Wesprzyj Kulturę Liberalną
Kultura Liberalna istnieje dzięki osobom takim jak Ty. Wesprzyj Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > [Stany Zjednoczone] Mueller...

[Stany Zjednoczone] Mueller idzie po Trumpa

Piotr Tarczyński

Choć w trakcie kampanii (i później też) Donald Trump zapewniał, że nie ma (i nigdy nie miał) żadnych interesów w Rosji, z zebranego przez Roberta Muellera materiału dowodowego wynika wyraźnie, że – eufemistycznie rzecz ujmując – republikański kandydat świadomie wprowadził wyborców w błąd. Wiedzieli o tym doskonale Rosjanie.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że szeroko zakrojone, wielowątkowe śledztwo prowadzone przez specjalnego prokuratora Roberta Muellera powoli dobiega końca. Póki co, dysponujemy tylko strzępami informacji – upublicznianymi stopniowo (i w dużej mierze utajnionymi) aktami oskarżenia, które różni eksperci różnie interpretują. Ale kilka rzeczy wiemy już na pewno.

Kluczowymi postaciami są najbliżsi współpracownicy Trumpa z okresu kampanii wyborczej: Paul Manafort, szef kampanii od czerwca do sierpnia 2016 roku; Michael Cohen, prawnik Trumpa i jego wieloletni consigliere w biznesowych sprawach Trump Organization; generał Michael Flynn, najbliższy doradca do spraw polityki zagranicznej (swego czasu brany pod uwagę nawet jako kandydat na wiceprezydenta), który następnie przez pierwszy miesiąc prezydentury zajmował stanowisko doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego, ale musiał ustąpić, kiedy okazało się, że zataił swoje kontakty z ambasadorem Rosji w Waszyngtonie.

Widać też coraz wyraźniej, że nie chodzi o „drobne” przestępstwa, których się dopuszczali – Manafort oszukiwał na podatkach, Flynn okłamał FBI, Cohen Senat, a do tego złamał zasady finansowania kampanii wyborczej, żeby kupić milczenie byłych kochanek Trumpa – ale o zasadniczą sprawę, do której zbadania powołano Muellera: współpracę między sztabem wyborczym Donalda Trumpa a Rosjanami.

Paul Manafort pozorował współpracę z Muellerem, ale – jak już wiemy – okłamywał go na temat swoich kontaktów z Rosjanami, w dodatku cały czas pozostawał w kontakcie z ludźmi prezydenta, informując ich, czego chce się dowiedzieć Mueller. Zaczęli jednak mówić Cohen, a zwłaszcza Flynn, który – jak wynika z dokumentów – poszedł na daleko idącą współpracę ze specjalnym prokuratorem. Pierwszy wie więcej na temat kontaktów biznesowych Trumpa, drugi o jego kontaktach politycznych, ale obie te sprawy łączą się w sprawie wieżowca, który Trump od wielu lat chciał zbudować w Moskwie.

Do tak wielkiego przedsięwzięcia potrzebna była zgoda Kremla i rodzinna firma Trumpa próbowała ją uzyskać jeszcze w czerwcu 2016 roku, wiele miesięcy po rozpoczęciu przez Trumpa kampanii prezydenckiej. Łapówką dla Putina miałby być wart 50 milionów dolarów apartament w moskiewskiej Trump Tower. Choć w trakcie kampanii (i później też) Trump zapewniał, że nie ma (i nigdy nie miał) żadnych interesów w Rosji, z zebranego przez Muellera materiału dowodowego wynika wyraźnie, że – eufemistycznie rzecz ujmując – republikański kandydat świadomie wprowadził wyborców w błąd. Wiedzieli o tym doskonale Rosjanie i jeśli zastanawiamy się, co takiego mogą „mieć” na Trumpa, to należy chyba patrzeć właśnie tu, a nie na mityczne sekstaśmy z moskiewskiego hotelu.

Sam Trump zatweetował, że ujawnione dokumenty „całkowicie dowodzą jego niewinności” [sic!], ale to robienie dobrej miny do złej gry.

Piotr Tarczyński

Sprawa wieżowca w Moskwie to nie jedyny problem, jaki wyłania się z dokumentów, które już ujawniono. Cohen twierdzi również, że Donald Trump, wbrew temu, co mówił, doskonale wiedział o słynnym spotkaniu w nowojorskiej Trump Tower w czerwcu 2016 roku, gdzie Manafort, zięć Trumpa, Jared Kuschner, i jego syn, Donald junior, spotkali się z rosyjską prawniczką Natalią Weselnicką, która obiecywała dostarczyć materiały kompromitujące Hillary Clinton. Do tego dochodzą domniemane kontakty wieloletniego przyjaciela i doradcy Trumpa Rogera Stone’a, który sam określa się mianem speca od „nieczystych zagrywek”, z Julianem Assange’em, szefem WikiLeaks, w sprawie dokumentów wykradzionych przez rosyjskich hakerów z serwerów Partii Demokratycznej. Stone najprawdopodobniej również usłyszy zarzuty.

Biały Dom próbuje bagatelizować sprawę, ludzie prezydenta powtarzają, że w ujawnionych dokumentach nie ma niczego na temat Trumpa, co ma jakoby dowodzić, że oskarżenia wobec Flynna, Cohena czy Manaforta nie dotyczą prezydenta. Sam Trump zatweetował nawet, że ujawnione dokumenty „całkowicie dowodzą jego niewinności” [sic!], ale to robienie dobrej miny do złej gry. Nie ma mowy o Trumpie, ale mowa jest o „Osobniku 1”, na polecenie którego Cohen łamał prawo o finansowaniu kampanii i z którym rozmawiał o planowanym przez „Firmę” „Projekcie Moskiewskim”. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, żeby domyślić się, kim jest wymieniany w dokumentach „Osobnik 1” i jaką „Firmą” kierował.

Mueller, który wciąż prowadzi śledztwo, wysyła wyraźne sygnały. Po pierwsze, że śledztwo dotyczy zmowy [ang. collusion] między sztabem Trumpa a Rosjanami. Po drugie, że za dobre wynagradza, a za złe karze: Manafort kłamał, próbując grać w obu drużynach równocześnie, więc nie może na nic liczyć (grożą mu lata w więzieniu); Cohen mataczył, ale częściowo się zrehabilitował – Mueller apeluje o łagodny wymiar kary (choć decyzja zależy nie od niego, a od nowojorskiej prokuratury); z kolei Flynn, który poszedł na pełną współpracę, być może w ogóle uniknie więzienia. Do kogo zwraca się w ten sposób Mueller? Sądzę, że do tych, których nazwiska – zaskakująco – nie pojawiają się w ujawnionych dokumentach, na przykład do Donalda juniora i – zwłaszcza – Kushnera. „Wciąż jeszcze macie szansę, to od was zależy, czy z niej skorzystacie”.

 

* Fot. wykorzystana jako ikona wpisu: James Ledbetter; Źródło: Flickr.com (CC BY-SA 2.0).

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 518

(50/2018)
12 grudnia 2018

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj