. Prawo zakazuje prozelityzmu skierowanego do muzułmanów, a mniejszości religijne mają problemy ze wznoszeniem własnych świątyń.

W kraju działa podwójny system prawny: świecki oraz islamski – obejmujący wyłącznie muzułmanów. W lutym bieżącego roku przez stolicę kraju przetoczyła się ogromna manifestacja opozycyjnej partii PAS domagająca się znacznego zwiększenia uprawnień sądów religijnych. Według różnych danych w demonstracji brało udział 50 tys. osób, głównie z najbiedniejszych i prawie całkowicie zdominowanych przez Malajów stanów Kelantan i Terengganu.

Działania zbrojne radykałów

Wskazać można co najmniej dwa punkty zapalne, gdzie aktywni są malezyjscy ekstremiści. Na samym południu Tajlandii w historycznie malajskim regionach Patani, Yala oraz Narathiwat, przy samej granicy z Malezją, cały czas działają malajscy separatyści, domagający się zaprzestania polityki asymilacji prowadzonej przez tajski rząd, a w dalszych krokach odzyskania własnego sułtanatu, którego ziemie zostały podzielone między oba kraje na początku XX w. W konflikcie z rządem Tajlandii od 2004 r. śmierć poniosły tysiące osób. Grupom tym przypisuje się zorganizowanie ataków bombowych w tym regionie w kwietniu i maju tego roku.

Obywatele Malezji walczący po stronie islamskich ekstremistów nie są nowym zjawiskiem. Już w latach 80. XX w. wielu Malezyjczyków walczyło przeciw Sowietom w Afganistanie. Jeszcze bardziej zradykalizowani, po powrocie do ojczyzny nie zaprzestali swojej działalności. Malezyjscy weterani z Afganistanu mieli odpowiadać za ataki przeprowadzone na Bali (2002) i w Dżakarcie (2003, 2004).

Z kolei drugim frontem walk są wyspiarskie obszary rozciągające się na wschód od malezyjskiej części Borneo przez należący do Filipin archipelag Sulu oraz wyspę Mindanao. Od 2014 r. trwa zawieszenie broni pomiędzy separatystami z Islamskiego Frontu Wyzwolenia Moro a rządem, jednak ostatnimi czasy swoją aktywność w regionie zwiększył ISIS. Na terenie Malezji (wschód stanu Sabah) odpowiedzialny jest m.in. za porwania i morderstwa na zakładnikach.

Wielu zradykalizowanych w Syrii i Iraku Malezyjczyków walczy w aktualnie trwającym konflikcie w okolicach miasta Marawi (wyspa Mindanao). Na początku lipca tego roku doniesiono o śmierci kolejnego malezyjskiego ekstremisty walczącego po stronie ISIS na tym terenie. Konflikt przyniósł śmierć prawie tysiąca osób i jest pierwszym tego rodzaju testem dla prezydenta Filipin, Rodrigo Duterte. Na razie testem całkowicie oblanym.

Mimo przytoczonych wyżej faktów nie można uznać Malezji za kraj niebezpieczny, szczególnie dla turystów. Mimo zróżnicowania etnicznego i ostatnich skandali korupcyjnych to pośród krajów regionu jedna z lepiej zarządzanych struktur państwowych. Trudno jednak mówić o uspokojeniu nastrojów społecznych, za co w dużej mierze odpowiedzialność muszą wziąć zarówno rządzący, jak i opozycja, szczególnie partia PAS.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Trwa jesienna zbiórka na działalność Kultury Liberalnej.

Czego potrzebujemy?

Co dostajesz w zamian?

  • 52 numery tygodnika rocznie, publiczne wydarzenia, najważniejsze książki o wolności i demokracji.
  • Silny, wrażliwy, demokratyczny głos w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
  • NOWOŚĆ: Comiesięczna informacja o naszej działalności, dodatkowe materiały i zdjęcia.
  • NOWOŚĆ: Jeśli Twoja darowizna wyniesie co najmniej 200 PLN miesięcznie, otrzymasz w prezencie książki i specjalne wejściówki na wydarzenia.
SKOMENTUJ

Nr 445

(29/2017)
24 lipca 2017

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj