Trwa jesienna zbiórka
na działalność Kultury Liberalnej.
Weź udział!

Czego potrzebujemy?

Jesteśmy niezależni od polityków
i reklamodawców. Dlatego potrzebujemy
comiesięcznych wpłat od Darczyńców.
Aktualnie otrzymujemy od Czytelników
około 15 tys. zł miesięcznie, czyli
25 procent miesięcznego budżetu
tygodnika. Chcemy, aby do końca 2020
roku ta kwota była dwa razy większa
.

Co dostajesz w zamian?

52 numery tygodnika rocznie, publiczne
wydarzenia, najważniejsze książki
o wolności i demokracji.
Silny, wrażliwy, demokratyczny głos
w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
NOWOŚĆ! Comiesięczną informację
o naszej działalności, dodatkowe
materiały i zdjęcia.
NOWOŚĆ! Jeśli Twoja darowizna wyniesie
co najmniej 200zł miesięcznie, otrzymasz
w prezencie książki i specjalne wejściówki
na wydarzenia.
Dziękujemy za wsparcie! Jako Darczyńca wciąż możesz włączyć się w naszą kampanię:
  • Jeśli popierasz naszą działalność, poleć nas kolejnej osobie.
  • Chcemy się rozwijać. Planujemy zatrudnić więcej osób, odświeżyć naszą
    stronę internetową, rozwinąć dział audio/video. Jeśli chciałbyś / chciałabyś
    zmienić kwotę, którą przeznaczasz na wsparcie dla Kultury Liberalnej, napisz
    do nas na [email protected], a my powiem Ci, jak to zrobić.
  • Dziękujemy Ci za to, że jesteś z nami i życzymy dobrej lektury!

Kultura Liberalna jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy ukazuje
się dzięki wsparciu osób takich jak Ty. Bronimy wartości demokratycznych
i wolnościowych. Tworzymy idee dla Polski na przyszłość. Jesteśmy niezależni
od polityków i reklamodawców. Prosimy o to, abyś tworzył lub tworzyła
Kulturę Liberalną wspólnie z nami. Dołącz do grona naszych
comiesięcznych Darczyńców
.

Kultura Liberalna potrzebuje
Twojego comiesięcznego wsparcia.
Weź udział w jesiennej zbiórce
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Ciężki żywot dziecka...

Ciężki żywot dziecka Lemkina, czyli jak biedne mocarstwa patrzyły na ludobójstwa

Lech M. Nijakowski

Rafał Lemkin latami zabiegał o zmianę prawa i uznanie zbrodni ludobójstwa przez społeczność międzynarodową. W końcu ONZ przyjęła stosowną konwencję w 1948 roku, szybko jednak okazało się, że mocarstwa, nieustannie powtarzające hasło „Nigdy więcej!”, porzuciły dziecko Lemkina.

W tym miesiącu obchodzimy 70. rocznicę uchwalenia przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych Konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa [1]. Jej współtwórcą jest Rafał Lemkin – polski prawnik żydowskiego pochodzenia – który uciekł przed Zagładą do USA i poświęcił się walce o nowe międzynarodowe prawo karne. Na jego nagrobku widnieje napis: „Dr Rafał Lemkin (1900–1959). Ojciec Konwencji o ludobójstwie” [2]. Choć jego dziecko dalekie było od marzeń, które nakreślił w przełomowej, wydanej w 1944 roku książce „Rządy państw Osi w okupowanej Europie. Prawa okupacyjne, analiza rządzenia, propozycje zadośćuczynienia” [3], to jednak dzień wejścia w życie Konwencji (12 stycznia 1951 roku) określił jako najpiękniejszy dzień w swoim życiu [4]. Dość szybko jednak okazało się, że mocarstwa, powtarzające modne hasło „Nigdy więcej!”, porzuciły dziecko Lemkina, nie starając się z Konwencji uczynić żywego prawa. Odpowiadał temu smutny los polskiego prawnika, który ostatnie lata życia spędził, zmagając się z problemami zdrowotnymi i biedą.

Duch, czyli szef więzienia Tuol Sleng (S-21) w Phon Pehn, w którym zamordowano kilkanaście tysięcy Khmerów, przed kambodżańskim trybunałem.

Pojęcie „ludobójstwo” [w angielskim oryginale genocide] stworzył Lemkin jako kombinację greckiego słowa genos [rasa, plemię] i łacińskiego cide [zabijanie] – wzorem takich słów, jak tyranobójstwo, zabójstwo, dzieciobójstwo [5]. W swojej książce definiował je bardzo szeroko, pisząc między innymi o ludobójstwie kulturowym i moralnym. Definicja zawarta w Konwencji była wynikiem targu mocarstw, które starały się zabezpieczyć przed oskarżeniami o popełnienie zbrodni ludobójstwa. I tak Moskwa była przeciwko uwzględnieniu „grup politycznych”, obawiając się oskarżeń o ludobójstwa popełnione w czasie kolektywizacji i terroru. Z kolei kraje Zachodu oponowały przeciwko wpisaniu do konwencji „ludobójstwa kulturowego” (polegającego na niszczeniu dziedzictwa kulturowego grupy i jej przymusowej asymilacji), gdyż jako potęgi kolonialne także miały sporo na sumieniu [6].

Hipokryci zimnej wojny

Bardzo szybko logika zimnej wojny doprowadziła do rezygnacji z karania zbrodniarzy. Po pierwszych procesach gorliwość aliantów osłabła, gdyż ważniejsze okazało się pozyskanie Niemców jako sojuszników w konfrontacji mocarstw. Zbrodniarze nazistowscy znaleźli także bezpieczną przystań w ZSRR i USA jako specjaliści, czego symbolem stała się wspaniała kariera Wernhera von Brauna w Stanach Zjednoczonych, który stał się współtwórcą amerykańskiego programu kosmicznego. Mocarstwa wspierały swoich sojuszników na każdym polu, także odrzucając zarzuty o zbrodnie ludobójstwa. Cynizm mocarstw widać najlepiej, gdy spojrzymy na stosunek do Czerwonych Khmerów. 17 kwietnia 1975 roku oddziały Czerwonych Khmerów wkroczyły do stolicy Kambodży, otwierając nowy rozdział w dziejach „Demokratycznej Kampuczy”, jak przemianowali państwo. „Pola śmierci” i masowe mordy są dobrze znane między innymi dzięki kulturze popularnej. Mordowano nie tylko mniejszości narodowe i religijne, ale również etnicznych Khmerów (stąd określenie „autoludobójstwo”). Rządom Czerwonych Khmerów kres położyła inwazja wietnamska w grudniu 1978 roku. Pierwotnie Stany Zjednoczone wspierały rząd, który walczył z Khmerami – ci ostatni zaś pozostawali w sojuszu z Chinami i ZSRR. Zwycięstwo Khmerów było porażką Waszyngtonu, który podkreślał zbrodnie nowych władców. Jednak zwycięstwo Wietnamu, który zadał tak bolesny cios prestiżowi USA, sprawiło, że role się odwróciły – teraz Moskwa mówiła o zbrodniach reżimu Czerwonych Khmerów, a Stany Zjednoczone, złączone (wraz z Tajlandią) sojuszem z nimi je pomniejszały. Czerwonych Khmerów popierały także Chiny, co było związane z rywalizacją chińsko-sowiecką w Azji.

Przykłady można mnożyć, choć oczywiście wszystkie one stwarzają problemy z udowodnieniem intencji ludobójczej. Konwencja do czynów ludobójczych zalicza także „przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy”. W tej perspektywie spojrzeć można na politykę wielu państw powstałych na bazie kolonii, takich jak Kanada, Stany Zjednoczone czy Australia. Stworzono tam ośrodki dla dzieci rdzennych mieszkańców, oficjalnie chcąc je „ucywilizować”. W praktyce dzieci odcinano od własnej kultury, języka i rodziców, głodzono, bito i wykorzystywano seksualnie. W Australii w kwietniu 1997 roku parlament ogłosił raport ze śledztwa w sprawie odbierania dzieci Aborygenom i mieszkańcom Cieśniny Torresa [7]. Jednak dopiero 13 lutego 2008 roku premier Australii zdobył się na oficjalne przeprosiny wobec Aborygenów. Bez wątpienia możemy w tym przypadku mówić co najmniej o ludobójstwie kulturowym. Do podobnych zbrodni przeciwko dzieciom dochodziło w Kanadzie. Tamtejsza Komisja Prawdy i Pojednania [Truth and Reconciliation Commission] wprost napisała w swoim raporcie, opublikowanym w 2015 roku, że doszło do ludobójstwa kulturowego [8]. Ciekawe czemu nikt nie ściga polityków australijskich, amerykańskich i kanadyjskich za nieprzedawnialną zbrodnię ludobójstwa…

Nowe otwarcie

Zmiana sytuacji międzynarodowej w latach 90. doprowadziła do nieoczekiwanego przygarnięcia porzuconego dziecka Lemkina. Impulsem były konflikty zbrojne w rozpadającej się Jugosławii. W 1993 roku powołano Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii [International Criminal Tribunal for the former Yugoslavia – ICTY]. Był to tak zwany trybunał ad hoc, a zatem powołany na czas określony do osądzenia zbrodniarzy z konkretnego konfliktu. Zapisano, że sądzone będą zbrodnie popełnione w okresie od 1 stycznia 1991 roku. Funkcjonował on przez prawie ćwierćwiecze – zakończył działalność 31 grudnia 2017 roku (ostatnia rozprawa odbyła 29 listopada 2017 roku). Kolejny trybunał ad hoc powołano do osądzenia zbrodniarzy Hutu z Rwandy – był to Międzynarodowy Trybunał Karny dla Rwandy [International Criminal Tribunal for Rwanda – ICTR]. Miał sądzić sprawców, którzy popełnili zbrodnie na terytorium Rwandy i państw sąsiednich (w tym drugim przypadku chodziło tylko o obywateli rwandyjskich) między 1 stycznia 1994 roku a 31 grudnia 1994 roku. Trybunał zakończył działalność 31 grudnia 2015 roku.

Nie jest przypadkiem, że mocarstwa postanowiły po raz pierwszy zastosować Konwencję w odniesieniu do państw słabych i zależnych od międzynarodowego wsparcia. Był to bezpieczny poligon dla zastosowania prawa, które wymagało wielu – nieraz ocenianych jako arbitralne – rozstrzygnięć. Do tego nie trzeba się było obawiać dyplomatycznych i ekonomicznych reperkusji.

Z czasem powstawało coraz więcej trybunałów karnych, o bardzo zróżnicowanym statusie prawnym (część z nich zakończyła działalność). Wspomnijmy tu jedynie o Specjalnych Izbach Sądzących w Sądach Kambodży [Extraordinary Chambers in the Courts of Cambodia – ECCC] powołanych w 2003 roku; Specjalnych Składach Sądzących dla Timoru Wschodniego [Panels with Exclusive Jurisdiction over Serious Criminal Offences] oraz Kosowskim Sądzie Karnym do spraw Zbrodni Wojennych i Etnicznych [The Kosowo War and Ethnic Crimes Court – KWECC] [9].

Przełomem było powołanie pierwszego stałego trybunału karnego. 17 lipca 1998 roku utworzono Międzynarodowy Trybunał Karny [International Criminal Court – ICC] z siedzibą w Hadze (pracować zaczął 1 lipca 2002 roku, gdy prawo weszło w życie). Jest to międzynarodowy organ sądowniczy. Jego celem jest sądzenie osób oskarżonych o popełnienie zbrodni ludobójstwa, zbrodni przeciw ludzkości, zbrodni wojennych oraz zbrodni agresji, które miały miejsce po 1 lipca 2002 roku. Podstawą jego utworzenia jest Rzymski Statut Międzynarodowego Trybunału Karnego [10]. Co ważne, w artykule 7 szczegółowo zdefiniowano zbrodnie przeciwko ludzkości (definicję zbrodni ludobójstwa przejęto bez zmian).

Trybunał prowadzi obecnie dochodzenia dotyczące 11 przypadków (liczba podejrzanych jest znacznie wyższa), między innymi zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych w Demokratycznej Republice Konga, Ugandzie, Republice Środkowoafrykańskiej, Kenii, Libii, Wybrzeżu Kości Słoniowej, Mali, Gruzji, Burundi. Podejrzenie popełnienia ludobójstwa dotyczy zaś konfliktu w Darfurze. Za winnych uznano do tej pory czterech zbrodniarzy.

I w tym przypadku dała jednak o sobie znać Realpolitik. Wspomnijmy tylko o decyzjach dwóch mocarstw. Federacja Rosyjska wprawdzie podpisała Statut Rzymski (13 września 2000 roku), ale go nie ratyfikowała. Co więcej, w 2016 roku rząd poinformował sekretarza generalnego ONZ, że nie zamierza stać się stroną tej konwencji. Podobnie USA – podpisały statut (31 grudnia 2000 roku), ale go nie ratyfikowały, informując w 2002 roku, że nie zamierzają tego uczynić.

Dodajmy, że trybunały karne są przez niektórych krytykowane jako rozwiązania drogie, nieefektywne i nie wspierające pojednania między sprawcami i ocalonymi. Krytycy powołują się na przykłady komisji prawdy i pojednania, które z kolei mają znacznie liczniejsze grono zagorzałych krytyków. Z tego punktu widzenia warto wspomnieć o rozwiązaniu, które funkcjonowało w Rwandzie. Ogromna liczba sprawców i ograniczone możliwości sądzenia sprawiły, że poszukiwano tam nowych rozwiązań. Sięgnięto do tradycji przedkolonialnej, powołując w 2001 roku ludowe sądy gacaca, które kiedyś rozwiązywały spory między sąsiadami konkretnej wioski. Reaktywowanie tej tradycji było gestem radykalnym z punktu zachodnich wzorców sądzenia i karania. Dorobek tych instytucji, działających do 2012 roku, nie jest jednoznaczny. Do pozytywów zalicza się włączenie lokalnych wspólnot w rozliczenia z przeszłością, a także przynajmniej częściowe wyeliminowanie poczucia bezkarności. W ciągu dekady sądy gacaca skazały 1,6 miliona osób, co kosztowało jedynie kilka milionów dolarów. W porównaniu z międzynarodowymi trybunałami karnymi są to koszty znikome, a efektywność imponująca. Interakcja między sprawcami i ofiarami ułatwiła także przepracowanie traumatycznej przeszłości. Oczywiście, można też wyliczyć wady. Zalicza się do nich wpływ atmosfery politycznej, korupcja oraz hegemonia Tutsi [11].

Mniej znany bliźniak

Rafał Lemkin miał jednak więcej dzieci, gdyż można go uznać za prekursora genocide studies – studiów nad ludobójstwem. Już w Szwecji (przystanek w drodze do Ameryki) podjął pierwsze porównawcze studia nad ludobójstwem (zajmował się między innymi najazdem Mongołów na Europę w XIII wiekku). Dziś genocide studies to cieszące się uznaniem transdyscyplinarne pole badawcze, w ramach którego prace prowadzi wielu badaczy z całego świata, aby wspomnieć tylko o Helen Fein, założycielce i pierwszej przewodniczącej Międzynarodowego Stowarzyszenia Badaczy Ludobójstwa [International Association of Genocide Scholars].

W ramach genocide studies, poza szczegółowym opisem i wyjaśnianiem poszczególnych ludobójstw, prowadzi się badania komparatystyczne, dążąc do wypracowania ogólnego modelu wyjaśniającego ludobójczą mobilizację. Dzięki temu można szacować ryzyko powtórzenia się ludobójstwa. Badania te mają znaczenie także z punktu widzenia nowych wyzwań przyszłości. Nie można na przykład wykluczyć ludobójczej przemocy ze strony międzynarodowych korporacji, które zwalczają opór rdzennej ludności, cierpiącej z powodu rabunkowej eksploatacji zasobów. Do pesymizmu skłaniają obecne poczynania wielkich firm. Wydobywanie ropy naftowej w Ekwadorze, Birmie i Nigerii, miedzi i złota w Papui Zachodniej, wycinka drzew w Malezji czy wydobywanie uranu w Australii – to procesy okupione cierpieniem rdzennej ludności [12].

W Polsce, choć mówi się o polskiej szkole historyków Holokaustu, studiami nad ludobójstwem zajmuje się nieliczne grono badaczy. A mogliby oni wnieść sporo, choćby analizując wydarzenia z czasów II wojny światowej na ziemiach polskich. Może zatem rocznica uchwalenia Konwencji zmotywuje polskich uczonych do połączenia wysiłków i zbudowania trwałego środowiska badaczy ludobójstw. Byłoby to najlepsze upamiętnienie życia i dzieła Rafała Lemkina.

 

Przypisy:

[1] Konwencja w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa uchwalona została przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych 9 grudnia 1948 roku (Dz.U. z 1952 roku, nr 2, poz. 9).

[2] R. Szawłowski, „Rafał Lemkin – warszawski adwokat (1934–1939), twórca pojęcia genocyd i główny architekt konwencji z 9 grudnia 1948 r. (konwencji Lemkina). W 55-lecie śmierci”, cz. 3A: „Niespodziewanie trudne ostatnie dziesięć lat amerykańskich 1949–1959”; cz. 3B: „Lemkin po śmierci – od pewnego zapomnienia do światowego powrotu od końca XX wieku”, „Palestra”, 2015, 60, nr 9/10, s. 231–232.

[3] R. Lemkin, „Rządy państw Osi w okupowanej Europie. Prawa okupacyjne, analiza rządzenia, propozycje zadośćuczynienia”, przeł. A. Bieńczyk-Missala i in., Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2013.

[4] R. Szawłowski, „Rafał Lemkin…”, s. 217.

[5] R. Lemkin, „Rządy państw…”, s. 110.

[6] P. R. Bartrop, S. Totten, „The History of Genocide: An Overview” [w:] S. Totten [red.], „Teaching About Genocide: Issues, Approaches, and Resources, Information Age Publishing”, Greenwich 2004, s. 36–39.

[7] „Bringing Them Home. National Inquiry into the Separation of Aboriginal and Torres Strait Islander Children from Their Families”, Human Rights and Equal Opportunity Commission, Sydney 1997.

[8] „Honouring the Truth, Reconciling for the Future. Summary of the Final Report of the Truth and Reconciliation Commission of Canada”, The Truth and Reconciliation Commission of Canada 2015, s. 1.

[9] D. Heidrich, „Przyszłość międzynarodowych trybunałów karnych ad hoc. Strategie zakończenia oraz rozwiązania rezydualne, ze szczególnym uwzględnieniem Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii”, „Studia Europejskie”, 2013, nr 3, s. 160.

[10] Rzymski Statut Międzynarodowego Trybunału Karnego sporządzony w Rzymie dnia 17 lipca 1998 roku (Dz.U. 2003 nr 78 poz. 708).

[11] B. Popławski, T. Sawczuk, „Itsembabwoko oznacza genocyd. Sprawiedliwość transformacyjna i pamięć o ludobójstwie w Rwandzie”, „Studia Socjologiczno-Polityczne. Seria Nowa”, 2015, nr 2 (04), s. 58–62.

[12] Por. A. Domosławski, „Śmierć w Amazonii. Nowe eldorado i jego ofiary”, Wielka Litera, Warszawa 2013.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Trwa jesienna zbiórka na działalność Kultury Liberalnej.

Czego potrzebujemy?

Co dostajesz w zamian?

  • 52 numery tygodnika rocznie, publiczne wydarzenia, najważniejsze książki o wolności i demokracji.
  • Silny, wrażliwy, demokratyczny głos w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
  • NOWOŚĆ: Comiesięczna informacja o naszej działalności, dodatkowe materiały i zdjęcia.
  • NOWOŚĆ: Jeśli Twoja darowizna wyniesie co najmniej 200 PLN miesięcznie, otrzymasz w prezencie książki i specjalne wejściówki na wydarzenia.
SKOMENTUJ

Nr 518

(50/2018)
11 grudnia 2018

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj